Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Niepełnosprawność a aborcja

Osoby, które są za aborcją mówią, ze lepiej jest popełnić aborcję niż skazać dziecko na życie w cierpieniu. A jakie wy macie na to spojrzenie? Ja osobiście nie jestem za tym, żeby odbierać takim ludziom życia ale z drugiej strony jakbym miała się zastanowić to ogromnym okrucieństwem losu jest skazywanie kogoś na zycie w cierpieniu. Ból, cierpienie, smutek, konieczność wiecznego leczenia to coś co sama sobie nie wyobrażam nawet. I nie wiem czy ja bym chciala tak żyć, ale podziwiam ludzi którzy mimo przeciwności losu dają radę, żyją a ich bliscy nie odebrali im zycia.
«1

Komentarz

  • Masz inne rozwiązanie, pozwolisz się urodzić i leczysz tylko do granic możliwości terapeutycznych, a nie za wszelką cenę, gdy człowiek już żyć nie może a jedynie jest utrzymywany przy życiu za cenę braku komfortu, bólu, przez kolejne technologie medyczne i eksperymenty. 


    Podziękowali 1paulaarose
  • Kto ci powiedział że jest konieczność wiecznego leczenia. Konieczność jest tylko opieki oaliatywnej w wielu przypadkach. 
    Podziękowali 1paulaarose
  • Ja aborcji oczywiście mówię nie bo nie mam prawa naruszać wolności drugiego człowieka ale jakoś zwyczajnie zal mi chorych ludzi
  • edytowano 11 czerwiec
    Lepiej żyć 5 lat pod opieką hospicjum niż żyć 5 miesięcy, bo na połówkowym wyszły wady. Aborcja jest to śmierć przez uduszenie, bez leków. Dziecko bardzo cierpi. Chore dziecko jest na granicy z wczesniactwem zazwyczaj więc jest już rozwinięte. 
    W hospicjum potrafią likwidować uczucie duszności i bólu.
    A czasami są też cuda bo wady okazują się mniejsze niż sądzono i dziecko żyje wiele lat bo jest już ratunek. 
    Poza tym mama może sobie tego nie wybaczyć, że zabiła.

    Wg mnie problemem jest to że nie każdy jest gotów poświęcić swoje życie dla ciężko chorego np intelektualnie. Jak mawiał prof Dębski," łatwiej jest świadomie urodzić dziecko z wada letalna niż ciężko chore dziecko niepełnosprawne intelektualnie, które przezyje wiele lat. W pierwszym przypadku to jest lepsze dla psychiki bo masz czyste sumienie a dramat ma swój koniec. Wg mnie raczej miał rację.
    Wydaje mi się też że najgorszym ciosem jest ciężka niepełnosprawność intelektualna. Takie dzieci nie muszą cierpieć, gdy są akceptowane, nieświadome są swojej ulomnosci. Cierpią opiekunowie, którzy zastanawiają się nad aborcja ale nie dla dobra dziecka a dla dobra swojego, swojej rodziny, żeby nie dźwigać tego ciezaru.

    Absolutnie nie mi oceniać kogokolwiek. Mogę tylko wspierać
    Podziękowali 2paulaarose Klarcia
  • @paulaarose a pracowałaś kiedyś albo miałaś dłuższy/ bliższy kontakt z osobami niepełnosprawnymi?
  • @Karolinka Chodziłam do szkoły z bardzo niepełnosprawnym chłopakiem i do klasy przez lata również z niepełnosprawnym, ale jego niepełnosprawność ograniczała się do chorej nogi. Tak to większego kontaktu nie miałam i nie wiem czy dałabym radę miec. Miałam za to kontakt z osoba dość duży dotknięta choroba psychiczna ale to raczej co innego. 
  • edytowano 11 czerwiec
    To jest pikuś. Tzn niepełnosprawna noga, niedosłuch czy umiarkowana wada wzroku
    Chodzi o takie wady, gdzie dorosły będzie  niesamodzielny. Są dorośli na poziomie 5 latka i raczej taka osoba nie chodziłaby do zwykłej szkoły. Czy tacy ludzie są nieszczęśliwi, wg mnie nie, nieszczęśliwi za to mogą być opiekunowie jeśli wszystkiego nie przewartościują. 


