Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

System edukacji - burza mózgów

2

Komentarz

  • No liczby urojone w podstawówce chyba nie występują. A do mgr nauczyciel musi je znać 
  • Ale kolegia zawodowe dla nauczycieli działały skutecznie przez wieki. Poziom podstawowy czy nawet średni to nie studia
  • Izka powiedział(a):
    No liczby urojone w podstawówce chyba nie występują. A do mgr nauczyciel musi je znać 

    Owszem, jednakże brak magisterki oznacza że umiejętności nauczyciela co do samej matmy stoją pod znakiem zapytania. Skąd zatem wiadomo że nie przekaże jakichś głupot?

    Sam miałem dyskusję z kolegą, co ogarnięty z matmy, spokojnie teoretyczne mógłby uczyć, przynajmniej w podstawówce - a walnął takiego babola, że głowa mała.

    A najgorsze że podczas sporu i powołania się na matematyka z wykształceniem, odpowiedział: jeden matematyk powie tak, drugi inaczej.

    Co oznacza ni mniej ni więcej tylko to, że w ogóle nie rozumie czym jest matematyka.
    Ale zadania zrobi - szybko i dobrze. Tylko to trochę mało.
  • Liczby urojenie, całki i równania różniczkowe miałam w liceum.
    Także ze studiów nie wiele rzeczy jest mi przydatne w pracy. 

  • A mój mąż jest fizykiem, matematyke dobrze umie a nie ma uprawnień do nauki w szkole. Musiałby robić podyplomowe dla papierka. 
  • edytowano 8 październik
    @TecumSeh ja nie twierdzę by ich nie kształcić w ogóle.  Natomiast co najmniej do końca szkoły podstawowej koncentracja na rozumieniu dziecka, a technikalia i dydaktyka przedmiotowa na drugim miejscu.
    Podziękowali 1Polly
  • w tej chwili system idzie w kierunku "nauczyciel w przedszkolu MUSI mieć mgr" (od zeszłego roku (chyba?) skasowano dwustopniowe studia z pedagogiki przedszkolnej, czyli wymusza się systemowo mgr nauczycielskie w przedszkolu) a jednocześnie oczekiwania rodziców idą w stronę "ale będzie miał kto Misowi pieluszkę zmienić / dupke podetrzeć / pupcię umyć". I te oczekiwania rodziców (niania, opiekunka dziecięca) z oczekiwaniami systemu (magister wypełniający dokumentację) oraz oczekiwaniami nauczycieli (pensja za nauczanie dzieci) zupełnie się rozmijają.
    Podziękowali 1obwarzanek
  • jan_u powiedział(a):
    @TecumSeh ja nie twierdzę by ich nie kształcić w ogóle.  Natomiast co najmniej do końca szkoły podstawowej koncentracja na rozumieniu dziecka, a technikalia i dydaktyka przedmiotowa na drugim miejscu.
    Z tym się zgadzam - przede wszystkim trzeba wiedzieć jak trafić do ucznia. Szczególnie z matmą - bo jak widzę zewsząd, to jest powszechny problem.

    W ogóle uważam że matematyki jest za mało w szkole, powinno jej być dwa razy więcej. Wtedy jest czas na tłumaczenie, na mnogość przykładów, na ćwiczenia. A nie że - lecimy na lekcji z materiałem bo trzeba zdążyć, a potem milion zadań do domu i rodzice, ratujcie.

    Ja miałem pięć matematyk tygodniowo w klasie matematycznej, a o ile mi wiadomo, braliśmy tylko całki z rzeczy, których nie brały klasy ogólne. Cała reszta była taka sama - tylko myśmy mieli na to znacznie więcej czasu.

  • Powiązanie jakości pracy nauczyciela z wysokością jego pensji. Albo/i nauczyciel w takiej randze, jak we Francji. Urzędnik państwowy po egzaminach i bdb przygotowaniu do zawodu. Także już w trakcie pracy w szkole. Mamy przyjaciółkę - matematyka, bardzo mi się podoba taka ścieżka przygotowania i wspierania, jak u nich. 

  • To prawda.
    W ogóle pensje to powód dla których bardzo mało mężczyzn decyduje się na zostanie nauczycielami. A potem brak męskich wzorców jest odczuwalny.

