Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Tato?

edytowano 10 marzec w Ogólna
Dziś pod wpływem czytania o Mojżeszu, który rozmawiał z Bogiem twarzą w twarz jak z przyjacielem, zaczęłam się zastanawiać jaki jest mój obraz Boga.
 Czyli jak się zachowam, kiedy stanę przed Nim:
Oddam część jak Królowi?
Upadnę na twarz, jak przed Władcą?
Będę się trząść jak przed Najwyższym Sędzią?
Będę rozmawiać jak z przyjacielem?
Czy może przytulę się jak do Taty?

Oczywiście powiecie, że jedno drugiego nie wyklucza, a ostatnie jest infantylne ;)

Ale skoro Jezus polecił nam modlić się wołając "Ojcze nasz" a nie "Władco i Królu nasz" to chyba powinnam szukać tej postawy dziecka w sobie.

No, powiem Wam, łatwo nie jest  B)
A jak u Was? Czujecie się dzieckiem czy poddanym? Synem czy niewolnikiem?
Podziękowali 2GrzegorzW Klarcia
«13

Komentarz

  • Temat mi bliski, ale nie umiem ubrać w słowa tego co czuję, bo jest wykluczające się wzajemnie. 
    Podziękowali 1Cart
  • Może spróbuj jednak, wspólnie może do czegoś dojdziemy  :)
  • Akurat dziś dostałam słowo - "jeśli nie staniecie się jak dzieci..."
    Podziękowali 3Cart Klarcia Isako
  • edytowano 10 marzec
    Po pierwsze mam problem z uniżeniem siebie. Przed Bogiem- Królem, Sędzią- tak. Ale przed Bogiem- Ojcem? Jakoś mi nie pasuje. Ale przecież dziś relacja rodzic- dziecko jest inna niż te 2000 lat temu, gdy Jezus uczył modlitwy Ojcze nasz, więc może o inną relację Mu chodziło, która ma się nijak do tego co ja mam w głowie myśląc o niej?

    Po drugie na szybko to sprawiedliwość po śmierci. Jakbym wróciła po np. 2 tygodniowym obozie do domu, to rodzic, by mnie nie trzymał z dala od siebie, bo najpierw muszę być czyściutka i pachnąca by móc spotkać się z nim. Ojciec z przypowieści też nie powiedział- idź najpierw i się doprowadź do porządku. Czyściec pasuje bardziej do Sędziego, niż Ojca.

    @Cart, napisałaś, "Czyli jak się zachowam, kiedy stanę przed Nim" a stajemy już teraz przy każdej modlitwie, a nie dopiero kiedyś. 

    Edit z jednej strony bliskie mi są pisma świętych gdzie Bóg jest taki ponad, a człowiek mały, ale nie umiem wpleść w to relacji rodzic-dziecko.
  • Z ogromnym zaufaniem i wiarą, że Duch Święty poprowadzi to spotkanie.


    Podziękowali 1Klarcia
  • edytowano 10 marzec
    Ksiądz Pawlukiewicz pięknie tłumaczy jak wygląda miłość Boga do nas.

    Podziękowali 1Klarcia
  • matuleczka powiedział(a):
    @Cart, napisałaś, "Czyli jak się zachowam, kiedy stanę przed Nim" a stajemy już teraz przy każdej modlitwie, a nie dopiero kiedyś


    Oczywiście, tylko moja wyobraźnia jest bardzo przyziemna ;) Łatwiej mi sobie wyobrazić stanięcie przed Ojcem, niż łączność z nim online w modlitwie.
    Tak samo mam teraz z komunią sw.- wiem, że ta duchową jest tak samo skuteczna, ale ja jestem cielesna i nic na to nie poradzę B)

    Podziękowali 1Klarcia
  • mam w sobie coś z Mojżesza :)
  • @Cart . Mi chodziło raczej o to, że już teraz mam ten dysonans, jak się zachować. Czy jak wobec Króla, czy jak wobec Ojca. Skoro Bóg jest jednym i drugim, a dla te mnie postawy są wykluczające, to co? Własne widzimisię, "czucie" i po prostu sobie wybrać którąś 
     "wizję", która jest mi bliższa? Bez sensu...
  • @matuleczka jak wobec Króla, który jest Twoim Ojcem ;)
  • To przekracza moją wyobraźnie @Cart.
  • edytowano 10 marzec
    Bridget powiedział(a):
    Ksiądz Pawlukiewicz pięknie tłumaczy jak wygląda miłość Boga do nas.

