Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Lęk przed wodą

Jak poradzić sobie z lękiem przed wodą?  W wieku trzydzuestuparu lat nauczyłam się pływać i na basenie, kiedy wiadomo gdzie jest dno popłynę żabką.
Natomiast wszelkie sporty wodne - fatalnie. Próbowałam żeglować z rodziną - lęk jest większy od jakiejkolwiek przyjemności...
Kajaki - też pewnie czasem bywa głęboko...
Poddaję się.  Nie wierzę już że kiedykolwiek poradzę sobie z tym.
«13

Komentarz

  • Jeśli lęk jest tak silny to nikt na tej grupie Ci nie pomoże, tylko terapia
  • A musisz go przełamać? Nie możns3 z tym żyć? ;)
    Podziękowali 4Aniela Pola olgal Katia
  • Musisz zaufać że nic ci się nie stanie, choć to trudne, jak nie to terapia, jeśli lęk jest za silny 
    Podziękowali 1Pola
  • Widocznie to nie Twoj "charyzmat". Zaufalabym swojej intuicji i juz wiecej nie zmuszalabym sie, nie przelamywala na sile. Woda jest poteznym zywiolem, budzi respekt. Bliscy na pewno uszanuja Twoja decyzje.
    Podziękowali 4Pola jan_u Bea Katia
  • Też mam lęk przed wodą. Przez przypadek nauczyłam się pływać, gdy dziurawe koło nadmuchiwane odpłynęło sobie, a ja płynęłam dalej. Żyję z tym i mam sie świetnie. :)
    Podziękowali 2Pola Katia
  • Terapia behawioralna bywa bardzo skuteczna w tego typu przypadkach.
    Podziękowali 3Pola Izka AgaMaria
  • Może powinnam poszukać takiego terapeuty..  jest dużo okazji do wspólnego spędzanie czasu na wodzie w naszym przypadku.  A ja "rozbijam" rodzinę.  W poprzednim roku jak i dwa lata temu podjęłam próbę w wyprawie jachtem przez Mazurskie jeziora. W poprzednim roku podczas majówki było tak wietrznie że poprosiłam o możliwość zejścia z jachtu. Okazało się że wśród znajomych na pozostałych jachtach jest spora grupa takich bojaźliwych jak ja. Też zeszlý ma ląd.
    Strasznie mnie to męczy. 
  • Nie jestes bojazliwa, czego dowodem sa Twoje proby przelamywania sie i robienia czegos wbrew sobie, wbrew swojemu poczuciu komfortu - dwukrotna proba wyprawy jachtem.
    Nie rozumiem dlaczego mialabys sie zmuszac za wszelka cene do czegos, czego nie znosisz? Twoj organizm daje wyrazne znaki, ze nie lubi zeglowania i przebywanie na wodzie nie przynosi Ci relaksu, odprezenia a przeciwnie - stresuje, wywoluje dyskomfort. Zamiast sie dreczyc jakimis terapiami - dalabym sobie spokoj. Sa inne sposoby wspolnego spedzania czasu.
    Podziękowali 1Pola
  • Kajaki... rzeki najczesciej nie sa głębokie.. wybieraj takie bezpieczne i płytkie.
    Podziękowali 1Pola
  • Ja mam tak samo, a nawet gorzej bo pływać też się boję. Pogodziłam się z tym, chyba.
    Podziękowali 1Pola
  • Zastanawiam się  który odcinek w pomorskiem jest płytki. Wyczytałam że Radunia ma  średnią głębokość ok 2 metry
  • Ciekawa jestem czy po terapii można dojść do takiego stanu, że pływanie sprawia radość? Czy tylko jest to do zniesienia? Bo jeśli do zniesienia to uważam, że nie warto.
