Szkoła: absurdy, procedury

Szkoła podstawowa plus gimnazjum


1.       Bezpieczne warunki pobytu uczniów w szkole.

Pojęcie-wytrych, pod które podciąga się wszystko od stanu budynku, rodzaju okien do ewentualnych wypadków na terenie szkoły oraz np. sytuacji związanych ze stresem uczniowskim.

 W myśl tego zapisu dyrektor szkoły odpowiada absolutnie za wszystko, co się wydarzy z dzieckiem, np. jeśli złamie rękę, w razi kontroli-zaskarżenia w tej sprawie nawet, jeśli w tym momencie był nauczyciel dyżurujący złamana ręka jest dowodem na niedopełnienie obowiązków, czyli niezapewnienia bezpiecznych warunków…podobnie, jeśli wymogi wobec uczniów narażają ich na stres-rodzic wnosi skargę…

Ten sam zarzut widnieje np. w protokole pokontrolnym w jednym z LO w Poznaniu, kiedy nauczyciele nie przeprowadzili próbnych matur.

Próbna matura-nie jest obowiązkiem placówki, nie jest opisana w żadnym z przepisów prawa oświatowego.

2.       WC, relacje rówieśnicze, szkolne życie codzienne  a bezpieczeństwo

Nie wolno uniemożliwić dziecku skorzystania z toalety w czasie lekcji, ale nie wolno go też do niej samego wypuścić. Nie wolno też zostawić klasy samej, by towarzyszyć uczniowi w drodze do toalety. Nie można też iść do niej wraz z cała klasą.

Na dyżurach nauczycielowi nie wolno wejść do środka, ale jeśli uczniowi coś się stanie w toalecie-nauczyciel ponosi odpowiedzialność.

Jeśli wydarzy się jakiś wypadek na lekcji i będzie potrzebna np. pomoc pielęgniarki (o ile jest w szkole) albo np. wezwanie pogotowia : nauczycielowi nie wolno opuścić klasy, nie wolno też wysłać po pomoc ucznia (jeśli mu się coś przydarzy na korytarzu…)

Jeśli w czasie lekcji kolega postanowi wbić innemu koledze nożyczki  w plecy-winę ponosi nauczyciel.

Nauczycielowi nie wolno dopuścić np. do bójki. Ale nie wolno mu też naruszyć nietykalności ucznia np. łapiąc go, kiedy tłucze kolegę.  Wobec pewnej nauczycielki, która dotknęła uczennicę w okolicy biodra (odsyłając 2 dziewczynki na miejsca po wyjaśnieniu ich konfliktu) zarzut naruszenia nietykalności cielesnej postawiła prokuratura a kuratorium wszczęło postępowanie dyscyplinarne.

Uczniowi nie wolno opuszczać placówki w czasie trwania zajęć. Jeśli uczeń wyjdzie z placówki, pomimo zakazu i np. pomimo zabronienia mu tego po raz kolejny przez nauczyciela mającego dyżur na korytarzu-i jeśli uczniowi coś się stanie: winę ponosi nauczyciel. Bo miał obowiązek nie dopuścić do wyjścia ucznia, nawet, jeśli ten uczeń ma 175 cm wzrostu, 120 kg i wypluwa wulgaryzmy

Pełnoletni uczeń na wycieczce szkolnej traktowany jest jak uczeń niepełnoletni. Jeśli wydarzy się wypadek z jego winy-odpowiedzialność i tak ponosi nauczyciel. Jeśli niepełnoletni uczeń w nocy wylezie przez okno i zginie na miejscu/połamie się -winę ponosi nauczyciel nawet jeśli uczeń i jego rodzice sto razy podpisali  regulamin, który porusza takie właśnie sytuacje, jak miejsce ucznia po godz 22, zabranianie/zakaz  określonych zachowań itp.

Za upicie się niepełnoletniego ucznia także winę ponosi nauczyciel, ale nie wolno nauczycielowi sprawdzać i kontrolować zawartości plecaków, toreb uczniów. Nie wolno także samodzielnie stosować testów na obecność zabronionych substancji, nawet, jeśli rodzic taką zgodę podpisze.

Jeśli uczeń świadomie i celowo zniszczy jakąś rzecz, nabałagani itp. nakazanie mu sprzątnięcia tego rodzic może zaskarżyć jako zmuszanie do pracy czy czynności „poniżających” ucznia, wpływających negatywnie na jego psychikę, emocje i poczucie własnej wartości.

