Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Braki kadrowe(nauczyciele) w szkole...

Faktycznie dostrzegacie?
Czy Wasze dzieci mają te przysłowiowe "fizyka z wfistą, angielski z bibliotekarką"? 
«13

Komentarz

  • kociara powiedział(a):
    Faktycznie dostrzegacie?
    Czy Wasze dzieci mają te przysłowiowe "fizyka z wfistą, angielski z bibliotekarką"? 
    Dostrzegam w mojej szkole. W liceum brak polonistki, matematyków, chemiczki.  U dziecka brak fizyka. 
    Podziękowali 1kociara
  • U nas pani od polskiego przejela historię.
    Pani katechetka wf. 
  • U nas też nie ma nauczyciela fizyki. Liceum, poziom rozszerzony. 
  • U mnie nadmiary, w szkołach które znam czeka kolejka nauczycieli  do zatrudnienia, żadnych braków 

  • My w ed, ale z nasłuchu problem jest. Kadra jest wiekowo zaawansowana.
  • Inna sprawa, ze teraz to raczej norma, ze nauczyciele mają przynajmniej podwójne kwalifikacje

    Podziękowali 1Berenika
  • U nas matematyki uczy pani od kaszubskiego  :(
    Nie wiem, czy wynika to z braków, czy służy zapewnieniu etatów zatrudnionym juz nauczycielom :|
    Podziękowali 1Bridget
  • Aga85 powiedział(a):
    U nas matematyki uczy pani od kaszubskiego  :(
    Nie wiem, czy wynika to z braków, czy służy zapewnieniu etatów zatrudnionym juz nauczycielom :|
    Myślę że to raczej braki kadrowe.
    Żaden dyrektor raczej nie zatrudni na stanowisku np matematyka nauczyciela kaszubskiego tylko dlatego , żeby ten od kaszubskiego mial etat.
    Kuratoria bardzo tego pilnują. 
    Zgody na takie podmianki muszą wydać.
    Oczywiście glowy nie dam
    Ha. Uczy języka polskiego - polonista
                                 angielskiego - anglista
                                 rosyjskiego-rusycysta
                                 kaszubskiego -???????? 
    Podziękowali 1M_Monia
  • Karolinka powiedział(a):
    U mnie nadmiary, w szkołach które znam czeka kolejka nauczycieli  do zatrudnienia, żadnych braków 

    Jaki rejon kraju?
    Jak duza miejscowość? 
  • u córki brakuje dwóch nauczycieli - lekcje są przekładane, albo odwoływane bo "wciąż szukaja"
  • U nas na razie braków nie ma, ale wiem że braki są wszędzie.
    Początkujący nauczyciel nie powinien zaczynać od pensji minimalnej a tak niestety w tym zawodzie nadal jest.


  • kociara powiedział(a):
    Aga85 powiedział(a):
    U nas matematyki uczy pani od kaszubskiego  :(
    Nie wiem, czy wynika to z braków, czy służy zapewnieniu etatów zatrudnionym juz nauczycielom :|
    Myślę że to raczej braki kadrowe.
    Żaden dyrektor raczej nie zatrudni na stanowisku np matematyka nauczyciela kaszubskiego tylko dlatego , żeby ten od kaszubskiego mial etat.
    Kuratoria bardzo tego pilnują. 
    Zgody na takie podmianki muszą wydać.
    Oczywiście glowy nie dam
    Ha. Uczy języka polskiego - polonista
                                 angielskiego - anglista
                                 rosyjskiego-rusycysta
                                 kaszubskiego -???????? 
    Pani skończyło studia podyplomowe i jest uprawniona do uczenia matematyki, wiec dla kuratorium jest ok. 
    Poza tym uczy w szkole od dawna, więc trudno powiedzieć...
    Podziękowali 1Elf77
  • Nie mam przekonania do tych podyplomowek. Takie troche to słabe mi się wydaje...
    Podziękowali 2Elf77 agnieszkamama
  • kaszubskiego polonista

  • edytowano 8 wrzesień
    na stronach kuratoriów jest zakładka praca dla nauczyciela i wyświetlają się wakaty, można sobie wyszukać
    najlepiej sprawdzić ze swojej okolicy i zastanowić się czy tak w rzeczywistości jest czy nie 
  • edytowano 8 wrzesień
    Osobiście uważam, ze problem braku nauczycieli jest rozdmuchany. Owszem nie zaprzeczam, że istnieje, ale skala to chyba science fiction.
    Zawsze brakuje tych samych: przedszkolanek, języki, świetlica, zawodowe
  • edytowano 8 wrzesień
    https://kuratorium.bialystok.pl/praca-dla-nauczycieli