    Poly, a jak u Ciebie z samolotem?
  • Pola powiedział(a):
    Zastanawiam się  który odcinek w pomorskiem jest płytki. Wyczytałam że Radunia ma  średnią głębokość ok 2 metry
    Piasnica. 
    Radunia jest dosc trusna ale sa odcinki przyjemne. Z seniorami robilam. Z reszta masz kapok...
    Podziękowali 1Pola
  • Leciałam jesienią do Izraela. Całkiem ok. Choć nie była to przyjemność. 
    Podziękowali 1mamaw
  • Ja miałam w pewnym momencie tak, że bałam się iść kładką dla pieszych mega szeroką środkiem bo miałam uczucie że mnie zwieje, lek wysokości. Praca nad sobą w nurcie terapii behawioralnej pomogła i takich irracjonalnych leków się pozbylam. Szkoda żeby irracjonalne lęki ograniczały. Mam tu info od żeglarza że jachty mazurskie są praktycznie niezatapialne, obróci się ale nie zatonie. Kamizelka utrzyma na powierzchni - ja nie umiem zasadniczo pływać i siedziałam w kamizelce - można nabyć taką niedużą która sie w razie upadku do wody pompuje. Jeśli rozsądny żeglarz prowadzi to nie ma się czego bać. Po białym szkwale teraz się pilnuje bezpieczeństwa bardziej. Lęki też mogą wynikać z problemów np z tarczycą. Ja jestem osobą lękową i powinnam pracować nad jazda samochodem bo mega się boję i unikam a wypadałoby dla wygody rodziny jeździć samemu. Pozdrawiam :) 
    Podziękowali 2Pola Elunia
  • Czy wokół sa ludzie,  ktorzy jakby cos, to ci pomoga? Sama sie uczylam plywac kilka lat, a wszelkich pomostów bez barier sie boje i tak
  • W zeszłym roku bylam na takim wyjezdzie, ze w pewnym momencie musieliśmy przejść przez stary, zelazny most pełen dziur. Od razu jeknelam: Ale ja sie boję! Na to kumpel: Spoko, javtez sie boje. Po czym automatycznie z drugim gosciem zrobili mi obstawe. I przeszliśmy
  • Duzo mi dala zarówno ich pomoc, jak i akceptacja tego, ze moge sie bac
    Podziękowali 3Pola Izka Elunia
  • Ja nie umiem pływać. Boję się być nie tylko na wodzie, w sensie lodzi, ale w samej wodzie jak jestem to tylko w basenie i do kolan, jak sól pasa to muszę się trzymać czegos. 
    Jakos mi to nie przeszkadza, po prostu na basen mogę tylko stać i pilnować dzieci jeśli to płytka woda, na głębszej już musi z dziećmi iść maz. 
    Nie  przeszkadza mi bo nie pływamy zaglowkami, nie spędzamy czasu nad wodą. Pływam promem ale.on nie daje takich efektow, poza chorobą morska. 
    Gorzej z lękiem przed lataniem, bo trochę jestem skazana na to z racji miejsca zamieszkania. Jeszcze te wielkie samoloty to jako tako, ale takie małe, co się trzęsą i podskakuja w powietrzu, a jak wyląduje to jeszcze to rzuca.... A takimi muszę też latac. Raz lecialam karetka powietrzną, taki malutki samolocik, siedziałam zaraz za pilotami - koszmar. Już nie wiem czego bardziej się bałam: szpitala czy lotu, ale chyba bardziej tego lotu bo w szpitalu czekała mnie dość prosta procedura. 


