Jak i czy można to wszystko ogarnąć ?!

Kochani, dawno nie zaglądałam, ale rzeczywistość przycisnęła... czy jest możliwy porządek w domu wielodzietnej rodziny? Czy jest on realny? Czy jest potrzebny? Ratunku...
«13

Komentarz

  • Jest potrzebny. Niestety, jest w wielodzietnym domu zjawiskiem wyjątkowo efemerycznym :(
    Ale oni wszyscy się kiedyś wyprowadzą i ponoć na swoim będą umieli porządek utrzymać.
  • Tez czuje i tak mnie uczono, ze jest potrzebny... bardzo mnie do denerwuje i frustruje niestety... ach...
  • Jest potrzebny i normalny, ale na miarę Rodziny, nie wyobrażeń o idealnym porządku.
  • No tak.. Ja czasem zdążę palnac że mam posprzątane a potem reflektuje że człowiek nie stąd może inaczej na to patrzeć... Teraz jest taki moment że jak ktoś się spóźnia to sprzątać trzeba 20 razy bo chlooaki tyle razy w ciągu kwadransa zrobią bałagan. 
  • Właśnie, mnie jest przykro jak ktoś wyda opinie o nieporządku w moim domu, a ja cały dzień sprzątam i ogarniam...
    Podziękowali 2Skatarzyna MAFJa
  • Czasami tez po prostu wole pobyć/wyjść na spacer z moimi dziećmi niż sprzątać...

  • Wiga powiedział(a):
    Czasami tez po prostu wole pobyć/wyjść na spacer z moimi dziećmi niż sprzątać...
    Zdecydowanie bywa to dobry wybór. 
    Podziękowali 6Bea madzikg J2017 Wiga AB wilejka
  • Nasz zawsze  daleki od tego, jaki bym chciała. Trudno, są ważniejsze sprawy.
    Podziękowali 3Bea MAFJa wilejka
  • U nas jako tako, ale mi stety/niestety to za bardzo nie przeszkadza. Za to nie lubię, jak jest brudno. Walające się zabawki tak mnie nie ruszają, jak brud. Ale walające się ubrania, zwłaszcza skarpetki, zaczęły mnie już denerwować. Ostatnio policzyłam. 74 pojedyncze skarpetki... I jak żyć?
    Podziękowali 3Bea ewap manatta
  • Część wyrzuciłam, bo i tak były przetarte, a do części systematycznie się znajdują drugie, np w pudełku z zabawkami, za książkami, na dnie szafy, pod kanapą i itd...
    Podziękowali 1AB
  • Trzeba mieć wszystkiego mało. I stopniowo likwidować miejsca, które szybko się zagracaja.  Usunelismy właśnie krzesło z korytarza,  bo stało się składowiskiem wszystkiego.  

    Żeby nie było, też mam tyle skarpetek niesparowanych. Wyrzuce, bo mam ich dość. I wszystkie ciuchy które jutro będą leżeć na podłodze wyladuja w koszu na śmieci 

