WDŻ - puszczacie na to swoje dzieci?

Czy one same chcą na takie zajęcia chodzić? (nieobowiązkowe, więc to dodatkowa godzina wolna, gdy się zrezygnuje). Czy w normalnej rodzinie to jest w ogóle potrzebne? Może na takie zajęcia powinno się kierować z rodzin zaburzonych, objętych pomocą opieki społecznej?

Po sieci krążą różne kwiatki  materiałów, np. taki: https://www.wykop.pl/link/4562745/dorota-loboda-on/

Ciężko uwierzyć, że to nie fake. Wrzuca to oczywiście pani z Kongresu Kobiet, ale książka faktycznie jest dostępna. 

Czyli w systemie mamy do wyboru: albo uświadamiaczki z Pontonu, albo takie zacofane gnioty.
«1

Komentarz

  • Moim zdaniem niepotrzebne nawet jak nie ma takich durnych tekstów. Szkoda czasu.
    Podziękowali 2makodorzyk Katia
  • Nie puszczam
  • Te lekcje są niewatpliwie potrzebne dzieciom z rodzin patologicznych, czyli takich, które nie potrafią funkcjonować jak zdrowa normalna rodzina.
    Dla dzieci ze zdrowych rodzin naturalnym środowiskiem wychowania do życia w rodzinie jest rodzina wlasnie. Dość zabawny jest pomysł żeby je "douczać" w sztucznym środowisku klasy i szkoly.
  • Też mam taki zamiar, po co to w ogóle jest w ofercie? 
  • rowniez nie puscilam z tego samego przeswiadczenia co jukaa.
  • Ja dokladnie napisalam w piamie do dyrekcji to co pisze @mader ze normalnym srodowiskiem do poznawania zycia w rodzinie jest rodzina i tam tego uczymy od urodzenia 
    A szkola klasa rówieśnicy niestety to sztuczna grupa i zycia w rodzinie tam sie nie nauczą 
    I nie zaluje
    Pani od wdz przez caly rok piekla ciasta i robila sztyczne pogawedki przy szkolnych lawkach z namiastka rodzinnej atmoafery
    Podziękowali 1Tola
  • O ciasta to fajnie :-) choć lepiej by sałatkę jakaś dobra
  • edytowano 2 październik
    E tam lepsze jest wyjście godzinę szybciej.
    Gotują na technice.
    Podziękowali 1babka4
  • U nas WDŻ w szkole prowadzą katechetki. Starszej còrce bardzo się podoba, chodzi już trzeci rok, mają zajęcia wspòlne cała klasa a czasem osobno dziewczyny osobno chłopcy. Młodsza teraz zacznie  pierwszy rok WDŻ.
    Podziękowali 2babka4 sylwia1974
  • moja córka chodziła
    nic strasznego ;-)
    o dojrzewaniu, odpowiedzialności, etyce, szacunku itp

  • @babka4 ale ja nie mowie ze nic strasznego
    Ale po co moje dziecko ma spedzac dodatkowo jedba godzine dluzej lub szybciej byc w szkole skoro uczyc rozwiazywac konflikty uczy sie w rodzinie (taka tematyka w 5 klasie) 
    Dla mnie bez sens zwazywszy ze w szkole spedzaja i tak duzo czasu
    Podziękowali 3babka4 MAFJa Katia
  • no jeśli 1 lub ostatnia lekcja to rozumiem
    ale jak w trakcie to wtedy do biblioteki ?
    Podziękowali 1nowa
  • U nas to środkowa godzina. Moja chodzi. Nic strasznego nie mówią. Zresztą z domu wie wiele rzeczy o których tam mówią.
    Podziękowali 1Joannna
  • @babka4 nie wiem co wtedy bo to lekcje nieoboqizkowe i nie ppwinny byc w środku
    Nie sa u nas
    Podziękowali 1babka4
  • edytowano 2 październik
    Moja chodziła rok temu bo było w środku lekcji. teraz jest o 15. Szkoda czasu a pani wg córki nudna treści wg mnie zbedne...
  • A ja nie dam głowy że nie zdarza się treści niepożądane (z mojego punktu widzenia). Nie dlatego że są zawarte w programie tylko jako dodatkowy temat, z inicjatywy np oświeconej organizacji pomagającej młodzieży w szkołach zrozumieć kim są, co czują i czego pragną. 
    Albo jako spontaniczny offtop na podstawie pytań uczniów, odzwierciedlający pogląd nauczyciela. Którego nie znam na tyle dobrze by zaufać jego madrosci.
    Podziękowali 1E.milia
  • u nas w podstawówce chodzili starsi, bo zajęcia prowadziła moja znajoma i wiem, że to były dobre treści. Myślę, że podobały im się zajęcia w rozdzielnych grupach. Na etapie gimnazjum byli w urszulankach i to były wartościowe zajęcia. W szkołach średnich dziewczyny prosiły mnie o zabranie z zajęć - były zniesmaczone...