    https://ohme.pl/lifestyle/mysle-jednak-ze-chce-pani-wejsc-kompetencje-pana-boga-bez-zadnych-konsekwencji/
    Podziękowali 1paulaarose
  • edytowano 11 czerwiec
    Oczym jest tu dyskusja. aborcja to morderstwo. Konie kropka. Nie ma co dyskutować. My nie jesteśmy dawcą życia.
  • @paulaarose oglądałaś Eugenika w imię postępu? 
  • Kiedy patrzę na aktywistki aborcyjne, jak na przykład Marta Lempart, to jestem przekonany, że to osoby dotknięte pewną ułomnością. Nigdy byli jednak nie przyszło do głowy, aby twierdzić, że należy je zabić.
    Podziękowali 1Klarcia
  • Zwolennikom aborcji raczej chodzi o przypadki wad płodu, które uniemożliwią życie dziecku poza organizmem matki. Wiadomo, że jak się raz przejdzie granice to potem się ją będzie poszerzać, ale poza skrajnymi lewackimi bojówkami według mnie głównie chodzi o ciężkie wady i podejrzewam, że jeśli ktoś nie pracuje na neonatologii to w życiu takich dzieci nie widział.
  • Zabijmy, bo i tak umrze. Dobra zasada, pasuje do wszystkich ludzi.
  • Ja tylko pamietam takich dwóch braci ciężko upośledzonych i oczywiście nie jestem za zabijaniem takich ludzi, absolutnie nie ale współczuje całej rodzinie krzyża ich choroby. Ale dobrze ze ich nie zabili bo jednak to okrucieństwo.
  • Nie znamy przyszłości. Nie wiemy jak dobre, złe, chore lub zdrowe będzie nasze dziecko. Nawet gdybyśmy mieli pewne diagnozy, to i tak nie ma miejsca na zabijanie.
    Podziękowali 1Klarcia
  • Od 4,5 roku wychowuję chłopca, który wcześniej prawie 4 lata spędził w szpitalach. Rodziców nie zna. Jeden z lekarzy powiedział mi "ten człowiek ma tutaj coś do zrobienia, bo gdyby Pan Bóg chciał go zabrać,  to okazji nie brakowało". Nie wiem co przed nim, ale zrobię co możliwe, by mógł wypełnić, to do czego Pan Bóg go powołał.
  • Ja w ogóle zauważyłam ze dla wielu osób aborcja nie jest zabójstwem ale jakimś innym zabiegiem medycznym. Z czego to wynika?
  • jan_u powiedział(a):
    Nie znamy przyszłości. Nie wiemy jak dobre, złe, chore lub zdrowe będzie nasze dziecko. Nawet gdybyśmy mieli pewne diagnozy, to i tak nie ma miejsca na zabijanie.
    To prawda 
  • paulaarose powiedział(a):
    Ja w ogóle zauważyłam ze dla wielu osób aborcja nie jest zabójstwem ale jakimś innym zabiegiem medycznym. Z czego to wynika?
    Z zagłuszania sumienia. 

    Był artykuł o psach. Lubię sobie porównać ludzi do zwierząt jak nie rozumiem pewnego zjawiska. 
    Weterynarz obnażył postępowanie wielu właścicieli, którzy chcą usypiać zdrowe psy, chcą im naciągać choroby, bo pies gubi siersc, znudził się, są wakacje, jest za duży, za dużo zajmuje miejsca, sprawia kłopoty itd itp. 
    Opowiedział o starszej pani, która chciała uśpic psa bo wg niej był już stary. Weterynarz patrzy na psa i pies biega, szczesliwy. Nie jest jeszcze taki stary. Dopiero jak jej spytal ile pani ma lat, ona 75, przeliczył wiek psa i stwierdził, że Pani w takim razie też jest do uspania. 
    Dopiero to ja otrzeźwiło, choć się obraziła. 