    Pierwsze z brzegu kuratorium. Region, jak twierdzą Forumki, trudny komunikacyjnie, z przedmiotów wiodących koszmarnych braków nie ma, najpewniej przynajmniej połowa z tych godzin  już zajęta.
    Kogo to bardziej wciąga można podzwonić popytać
  • Kaszubista.
    Podziękowali 1kociara
  • Maciek_bs powiedział(a):
    Kaszubista.
    Prawie jak czołgista 
    Podziękowali 2Maciek_bs joanna_1991
  • Karolinka
    A zerknij na duze miasta. Wwa, Wrocław , Krakow.

  • U córki w technikum są nowe nauczycielki oraz zatrudnili emerytkę i wróciła do nauczania zawodowego przedmiotu 
    W prywatnych szkołach, przedszkolach i żlobkach przyjmują już po licencjatach, w trakcie studiów i po przeszkoleniach kursach
    Stale widzę wakaty
  • Do mnie w ostatnim czasie dzwonili z 5 szkół z pytaniem czy jeszcze poszukuje pracy 
  • babka4 powiedział(a):
    U córki w technikum są nowe nauczycielki oraz zatrudnili emerytkę i wróciła do nauczania zawodowego przedmiotu 
    W prywatnych szkołach, przedszkolach i żlobkach przyjmują już po licencjatach, w trakcie studiów i po przeszkoleniach kursach
    Stale widzę wakaty


    W prywatnych mogą,w państwowych obecnie-dobra zmiana-w przedszkolu ,zerówce i klasach 1-3 może pracować tylko nauczyciel ,po studiach jednolitych magisterskich.
    Czyli po 5 latach studiów.
    Sam licencjat obecnie nie wystarcza.
    Z moich obserwacji braki są głównie wśród nauczycieli konkretnych przedmiotów,
    wśród nauczycieli języka czyli tam gdzie jest mniej godzin.
    U mojego najmłodszego połączyli dwie klasy właśnie z powodu braku nauczycieli.
  • edytowano 9 wrzesień
    kociara powiedział(a):
    Aga85 powiedział(a):
    U nas matematyki uczy pani od kaszubskiego  :(
    Nie wiem, czy wynika to z braków, czy służy zapewnieniu etatów zatrudnionym juz nauczycielom :|
    Myślę że to raczej braki kadrowe.
    Żaden dyrektor raczej nie zatrudni na stanowisku np matematyka nauczyciela kaszubskiego tylko dlatego , żeby ten od kaszubskiego mial etat.
    Kuratoria bardzo tego pilnują. 
    Zgody na takie podmianki muszą wydać.
    Oczywiście glowy nie dam
    Ha. Uczy języka polskiego - polonista
                                 angielskiego - anglista
                                 rosyjskiego-rusycysta
                                 kaszubskiego -???????? 
    U nas kaszubskiego uczy pami od historii regionu.
    Pani katechetka i pani od wf. 
  • Obowiązek wyższych studiów programowych przy nauczaniu w szkole podstawowej to przesada. Ważniejszy zapał i talent pedagogiczny. Wiedza na poziomie podstawówki jest serio do ogarnięcia na 4 semestrach podyplomówki. 
    U mnie w szkole historii uczyła nauczycielka WF, kobieta z pasją. Kiedy pracowałam, a ona zabierał mi godziny, to się zżymałam, ale po latach widzę, że naprawdę nie trzeba 5 lat kwitnąć na historii, żeby dzieciom opowiedzieć, co jest w podstawie programowej. może się podkładam, ale taka prawda. Historii może uczyć każdy, kto potrafi uczyć. Daty może sobie zapisać na karteczce, jeśli nie ma pamięci do liczb ;) 
    W ed spokojnie ciągnęłam program z dzieciakami do końca 6-letniej podstawówki bez żadnego problemu, w gimnazjum/7-8 musiałam doczytać niektóre rzeczy, a w LO się poddałam, bo mi było szkoda czasu na taką chemię na przykład, której nie lubię.  Córka uczyła się sama z pomocą - o zgrozo! - studentki chemii ;)
    W szkole trzeba mieć talent do przekazywania wiedzy i ogarnięcia stada dzieciaków, niekoniecznie zainteresowanych przedmiotem. Przy tym opanowanie podstawy programowej z nauczanych przedmiotów to pikuś ;) 