    Ok rodzina najważniejsza - wiadomo. Ale warto byłoby by szkoła pod tym względem była bardziej zróżnicowana.
    Podziękowali 2Skatarzyna Rogalikowa
  • kowalka powiedział(a):
    Powiązanie jakości pracy nauczyciela z wysokością jego pensji.


    Zawsze mnie zastanawia jak takiej oceny dokonać w praktyce? Co miałoby być kryterium? Bo postulat ważny i wart dyskusji - znałam wielu nauczycieli, którym płacono za "zasiedzenie". Tylko to musiałoby być naprawdę dobrze przemyślane, bo inaczej trudno o wymierność takiego rozwiązania.
    Podziękowali 1joanna_1991
  • Zamiast jednego wychowawcy na klasę tutorzy którzy mają pod opieką kilkoro dzieci, jak w Finlandii. Ogólnie wiele można by przenieść z systemu edukacji tego kraju do nas.
    Podziękowali 2Skatarzyna Polly
  • Polly, i dyrekcja, i rodzice i uczniowie doskonale wiedzą, którzy nauczyciele są dobrzy. 
    Podziękowali 1madzikg
  • Polly powiedział(a):
    kowalka powiedział(a):
    Powiązanie jakości pracy nauczyciela z wysokością jego pensji.


    Zawsze mnie zastanawia jak takiej oceny dokonać w praktyce? Co miałoby być kryterium? Bo postulat ważny i wart dyskusji - znałam wielu nauczycieli, którym płacono za "zasiedzenie". Tylko to musiałoby być naprawdę dobrze przemyślane, bo inaczej trudno o wymierność takiego rozwiązania.
    Ależ dlaczego? W niemal całej Europie i krajach skandynawskich wszyscy nauczyciele zarabiają bardzo dużo.
     Moim zdaniem,  powinno być po prostu łatwiej zwolnić słabego pracownika,  ale dobrze nagradzać całą grupę zawodową - tak jak w innych cywilizacyjnie rozwiniętych krajach.
  • Skatarzyna powiedział(a):
    Polly, i dyrekcja, i rodzice i uczniowie doskonale wiedzą, którzy nauczyciele są dobrzy. 

    No wiem. Tylko jak to zrobić by nie było wyłącznie uznaniowe? Bo jednak o wysokości wypłaty finalnie decyduje dyrektor. Ankiety wśród uczniów i rodziców i do tego jakiś system punktowy? Serio pytam. Bo jednak do dobrej pracy powinno się mobilizować i powinna ona być w cenie. I nie powinno być świętych krów, które ma prawo zweryfikować jedynie szef - tu ze sprawiedliwością naprawdę różnie bywa.
  • edytowano 7 październik
    Sprawa prosta - rynek.
    Jak nauczyciel dostanie propozycję w sąsiedniej szkole, za wyższą pensję to skorzysta. No chyba że przekona go do zostania co innego - ale tak będzie tylko wtedy, kiedy będzie zarabiał co najmniej godnie.

    Nota bene dobrze to widać na rynku korepetycji. Kto ma jakie obłożenie i ile sobie śpiewa:)
    Podziękowali 2Skatarzyna Polly
  • Marzyłoby mi się, by nauczanie początkowe (obecne klasy 0-4) było jak najbliżej ucznia. Malutkie szkoły w każdej wiosce i na każdym osiedlu. Klasy łączone (dzieci z różnych roczników razem), o liczebności 12-15 osób, nie więcej. Praca indywidualna z każdym uczniem. Jak w pedagogice Montessori. Dużo nauki przez doświadczanie. Nauczyciel - wszechstronny pedagog, z ugruntowanymi kompetencjami pedagogicznymi i psychologicznymi. Najlepiej rekrutujący się z lokalnej społeczności tak, by miał osobisty kontakt także pozaszkolny ze swoimi uczniami i ich rodzicami.
    Dalej zaszaleję już pełnym sf - promocja na kolejny etap edukacyjny na podstawie wiedzy i dojrzałości emocjonalnej, a nie na podstawie rocznika. Czyli, niektóre dzieci na tym początkowym etapie spędzały by mniej lat, a inne więcej - tyle, ile komu potrzeba, by opanować czytanie, pisanie, liczenie, podstawową wiedzę o świecie i podstawowe kompetencje psycho-społeczne. Względnie dojrzałe dzieci już mogą sobie do tej 5 klasy dojechać gdzieś dalej, do szkoły zbiorczej. Szczególnie, jeśli już od zerówki przywykły do tego, że do szkoły nie są prowadzane, tylko chodzą same, bo blisko.