Jeśli : koledzy pobili się/pokłócili na przerwie, ktoś komuś zrobił krzywdę (celowo lub przypadkiem), ktoś coś przeżywa i płacze, komuś coś zniszczono …itp. – nauczyciel/wychowawca ma obowiązek natychmiastowego wyjaśnienia sytuacji, objęcia ucznia „pomocą psychologiczno-pedagogiczną”, bez względu na to, że ma np. do przeprowadzenia zajęcia z klasą. A. A klasa, o ile jej wyjaśnienia nie są istotne dla danej sprawy-nie powinna być świadkiem, aby poszkodowanego ucznia dodatkowo nie narażać na stres. Klasy oczywiście nie można zostawić samej, itp., itd. Lekcja oczywiście powinna się odbyć, bo-podstawa programowa i program musi być zrealizowany.

 

cdn

Podziękowali 2joanna_1991 AB
«1

Komentarz

  • edytowano 6 kwiecień


    3.       Telefony komórkowe, smartwatche itp.

    Nawet, jeśli w szkole są zakazane, nie wolno ich uczniom zabierać. Można jedynie perswadować i prosić o schowane/wyłączenie. Nie wolno zawartości  telefonu przeglądać, nawet, jeśli wiemy, że ma nieodpowiednie treści. Jeśli uczeń np. robi transmisję na żywo, filmuje coś, nagrywa – nadal nie wolno mu go zabrać.

    Dodam, że wiele z modeli tych smartwatchy ma opcję nasłuchu otoczenia dziecka…coś wiecej trzeba dodawać?

    4.       Samodzielne powroty dziecka z klas 0-6

    Przepisy w żaden sposób nie określają tego, jedynie w przepisach ruchu drogowego jest wzmianka o dziecku poniżej lat 10 na drodze. Nie ma wiec przepisów nakazujących odbieranie dziecka przez rodziców. Ale też nie ma takich, które  pozwalają na samodzielne powroty dziecka ze szkoły. Więc szkoły „na wszelki wypadek” zabezpieczają się, jak mogą.

    Wszystkie zgody np. na samodzielny powrót dziecka muszą być na piśmie-z datą i pełnymi danymi dziecka. Nie wolno uznawać np. telefonów czy smsów w tej sprawie.

    Jeśli dziecko nagle źle się poczuje-nie wolno go puścić do domu, nawet, jeśli rodzic wyśle maila, smsa. Albo odbiera rodzic albo…nie wiem.

    Osobie niewskazanej przez rodzica jako upoważnionej do odbioru dziecka nie „ wyda” się dziecka.

     

    Naturalne jest, ze nie każda z zaistniałych sytuacji codziennie i wciąż podlega kontroli z kuratorium. Jednak w sytuacji takiej kontroli (kontrola tzw doraźna) na skargę rodziców:

    - wizytator NIGDY nie rozmawia z osobą skarżącą, nigdy też nie rozmawia z uczniami, innymi nauczycielami, innymi rodzicami-nigdy nie konfrontuje, nie weryfikuje zarzutów w sposób inny, niż analiza i sprawdzanie dokumentacji szkolnej

    - nie ma też jednego algorytmu kontroli doraźnej – wizytatorzy opracowują arkusz kontroli wyłącznie do danej sprawy (skargi, zgłoszenia, nagłego wydarzenia)

    - kontroluje wyłącznie dokumentację: dzienniki, wydruki z maili, librusa, protokoły  z zebrań, statut i WSO, dokumentację wychowawczą, dydaktyczną, dzienniczki ucznia…generalnie wszystko. Przy czym interpretacja jest bardzo dowolna i wizytator np. domaga się okazania dokumentu, którego istnienia nie ma w przepisach, ale przecież mogłoby być (o tym będzie szerzej w tzw procedurach)

    - wszystko musi być zdokumentowane i podpisane, każda decyzja, każda rozmowa, każde wydarzenie. Wszędzie muszą być podpisy stron (rodzice, uczniowie, nauczyciele, dyrekcja itp.). Nie masz dokumentu na coś, na rozmowę, działanie, wydarzenie? Tzn że nie masz nic i nic się nie odbyło, nic  nie zrobiłaś w danej sprawie (a powinnaś).