    Dlaczego tak się dzieje? Bo w oczach swoich tacy ludzie wyglądają lepiej. Przecież musieli uśpic psa i znajomi współczują, a oddać psa, co jest często lepszym rozwiązaniem, taki człowiek uważany jest za bezdusznego, bo pirzucil. Znajomi nie współczują a obgadują. To samo jest z chorymi dziećmi jak z tymi zdrowymi ale niewygodnymi psami. Poddasz aborcji ludzie współczują, oddasz ludzie obgadują.
    A kto jest tak na prawdę gorszy? 

    Nie mówię o usypianiu chorych zwierząt a zwierząt w miarę zdrowych lub rdrowyvh. 


    Podziękowali 2paulaarose Klarcia
  • Zresztą zdrowe dzieci poddaję się aborcji z takich samych powodów. Oddasz jesteś obgadywany
    Podziękowali 1Klarcia
  • paulaarose powiedział(a):
    Osoby, które są za aborcją mówią, ze lepiej jest popełnić aborcję niż skazać dziecko na życie w cierpieniu.
    Jeszcze raz powtórzę, co kiedyś już mówiłem. Moja siostra miała być ciężko upośledzoną osobą po porodzie kleszczowym i śmierci klinicznej. Dziś jest bardzo utalentowaną osobą, matką dwójki wybitnie utalentowanych dzieci. Diagnoza okazała się błędna.

    Teraz wśród dzieci które mają być zabijane należałoby określić które rzeczywiście miałyby by cierpieć, bo większość aborcji to osoby z zespołem Downa, które bardzo często wyrosłyby na wspaniałych znakomicie sobie radzących ludzi. Pamiętać należy, że każda diagnoza jest obarczona prawdopodobieństwem błędu i podobnie jak w przypadku mojej siostry istnieje ryzyko zabicia dziecka które będzie zdrowym człowiekiem.


  • Jest jeszcze kwestia otwierania kolejnych furtek.
    Teraz - dziecko będzie miało wadę genetyczną, będzie cierpiało, będzie obciążeniem, to tylko pięciomiesięczny płód.
    Następny krok- dziecko urodziło się chore, niedotlenione, miało wylew dokomorowy... To tylko kilkudniowe dziecko.
    Następny- dziecko zachorowało, stwierdzamy niepełnosprawność. Przecież ma tylko kilka miesięcy.
    Jeśli pozwolimy sobie na myślenie, że śmierć jest lekarstwem na cierpienie to dojdziemy w szybkim czasie do rzeczywistości, w której uśmierca się ludzi na potęgę.
  • M_Monia powiedział(a):
    To jest pikuś. Tzn niepełnosprawna noga, niedosłuch czy umiarkowana wada wzroku
    Chodzi o takie wady, gdzie dorosły będzie  niesamodzielny. Są dorośli na poziomie 5 latka i raczej taka osoba nie chodziłaby do zwykłej szkoły. Czy tacy ludzie są nieszczęśliwi, wg mnie nie, nieszczęśliwi za to mogą być opiekunowie jeśli wszystkiego nie przewartościują. 


