Choroby a społeczne zgromadzenia

edytowano 12 październik w Ogólna
Zapraszam do kontynuowania dyskusji
«13456717

Komentarz

  • Ludzie chorzy przewlekle podczas np jelitówki muszą mieć podawane leki dożylnie w warunkach szpitalnych, bo nie mogą przyjąć swoich tabletek w zwykły sposób. Dla zdrowych (tzn chorych tylko na jelitówkę) ta choroba to "tylko" bieganie do wc.
    Podziękowali 1Elunia
  • Temat trudny.
    W temacie w ogóle boję się szpitali i szpitalnych drobnoustrojów.
    Podziękowali 2Nika76 katarzynamarta
  • Jak jest gdzieś niedogrzane albo są chorzy, to potrafię szybko stamtąd wyjść. Zwykłe przeziębienie ciągnie się u mnie tygodniami. Zawsze miałam takie tendencje, po nowotworze się one nasiliły.
    Z drugiej strony dziękuję Bogu, że moja odporność nie za mocna, bo z kolei moje choróbska z autoagresji są dość łagodne.
    Ale z tą odpornością faktycznie łamigłówka. Za słaba też źle, żeby onkologia nie ruszyła.

    A co do wyjazdów w chorobie na różne spotkania i imprezy. Lepiej chronić siebie i innych, i dochorować w domu.
    Co prawda my wyjechaliśmy mocno chorzy na tegoroczne rekolekcje DK, ale raczej to inni odsuwali się od nas i uciekali, a nie my...
    Każde wejście po schodach wywoływało silny atak kaszlu.

    Nie ma tu mądrych. Zawsze jest do końca rozważanie: jechać nie jechać. Ważenie racji.

    Znak Pokoju był ze wszystkimi, więc wirusy i bakterie raczej podaliśmy dalej.

    Ale wiedzieli, że mamy katar.

    Staraliśmy się często myć ręce i odwracałam się, żeby nie kichać i nie kasłać na małe dzieci.
  • http://gastryczne.pl/grypa-zoladkowa/jak-nie-zarazic-sie-grypa-zoladkowa/

    Nie da się uniknąć zakażenia.
    Można tylko zminimalizować ryzyko
  • edytowano 12 październik
    kociara powiedział(a):
    Mamy dokładnie taki sam problem
    A potem pretensje , że zastępstwa bo nauczyciel chory.

    Toż to tylko katarek, kaszelek...nic groźnego :/
    Pamiętam mój przełom.
    Siedziałam dwa tygodnie na L4 w domu z chorym dzieckiem ryzykując że wywala mnie z pracy a po powrocie oddałam zdrowe dziecko pod opiekę zakatarzonej nauczycielce.

    Wtedy nabrałam dystansu do chorób które można zaprowadzić do przedszkola i szkoły.
    Mogłam urzadzic awanturę kobiecie ze z katarem do pracy przyszła?
    Podziękowali 1Bea
  • Nika76 powiedział(a):
    kociara powiedział(a):
    Mamy dokładnie taki sam problem
    A potem pretensje , że zastępstwa bo nauczyciel chory.

    Toż to tylko katarek, kaszelek...nic groźnego :/
    Pamiętam mój przełom.
    Siedziałam dwa tygodnie na L4 w domu z chorym dzieckiem ryzykując że wywala mnie z pracy a po powrocie oddałam zdrowe dziecko pod opiekę zakatarzonej nauczyciele.

    Wtedy nabrałam dystansu do chorób które można zaprowadzić do przedszkola i szkoły.
    kociara pisała ironicznie o katarku. Dzieci przychodzą regularnie chore, kaszlące aż dudni z gorączką. 

    Podziękowali 1kociara
  • edytowano 12 październik
    Przy alergii katar jest chroniczny
    To samo kaszel przy astmie.

    Lekarz ma robić przesiew w drzwiach?
    Podziękowali 1AgaMaria
  • Nika76 powiedział(a):
    Przy alergii katar jest chroniczny
    To samo kaszel przy astmie.

    Lekarz ma robić przesiew w drzwiach?
    Nie, odpowiedzialny rodzic w domu.
  • @Elunia ale moje dziecko od tego jej kataru weszło w nawrót!
  • Skąd wiesz, że od jej? tzn. nie twierdzę, że nie, tylko skąd pewność?
  • Aby nie zarazić się podczas znaku pokoju, można wybrać się na Tridentinę.
    Podziękowali 2Predikata Katia
  • U nas w G. zawsze na znak pokoju było skinienie głowa w prawo i lewo, długo myślałam, że wszędzie tak jest.
    Podziękowali 1Katia
  • Skatarzyna powiedział(a):
    Skąd wiesz, że od jej? tzn. nie twierdzę, że nie, tylko skąd pewność?
    Od niej czy nie od niej... wsio ryba
    Ja juz nie mogłam sobie pozwolić na kolejne L4.
  • Skatarzyna powiedział(a):
    Nika76 powiedział(a):
    Przy alergii katar jest chroniczny
    To samo kaszel przy astmie.

    Lekarz ma robić przesiew w drzwiach?
    Nie, odpowiedzialny rodzic w domu.
    Odpowiedzialny rodzic pracuje a nie bezustannie idzie na L4
  • Pewnie ona też nie, tylko to błędne koło!
    Podziękowali 2Nika76 katarzynamarta
  • Może oprócz placówek takich jak żłobki, przedszkola i podstawówki powinny być izby dziennego pobytu dla zainfekowanych? 
    Podziękowali 1Nika76
  • edytowano 12 październik
    Błędne koło.
    Właśnie.