  • Pocieszę Was, ja nie latam, ani nie pływam. Nigdy nie leciałam, nie wsiadłbym na pokład nawet i nigdy nie zamierzam. Samolot musialby lądować w połowie drogi :D Po prostu przyjmuję, że drogi morskie i powietrzne dla mnie nie istnieją.

  • Nie znoszę też wesołych miasteczek i szalonych atrakcji z których w trakcie nie można wysiąść. 
    Podziękowali 1Pola
  • Mam klaustrofobię i staram się nad nią panować. Doszłam do tego, że tam gdzie jest chociaż malutkie okienko, trochę wyższy sufit, to już wejdę na spokojnie.
    Zapisywałam się na wycieczki do jaskiń i kopalń, często jako opiekun. Goopio mi było potem nie wejść albo panikować. Raz jeden nie weszłam do Wieliczki, dałam radę po dwóch latach.

    Kup sobie porządną pamelkę i poczytaj jaką ochronę daje i pływaj jak najwięcej.
    Wskocz lub wejdź do wody w kamizelce ratunkowej i zobaczysz, że serio ratuje.

    Nie odpuszczaj, bo lęki się nawarstwiają.
    Na przyszłość to najlepiej od małego dziecka oswajać z wodą, wysokością i zamkniętymi przestrzeniami.
    Podziękowali 1Izka
  • Lęk nas bardzo ogranicza, nie warto mu się poddawać.

    Prowadzić samochód też się bałam, ale zaczęłam jeździć zmuszona sytuacją, a teraz bez czynnego prawka chyba bym zginęła.
    Czasami mam napad lęku przed dłuższą trasą, wyobrażam sobie wtedy przejazd przez nią, oglądam punkty newralgiczne na googlach i jakoś idzie.
    Podziękowali 1Izka
  • Bo to sa strachy i lęki aby je oswajać. I tyle... czasem nie da ale chyba gorzej jie robić nic niż nie podjemowac zadnej akcji.
    Pływam po rzekach. Do Bałtyku wchodzę raz na 5 lat... plywac się uczę. 
    Nowe wyzwania Nowe dosqiadczenia
    Palusia brawo. Nie ustawaj
  • Czytałam trochę skąd się to może brać.  
    Ja wychowana na Kaszubach wśród jezior. 
    Słyszałam jako dziecko - nie wchodź do wody bo się  utopisz.  To się w głowie koduje mocno..
    Podziękowali 1Izka
  • edytowano 25 lipiec
    Pola to masz odpowiedź.
    Moje dzieci w podobnej sytuacji pływają od 5-6 roku życia. Znają zasady bezpieczeństwa, używały rękawków, a teraz kapoka czy pamelki.

    Ja się topiłam w dzieciństwie i mama natychmiast po tych wakacjach, zapisała mnie do szkółki pływackiej.
  • @Elunia dzięki.
    @Pola dzięki. Dzięki temu wątkowi dzisiaj pojechałam z mniejszym stresem :) Taka łaska :) 
    Podziękowali 2Pola Elunia
  • edytowano 25 lipiec
    Ja bardzo polecam film Koterskiego "7 uczuć".
    Jest siedem uczuć radość, złość, smutek, strach, samotność, wstyd i poczucie winy.
    To, że się boimy jest normalne. Nie powinniśmy tylko ze strachu uciekać. Bój się i rób :)

    Gdybym poddała się klaustrofobii, to nie korzystałabym z ulubionej sauny, nie zwiedziłabym Jaskini Niedźwiedziej i Lodowej, kopalni w Wieliczce, Twierdzy Kłodzkiej i wielu, wielu innych, ciekawych miejsc. Czasami jadąc tam bywałam prawie nieprzytomna ze strachu, ale potem to uczucie wygranej, achhhh.
    Podziękowali 2Izka Pola
  • Pocieszę tylko że z punktu widzenia biologi ewolucyjnej takie lęki świadczą o dobrze rozwiniętej inteligencji. Tylko proszę nie dedukować sobie teraz, ze jak ktoś się nie boi to głupi ;) Taki efekt to już czesto techniki oswojenia tych naturalnych lęków. Człowiek jest ssakiem lądowym a nie stworzonym do latania czy życia w wodzie lub pod ziemią w ciasnych korytarzach. Mam podobne obawy gdy muszę wspiąć się na jakieś wysokie obiekty, czy góry ze stromymi i niebezpiecznymi pidejsciamu albo płynąć żabką i mieć świadomość o niezmierzonych głębinach pode mną.

    Bardzo często obserwuje niektórych turystów albo małe dzieci na sopockim molo którzy nagle zaczynają niepewnie stawiać kroki gdy spod szpar między deskami zaczyna już prześwitywać woda a nie piasek. Normalny odruch u wielu.
  • Ja mam taki defekt, że woda na twarzy, w okolicy oczu, uszu i nosa i jest dramat.
    Wejdę do wody, ale tak, żeby mi się makijaż nie rozmazał.  B)
    Nawet silny deszcz i już wrażenie, że się topię. 
    Zero wchodzenia pod wodę, zero prysznica na twarz, zero chlapania. 
    Tu żadne terapie nie pomogą, bo to nie jest kwestia lęku ile silny, bardzo silny dyskomfort. 
    Nie znoszę też pod stopami żadnego mułu, wodorostów 

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.