    Ksiądz pokazuje, że Bóg kocha i dlatego pozwala robić, co człowiek chce. Nie ingeruje jak ludzki rodzic w żaden sposób w decyzje dziecka. Ojciec nie zrobił nic by decyzja syna była inna. 
    Jako rodzic nie potrafię sobie wyobrazić siebie ignorującą np. fakt, że moje dziecko chce szaleć po ulicy, ryzykując życiem. Danie mu auta, to byłby wyraz miłości, bo daję dziecku wolność? 
    Niby rozumiem co ksiądz mówił, ale nie umiem tego przełożyć na życie. 
    Edit- zmieniłam przykład. 
    Podziękowali 2Klarcia Kaika
  • Z przymrużeniem oka trochę jak Arielka...
    Czyli córka Króla
    Jednocześnie Jego oczko w głowie
    I Przyjaciółka

    Wielka miłość
    Ale i szacunek
    Z nutą respektu wobec Mocy

    W modlitwie często się "wtulam" w ramiona Ojca
    Podziękowali 3Zuzapola Polly Klarcia
  • Bóg jest dla mnie osobą obcą, czysto hipotetyczną i abstrakcyjną więc nie wiem jakbym się zachował. Nie mam poczucia że ktoś tam na mnie czeka i to jest bardzo bolesne i przykre.
    Podziękowali 1M_Monia
  • spodziewam sie raczej dostać kijem od diabła, niż zostać przygarnięty przez jakiegoś "tatę". No taką mam fazę od kilku lat nic na to nie poradzę.
  • Nie mam problemu z "Królem" i "Władcą." Odpowiada mi ta relacja. Wręcz nawet nie szukam "Ojca." Ale ja mam romantyczne wyobrażenie króla doskonałego i jego poddanych wiernych rycerzy  ;) Przytulenia, wtulanie w ramiona -  w ogóle to do mnie nie mówi. Zupełnie nie mój temat. 
    Podziękowali 1ganna4
  • dla mnie jak najbardziej Ojciec
    Podziękowali 1Klarcia
  • Prayboy powiedział(a):
    spodziewam sie raczej dostać kijem od diabła, niż zostać przygarnięty przez jakiegoś "tatę". No taką mam fazę od kilku lat nic na to nie poradzę.

    a może coś poradzisz jednak?
    rekolekcje, spowiedź, modlitwa, może pielgrzymka jakaś...
    Podziękowali 1Berenika
  • Joannna powiedział(a):
    Prayboy powiedział(a):
    spodziewam sie raczej dostać kijem od diabła, niż zostać przygarnięty przez jakiegoś "tatę". No taką mam fazę od kilku lat nic na to nie poradzę.

    a może coś poradzisz jednak?
    rekolekcje, spowiedź, modlitwa, może pielgrzymka jakaś...
    A może niech Pan Bóg coś poradzi, skoro jest Wszechmogący 
  • edytowano 10 marzec
    Prayboy powiedział(a):
    Bóg jest dla mnie osobą obcą, czysto hipotetyczną i abstrakcyjną więc nie wiem jakbym się zachował. Nie mam poczucia że ktoś tam na mnie czeka i to jest bardzo bolesne i przykre.
    Brzmi boleśnie.

    Sugerowałabym niesmiało czytanie Księgi Psalmów. Tam Bóg jest czasem daleki, czasem bliski, gniewny lub miłosierny, ale zdecydowanie realny.


    Albo np. Księga Tobiasza, czy może Proroka Izajasza?

    Starotestamentowe postacie są często krwiste, trudno im odmówić realizmu.


    Podziękowali 1Klarcia
  • malagala powiedział(a):
    Joannna powiedział(a):
    Prayboy powiedział(a):
    spodziewam sie raczej dostać kijem od diabła, niż zostać przygarnięty przez jakiegoś "tatę". No taką mam fazę od kilku lat nic na to nie poradzę.

    a może coś poradzisz jednak?
    rekolekcje, spowiedź, modlitwa, może pielgrzymka jakaś...
    A może niech Pan Bóg coś poradzi, skoro jest Wszechmogący 
    Posłuchaj kazania linkowanego wyżej. Bóg daje wolność i nie robi nic aby wpływać na decyzje człowieka. 
    Podziękowali 1Klarcia
  • To zależy, patrz Święty Paweł. 
  • Słuchałam już mnóstwa tego rodzaju kazań i rekolekcji. Ale w wolnej chwili zajrzę.

    Jednak coraz bardziej widzę w tym absurd. Wszechmogący Bóg, Doskonały, Wszechwiedzący, Stworzyciel.

    I ja, mała mrówka, która nie ogarnia nawet czasem, dlaczego się wkurza.

    On jest niewidzialny. Jego działanie w świecie można poznać tylko przez wiarę, która jest jednocześnie darem, decyzją i nie wiem, czym jeszcze.

    Z jednej strony ja sama nic z siebie uczynić nie mogę. A z drugiej Bóg nic nie zrobi, żeby wpłynąć na moje decyzje. Skąd się one zatem biorą???  :/ Niezły klincz.

    Ktoś nie widzi w Bogu Ojca, kochającego Taty. I jaka rada? Rekolekcje, pielgrzymka, modlitwa. Szkoda, że nie włosienica.

