Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

System edukacji - burza mózgów

W innym wątku ciągle czytam, że "system jest do zaorania". Chciałabym spytać, jaki inny system uważacie za dobry, jakby to wyglądało, gdyby mogło być idealnie "po waszemu" - zapraszam do burzy mózgów.
«13

Komentarz

  • Koniec obowiązku nauki po ukończeniu 15 lat
  • edytowano 7 październik
    Utworzenie dobrych szkół zawodowych i zmniejszenie liczby liceów o połowę. 
    Podziękowali 3Rogalikowa Bea Polly
  • koniec egzaminu 8-klasisty i przywrócenie egzaminów wstępnych do szkół średnich;
    ocenianie kształtujące;
    nauczanie blokowe w SP;
    punktowanie i możliwość wyboru przedmiotów w LO
  • a ja się rozpędzę: klasy w szkołach podstawowych max. 20 osobowe. W przedszkolach grupy również do 20 osób (chociaż lepiej nawet nie większe niż 16). Uzasadnienie: jak chcemy mieć dopilnowane i douczone, i dopielęgnowane dzieci to nie trzymajmy ich w kołchozach (3 latki w grupie 25 osób; a 10 latki w grupach 35-40 osobowych).
    Podziękowali 3Hope Agmar Polly
  • Nauka poszczególnych przedmiotów wg już posiadanych umiejętnosci/wiedzy/predyspozycji, a nie klas rocznikowych.
    Podziękowali 3Bea E.milia Bonafides
  • Brak jakiegokolwiek obowiązku - to po pierwsze.
    Nauka powinna być przywilejem, a nie obowiązkiem.

    Przykład - w szkole u mojej siostry dawno temu wywalono ucznia gdyż okradł pokój nauczycielski. Wcześniej też były akcje ale ta przelała czarę goryczy.
    I co? I musieli go przyjąć z powrotem. Rejonizacja, a gdzieś się uczyć MUSI. No to jak MUSI, to go musieli przyjąć.

    Nota bene nie wiadomo dlaczego inne szkoły miałyby musieć go przyjmować, gdyby rejonizacji nie było.
    Podziękowali 2Mle Kaika
  • to ja podbijam stawkę: obowiązek szkolny 7-10 i obowiązek nauki 11-15. 
    Podziękowali 2moni_k Bea
  • ale po co obowiązek?
    Podziękowali 1Kaika
  • głównie po to żeby tym mniej zaradnym umożliwić naukę pisania i czytania (do tego wystarczą 4 klasy) i przyuczenie do zawodu (dlatego do 15). wiem, że moim największym problemem jest socjalizm we krwi i to, że jako miejska biedota nie jestem w stanie za dużo zapewnić swojemu dziecku.
  • TecumSeh powiedział(a):
    ale po co obowiązek?
    A znasz kogoś, kto by nie skorzystał z przywileju nauki dla swojego dziecka? 
  • OlaOdPawla powiedział(a):
    TecumSeh powiedział(a):
    ale po co obowiązek?
    A znasz kogoś, kto by nie skorzystał z przywileju nauki dla swojego dziecka? 
    Tak. Oraz dzieci, które bardzo nie chcą sie uczyć a nauka dla ich rodzin nie jest żadną wartością.
    Oraz wiele sytuacji, kiedy np.źle funkcjonujące, mocno niepełnosprawne dziecko jest w "obowiązku" nauki a nie ma gdzie go realnie ralizowac. 
  • Bon edukacyjny :)
  • TecumSeh powiedział(a):
    ale po co obowiązek?
    No niestety z myślą o szeroko rozumianej patologii* w rodzinach, których nie obchodzi edukacja ich dzieci i gdyby nie obowiązek szkolny, dziecko nie miałoby miejsca ani warunków do żadnej nauki.

    *Nie lubię słowa "patologia", mam tu na myśli różne celowe zaniedbania, alkoholizm rodziców itd. Poza tym są rodziny które z różnych względów źle funkcjonują i są niewydolne wychowawczo. Obowiązek szkolny pomaga też wyłapać przypadki gdy dziecku w domu dzieje się krzywda. Zupełna dobrowolność w temacie edukacji to zostawienie tych dzieci samych sobie.
  • edytowano 7 październik
    isza powiedział(a):
    głównie po to żeby tym mniej zaradnym umożliwić naukę pisania i czytania (do tego wystarczą 4 klasy) i przyuczenie do zawodu (dlatego do 15). wiem, że moim największym problemem jest socjalizm we krwi i to, że jako miejska biedota nie jestem w stanie za dużo zapewnić swojemu dziecku.
    Nie chodzi o żaden socjalizm - z korwinistyczną zarazą proszę mnie nie utożsamiać:)
    Chodzi o to że żeby umożliwić - nie trzeba przymusu.
    Przywilej edukacyjny oznacza: masz prawo i publiczna szkoła musi ci to prawo zapewnić.

