zajecia muzyczne dla dzieci

proszę poradźcie jak sądzicie od kiedy warto puścić dziecko na jakieś zajęcia muzyczne? Widzę że sporo tutaj Mam muzykalnych dzieci - może coś podpowiedzą? W domu przyznaje brakuje mi już twórczej inwencji i czasu Czy polecicie ciekawe zajęcia muzyczne w okolicy Mosiny (niedaleko Poznania)? :)
«13

Komentarz

  • Siostre Estere i jej gitare :wink: a tak powaznie to nie wiem, chcialam sie pochwalic, ze bylam w Czmoncu 2 razy i wiem gdzie Mosina :smile: 

    Wg mnie zajecia muzyczne, fajnie prowadzone zawsze sa z korzyscia dla dzieci.
  • Pierwsze zajecia muzyczne, to wspolne spiewanie. I mniej wazne jak muzykalni jestescie,  a bardziej by spiewac WSPOLNIE. A jesli jest sensowna propozycja, to jakies rytmiki czy umuzykalniania od wieku przedszkolnego,  a instrumenty czy spiew we wczesnoszkolnym.
    To mowilem ja, srednio muzykalny tata (zaznaczam, bo autorka we wstepie pyta mam i czasem nie wiem czy wolno sie odezwac).
    Podziękowali 3Monira kasha Tola
  • @jan_u,  w punkt.  Dużo śpiewać z dziećmi, u nas uwielbiamy.  Słuchać dobrej muzyki,  dla maluchów świetna jest płyta i książka "Co babcia i dziadek śpiewali, kiedy byli mali". 

    SM nie za szybko, bo to trudna droga.  7 lat ok, choć często 6-latki też przyjmują.  Na niektóre instrumenty warto później,  szczególnie dęte. 
    Podziękowali 1Tola
  • A w Poz.jest może coś w rodzaju filharmonii smyka czy filharmonii młodych? Polecam. Koncerty zazwyczaj raz, dwa razy w m-cu ale u nas bardzo ciekawe i na poziomie.
    Podziękowali 2Monira Felicyta
  • A moze ktos wie, czy w Gdansku sa takie koncerty?
    Podziękowali 1Agnicha
  • edytowano 21 wrzesień
    Prezentować wartościowe dzieła muzyki klasycznej. Zaczynać od łatwego i przynoszącego szybkie efekty instrumentu, do którego nawet nie trzeba wielkiego słuchu - pianino akustyczne, potem ewentualnie inne instrumenty. Dęte rzeczywiście później, dla klarnetu zaleca się, żeby były już wykształcone zęby stałe z przodu. W niektórych przypadkach konieczna jest też siła fizyczna (akordeon), więc też później, kiedy dziecko da radę swobodnie operować 120-basowym instrumentem (tak, wiem, że są i małe, np. 40-basowe, lżejsze). Jeśli ktoś nie planuje wykształcenia zawodowego muzyka, trzymać się z daleka od szkół muzycznych.
  • edytowano 21 wrzesień
    Ja nie planuję,  a mam na razie czworo w SM. Widzę same korzyści. 
    SM u nas w ramach wykształcenia ogólnego. Uważam że nawet 2 stopień można z taką motywacją ukończyć.  Na 2 stopniu na razie jedno dziecko u nas, ale bardzo zadowolony jest. Mam wrażenie patrząc na niego, że teraz dopiero zaczyna się ten najlepszy czas.
    Podziękowali 2Elunia kowalka
  • edytowano 21 wrzesień
    Guzik prawda @"Joanna i Bronisław"  szkoła muzyczna nie dla każdego ale na pewno nie kształci tylko muzyków. Szkoła muzyczna kształci charakter, uczy odbierać sztukę,uwrażliwia uczy planować czas, rozwija ponadprzeciętne zdolności manualne przydatne w niektórych zawodach, skupia fajne dzieciaki i pozwala zawrzeć przyjaźnie na lata i mogłabym tak dalej. Jedyne przed czym przestrzegłabym to LO muzyczne jeśli dziecko chce iść na inne studia niż muz. bo poziom tam rozmaity.
    Jedną mam z dyplomem I i II stopnia, a druga ma dyplom I i jest w połowie drugiego. Żadna nie wiąże przyszłości zawodowej z muzyką, no może młodsza dla przyjemności zrobi równolegle z innymi studiami muzykoterapię.
    Podziękowali 2Monira tymka
  • Moim zdaniem trochę racji jest w tym, co pisze Joanna i Bronisław. Ze wszystkim co wymieniłaś, @Elunia, się zgadzam, ale jednak to nie jest za darmo. Tak wiele godzin pracy, żeby szlifować umiejętności, które potem do niczego się nie przydają... Dodatkowo część dzieciaków siłą rozpędu wybiera później zawód muzyka, a to niełatwy chleb.
    Ja jestem zwolenniczką lżejszych form edukacji muzycznej, typu ogniska, i to w trochę straszym wieku, kiedy dziecko już wie, że chce i czerpie z tego przyjemność. Gra w zespołach,  samodzielny dobór instrumentu i utworów, to może dać dużo więcej frajdy niż ćwiczenie tryli od jednego egzaminu do drugiego.
    Podziękowali 1Joanna i Bronisław
  • @Bagata poziom znanych mi ognisk muzycznych jest żenujący. Może gdzieś są ogniska na poziomie ale te, które znam tylko niszczą słuch i wrażliwość.Jedyne mi znane, dobre OM jest przy SM ale to też dla dzieciaków co potrafią pracować. SM jest bardzo wymagająca ale też bardzo dużo daje. A umiejętności ze SM przydają się bardzo.Ja uważam, że nauka nigdy nie jest bez sensu.