    https://ohme.pl/lifestyle/mysle-jednak-ze-chce-pani-wejsc-kompetencje-pana-boga-bez-zadnych-konsekwencji/
    Do mnie do szkoły podstawowej chodził taki chłopak, co nie umiał normalnie mówić, nie rozumiał za bardzo, miał dziwny głos, widać po twarzy ze był trochę nieldnie mówiąc upośledzony. Nic do niego nie miałam, ale bałam się go. Podobno teraz siedzi w jakimś zakładzie bo rodzina sobie z nim nie poradziła, ale nie wnikam w to bo to nie moja sprawa. Chociaż choroby mu wspolczuje bo nie chciałabym tak żyć.
  • Paulaarose wiesz chore dziecko jest takim samym cudem jak zdrowe. Są osoby które wszystko by dały żeby ich dziecko z niepełnosprawnościami żyło, bez ciągłej o życie walki. Tylko żyło.
    Często niestety albo umiera albo ciągle jego życie wisi na włosku, a jego leczenie już przez wszystkich wokół jest uznane za terapię uporczywa. Są na prawdę gorsze zeczy. 
    Podziękowali 1paulaarose
  • Tylko my tak naprawdę nie wiemy jaka jakość życia będzie miał dany człowiek. 
    Moje obserwacje są takie, a pracuje z dziećmi niepełnosprawnymi dłuższy czas, że przypadki, jakiegoś wielkiego cierpienia, nie są wcale aż tak powszechne. Wiele dzieci mimo problemów, potrafi cieszyć się życiem, uśmiechać się, nawiązywać relacje. 
    Widziałam kilka takich skrajnych przypadków i tu faktycznie, jest bardzo ciężko. Fizycznie, psychicznie i dla dzieci i dla rodziców. Zwłaszcza, że nie dostają adekwatnej pomocy.
    Podziękowali 3paulaarose M_Monia malagala
  • Aga85 powiedział(a):
    Tylko my tak naprawdę nie wiemy jaka jakość życia będzie miał dany człowiek.
    Czyli lepiej od wszelkiego wypadku zabić? Czy może lepiej dać szansę?
    Podziękowali 2Pioszo54 Klarcia
  • Lepiej zabić, na wszelki wypadek wszystkich, bo nawet jak ktos urodzi się zdrowy, to w przyszłości może ciężko zachorować... B)

    Podziękowali 2Pioszo54 Leli
  • Mnie osobiście przerażają przypadki takie jak tamten upośledzony chłopak o którym pisałam. Jego brat również jest chory na to samo, jakieś głębokie upośledzenie to jest chyba. Z trójki rodzeństwa tylko siostra jest zdrowa. Bałabym się mieszkać z osobami, które w każdej chwili mogłyby mnie zaatakować i nawet tego nie rozumieć. Ale raczej nie chciałabym ich zabic. Tylko bałabym się. A takie skrajne przypadki gdzie człowiek całe dnie tylko leży, je i nic więcej bardzo mnie smucà bo często nie ma żadnej pomocy prawdziwej. Mnie szczęśliwie ominęły takie tragedie ale gdzieś w głębi serca współczuje tamtym ludziom.
  • Aga85 powiedział(a):
    Lepiej zabić, na wszelki wypadek wszystkich, bo nawet jak ktos urodzi się zdrowy, to w przyszłości może ciężko zachorować... B)

    A nawet umrzeć!
    Podziękowali 3Aga85 Karolinka Klarcia
  • Kacha powiedział(a):
    Jest jeszcze kwestia otwierania kolejnych furtek.
    Teraz - dziecko będzie miało wadę genetyczną, będzie cierpiało, będzie obciążeniem, to tylko pięciomiesięczny płód.
    Następny krok- dziecko urodziło się chore, niedotlenione, miało wylew dokomorowy... To tylko kilkudniowe dziecko.
    Następny- dziecko zachorowało, stwierdzamy niepełnosprawność. Przecież ma tylko kilka miesięcy.
    Jeśli pozwolimy sobie na myślenie, że śmierć jest lekarstwem na cierpienie to dojdziemy w szybkim czasie do rzeczywistości, w której uśmierca się ludzi na potęgę.
    To już ma miejsce w Belgii i chyba Danii.
    "Następny krok- dziecko urodziło się chore, niedotlenione, miało wylew dokomorowy... To tylko kilkudniowe dziecko.
    Następny - dziecko zachorowało, stwierdzamy niepełnosprawność. Przecież ma tylko kilka miesięcy."

    Takie dzieci są poddawane eutanazji.

  • A któryś kolejny, to eutanazja dla osób mających poglądy inne od oficjalnie obowiązujących. Przecież społeczeństwo nie może przez nie cierpieć.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.