Zajęcia z angielskiego dla przedszkolaków- czy warto?

Chodziły wasze dzieci na prywatne zajęcia angielskiego w wieku przedszkolnym? Zastanawiamy się nad posłaniem 5 i 3-latka. U nas są zajęcia 2 razy w tyg. po 35 min. Czy warto posyłać dzieci na angielski przed rozpoczęciem szkoły?
«13

Komentarz

  • edytowano 24 lipiec
    Moim zdaniem nie warto. Kiedyś czytałam opinię, że w tym wieku jedynie sens ma stały codzienny kontakt z językiem poprzez native speakera. Takie krótkie lekcje po dwa razy w tygodniu nic nie dają, a to czego dziecko w tym wieku nauczy się przez trzy lata, siedmiolatek w szkole opanuje przez 3 miesiące. 
    Nasz syn ma w przedszkolu angielski 2 razy w tygodniu po pół godziny (obowiązkowy dla wszystkich pięciolatków) i pojedyncze słowa zna po całym roku nauki.
  • Moim zdaniem warto, ALE pod warunkiem, że w pozostałe dni tygodnia rodzice znajdą czas, żeby z dzieckiem utrwalać to, co było na zajęciach (choćby słuchać piosenek, powtarzać wierszyki, zwroty itd.) Wtedy efekt gwarantowany.  Wiem, że niektóre szkoły wręcz udostępniają na swoich stronach www panel rodzica, gdzie wszystkie materiały są dostępne i zachęcają by korzystac w domu.
    Podziękowali 2mamasara Stokrotka
  • edytowano 24 lipiec
    Moim zdaniem anglojęzyczne bajki i piosenki z youtube'a odwalają robotę za tabun nauczycieli (mówię o etapie przedszkolnym). A jeszcze jak rodzice mają podstawy i czasami jakiś komunikat po angielsku rzucą czy wyjaśnią słówko, to w ogóle rewelacja. . E: Nasza Z.nie chodzi(ła) na zajęcia dodatkowe. Po takim właśnie youtubie i naszych podśpiewywankach oraz roku zajęć w przedszkolu (formalność tylko: podstawowe zwroty, kolory itp., od dawna jej znane) na diagnozie pod koniec roku jako jedyna w grupie nie miała ani ułamka błędu.
    Podziękowali 3Alutka mamasara apolonia
  • edytowano 24 lipiec
    Jeszcze dodam, że sama też mam dzieci w tym wieku, nie zdecydowałam się na posłanie ich do szkoły językowej, ale trochę ćwiczymy w domu. Wychodzę z założenia, że im wcześniej zaczniemy oswajać dzieci z językiem obcym tym lepiej. Ostatnio sama szukam wszelkich inspiracji związanych z nauczaniem angielskiego, na innym forum ED natrafiłam na wpis który bardzo dał mi do myślenia:
    http://rekowszkola.org/forum/index.php?action=vthread&forum=6&topic=774 ; - wpis użytkownika henat na dole strony.
    - tutaj dziewczynka przez niego uczona czyta po angielsku :-)






    Podziękowali 2MamaKredka mamasara
  • na razie mam wrazenie ze z calej edukacji czteroletniej przedszkolnej w tym ostatnie dwa lata po 120 min w tyg. to wiekszy efekt dalo nauczenie dzieci w wakacje dwoch puosenek z dzwiekow muzyki.. ktory to film ukochaly miloscia czysta.. spiewaja so long farewell aufwiedersehen good bye i doe a deer a female deer.. wiedza co sie spiewaja... bo z przedszkola to spanglish przychodzi.. szczegolnie faustynka bardziej po faustynsku spiewa..chyba ze pojedyncze slowka.. to jeszcze cos tam wiedza..
  • Alutka powiedział(a):
    Moim zdaniem warto, ALE pod warunkiem, że w pozostałe dni tygodnia rodzice znajdą czas, żeby z dzieckiem utrwalać to, co było na zajęciach (choćby słuchać piosenek, powtarzać wierszyki, zwroty itd.) Wtedy efekt gwarantowany.  Wiem, że niektóre szkoły wręcz udostępniają na swoich stronach www panel rodzica, gdzie wszystkie materiały są dostępne i zachęcają by korzystac w domu.
    Można także to samo robić z dziećmi bez posyłania dzieci na zajęcia, efekt taki sami
  • Zgadzam się, ale zrozumiałam, że autorka wątku z jakichś powodów nie robi tego w domu, i dlatego zastanawia się nad szkołą.
    Podziękowali 1OlaOdPawla
  • Czy ktoś może zalinkowac jakieś badania w tej sprawie?
  • Ja "badam" tylko swoje dzieci
  • W tym wieku takie zajecia nie maja na cel uczyc dziecka języka, tylko pokazać mu że może być fajny :) Piosenki, odgrywanie scenek, zabawy w grupie a przy okazji nauka kilku zwrotow czy slownictwa typu kolory i zwierzeta. Dziecko sie wiele nie nauczy, ot spedzi milo czas z rowiesnikami i jesli zajecia beda dobrze prowadzone, polubi angielski. 
    Podziękowali 4Alutka ramatha mamasara Tola
  • Nauka języka obcego w przedszkolu ma sens tak jak napisała @Hania przez neativ speakera.
    Profesor Cieszyńska stoi nawet na stanowisku że nauka języka obcego w czasie gdy się kształtuje język ojczysty jest szkodliwy, bo dziecko kojarząc desygnat jedncześnie uczy  się dwóch obrazów dźwiękoweych , co może spowalniać kojarzenie językowe.
    Chyba że dziecko ma kontakt z osobą która tylko komunikuje się w innym języku , wtedy uczy się innego kodu do porozumienia.