    Z doświadczeń moich i nauczycieli innych szkół aktualnie kuratorium codziennie odbiera od kilku do kilkudziesięciu skarg dziennie. Podobna jest  liczba tych skarg na piśmie. Przy czym skargi są z gatunku tzw poważnych jak i absurdalnych. Praktycznie wszystko. Nie będę tego opisywać, te przykłady powyżej to właśnie autentyczne sytuacje czy powody skarg. Na kazdą kuratorium reaguje – telefonicznie lub zlecając kontrolę

    5.       Ocena niedostateczna na semestr/koniec roku

    Trzeba ją uzasadnić i to na piśmie. Konieczne jest wyjaśnienie, jakie kroki podjęli nauczyciele, by dziecko nie otrzymało oceny niedostatecznej: czy dziecko miało zajęcia dodatkowe, czy zapewniono pomoc psychologiczno-pedagogiczną, czy dostosowano wymagania, w jaki sposób (trzeba gromadzić wszystkie prace dziecka, w pełni je dokumentować na wypadek odwołania od oceny). Czy rodzic był na bieżąco informowany o trudnościach dziecka i czy szkoła zrobiła wszystko, by rodzic taką współpracę podjął, czy otrzymał wskazówki. Od oceny niedostatecznej rodzic może się odwołać – dlatego też miesiąc przez wystawieniem ocen rodzic musi być powiadomiony o tym, że dziecku grozi ocena niedostateczna. Te procedury są szczegółowo opisane w każdym szkolnym statucie i WSO, nie będę ich tu zamieszczać.

    6.       Nieklasyfikacja (szczegóły omówię w Procedurach)

    Uczeń nieklasyfikowany musi podejść do egzaminów klasyfikacyjnych (rodzic musi wnieść podanie. Jeśli nie wnosi, szkoła musi wpłynąć na rodzica/zrobić wszystko, by takie podanie wpłynęło do szkoły). Dziecko otrzymuje pełen zakres materiału i wymagania przedmiotowe. Uczeń do egzaminu MUSI podejść, nie musi go natomiast zdać na ocenę pozytywną-jeśli nie zda, otrzymuje jedynkę. Uczeń musi mieć ocenę, nie może pozostać nieklasyfikowany. W wyjątkowych przypadkach, szczegółowo opisanych i umotywowanych można uczniowi postawić ocenę niedostateczną na skutek nieklasyfikacji.

    Podziękowali 2joanna_1991 AB
  • @kociara, jestem po kontroli doraźnej. Zapowiedzianej na 5 dni. Dotyczyla braku reakcji na kradzieże i palenie papierosów w szkole. Nader rozsądnym kontrolującym przedstawiłam wszystkie dokumenty (nie jakieś wydumane tylko notatki służbowej, korespondencję w librusie, wezwanie straży miejskiej, dokumenty kierowane do sądu), i panie po 2 h pojechały chwaląc że wszystko zrobione ok. Więc albo mam doświadczenia pozytywne albo prawidłowo wykonuje obowiązki.
    A telefonu nie zabierze, (chociaż moim zdaniem tak nie jest) ale możesz wpisać uwagę, 3 uwagi nagana wychowawcy, kolejne 3 dyrektora. W szkole ponadpodstawowej wydalenie że szkoły .
    Jak uczeń wychodzi bez mojej zgody to dzwonię na policję że wyszedł. 
    A jak m wątpliwości jakie niedozwone tresci ma uczeń w telefonie proszę policję o sprawdzenie.
    Podziękowali 2beatak AB
  • Zaraz dodam kolejne 

    Tak.  W kazdej kontroli zawsze jest czynnik ludzki 
    W swojej 20letniej karierze mialam 4 kontrole doraźne.  Pierwsza trwala 5 h i byla tragiczna ( tu czynnik ludzki zaważył niestety) po kolejnych wszystko ok i dokumentacja wzorowa. Tu co innego jest problemem- te absurdalnie rozdęte wymogi w ramach dowolnych interpretacji. nasi wizytatorzy akurat z tych co podwazaja pisma sądowe na przyklad. 
  • PROCEDURY

    Szkoła musi mieć opracowane wszelkie możliwe procedury kryzysowe (wypadki śmiertelne w  placówce i poza nią – działania kryzysowe i postępowanie z rodziną zmarłego/zmarłych, kontakty z instytucjami, uruchamianie sztabu), masowe, samobójstwo, próba samobójcza, śmierć w rodzinie ucznia, przestępstwo w szkole, czyn zabroniony/karalny – uczeń jako sprawca i jako ofiara), narkotyki w szkole, ujawnienie przedmiotów pochodzących z przestępstwa itp. Każda z tych procedur musi być szczegółowo opracowana w oparciu u przepisy prawa z kilku dziedzin – póki co nie ma gotowców opracowanych przez odpowiednie instytucje, krążą jakieś gotowce i szkoły się na nich opierają, czasami Policja pomaga i przysyła coś. Co ciekawe-przepisy oświatowe tego nie uwzględniają, ale wymagane jest ich posiadanie.