    Podziękowali 1joanna_1991
  • Studia nie są po to by poznać czego się uczy... To, że dałaś radę nauczyć swoje dziecko, nie oznacza, ze dałabyś radę nauczyć 25 osób w klasie i zainteresować wszystkich... Wiem, że to utopia i najlepiej uczą ci co mają po prostu to coś we krwi, ale niestety nie każdy się z tym rodzi, tak jak pani sprzątaczka, o której pisałaś. Niektórzy muszą się tego nauczyć. Co do jakości nauczania na studiach to porażka, ale nie znaczy, że to niepotrzebne. Dwa ostatnie lata powinno być dużo różnych praktyk, podpatrywania, itd.
    Podziękowali 2Aga85 Karolinka
  • edytowano 9 wrzesień
    @Gosia5

    To, co piszesz o nauczaniu historii, to za przeproszeniem brednie. W nauce historii nie chodzi o pamięciowe opanowanie dat, ale przede wszystkim rozumienie zjawisk i procesów. Osoba, która dany temat zna słabo i jedynie wynotowała sobie na karteczce kilka dat, przekaże je uczniom do wykucia na pamięć. Ale czy będzie potrafiła nakreślić tło epoki, kontekst (np. społeczno-polityczny), związki przyczynowo-skutkowe?  Czy będzie potrafiła przekazać tę wiedzę w sposób uporządkowany, z pasją? Takie podejście to jakby od razu zakładanie, że uczeń chce tylko wykuć minimalną ilość materiału, zdać i zapomnieć. Tylko to jest raczej pozorowanie nauki niż nauka historii.

    Podziękowali 2Zuzapola ganna4
  • Mam w tym roku 34 godziny tygodniowo. Bardzo trudno obsadzić wakaty, niektóre lekcję odbywają się na zasadzie zastępstw i nikt nie wie, kiedy to się zmieni. 1 września miałam jeszcze telefony w sprawie pracy, w tym sp i średnie.
  • Aga85 powiedział(a):
    Nie mam przekonania do tych podyplomowek. Takie troche to słabe mi się wydaje...
    Na etapie SP to jeszcze jak cię mogę. 
    Ale później to już tragedia. 
  • edytowano 9 wrzesień
    @Zuzapola, nie pisałam o sprzątaczce. Chyba że to nie do mnie było. A co do praktyk, to masz je takie, jakie sobie załatwisz. Odsiedzisz swoje na nierzadko nudnych lekcjach prowadzonych przez sfrustrowanych nauczycieli (u jednego takiego z doktoratem, to myślałam, że umrę z nudów razem z uczniami), poprowadzisz kila, resztę wbiją ci w dzienniczek, jeśli masz znajomości i już. Dla mnie nauczyciel potrzebuje wykształcenia trochę jak pielęgniarka. Wiedza (nie potrzeba na nią aż 5 lat) i praktyka, praktyka, praktyka. Szkoda, ze nie ma medycznych szkół średnich i kolegiów nauczycielskich. Choć prawda jest taka, że nieważne, jak byśmy kształcili, to i tak, jeśli ktoś nie ma powołania, zrobimy z niego najwyżej rzemieślnika. Choćby miał doktorat. 
    @Coralgol, jakie brednie? Chyba nie zrozumiałaś tego, co napisałam. Wiem, co jest ważne w nauczaniu historii. Studiowałam historię, mam specjalizację nauczycielską i śmiem twierdzić, że studia w sprawie nauczania niczego mnie nie nauczyły. 
    Pisałam o datach na karteczkach, żeby uświadomić, że nie to jest najważniejsze. Może studia się zmieniły, ale mnie nikt nie uczył na nich rozumienia związków p-s, nie uczył metod (chyba że badawczych) nie rozwijał pasji, a na zajęciach z dydaktyki była... historia nauczania historii. Studia na najlepszym (wówczas) uniwersytecie w kraju. 
    Wielu nauczycieli po studiach, dyplomowanych i ą,ę czyta na lekcjach podręcznik, zadaje pracę domową i odpytuje z dat. A bywa że na zastępstwo przyjdzie wuefista i tak opowie o husarii, ze dzieciaki chcą jeszcze i więcej. Sporo jest też pasjonatów, którzy wynoszą to z domu, od rodziców, którzy nie są historykami. 
    Podziękowali 1Skatarzyna
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.