    Obserwuje ambitnych rodziców którzy mówią do dzieci po angielsku a do wszystkich innych mówią po polsku , strasznie mnie to denerwuje ale nie moja sprawaa.

  • @maliwiju ciekawe jest to, co piszesz na temat "szkodliwości" zbyt wczesnego uczenia się języka, szczerze mówiąc pierwszy raz o tym słyszę i chętnie zgłębię temat.
    Na podstawie tego, co napisałaś można by jednak wysnuć wniosek, że zajęcia (choćby w szkole językwej) z osobą, która mówi do dziecka tylko i wyłącznie po angielsku miałyby sens, niezależnie od wieku dziecka.
    Wydaje mi się, że sytuacja, w której rodzic polskojęzyczny mówi do swojego dziecka tylko po angielsku jest bardzo sztuczna, i dziecko pewnie też tak to odbiera.
    Podziękowali 1Tola
  • O, znalazłam bloga, w którym kiedyś wyczytałam sporo ciekawych rzeczy na temat nauki języka obcego u małych dzieci. @jukaa tam jest wspomniane o badaniach naukowych na ten temat:

    http://blog.centrumgloska.pl/2014/06/czym-sie-rozni-dwujezycznosc-dzieci-od-nauki-jezyka-obcego/

    O szkodliwości też jest ;)
    Podziękowali 3jukaa mamasara Alutka
  • @Alutka no według tej teorii to nauka języka w takiej szkole nauka niebyłaby szkodliwa.
  • edytowano 24 lipiec
    Moja siostra twierdzi ze nie warto. Jej starsza córka od przedszkola na angielski chodzila, mlodsza dopiero w szkole w jakis pozbujszych latach chyba i obie mowia tak samo swietnie. Za to starsza skarzyla sie na ciagle powtarzanie povzatkow. 
    ... 
    Natomiast ja tez uwazam ze do szkoly nie warto, ale w domu sluchamy plyt, bajek, mowimy w zabawie po angielsku, daje to świetne efekty. 
    Podziękowali 3mamasara OlaOdPawla E.milia
  • No to się zdziwiłam :). Myślałam, że dzieci, które zaczynają wcześniej naukę języka później radzą sobie lepiej...
  • Muzykę po angielsku słuchamy, bajki ogólnie rzadko oglądają, ale czasem puszczę im po ang. Ja języków nie cierpię i boję się, że jak zacznie się szkoła to w ED nie poradzę sobie z nauką języka, szczególnie jeśli chodzi o prawidłową wymowę...