     1.Obowiązek szkolny

    Szkoła ma obowiązek monitorować powody nieobecności dziecka, podejmować wszelkie możliwe działania, by dziecko realizowało obowiązek szkolny. Przy nieobecnościach 50% plus jeden szkoła musi zacząć informować rodzica o tym i wezwać do spełniania obowiązku szkolnego. Wysyła jedno upomnienie, musi z wysłaniem poczekać kolejny miesiąc (albo 2 tyg), w tym czasie ma obowiązek naciskania rodziców*, by dziecko powróciło do szkoły. Wysłanie 3 takich zawiadomień i brak reakcji – wystawienie tytułu egzekucyjnego (grzywna w celu przymuszenia), wysłanie do organu prowadzącego. Plus zawiadomienie sądu rodzinnego

    *dotyczy wyłącznie nieobecności związanej np. z wagarami czy niewydolnością rodziców, bo jeśli dziecko po prostu choruje, to:

    2.Nauczanie indywidualne

    Szkoła ma obowiązek szczegółowo wyjaśnić rodzicowi [wg organu rodzic ma prawo nie orientować się, trzeba mu pomóc] procedury związane z NI – ale tylko w przypadku choroby kwalifikującej do NI

    Jeśli nieobecności są spowodowane np. chorowitością dziecka  a nie zagrożeniem demoralizacją czy z powodu braku właściwego nadzoru rodziców- wówczas szkoła musi podjąć wszelkie działania, które pomogą dziecku nadrobić zaległości. Nieobecności usprawiedliwione powyżej 50% plus jeden to także procedura klasyfikacyjna, opisana powyżej bez grzywny

    3. Indywidualizacja

    To już absolutny hit. Obowiązek dostosowania pracy i wymagań do każdego dziecka. Sprawę komplikuje fakt, ze aktualnie chyba nie ma klasy, w której nie byłoby uczniów z tzw opiniami o pomocy pp. A jak w klasie jest kilka takich opinii…

    Wiąże się to też z tym, że muszą być tzw teczki wychowawców, w których umieszcza się dokumentację  pracy z dzieckiem (i nie chodzi o IPETy). Generalnie zasada jest taka, ze każde dziecko z jakimkolwiek problemem (dydaktycznym, życiowym itp.) musi mieć zapewnioną pomoc psychologiczno-pedagogiczną.

    Wszystkie plany pracy nauczycieli muszą zawierać informacje, w jaki sposób nauczyciel dostosowuje zajęcia do potrzeb i możliwości uczniów z trudnościami. Przy czym wymagane jest (to też z doświadczenia i narad z wizytatorami ), by „plany żyły! Żyły! Nie mogą być martwe, powinny zawierać zapiski, notatki, zmiany, skreślenia itp.-by było widać, ze nauczyciele analizują, modyfikują, zmieniają, wyciągają wnioski ze swojej pracy”.

    Każdy uczeń powinien być nie mniej niż raz na semestr zewaluowany…ocenia się, prognozuje, zmienia plan pracy itp.

    W sumie nie brzmi to źle, brzmi nawet super. Założenie jest dobre. Problemem jest możliwość ogarnięcia tego. Kolejna papierologia.

    cdn(będzie o zastępowaniu braków systemowych pracą szkoły)

    Podziękowali 1AB

  • Szkoła ma obowiązek wspierać ucznia i jego rodzinę oraz podejmować działania mające minimalizować negatywne skutki określonych zjawisk. Szkoła ma też obowiązek diagnozować sytuację rodzinną ucznia. Czyli ma obowiązek wiedzieć, co w domu się dzieje, jakie są problemy i …działać. Czyli to, co niektórzy nazywają wpierniczaniem się w rodzinę

    Dlatego też szkoła ma obowiązek pracy z uczniem i jego rodziną w sytuacji:

    - przemocy w rodzinie

    - nałogów

    - nieporadności życiowej

    - zaburzeń emocjonalnych

    - rozwodu

    Itp.