    A brak przymusu oznacza: nie spełniasz podstawowych warunków (chodzi np o okradanie innych uczniów, czy nauczycieli, znęcanie się, itp) - to won.

    OlaOdPawla powiedział(a):
    TecumSeh powiedział(a):
    ale po co obowiązek?
    A znasz kogoś, kto by nie skorzystał z przywileju nauki dla swojego dziecka? 

    No właśnie nie znam - po co zatem MUS skoro wystarczy PRZYWILEJ?
    A brak musu - jak wyżej. Jest ryzyko dla gówniarstwa, że je ze szkoły wykopią za brak przestrzegania elementarnych zasad.

    Kiedyś byłem na religii gościem księdza. Sprawdza obecność, czyta jedno z nazwisk, a klasa (gimnazjum): "nie ma! poszedł zapalić". I co ksiądz może mu zrobić?

    Inna historia - pamiętacie kubeł na śmieci na głowie nauczyciela? Albo tego typu?
    No to po jednej takiej akcji nasz system edukacji miałby kilkoro czy kilkanaście osób z głowy. I niech się rodzice martwią skoro wychowali w taki sposób.


  • Nie wiem tylko co z tymi, którzy podpadli, albo nauczyciel chce się zemścić na rodzicach, no łatwo kogoś niesprawiedliwie usunąć raz na zawsze. Takie są i teraz przypadki, nie zawsze uczeń taki zły, jak go malują. 
    Podziękowali 2Polly Tola
  • Więcej obowiązków a nie wyłącznie prawa
    Mniej biurokracji
    Szkoła miejscem nauki, zabawy, edukacji a nie terapii, nadzoru nad rodziną, terapii rodziny, pracy socjalnej i archiwistyki
    Nauczanie blokowe w kl 1-6
    Wiecej edukacji praktycznej tzw ogólnej 
    Nauka także poprzez pracę, np mini ogródki ale też działalność yczniowdka bez tej całej otoczki drżenia, że dziecko sobie krzywdę zrobi
    Mniej wiszenia nad dziećmi i kokonów, ciągłego traktowania otoczenia jako śmiertelnie niebezpiecznego
    Wdrażanie do samodzielności i odpowiedzialności 
  • OlaOdPawla powiedział(a):
    TecumSeh powiedział(a):
    ale po co obowiązek?
    A znasz kogoś, kto by nie skorzystał z przywileju nauki dla swojego dziecka? 
    Znam B)
  • Prywatyzacja i bon jednak. Nauka dziecka powyżej 3\4 klasy wg możliwości
     i predyspozycji. 
    Likwidacja pierdyliona tzw dupogodzi i animacji. Zaliczenia etapowe lub jak ktoś woli cząstkowe co likwiduje uczęszczanie po tzw frekwencję
  • To ostatnie raczej w edukacji powyżej podstaw. Klasa 1 do 4 podstawy. Klasy 5,6 przygotowujące do dalszego systemu - szkoła zawodowa lub liceum. Nastawienie na umiejętności zamiast teorii 
    Nauka stosowania posiadanej wiedzy
    Podziękowali 1Odrobinka
  • Szkoła ma uczyć, a nie przechowywać bo rodzice pracują. Nauka do 12-13, pôžniej porządna świetlica dla chętnych z możliwością dodatkowych zajęć.
  • Tak jest na zachodzie, przynajmniej w UK. Jak ktoś sobie nie radzi to będzie miał inny materiał. Najwyżej nie będzie zdawał egzaminów (u nas jest po czymś jak gimnazjum) i potem odpowiednik matury. Ale ten pierwszy egzamin w wieku 15-16 lat może zakończyć edukację bo jest tylko do 16 lat. W ogóle można do tego N5 (po tym tzw gimnazjum) nie podchodzić a zdać N4 (nizszy poziom) a potem robić kwalifikacje zawodowe, np te egzaminy z gotowania czy innych zawodów. Można iść do terminu i jeszcze zapłacą. 
  • edytowano 7 październik
    gdzieś tu wklejałem taki swój projekt, ale przepadł w otchłani (tzn. nie pamiętam gdzie),
    ale jest krótki, więc napiszę od nowa. :)
    Po pierwsze - dobrowolność.
    Po drugie  - bon edukacyjny idący za dzieckiem.