    Albo pogodzić się z tym że wszędzie są zarazki i żyć z troską o wzmacnianie odporności albo zamykać wszystkich w domu i karać odstępców
    Nie jest możliwe wszystkich usadzić w domu bo nie wszyscy mogą sobie na to pozwolić a wystarczy jeden człowiek żeby zarazić cały tłum ludzi!

    Pytam więc: po co całe rzesze ludzi siedzą zamknięte w domach?

  • Wygnać wszystkich z domów, a szczególnie w pierwszym rzędzie opróżnić szpitalne oddziały zakaźne, niech wytrwają najsilniejsi! 
  • edytowano 12 październik
    Swoją drogą byłam w poradni chorób zakaźnych...

    Spodziewałam się budynku z zasiekami oraz zakazu wchodzenia dla osób z obniżoną odpornością itd...
    Co zastałam?

    Szeroki JEDEN korytarz bez żadnych wydzielonych odziałów a poradni tyle ile drzwi!
    Krzesła w rządku wzdłuż ścian

    Nie dajmy się zwariować!

  • @MAFJa chodź, temat zrobił się zabawny ;)
  • Podobno w Holandii do przedszkoli chodzą dzieci nawet z zapaleniem płuc.
    Podziękowali 1wilejka
  • Może i tak, zap. płuc miałam kilka razy, nikt w domu (6 osób + często goście. dwa pokoje) się nie zaraził, z jelitówka mam inne doświadczenia.
  • Skatarzyna powiedział(a):
    Może i tak, zap. płuc miałam kilka razy, nikt w domu (6 osób + często goście. dwa pokoje) się nie zaraził, z jelitówka mam inne doświadczenia.
    A skąd wiesz ze ta jelitowka od chorych była a nie ze sklepu?
  • nie ma znaczenia skąd, ważne by dalej nie nieść. 
  • Tyle jest okazji zarazić siebie i innych w sposób nieświadomy, że lepiej tego nie robić kiedy WIEMY, że my albo ktoś  roznosi infekcję. 
  • Czyli 2 tygodnie wlasnego L4 plus 2 tygodnie od każdego chorego członka rodziny?
    A ZUS płaci opieke L4 za towarzyszy w rzyganiu?
  • Nika, ja naprawdę staram się zrozumieć, że bywają różne, bardzo trudne sytuacje i brak możliwości zapewnienia opieki dla chorego dziecka. 
    Tylko weź na przykład pod uwagę, że w ub roku chorowałam równy miesiąc -poczęstowana przez chyrlajacego dzieciaczka "z alergicznym katarkiem i kaszelkiem", który potem i tak wylądował na antybolu i 2 tyg zwolnieniu .
    Od kwietnia nie mogę wyjść z powikłań po kolejnym poczęstunku od chorego dziecka.

    Chory dzieciak na 3 dniowej wycieczce 3 klas - na zwolnieniu wylądowalo ponad 15 osob. I dramaty bo ocen nie zdążą poprawić. A nauczyciel z ostrą angina ropną tez nie dał rady odpytywać bo go nie było.  Chcesz wiedzieć co się działo? 
    Dziecko w przedszkolu z temp 39.9 przelewające się przez ręce, bo....mikołaj a mama wigilia pracowa i nie mogła go odebrac. I nie. To nie była trzydniowka. To było regularnie chore dziecko od kilku dni leczone przez mamę.  Chcesz wiedzieć ile rodzin miało chore dzieci i babcie na święta? 

    Świadome narażanie innych na choroby i powikłania jest po prostu nieludzkie.  I jie ma co do tego dorabiać ideologii duchowej 
    Nigdy nie wiesz co się może potem wydarzyć i jak się to rozwinie. 
  • edytowano 12 październik
    @Nika76 jakiej dyskusji, z ukrytej kategorii? Bo trochę trudno się połapać o co chodzi... :-D
    Ja jestem zwolenniczką dmuchania na zimne i wolę zostać w domu jeden dzień dłużej (czy zatrzymać dzieci) niż wychodzić z domu gdy nie mam poczucia że choroba odpuściła. rozumiem że czasem jest trudno bo praca niepewna i szef krzywo patrzy na zwolnienia. co nie zmienia faktu że jest to bardzo nieodpowiedzialne. a gdy wynika ze świadomego wyboru i beztroski, głupie.
    jakiś czas temu córka zaprosiła kilka koleżanek na wieczór do nas do domu. szybko okazało się że jedna z dziewczynek źle się czuje, ma dość wysoką temperaturę, kicha i pokasłuje itp. mama nie odbierała telefonu, a gdy w końcu udało mi się do niej dodzwonić i powiedzieć by odebrała chore dziecko, zareagowała pretensjami. na szczęście szybko przyjechała i co się okazało? córka nawet nie chciała iść do nas bo źle się czuła, ale mamusia nie chciała stracić wizyty u fryzjera... niestety chyba nic do niej nie dotarło, a jedna z dziewczynek też się po tym wieczorze rozchorowała. nóż się w kieszeni otwiera, a co dopiero jeśli chodzi o poważniejsze choroby. 
    Podziękowali 3AB Rejczel Katia
  • No to ja domagam się renty.
    Nigdy nie powinnam iść do pracy.
    Trzeci rok mija i dopiero w tym roku moja córka jest zdrowa dłużej niż 3 dni.
    W poprzednich latach były notoryczne wizyty na nocnej pomocy lekarskiej i chodzenie do przedszkola na antybiotyku

    A tak na serio to mi to przypomina dyskusje o aborcji.

    Pozwolić na aborcję bo tyle bez niej problemów.... a po gwałcie to moja koleżanka popełniła samobójstwo a aborcja by temu zapobiegła...!!!

    Wszystkich chorych zamknąć w domach i dać im rentę!
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.