    Z doświadczeń – wg kuratorium w każdej sytuacji wobec ucznia należy natychmiast wdrożyć działania z tzw pomocy psychologiczno-pedagogicznej


    Podziękowali 2beatak AB
  • Jaka jest podstawa.prawna że muszą być procedury.
  • edytowano 6 kwiecień
    andora powiedział(a):
    Jaka jest podstawa.prawna że muszą być procedury.
    Zadna
    To w ramach przepisów oświatowych.  I tego zapewnienia bezpiecznych warunków 
    Na dzien dobry nas zapytano

    Chcesz? B) Bo robilam
  • Niektóre mam, ale tylko takie, które na dzień dzisejszynie dotyczą albo jest prawdopodobne ze będą. Mam 12 chyba. Kontrola powiedziała.ze spoko.
  • uandora powiedział(a):
    Jaka jest podstawa.prawna że muszą być procedury.
    Andora, pracowałam w szkole, gdzie doszło do słynnego pobicia gimnazjalistki. Uwierz, po takim fakcie, nie liczy się nic innego jak procedury  i papiery. Nikt nie wierzy na słowo, nikt nie kieruje się zdrowym rozsądkiem. Mam na myśli osoby kontrolujące. Jak w szkole trwała dwumiesięczna kontrola NIKU, to pan nie rozmawiał z nikim. chciał tylko papiery i segregatory. I czytał każde słowo i kartkę dokładnie. 

    Jeśli u Ciebie kontrola wypadła świetnie, to się ciesz. Uwierz, gdyby była to kontrola po jakimś kontrowersyjnym wydarzeniu z udziałem młodzieży - nie byłoby tak łatwo i trzepaliby papiery dłużej, dokładniej i byliby bardziej upierdliwi.
    Podziękowali 1AB
  • edytowano 6 kwiecień
    beatak powiedział(a):
    uandora powiedział(a):
    Jaka jest podstawa.prawna że muszą być procedury.
    Andora, pracowałam w szkole, gdzie doszło do słynnego pobicia gimnazjalistki. Uwierz, po takim fakcie, nie liczy się nic innego jak procedury  i papiery. Nikt nie wierzy na słowo, nikt nie kieruje się zdrowym rozsądkiem. Mam na myśli osoby kontrolujące. Jak w szkole trwała dwumiesięczna kontrola NIKU, to pan nie rozmawiał z nikim. chciał tylko papiery i segregatory. I czytał każde słowo i kartkę dokładnie. 

    Jeśli u Ciebie kontrola wypadła świetnie, to się ciesz. Uwierz, gdyby była to kontrola po jakimś kontrowersyjnym wydarzeniu z udziałem młodzieży - nie byłoby tak łatwo i trzepaliby papiery dłużej, dokładniej i byliby bardziej upierdliwi.
    U mnie była właśnie taka. Nie mogę podać szczegółow, ale...do dziś ciężko



    pamiętacie sytuację, kiedy szkoła rzekomo nie wezwała pogotowia do pobitego ucznia? Sytuacja wyglądała zupełnie inaczej, niż przedstawiły media, ale dyrektor do dziś się sądzi ze swoim szefem i kuratorium
    Podziękowali 1beatak
  • edytowano 6 kwiecień
    Patrz jaki ten świat mały, jedna z dziewczyn
    Które były sprawcami pobicia jest teraz pod moją opieką. 
    Pewnie tak by było, aczkolwiek u nas kontrola dotyczyła palenia papierosów w szkole i kradzieży.

    Edit, w sensie że toniej medialne było. TVN 24 o tym nie gadalo.
  • https://dziennikbaltycki.pl/gdansk-koniec-procesu-w-sprawie-brutalnego-pobicia-dziewczyny-przez-gimnazjalistki-na-chelmie-wyrok-15-stycznia-wideozdjecia/ar/12812976

    to?
    Z informacji w mediach wynikało, ze prokuratura postawiła zarzuty dyrekcji, kuratorium też dowaliło dyscyplinarkę
    Podziękowali 1beatak
  • kociara powiedział(a):
    beatak powiedział(a):
    uandora powiedział(a):
    Jaka jest podstawa.prawna że muszą być procedury.
    Andora, pracowałam w szkole, gdzie doszło do słynnego pobicia gimnazjalistki. Uwierz, po takim fakcie, nie liczy się nic innego jak procedury  i papiery. Nikt nie wierzy na słowo, nikt nie kieruje się zdrowym rozsądkiem. Mam na myśli osoby kontrolujące. Jak w szkole trwała dwumiesięczna kontrola NIKU, to pan nie rozmawiał z nikim. chciał tylko papiery i segregatory. I czytał każde słowo i kartkę dokładnie. 

    Jeśli u Ciebie kontrola wypadła świetnie, to się ciesz. Uwierz, gdyby była to kontrola po jakimś kontrowersyjnym wydarzeniu z udziałem młodzieży - nie byłoby tak łatwo i trzepaliby papiery dłużej, dokładniej i byliby bardziej upierdliwi.
    U mnie była właśnie taka. Nie mogę podać szczegółow, ale...do dziś ciężko



    pamiętacie sytuację, kiedy szkoła rzekomo nie wezwała pogotowia do pobitego ucznia? Sytuacja wyglądała zupełnie inaczej, niż przedstawiły media, ale dyrektor do dziś się sądzi ze swoim szefem i kuratorium
    No właśnie. Wszystko jest fajnie i miło, gdy kontrola jest rutynowa. Gorzej, gdy ma wykazać, kto jest winny danej sytuacji. Wtedy nagle szuka się ich za wszelką cenę i czyta dokładnie każdy papierek.