    Wiele Waszych pomysłów mi się podoba, nie będę powtarzać.
  • Moja znajoma (Polka w UK) ubolewa, że dzieci tu w UK wracaja do domu i się bawią, nie mają lekcji do domu (czasem książkę przeczytac, poćwiczyć literke w 1 klasie, jakieś łatwe rachunki) a w średniej za malo. Bo w Pl to dzieci godzinami siedzą i się uczą. A tu niski poziom. 

    Tak więc nie dogodzi się niektorym. 
    Podziękowali 1Bea
  • Po co mgr do przedszkola, na nauczaniu początkowym i w podstawówce? Były kolegia pedagogiczne pomaturalne i moim zdaniem zdawały egzamin świetnie. Dobre przygotowanie dydaktyczne nie wymaga mgr a podstawowe wiadomości z matmy to ja ogarniam ucząc swoje dzieci a mgr z matmy nie mam.
    Obowiązek szkolny do lat 13. Ewentualnie. Do lat 13 dzieci nie robią większych problemów a nauka czytania i pisania jest dość konieczną umiejętnością w dzisiejszych czasach. Znam takich co gdyby mieli wybór to nie posłali by dzieci do szkoły.
    Przywrócenie egzaminów wstępnych na studia.
    Możliwość przystąpienia do matury bez konieczności kończenia szkoły średniej.
    Szkolnictwo zawodowe.
    Przywrócenie cechów i egzaminów cechowych.
    Brak przymusu szkoleń pedagogicznych do uczenia młodocianych czeladników.
    Segregacja na poziomie szóstej klasy co do ścieżki kształcenia. Z podziałem na grupy osób które chcą/ nadają się do szkół średnich. Żeby te dzieci nie uczyły się razem w klasie bo to obniża poziom i moralny i edukacyjny.
    Mniej biurokracji.
    Zniesienie tych durnych stopni doskonalenia zawodowego nauczycieli.

    Podziękowali 2Pioszo54 Bea
  • Przede wszystkim zniesienie karty nauczyciela. I urynkowienie edukacji.
  • Cechy istnieją i mają się dobrze. Tylko zainteresowania praktyczną nauką zawodu nadal wielkiego nie ma
    Podziękowali 1Karolinka
    1. Zniesienie modelu pruskiego,
    2. Wszystkie szkoły równe w całym kraju,
    3. Zakaz udzielania korepetycji przez nauczycieli
    4. podniesienie prestiżu zawodu nauczyciela
    5. stołówka w każdej szkole z dotowanymi posiłkami
    6. darmowe podręczniki przez cały system edukacji
    7. nieobowiązkowa matura
    8. przywrócenie znaczenia szkół technicznych
    9. więcej zajęć z w-fu na świeżym powietrzu - niezależnie od pogody
    10. zakaz przywożenia dzieci do szkoły samochodem :-)
    11. więcej stojaków na rowery pod szkołami
    12. zdrowe jedzenie każdego dnia a nie akcja "przynosimy na jutro zdrowe jedzenie"
    13. jedna długa przerwa ok 40min na obiad
    14. po południu czas na zajęcia dodatkowe w szkole
    15. brak pracy domowej (odrabianie lekcji w szkole po południu)
    16. start lekcji o 9.00
    17. biurka z regulowaną wysokością - możliwość stania przy biurku
    18. nauczyciel, rodzic, kuratorium są po jednej stronie barykady - dobro ucznia, obywatela - nie pozbawione konsekwencji za zachowanie
    19. uczenie na zdobywanie kompetencji a nie ocen
    20. rozwijanie pasji
    21. praca projektowa
    22. cdn

    Podziękowali 1Malia
  • edytowano 7 październik
    Bardzo podobnie jak w Finlandii. Jest jeden myk - tam nauczyciele nie udzielaja korków z własnego wyboru, gdyż nauczyciele zarabiają wystarczająco dużo, mniej więcej tyle, co lekarze. A poza tym, jak powiedziała mi jedna z tamtejszych nauczycielek (i to ze szczerym zdziwieniem, gdy spytałam o te korki) - ,,Przecież po pracy jest czas dla rodziny''. 