    Podziękowali 1Monira
  • @jan_u chętnie przyjmę rady także od Ojców - po prostu chyba Mamy częściej odzywają się na forum i stąd taka forma :) Mam wrażenie że muzyka może dać bardzo dużo korzyści dzieciom stąd moje pytanie :) teoretycznie w przedszkolu synek ma rytmikę - ale w praktyce to gimnastyka. W domu tańczymy itd.ale chciałabym by gdzieś jeszcze zetknął się z muzyką. :)
  • Zresztą @Bagata w innym wątku zgadzamy się, że oświatę w PL należy zaorać ale szkolnictwo muzyczne mamy w PL bardzo dobre i tylko tam nauczycielom naprawdę się chce.Moźliwe, że widzą sens swojej pracy.
  • To smutne, co piszesz o ogniskach. No właśnie, w edukacji muzycznej też bym sporo zmieniła.
    Szkoły muzyczne trzymają wysoki poziom, ale kształcą zawodowców, nie amatorów. A poza wykonawcami potrzebni są wdzięczni odbiorcy, ludzie, którzy lubią słuchać i muzykować dla przyjemności.
    Sama szukam jakiegoś rozwiązania dla moich dzieci, które ewidentnie na szkołę muzyczną są za mało muzykalne (zresztą bym nie chciała z powodów j.w.). Ale wszystkie inne zajęcia są mega drogie.
  • Żeby bylo jasne, szkoły muzyczne bym zostawiła w spokoju, ale oprócz nich potrzebne jest coś dla mniej zdolnych i chętnych dzieci, kltóre też powinny "liznąć" sztuki.
    Podziękowali 4Elunia Monira Skatarzyna kulka
  • A właśnie zapomniałam o argumencie, że to kształcenie na wysokim poziomie z mega-fachowcami i za darmo.
    OM przy domach kultury to raczej żenada, szukaj OM przy SM, tam uczą ci sami nauczyciele. Jest luźniej niż w SM, ceny są niższe niż za prywatne lekcjie, a poziom trzymają.
    Podziękowali 2Monira Bagata
  • Tak, też polecam ogniska przy SM. 
  • Jak dla mnie szkolnictwo muzyczne w Polsce to taka bańka, państwo w państwie. W szkole podstawowej mówi się, że do średniej idą najlepsi, dzieciaki się zabijają o miejsce tam. Potem jak się dostaną na Uniwersytet Muzyczny, to jakby Pana Boga złapali za nogi, są elitą elit, śmietanką. A potem bum! zderzenie z rzeczywistością, nie ma wystarczająco dużo publiczności, która doceniłaby ich cenne umiejętności i w pocie czoła szlifowaną precyzję. Najlepsze, co ich może spotkać to posada nauczyciela w szkole muzycznej, gdzie kształcą swoich następców.
    Podziękowali 4Elunia Monira Kerima kasha
  • Bagata powiedział(a):
    Żeby bylo jasne, szkoły muzyczne bym zostawiła w spokoju, ale oprócz nich potrzebne jest coś dla mniej zdolnych i chętnych dzieci, kltóre też powinny "liznąć" sztuki.
    To jest prawda! Tylu jest świetnych, bezrobotnych muzyków. Mieliby pracę. Brakuje dobrych zajęć na wsiach i w małych miasteczkach w Domach Kultury, zespoły ludowe prowadzą ludzie po nie wiem czym, a organiści w kościołach to uchhhh temat na inną dyskusję. To jak ten naród ma odbierać sztukę? Disco Polo jest git.
    Podziękowali 1Bagata
  • Bagata powiedział(a):
    Jak dla mnie szkolnictwo muzyczne w Polsce to taka bańka, państwo w państwie. W szkole podstawowej mówi się, że do średniej idą najlepsi, dzieciaki się zabijają o miejsce tam. Potem jak się dostaną na Uniwersytet Muzyczny, to jakby Pana Boga złapali za nogi, są elitą elit, śmietanką. A potem bum! zderzenie z rzeczywistością, nie ma wystarczająco dużo publiczności, która doceniłaby ich cenne umiejętności i w pocie czoła szlifowaną precyzję. Najlepsze, co ich może spotkać to posada nauczyciela w szkole muzycznej, gdzie kształcą swoich następców.
    Ha, ha w punkt!
    Jesteś muzykiem?
    Chociaż ci najlepsi już powoli zaczynają świetnie zarabiać........za granicą :D
    Podziękowali 1Monira
  • I właśnie dlatego traktujemy SM wyłącznie w kategoriach ogólnorozwojowych.
  • @Elunia, nie, zwiałam w osatniej chwili :)
    Podziękowali 1Elunia
  • nie wiem czy akurat w okolicach Poznania ale gdyby  bylo to polecam dla maluchow i wczesnoszkolnych nauka gry na skrzypcach metoda SUZUKI...tylko to angazuje tez troche rodzica ale ja i moja corka jestesmy zadowolone.