    Podziękowali 1kociara
  • Kociara <3 
    Podziękowali 1MAFJa
  • Potem jeszcze opisze,xe nie ma czego pisac w sprawie choćby zdemoralizowanych uczniow ;)
  • To już teraz rozumiem jak wysoki jest poziom szczęścia wychowawczyni mojego pierwszoklasusty, która na zebraniu powiedziała, że ta klasa jest wyjątkowa, bo póki co nie ma żadnego ucznia z problemami... 
  • @kociara ;

    20 lat temu skończyłam pracować w szkole. Te absurdy i procedury wtedy też były obecne. To żadna nowość.

    Dlaczego dopiero teraz o tym piszesz? Bo PiS rządzi i Ci się przypomniało?
  • Kociara, proponuje wkleić to wszystko na fb do posta by każdy mógł przeczytać i podać dalej.
  • Aniela powiedział(a):
    @kociara ;

    20 lat temu skończyłam pracować w szkole. Te absurdy i procedury wtedy też były obecne. To żadna nowość.

    Dlaczego dopiero teraz o tym piszesz? Bo PiS rządzi i Ci się przypomniało?
    Nie Aniela. Ja wtedy zaczynałam pracę i na pewno nie wygladalo to tak,jak teraz. Pis tylko dolozyl jeszcze więcej jeszcze bardziej bzdurnych wymagan i bałaganu deform.
    Podziękowali 2beatak Agnicha
  • edytowano 7 kwiecień
    Kolejna rzecz- MEN zapomniał o calkiem sporej grupie 6latkow. I tak szkołę branzową ukonczy 17latek,ktory nie bedzie mogl podjąć pracy a z uwagi na dalej trwajacy obowiązek nauki bedzie musial na  kolejny rok gdzieś się zahaczyć...no niech idzie na jakies kursy czy coś.  Taka byla rada ministry. 


    Dalej nie została zalatwiona sprawa tzw trudnej młodzieży, zdemoralizowanej,wplywajacej demoralizujaco na innych,często tez stanowiacej zagrożenie dla innych uczniow.
    Takiego ucznia w sp i gimnazjum publicznym nie mozna usunąć ze szkoły.  Co prawda przepisy dopuszczają możliwość wnioskowania do kuratorium o przeniesienie ucznia, ale taki wniosek zazwyczaj nie skutkuje usunięciem ucznia ze szkoły.  
    Umieszczenie ucznia w MOS na wniosek rodzica,w nielicznych przypadkach kieruje do nich sąd. 
    Czasami uda się "przekonac" rodzica problematycznego ucznia do zabrania go i przeniesienia do innej szkoły, najczesciej wtedy,kiedy ta "inna" jest szkolą rejonową. Szkoła dotychczasowa nie może uprzedzić nowej szkoły o tym,jakie problemy uczen stwarzał, bo to moze grozic dyscyplinarką lub sądem. 
    Niekiedy pozostali rodzice wnoszą do dyrekcji pisma z żądaniem usunięcia delikwenta,oczywiscie otrzymują wyjaśnienia,ze to niemozliwe. Wtedy są skargi do kuratorium. A kuratorium...sprawdza dokumenty i udowadnia,ze szkola na pewno nie zrobiła wszystkiego, by odpowiednio wplynac na ucznia i zmienić jego zachowanie.
    Czasami uczeń ma kuratora, jesli szkola po wyczerpaniu wszystkich sposobów wnosi sprawę do sądu.  Tylko to trwa, a nie mozna wnioskować "od razu " po tym,jak dzieciak zaczyna łobuzować. 

    Uzależnionego ucznia oraz rodzinę  trzeba otoczyć szczególną opieką i wsparciem nawet wówczas,jesli nie bardzo chce się leczyć. 
    Jego uzależnienie nie moze byc elementem wplywajacym na ocenianie(negatywne) go ,chyba ze przychodzi pod wplywem lub nefac w danym momencie czystym cos odwinie. Wyedy tak. Wtedy można.  
    Test można zrobic tylko za zgodą i w obecnosci rodzica,spisuje się protokół.  