    Teraz myślę by szóstoklasistę zabrać z zajęć w rejonowej podstawówce...
  • Ale to zależy kto te dzieci wdż uczy. U nas uczy szkolna pedagog. W porządku kobieta z poglądami w porządku.
    Podziękowali 1sylwia1974
  • Mój syn chce chodzić bo się na tej lekcji wszyscy wydurniają i mu się podoba. Takie są smutne fakty, no mogłabym zabronić ale ogólnie wszystko jest takie poważne, nie mam jakiś większych zastrzeżeń do jego zachowania , może taki wentyl wygłupów mu jest potrzebny.
  • Ja puszczałam, ale nie chodzą, bo nie chcą. Nie nalegam, bo wg mnie zbędne.
  • U nas od drugiego semestru dopiero beda. Napisalam ze rezygnuje.
  • Nie , nigdy nie wyrazalam zgody .
  • U nas chodzą , zajęcia są w środku lekcji biblioteka zamknięta w czasie lekcji, na korytarzu szkolnym by dziecko musiało siedziec, na zajęciach z wdz mają lekcję historii/ wos można poprawić oceny itp, czasem jest zapraszana pielęgniarka mówi o zdrowym odżywianiu , lub dzieła klasę na chłopców/ dziewczyny i wtedy dziewczyny uczą samobadanie piersi i o dojrzewaniu ważności badań profilaktycznych , 
  • Te w technikum nie chodza na wdz bo nie chcą ,i zajęcia są po lekcjach to by mieli problem z dojazdem do domu 
  • babka4 powiedział(a):
    moja córka chodziła
    nic strasznego ;-)
    o dojrzewaniu, odpowiedzialności, etyce, szacunku itp

    Już kiedyś pisałam, u nas uczy pani od religii. Panna. 
    Na jednej z pierwszych lekcji, na którą syn poszedł w tajemnicy przede mną  ;) pani mówiła o modelach rodzin. Wymieniła  patriarchalno-jakąśtam, demokratyczną i liberalną.
    W patriarchalnej to rodzice podejmują decyzję i dzieci muszą się bezwzględnie dostosować, w demokratycznej głosy są po równo rozłożone na każdego członka rodziny i w liberalnej każdy robi co chce, jeśli potrafi to podeprzeć argumentem.
    No i oczywiście ta druga jest optymalna dla rodziny, powiedziała pani.
    Brzmi fajnie, przy założeniu, że w rodzinie jest jedno, góra dwoje dzieci, co na szczęście szybko wytknął pani nasz syn ;)
    I to była ostatnia lekcja WDŻ, na jaką chciał iść  B)

    No i niby trudno się doczepić, o rozmnażaniu, aborcji, antykoncepcji nie było nic  :D
     
    Podziękowali 1E.milia
  • Co za piery ta pani prawiła.
    W małodzietnej też trudno o rządy demokratyczne. To chyba normalne, że rodzice ważne decyzje podejmują wspólnie, a dzieci mogą mieć ewentualnie głos doradczy. Jak sobie ta pani wyobraża demokratyczne podejmowanie decyzji co do miejsca zamieszkania, zmiany czy podjęcia pracy przez rodziców, zakupu czegoś kosztownego itp.
    Podziękowali 1Katia
  • No w Norwegii to ponoć działa. Jak ta lala.
  • Moja córka chodzi bo pani , która to prowadzi jest w domowym kościele i mówi z głową i o rzeczach wartościowych 
  • Ale jaki macie problem z tymi modelami rodziny?


Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.