    Mam nadzieję że nie będzie tan moich.
    Podziękowali 4MAFJa Gosia5 AB manatta
  • Mam w pamięci rezolutne Mikołaja na zarzut, że znów nosi skarpetki nie-do-pary, ale jedna pasuje do koszuli, a druga do spodni!
  • Od kiedy panuje u nas dobrowolność w parowaniu skarpetek chodzę trochę mniej wkurzona :P 
    Podziękowali 4Bea Barbasia Sylwunia wilejka
  • Mój dziadek mawiał, że skarpetki nie łabędzie, w pary nie muszą się dobierać :-)
  • A co nazywasz porzadkiem? 
    Mnie tylko brudna podłoga i okolice kuchni i łazienki w syfie przeszkadzają. A ostatnio w lazience zamieszkał koci podrzutek wiec sami wiecie.. B)
    Do dzieci starszych pokoi staram sie nie chodzić coby się nie wnerwoav. U maluchow mam minimalizm. Tam sie nie da więcej niz mozna nasyfić.
    Czy wrto umartwiac w imię idei?
    Podziękowali 3Barbasia Gosia5 wilejka
  • Ja dziś zarzadzilam Wielkie Sprzątanie pokoi dziecięcych. Jeden jest już tip -top. Obfotografuje na wzór właścicielce. Widzę, że niektóre z moich dzieci nie rozumieją nawet jak powinien wyglądać wysprzatany pokoj...
  • Co do synów to odliczam lata kiedy pozbede się ich z domu razem z syfem który produkują. Jeden za 6 lat, Drugi za 8. Byle wytrzymać
    Podziękowali 4Bea Natalia Agnieszka82 asiao
  • Ja od następnego semestru będę tasiemkę odcinać  :D
    Choć i tak najwieksze syfiarze to S i Najstarsza.
    S. Odchodzi ze swoim syfem za niecały miesiąc.
    Najstarsza niestety zarastac będzie jeszcze kilka lat. A ja z nia jej gaciamib książkami, rysunkami i przydasiami
  • Moja najstarsza twierdzi, ze to jak ma w pokoju to jej sprawa, tylko nie mieszka sama, a mlodsza czasem ogarnie. U maluchow generalnie cala czworka robi syf jak tylko z horyzontu znikne. 
    U mnie problemem najwiekszym jest brak mebli, nie mam gdzie pochowac rzeczy, potrzebnych rzeczy.
  • edytowano grudzień 2017
    Będzie, że się wymądrzam, bo mam tylko dwójkę dzieci i....mamy niestety wieczny bałagan, bo metraż jest za mały na 4 osoby. Zamiast chować rzeczy, to przestawiamy z miejsca na miejsce, bo nie ma gdzie chować...I uważam, że mamy minimum niezbędne.Myślę, że ważny jest metraż. Żeby jeden pokój mieć taki gościnny, jak ktoś na kawę wpadnie, w innych niech dzieje się co chce. Dzieci z czasem dopiero uczą się porządku. Ja nawet w liceum byłam mega bałaganiarą a moja mama była pedantką, ja nie widziałam sensu w sprzątaniu a jak niespodziewanie kiedyś przyjechali znajomi, to wrzuciłam ciuchy i inne rzeczy za zasłonę w moim pokoju. Od tego czasu widzę czasem sens sprzątania. 
  • edytowano grudzień 2017
    Jest różnica między porządkiem a czystością. Dbam w domu o czystość. Muszę mieć czysto, blaty, podłogi, kurz na półkach itd.
    Nie muszę mieć porządku, robienie go zajmuje dużo czasu, a szybko znika. Więc się walają wszędzie zabawki, ścinki, nic nie leży na swoim miejscu, o ile w ogóle ma swoje miejsce, pranie (czyste!) Macha do mnie z każdego kata...
    Podziękowali 3Gosia5 Bea camille
  • Wyższy Level permanentnie brudne szyby. Świeżo myte.
    Podziękowali 2Bea AB
  • Szybę w drzwiach na taras to ja sobie mogę myć codziennie :/ Dzieci i psy robią swoje :(
  • Lustro w korytarzu i szyby w oknach od wewnątrz - wycieram codziennie lub co drugi dzień. Nie tam polerka jakaś tylko żeby masło, żelki, resztki ryżu zetrzeć ;)
    Za to Z.nagminnie przykleja taśma do okna 'ozdoby' zrobione własnoręcznie. A niech przykleja. Byle nie zaklejaja majonezu czy ogórka przyklejonego do okna :P 
    Podziękowali 4J2017 madzikg Bea Agmar
  • Gdyby tylko w tych drzwiach.  Nasz wszystkie MUSZĄ być umazane palcem opluty bądź lepiej umaslonym.
  • Gosia5 powiedział(a):
    Część wyrzuciłam, bo i tak były przetarte, a do części systematycznie się znajdują drugie, np w pudełku z zabawkami, za książkami, na dnie szafy, pod kanapą i itd...
    U mnie znajdują się zazwyczaj jak już wyrzucę
    Podziękowali 1Bea
  • @Dorotak , u mnie resztki jedzenia nie przetrwają. Zwierzaki zjedzą. Na szczęście :) Ale okruchy lądują głównie na podłodze. Na szybie jeszcze nie znalazłam.

  • Monira powiedział(a):
    Trzeba mieć wszystkiego mało. I stopniowo likwidować miejsca, które szybko się zagracaja.  Usunelismy właśnie krzesło z korytarza,  bo stało się składowiskiem wszystkiego.  

    Żeby nie było, też mam tyle skarpetek niesparowanych. Wyrzuce, bo mam ich dość. I wszystkie ciuchy które jutro będą leżeć na podłodze wyladuja w koszu na śmieci 

    Mam nadzieję że nie będzie tan moich.
    Tez pomału do tego wniosku dochodzę, od jakiegoś czasu codziennie wyrzucam minimum jedna rzecz... choć i tak myśle ze mamy mało, to i tak tego jest duzo
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.