    Zrób A,B, potem D,Q,E,Z i resztę alfabetu co piątą literę, a w końcu zajarzysz, o co chodzi, że jesteś kochany.

    Ja się tylko pytam: czy to naprawdę jest takie skomplikowane?
    Podziękowali 2Pioszo54 Kaika
  • Cart powiedział(a):
    Dziś pod wpływem czytania o Mojżeszu, który rozmawiał z Bogiem twarzą w twarz jak z przyjacielem, zaczęłam się zastanawiać jaki jest mój obraz Boga.
     Czyli jak się zachowam, kiedy stanę przed Nim:
    Oddam część jak Królowi?
    Upadnę na twarz, jak przed Władcą?
    Będę się trząść jak przed Najwyższym Sędzią?
    Będę rozmawiać jak z przyjacielem?
    Czy może przytulę się jak do Taty?

    Oczywiście powiecie, że jedno drugiego nie wyklucza, a ostatnie jest infantylne ;)

    Ale skoro Jezus polecił nam modlić się wołając "Ojcze nasz" a nie "Władco i Królu nasz" to chyba powinnam szukać tej postawy dziecka w sobie.

    No, powiem Wam, łatwo nie jest  B)
    A jak u Was? Czujecie się dzieckiem czy poddanym? Synem czy niewolnikiem?

    Piękne świadectwo.
    Dla mnie - zdecydowanie Tata.
  • Też nie ogarniam. I coraz bardziej dociera do mnie bezsens przenoszenia czegokolwiek co znane na Boga. Wiem kto to ojciec, ale Bóg-Ojciec jest inny niż ojcowie na ziemi. Wiem kto to król, ale Bóg-Król nie jest podobny do króli ziemskich. Itd.
    Tylko po co Jezus nauczył nas Ojcze nasz, czemu mamy mieć w Bogu Ojca, skoro On nijak ma się do tego co rozumiemy pod tym słowem? 
    Podziękowali 1malagala
  • @matuleczka miałam kiedyś taka myśl, że cały świat jest właśnie po to, by nam choć troszkę przybliżyć Boga w taki sposób nienarzucający się. Dać jakieś pojęcie, mgliste. Na tyle dobre, byśmy mogli wybrać, ale na tyle słabe, byśmy nie czuli się przymuszeni. Tylko wtedy 99% rozważań o grzechu, moralności itd można wywalić do kosza... Wiec tez chyba nie jest tak

  • malagala powiedział(a):
    Joannna powiedział(a):
    Prayboy powiedział(a):
    spodziewam sie raczej dostać kijem od diabła, niż zostać przygarnięty przez jakiegoś "tatę". No taką mam fazę od kilku lat nic na to nie poradzę.

    a może coś poradzisz jednak?
    rekolekcje, spowiedź, modlitwa, może pielgrzymka jakaś...
    A może niech Pan Bóg coś poradzi, skoro jest Wszechmogący 

    myślę, że Bóg nieustannie wyciąga do nas rękę
    troszczy się o każdego i na każdego czeka, jak ojciec czekał na syna marnotrawnego
    Podziękowali 1Klarcia
  • Joannna powiedział(a):
    malagala powiedział(a):
    Joannna powiedział(a):
    Prayboy powiedział(a):
    spodziewam sie raczej dostać kijem od diabła, niż zostać przygarnięty przez jakiegoś "tatę". No taką mam fazę od kilku lat nic na to nie poradzę.

    a może coś poradzisz jednak?
    rekolekcje, spowiedź, modlitwa, może pielgrzymka jakaś...
    A może niech Pan Bóg coś poradzi, skoro jest Wszechmogący 

    myślę, że Bóg nieustannie wyciąga do nas rękę
    troszczy się o każdego i na każdego czeka, jak ojciec czekał na syna marnotrawnego
    A co to znaczy w praktyce? 
  • malagala powiedział(a):
    Joannna powiedział(a):
    malagala powiedział(a):
    Joannna powiedział(a):
    Prayboy powiedział(a):
    spodziewam sie raczej dostać kijem od diabła, niż zostać przygarnięty przez jakiegoś "tatę". No taką mam fazę od kilku lat nic na to nie poradzę.

    a może coś poradzisz jednak?
    rekolekcje, spowiedź, modlitwa, może pielgrzymka jakaś...
    A może niech Pan Bóg coś poradzi, skoro jest Wszechmogący 

    myślę, że Bóg nieustannie wyciąga do nas rękę
    troszczy się o każdego i na każdego czeka, jak ojciec czekał na syna marnotrawnego
    A co to znaczy w praktyce? 
    To wyjaśnia ks. Pawlukiewicz w zalinkowanym kazaniu.
  • Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. 
    J 15, 15
    Podziękowali 2Klarcia Joannna
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.