    Zdarza się,ze po mlodsze dziecko przychodzi rodzic będący pod wpływem alkoholu. Nie wolno wydac dziecka takiemu rodzicowi ale nie wolno też oskarżyć rodzica o to,ze jest pijany. 
    Można zaproponować wezwanie policji z alkomatem. Jeśli taki zawiany rodzic odbierze dziecko ze szkoly i w drodze do domu cos sie wydarzy i policja sie zajmuje sprawą -szkola odpowiada za wydanie dziecka rodzicowi będącemu pid wplywem.

    Jeśli szkola ma jakikolwiek sygnał o tym,ze w domu dziecka jest przemoc ( takze jednorazowy incydent), obowiazkiem jest wypelnic dokumenty ( musi byc przeprowadzona rozmowa z potencjalną ofiarą i niekiedy ze sprawcą)i zawiadomić Zespół Interdyscyplinarny,ktory wszczyna procedurę niebieskiej karty. Od tego momentu szkoła jest odpowiedzialna za ucznia,współodpowiedzialna za jego rodzine i pracę z nią. Tu praca idzie kilkutorowo - mopr ,policja,placówka,inne instytucje. Jesli dzieci jest wiecej i są w roznych placówkach, wszystkie biorą w tym udzial.

    Szkola ma ustawowy obowiązek  "diagnozowac sytuację rodzinną i życiową dziecka" i wspierać je i jego rodzinę. Czyli to co niektórzy nazywają wpierniczaniem się w rodzinę. Jesli wydarzy się coś złego z powodu tej sytuacji a szkola nie wiedziala/nie podjęła działań/nie pomogla itp. Ponosi za to odpowiedzialność. Jak np za próbę samobójczą ucznia z powodu alkoholizmu rodzica o napiętej sytuacji pomiędzy jego rodzicami. Szkoła nie wiedziala-naruszyla przepisy prawa oświatowego. 


    Podziękowali 3joanna_1991 beatak AB
  • edytowano 7 kwiecień
    prylu  wróć !

    (wszystkie te absurdy są kosekwencją, konsekwencją tzw. demokracji zachodniej)
  • edytowano 7 kwiecień
    @kociara ;

    Ale sama zawsze podkreślasz , ze jest tyle zaniedbanych dzieci przez rodziców.
    Oraz w sąsiednim wætku nauczycielskim pisałaś do mnie , ze nie zgadzasz się , że rodzina jest nadrzędna nad szkola, oraz sama o sobie piszesz , ze jesteś wybitnym pedagogiem pichylajæcym się nad dobrem dziecka zaniedbanego ( nie watpię w Twą wartość )

    Wiec dopóki szkoła i MEN bedą sobie uzurpowac prawo do bycia rodziną dziecka a pedagog rodzicem wszystkich dzieci w szkole , bo rodzice to ble.
    To procedury NIGDY NIE ZNIKNĄ.
    Nauczyciele i pedagodzy nie potrafią zrozumiec, że rodzina jest nadrzędna do szkoły.
    Mozna bëdąc w systemie szkolnym przekonać sie o tym wielokrotnie, poczynajac od tego , że " bo dziecko spędza w szkole tyle godzin dziennie" a kończąc na roli terapeutycznej szkoly.
    Dopoki tego nie zrozumiecie wszyscy w systemie NIC sie zmieni.
    MEN zachowuje sie jak BÓG wobec ucznia innego rodzics i musi tworzyć procedury aby nad tym panować.
    To jasne jeśli uzurpator rodzinny chce byc tym kim nie jest.


    Rodzina jest nad szkołą, nadrzędna, alebardzo trudno to systemowi zrozumiec, i te procedury są efektem tej myśli.
    To jest przecież takie proste.

    Procedury zostały stworzone aby ta wielka państwowa rodzina trzymała się kupy, tylko niestety szambo wybucha i śmierdzi , a Wy wszyscy udajecie , ze to perfumy.
    Tak się kończy upaństwowienie rodziny i dzieci, do których nie macie zadnego prawa, ale Wam sie wydaje, że tak , bo macie powołanie i misję.
    Szambo śmierdzi.

    Rodzina to matka i ojciec i dziecko/ dzieci.
    To jest takie proste.
    Tylko jak jest sztucznie stworzony dom i procedury to juz nie widać nawet tej prostoty.
    Tak się konczy upaństwowienie rodziny i dziecka, poraźką i niewydolnością systemu.
    Przeciez to oczywiste i widoczne jak na dłoni..

    Szkola to etap życia , który zresztæ niewiele z życiem ma wspólnego poza aspektem edukacyjnym i towarzyskim.
    Uczysz sie życia poza szkołą.