  • z naszego doświadczenia ważniejszy nauczyciel 10+
  • Z mojego doświadczenia też ważniejsze nauczanie 10+ 
    Bardziej istotne 
    Podziękowali 3mamasara maliwiju ramatha
  • no to chyba zostawię kasę na później ;)
  • edytowano 24 lipiec
    .
  • A mnie nie chce sie wierzyc, ze sluchanie piosenek i zabawy w jez.obcym moga byc szkodliwe! To jest wydumana teoria. Przeciez ludzie w wielu miejscach na swiecie zyja w wielojezycznych srodowiskach, od dziecka znaja wiecej niz jeden jezyk i nie sprawia to, ze myli im sie jezyk ojczysty. Nie ukrywam tez, ze jestem nieco uprzedzona do tej p.Cieszynskiej
    Podziękowali 1Alutka
  • C.d. poniewaz swego czasu kupilam te niby genialne ksiazeczki, ktore maja paskudne ilustracje, ale nie to jest najgorsze. Sa tam ewidentne bledy, np. pokazanaly dwuznak dż i drz i pokazane, ze wymawia sie to tak samo! Ta pani ma zdaje sie doswiadczenie z nauczaniem dzieci z dysleksja, byc moze w takich przypadkach faktycznie sa problemy, ale nie z powodu dodatkowego jez.obcego, ale z powodu samej dysleksji.
  • Moim zdaniem te piosenki, zabawy w wieku przedszkolnym sa o tyle wartosciowe, ze utrwalaja cale frazy w jez.obcym, a to wiaze z nauka w wieku 10+, o ktorej tu sie wspomina, bo jest juz pewna baza i kiedy trzeba zaczac uczyc sie nie w sposob naturalny, czyli chlonac, a wiecej pisac, czytac, zrozumiec roznice gramatyczne, jest to ulatwienie. Z kolei nie przekonuja mnie jakies rzekomo genialne pomysly, gdzie niby maluch mowi jak native. Nie wierze w to, no ale internet wszystko przyjmie.
  • Tola, co do piosenek się zgadzam, pod warunkiem że nauczyciel zwraca uwagę, czy każde dziecko w miarę dobrze wymawia tekst. Nie chodzi mi o akcent, tylko o to, czy w ogóle używa mniej więcej tych słów, które są w piosence. Połowa dzieci u nas w przedszkolu śpiewa jak moja T. gdy miała dwa lata: hełol, hełol, hełol halahul ;-) (hello how are you)
    Stąd już lepiej jak uczą rodzice, nawet jak nie mają dyplomu
    Podziękowali 1MartynaN
  • edytowano 25 lipiec
    Mysle, ze tu nie chodzi o taka prawdziwa nauke, tylko o zdobywanie swobody jezykowej.

    Taki maluch , wiadomo, ze nie opanuje wiele, ale jesli zobaczy, ze moze wykorzystac tych kilka zwrotow w praktyce, ze jest rozumiany, to otwiera sie na dalsze poznawanie jezyka.

    Tak to dziala u nas. Tylko my utrzymujemy kontakty z anglojezycznymi przyjaciolmi i dla naszych dzieci sens rozwijania jezyka jest namacalny i realny.

    lit.
    Podziękowali 3Tola Alutka AN_3
  • @OlaOdPawla Hmmm, tylko ze zakladajac, ze nagranie jest profesjonalne, to zawsze bedzie lepsze niz wymowa Polaka, ktora przecietnie jest jednak malo wzorcowa. No chyba ze rodzice maja naprawde swietna wymowe. Jak dziecko uczy sie jezyka ojczystego, to tez na poczatku przekrecs i potem, w miare powtarzania, wiekszej "ekspozycji" na jezyk, dochodzi do perfekcji. Tak samo z jez.obcym, bo idea jest taka, zeby nie poprzestac na hello halahul, liczy sie regularnosc i wchodzenie na coraz wyzszy poziom. 
  • Tak jak mowi Felicyta, potem dzieciak poprosi o juice na wyjezdzie i ma satysfakcje, ze sie to przydaje. 
  • Tylko do nauki piosenek nie trzeba nauczyciela - moi młodsi nauczyli się dużo więcej z Super Simple Learning, np: 
    niż dziewczynki na płatnych zajęciach w przedszkolu.
  • Tak, ale jak dziecko uczy się polskiego, to uczy się jeden na jeden, ja wsłuchuję się jak dziecko mówi, wyłapuję błędy i zachęcam do powtarzania poprawnie. Jeśli dziecko uczy się wyłącznie w grupie to nie sądzę, żeby nauczyciel postępował tak samo i kazał każdemu dziecku z osobna powtarzać jakąś linijkę piosenki po trzy razy. Zresztą nawet jeśli tak jest, to dziecko połowę czasu marnuje na słuchanie niepoprawnej wymowy swoich koleżanek. 

    Tak ogólnie to nie jestem przeciw uczeniu dzieci języków, tyko widzę jak moja Asia (nie) umie angielskiego z przedszkola (2x30 min/tydz) a jaką ma wymowę francuską - a uczymy się nieregularne, w wolnej chwili spontanicznie + bajki. 
    Podziękowali 3E.milia Alutka MAFJa
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.