    I jeszcze jedno - nie ma  wywiadówek, kontroli nauczycieli przez instytucje typu kuratorium (tam coś takiego nie istnieje), istnieje zaś olbrzymia autonomia tego zawodu. Dlaczego? - Nauczyciel jest traktowany jako ekspert i mentor, nikomu nie przyjdzie do głowy, by cokolwiek kwestionować. Ale piszę o szkole średniej (nieobowiązkowej), być może na szczeblach niższych jest inaczej.
    Podziękowali 1isza
  • Niestety, ale u nas jest dalej socjalistyczna mentalność w kapitalistycznym wydaniu.
    Czyli podtrzymywanie złudzenia, że darmowe zawsze musi być i jest najlepsze. Ale bez solidnego dofinansowania.
    A tymczasem "cały świat" bez kompleksów żadnych ma system szkół państwowych i prywatnych. I nikt nie próbuje nawet udawać, czy oczekiwać, że rejonowa Szkoła ma zapewnić kształcenie na najwyższym, prywatnym poziomie.
    Owszem, często zapewnia. Ale nikt nie udaje, że wystarczy nauczycieli cisnąć, kontrolować, sprawdzać, wymagać setek dodatkowych (słono płatnych a nie dofinansowywanych) szkoleń, kursów itp.

    Polska oświata jest masakrycznie niedoinwestowane. A wymagania kosmiczne. 
    To tak, jakby wymagać od szamana, żeby zrobił w namiocie skomplikowana operacje neurochirurgiczną 
    Podziękowali 4beatak Polly isza Agnieszka88
  • Dokładnie tak, Kociara. Ale tego naprawdę nie zrozumie ktoś, kto nie pracował wiele lat w państwowej szkole (conajmniej 10, by zaznać kilka ,,super'' reform i przejść parę szczebli awansu zawodowego), w przeładowanych klasach, gdzie jest rejonizacja albo obowiązek nauki do 18 roku życia, z pensją, która nie daje nawet zdolności kredytowej.
  • edytowano 7 październik
    Mnie zawsze zastanawia, jak to się stało, że przedszkola tak bardzo zmieniły się na plus od czasów mojego dzieciństwa.
    Podziękowali 1Elunia
  • Bagata powiedział(a):
    Mnie zawsze zastanawia, jak to się stało, że przedszkola tak bardzo zmieniły się na plus od czasów mojego dzieciństwa.
    Przedszkola to najlepszy etap edukacyjny w PL.Potem jest tylko gorzej i gorzej i gorzej......
  • Elunia powiedział(a):
    Bagata powiedział(a):
    Mnie zawsze zastanawia, jak to się stało, że przedszkola tak bardzo zmieniły się na plus od czasów mojego dzieciństwa.
    Przedszkola to najlepszy etap edukacyjny w PL.Potem jest tylko gorzej i gorzej i gorzej......
    Tu się nie zgodzę, tzn nie całkowicie. 
    Bo odkąd przedszkole to taka mniejsza szkoła to jest dramat. 
    Pęd dydaktyczny i edukacyjny z kompletnym pominięciem naturalnych potrzeb rozwojowych w tym wieku. A konsekwencje tego, tak-te złe pojawiają się w szkole. Tylko jakiś tak niewiele osób jest w stanie połączyć te fakty. Ze wiele problemów wieku szkolnego to wina przekombinowania z "edukacją" w przedszkolu 
    I znowu, lepsze stało się wrogiem dobrego. 


  • Wiesz @kociara ja słucham dzieci. Moje i znajome dzieci, płakały jak nie mogły iść do przedszkola oraz jak musiały iść do szkoły.
    Po raz kolejny wychodzi, że edukacja jest dla dzieci, a nie kadry.
  • Ale jedno nie wyklucza drugiego
    Moje przedszkolaki uwielbiają przedszkole. 
    A ja widzę też, tak jak i wychowawcy przedszkola te zdecydowanie gorsze aspekty
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.