    Ale i tak tego system nie zrozumie bo ma procedury na wszystko.


    Ps
    Teraz przy budowie domu modne sa przydomowe oczyszczalnie ścieków.
    MEN musiałby sie w tym doedukować ;) ;);) 
    Oraz cala masa nauczycieli, że dziecko nie jest szkoły.

    Zauważ tylko odpisując mi , że piszę tu o MEN z tą oczyszczalnią , a nie do Ciebie.
    Podziękowali 3Pioszo54 Monira Avq
  • edytowano 7 kwiecień
    Podstawowy absurd to , że chce się poprzez szkołę upanstwowic rodzine i dziecko.
    Przyczyną główna tworzonych procedur.
    MEN to taki bóg tworzacy zasady.
    Nauczyciele to rodzice z misją.
    Dzieci to przedmiot obu stron.
    Rodzice przeszkadzają i są zupełnie zbędni , bo bez nich osiągnięto by idealny system.

    Nic bardziej mylnego i absurdalnego, i to widać wyraźnie.
    Podziękowali 4Pioszo54 Monira Aneczka08 Avq
  • edytowano 7 kwiecień
    @Malgorzata ; no sorry,ale ja nie uwierzę, ,ze nie rozrózniasz informacji od deklaracji. Serio.

    I bardzo mieszasz -raz krytykujesz MEN ( i słusznie) jako instytucję nadrzedna nad nauczycielem by za chwile w kolejnym zdaniu miec pretensje do nauczycieli za wymysły ministerstwa. 
    Moim zdaniem przenosisz złośc nie na tych,co trzeba
    Podziękowali 1beatak
  • Malgorzata powiedział(a):
    @kociara ;


    Oraz w sąsiednim wætku nauczycielskim pisałaś do mnie , ze nie zgadzasz się , że rodzina jest nadrzędna nad szkola
    Słucham? Pokaz mi gdzie,w ktorym miejscu tak twierdzę! 

    O tej rzekomej wybitnosci litosciwie zmilczę
  • Ja nie Małgorzata, ale na pewno nie zgodziłas się,  gdy pisałam, że szkoła jest służebna względem rodziny. 
     Nie mam teraz czasu, by znaleźć, może ktoś się zlituje. 
    I z całą pewnością nie pasowało Ci słowo służba. W sumie bez sensu dalszą dyskusja. Dopóki nauczyciele nie zrozumieją swojej sluzebnej roli względem rodziny, nic się nie zmieni. 

  • edytowano 7 kwiecień
    Monira powiedział(a):
    Ja nie Małgorzata, ale na pewno nie zgodziłas się,  gdy pisałam, że szkoła jest służebna względem rodziny. 
     Nie mam teraz czasu, by znaleźć, może ktoś się zlituje. 
    I z całą pewnością nie pasowało Ci słowo służba. W sumie bez sensu dalszą dyskusja. Dopóki nauczyciele nie zrozumieją swojej sluzebnej roli względem rodziny, nic się nie zmieni. 



    Mi osobiście odpisalas, ze nie zgadzasz sie z tą narzednoscą rodziny @kociara.
    W wątku nauczycielskim.

    Więc raczej nigdy się nie dogadamy.
    Jesteś mimo wszystkich chęci Twoich przedstawicielem systemu, bo jestes pedagogiem szkolnym i zawsze podkredlasz zaniedbania rodzinne.
    I w sumie to zadne zdziwienie, skoro szkoła to niby rodziną bo sa rówieśnicy.
    Tyle , że rodzina to nie rówieśnicy.

    Więc nie mamy punktow stycznych w dyskysji, moim zdaniem żadnych.
    Choć w środku stoi dziecko.
  • Pytam, gdzie Ci tak pisałam @Malgorzata , jakimi słowy?

    W sasiednim zdaje się wątku napisano mi jako zarzut, że szczegół traktuję jak ogół. A teraz Ty Malgorzata robisz z tego to samo.

    Są zaniedbane dzieci? Są
    Są niewydolni rodzice? Są
    Są patologiczne rodziny? Są
    Wiec nie rozumiem tych stwierdzeń i odniesień do moich [ewentualnych]wspisów

    Są roszczeniowi rodzice? nadopiekuńczy, wiszący nad swymi dziećmi?są, sama o nich piszesz 

    Tak jak i są durni nauczyciele 

    Tak, jestem częscią durnego systemu, jak i każdy z nas-mniej lub bardziej. I o czym ma to niby świadczyć? czego dowodzic?
    Podziękowali 1Coralgol
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.