  • @Bagata, umiejetnosci, ktore potem do niczego sie nie przydaja??? Mam 4 w szkołach muzycznych, 3 w II st. Z własnej woli. Nie sądzę by któreś muzykiem zostało, może równolegle, bo zdolności i zainteresowań mają więcej. Nie mniej jednak uważam, że SM bardzo dużo daje pod względem wychowawczym, systematyczności, organizacji, współpracy, rozwijania pamięci, wrażliwości, pomijając wiedze teoretyczną i umiejętności praktyczne. Jest tez sporo wartosciowych osób. Akurat od strony sposobu nauki stricte muzycznej można by mieć parę uwag, ale suma sumarum uważam za bardzo pożytecznie spędzony ten czas.

    Podziękowali 4Elunia Monira kowalka Agnicha
  • @Felicyta, w najbliższą sobotę o 12 pierwszy z cyklu koncert dla dzieci, chcesz? Podaj maila to Ci wyślę zaproszenie.
    Podziękowali 2Felicyta Agnicha
  • @Bambidu! Super! Juz pisze!
  • W Wwie przy szk muz na Krasinskiego sa super zajecia muzyczno-rytm dla dzieci w wieku przedszkolnym.
    Mysle, ze zamilowanie do muzyki u dziecka czesto od najmlodszych lat widac. Starszy jeszcze nie mowil, a juz nucil ta-ta-ta na tyle dovrze, ze wiedzielismy, o jaka melodie chodzi. Lubil spiewac, sluchac - sam sie czesto dopominal, zeby jakas plyte wlaczyc. A jak bylo cis szczegolnie ulubionego, to az podskakiwal z radosci. Jednym slowem, widac bylo, ze jest to jego pasja, ze go ciagnie w tym kierunku. Teraz jest w 1kl SM I st, nie mam absolutnie ambicji, zeby zostal zawodowym muzykiem, wrecz przeciwnie, ale jesli to mu sprawia radosc i ma jakies zdolnosci w tym kierunku, to niech to rozwija. Mysle, ze instrument bardzo duzo daje dla ogolnego rozwoju.
    Podziękowali 1Elunia
  • @Aniuszka, a dla starszych jakieś ognisko tam mają?
  • Nie bardzo rozumiem irytację i agresję niektórych osób. Poproszono o radę, każdy radzi, jak umie. Jo tyż. Proszący zaś zrobi i tak, jak uzna za stosowne.
    Szkoła muzyczna to przecież szkoła branżowa dla muzyków, których już jest za dużo. "Tylu jest świetnych, bezrobotnych muzyków" - no właśnie, nie mogą znaleźć pracy, a zatem ich umiejętności są niepotrzebne. Są ludzie, którzy po ukończeniu szkoły muzycznej chowają instrument do szafy i nigdy już do niego nie powracają. Są dzieci, które bardzo źle znoszą chodzenie do dwóch szkół (co wcale mnie nie dziwi), żeby zaspokoić ambicje swoich rodziców lub spełnić ich niespełnione marzenia. Są dzieci, które nie radzą sobie dobrze ani w jednej, ani w drugiej szkole (i nie chodzi o brak zdolności muzycznych a o stres i zmęczenie). Absurdem jest pogłębiona edukacja muzyczna po to, żeby zagrać kolędę na Boże Narodzenie. To tak, jakby ktoś studiował nawigację zamiast zrobić patent żeglarza jachtowego wyłącznie po to, żeby popływać raz na kilka lat po Mazurach. Pewnie, że z dyplomem nawigatora będzie lepszy niż ten z patentem, ale... czy jest to na pewno racjonalne? Czy należy kończyć kolejno szkoły plastyczną, matematyczną, fizyczną, bo wiedzy nigdy nie jest za wiele?
    Podziękowali 1Tola
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.