    Teraz, państwo wpływa na treść nauczania jedynie przez dwu stopniowe egzaminy państwowe. Zdanie takiego egzaminu uprawnia do korzystania ze szkół państwowych - liceów i techników, a wyżej z uczelni wyższych.

    Aby taki system zadziałał, niezbędne jest usunięcie wszelkich barier w zakładaniu szkół - budowlanych i wykształceniowych, tzn każdy przysłowiowy Kowalski, niezależnie od wykształcenia, może otworzyć, w każdym lokalu, który zapewnia dach, minimalne ogrzewanie i oświetlenie, szkołę.

    Bardzo ważną rolą państwa jest zapobieżenie patologiom takiego systemu. Potrzebne tu są dwa rodzaje działań.

    1. zapobieżenie przepływom pieniędzy ze szkoły do rodziców.
    2. szkołę może otworzyć jedynie obywatel polski i w ilości nie większej, niż (do ustalenia) np. dwie czy trzy szkoły.

    To chyba wszystko.


  • Dofinansowanie szkół 
    Mnóstwo kolek  zainteresowań, na które dzieci powinny uczęszczać,
     dowozy dopasowane pod edukację a nie odwrotnie
    Zajęcia dla zdolnych i te wyrównawcze 
    Terapie, rewalidację 8itp. jako zajęcia w szkole specjalnej a nie ogólnej
    Brak tego szperania w rodzinach, te sprawy socjalne są niepotrzebne
    Zdecydowanie wyższe wymagania edukacyjne, ale też bardziej ukierunkowane, częściowo zgodne z predyspozycjami i zainteresowaniami
    Pełna odpowiedzialność rodzica za dziecko
  • I w końcu GOPSY niech szperają jak muszą w rodzinach a nie szkoły, wychowawcy itd. 
    W końcu kto jest za to odpowiedzialny
  • Nauczyciel tak dobiera treści programowe, aby uczeń dał radę i zdał egzamin jeśli trzeba

    A teraz podstawa programowa rozdęta a Ty realizuj wszystko bo MUS
    obojętnie jakie dziecko przed sobą masz bo sprawdzian osmoklasisty wisi nad głową 
  • Segregacja. Dobrze rozumiana jako danie szansy z uwzględnieniem możliwości rozwojowych, zdrowotnych, intelektualnych, zainteresowań, predyspizycji itp a nie jako wykluczenie.
    Rozumiane jako przyjęcie i zrozumienie, że dziecko o mniejszym potencjale nie może być zawalone różnego rodzaju zajęciami "wspierającymi", aby poprzez nie stać się wysokofunkcjonujaca intelektualnie osobą.

  • Zuzapola powiedział(a):
    Takie są i teraz przypadki, nie zawsze uczeń taki zły, jak go malują. 
    Oczywiście. Nie ma idealnych systemów.
    Uważam jednak ze większy problem obcenie mamy z komplenym brakiem dyscypliny i zasad, niż z preśladowanymi uczniami.

    A cierpią na obecnej sytuacji normalni, którzy chcą się uczyć i coś wynieść ze szkoły. Niekoniecznie cudze pieniądze albo buty.

    Moja siostra ma dyscyplinę w klasie tylko dlatego, ze potrafi uczniowi przygadać tak, że się cała klasa z niego śmieje, więc się jej boją. Gdyby nie to - byłby sajgon.

    Uczeń z pały czy uwagi śmieje się, wyrzucić go z klasy nie można bo sobie nózkę złamie, oblać go niby można ale i tak jest presja by jednak nie, bo po cholerę się z nim rok dłużej męczyć.

    Wszelka dyskusja o tym co powinno być a co nie, powinna się zacząć od elementarnej dyscypliny i egzekwowania jej - inaczej żadne rozwiązanie nie ma sensu.
    Podziękowali 3kociara Rejczel madzikg
  • w Polsce mam wrażenia nie ma za bardzo w prawie stanów pośrednich między siedemnastolatkiem a niemowlakiem, to znaczy na wielu płaszczyznach te osoby są traktowane tak samo... Z czego wynika połowa problemów w edukacji.

    Podziękowali 2Izka joanna_1991
  • Kształcenie nauczycieli jako pedagogów i uzupełnianie kwalifikacji przedmiotowych co najmniej do końca szkoły podstawowej (a może i do matury). Nie potrzeba magisterium z matematyki do uczenia matematyki. Natomiast dobre rozumienie procesów rozwojowych dzieci/młodzieży- bardzo potrzebne.
    Podziękowali 2Izka Bea
  • jan_u powiedział(a):
    Nie potrzeba magisterium z matematyki do uczenia matematyki.
    No, chyba by jednak wypadało. Zwłaszcza matematyki.

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.