Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

preppersowo

1246

Komentarz

  • Swoją drogą to jest,jak dla mnie,kolejny krok w stronę przejęcia kontroli nad klientem przez właścicieli takich aplikacji.
    Tutaj samochód,ale jest coraz więcej sprzętów,wręcz cała elektronika w niektórych nowoczesnych domach,które można podłączyć do personalizowaniej aplikacji i niby się jest właścicielem a tutaj proszę,ktoś inny może tym sterować,blokować.
    Podziękowali 2Elf77 malagala
  • Nie lubię i boję się tych wszystkich face ID :#
  • Najgorsze, ze sami sobie to nakładamy… i cieszymy z tego jak dzieci.
  • ja się bronię jak mogę, ale mąż lubi  :#
    Podziękowali 1babka4
  • edytowano listopad 2021
    pojechałam dzisiaj z bijącym sercem do Biedronki, żeby kupić swoją pierwszą w życiu latarkę czołową..... i nie było.... :s

    tymczasem w gazetce jest, że od dzisiaj w sprzedaży latarka czołowa Lethe za 39,90 ( jakaś super, hiper usb i led)

  • Przyznam  się, że wczoraj przeżyłam chwile "grozy". Mąż musiał zrobić test na covid bo w pracy pomór. Czekaliśmy na wyniki ( emocje trochę takie się czeka jak na wynik HCG). No i przesuwały się obrazy przed oczami: mąż lub wszyscy/większość jesteśmy pozytywni. Nie wyjdziemy z domu. Wyłączają prąd ( nie jakiś blackout, ale z powodu wichury zdarza się u nas) Wysiada ogrzewanie, a ja nie zdążyłam przygotować czegokolwiek w ilości "na kilka dni", żeby palić w naszym kominku ( z wkładem). 
    No i pożałowałam, że więcej myślę i gadam, a niewiele robię. Zapasy spożywcze są najłatwiejsze i najprzyjemniejsze, ale tych już mam sporo  :D

  • Wracam do tego fajnego wątku  :)

    Przez miniony czas udało mi się niewiele, ale za to przemyśleń i planów dużo. Kupiłam tonę brykietu do kominka i powiem szczerze, że ta świadomość posiadania większej ilości opału na wyciągnięcie ręki działa jak uspokajający balsam :)
    Pompa ciepła coś nam szwankuje, ale kwarantannę mamy więc i tak nie zawołam serwisu. Ale nic się nie martwię bo mam ten brykiet jak coś ( no i oczywiście kaloryferki przenośne, którymi przy -15 dogrzewam).

    Życie w minionym miesiącu pokazało, że covid jest kolejnym powodem, żeby mieć preppersowe podejście do życia  :)
    Nie mam teraz siły i czasu, żeby opisywać dokładnie ( nie wiem też na ile może Was to zainteresować), ale to co wcześniej przygotowywałam jakby od niechcenia, często ratowało sytuację, oszczędzało czas i siły. 
    Wychowana na opowieściach wojennych, od dziecka bawiłam się w gromadzenie, przygotowywanie.
    Potem życie, rodzina, przeprowadzki, praktycznie dostatek wszystkiego i na wyciągnięcie ręki ( czyż nie takie było/ jest życie większości z nas?)  no i straciłam czujność.
    A tu się okazuje, że jednak warto "mieć pod ręką". Ot, choćby termometr. Córka ostatnio używała bezrtęciowe i dwa jej się "zatrzymały", trzeci zbiła. Trzeba było wyciągnąć czwarty i jeszcze piąty mieć w zapasie dla reszty towarzystwa. 
    Podziękowali 2Elf77 Klarcia
  • edytowano 3 styczeń
    Ale właściwie weszłam tutaj, zeby zapytać o sól.
    Czy niejodowana znaczy nieoczyszczona? Czy to tożsame? Szukam soli. Jak najlepszej, do przygotowywania elektrolitów.
    Może ktoś coś wie i chciałby się podzielić?
  • Jedną z najważniejszych zimowych prac we dworach ziemiańskich było przygotowanie lodowni. To właśnie w niej w cieplejszych miesiącach przechowywało się produkty, które szybko się psuły, zapasy mięsa, dziczyzny, masła i mleka.
    Budowano ją nieopodal dworu, blisko wejścia do kuchni w zacienionym pagórku, najlepiej po stronie północnej. Kopano w nim głęboki okrągły dół dla zachowania chłodu wewnątrz. Ściany murowano z kamienia lub, częściej stawiano z drewna. Izolowano je słomą lub wiórami, by nie przepuszczały ciepła z zewnątrz. Sklepienie pokrywano ziemią i darnią, podłogę zaś torfem. Były w niej półki na naczynia z mlekiem i sery, skrzynie i haki na mięso oraz ryby.
    Świeży lód do lodowni zwożono w styczniu, w najostrzejsze mrozy, w dni pogodne i suche. Bloki lodu umieszczano w pomieszczeniu ściśle, po czym polewano gorącą wodą i posypywano solą, by zmienić je w zlodowaciałą bryłę. W dobrze urządzonej lodowni w ciągu roku topiło się nie więcej niż 25 procent lodu. Temperatura w środku wynosiła zazwyczaj około 5 stopni Celsjusza, ulegając niewielkim wahaniom w zależności od pory roku.

    Podziękowali 4Elf77 Klarcia Basja Kana
  • Jejku, jakie to wszystko ciekawe :)
    Życia nie starczy  :D
  • In Spe powiedział(a):
    pojechałam dzisiaj z bijącym sercem do Biedronki, żeby kupić swoją pierwszą w życiu latarkę czołową..... i nie było.... :s

    tymczasem w gazetce jest, że od dzisiaj w sprzedaży latarka czołowa Lethe za 39,90 ( jakaś super, hiper usb i led)

    najprostsza z Decathlona się sprawdza

    a ogólnie to świetny wynalazek :)
  • edytowano 3 styczeń
    Karolinka powiedział(a):
    Jedną z najważniejszych zimowych prac we dworach ziemiańskich było przygotowanie lodowni. To właśnie w niej w cieplejszych miesiącach przechowywało się produkty, które szybko się psuły, zapasy mięsa, dziczyzny, masła i mleka.
    Budowano ją nieopodal dworu, blisko wejścia do kuchni w zacienionym pagórku, najlepiej po stronie północnej. Kopano w nim głęboki okrągły dół dla zachowania chłodu wewnątrz. Ściany murowano z kamienia lub, częściej stawiano z drewna. Izolowano je słomą lub wiórami, by nie przepuszczały ciepła z zewnątrz. Sklepienie pokrywano ziemią i darnią, podłogę zaś torfem. Były w niej półki na naczynia z mlekiem i sery, skrzynie i haki na mięso oraz ryby.
    Świeży lód do lodowni zwożono w styczniu, w najostrzejsze mrozy, w dni pogodne i suche. Bloki lodu umieszczano w pomieszczeniu ściśle, po czym polewano gorącą wodą i posypywano solą, by zmienić je w zlodowaciałą bryłę. W dobrze urządzonej lodowni w ciągu roku topiło się nie więcej niż 25 procent lodu. Temperatura w środku wynosiła zazwyczaj około 5 stopni Celsjusza, ulegając niewielkim wahaniom w zależności od pory roku.

    pamiętam jeszcze lodownię ze spółdzielni mleczarskiej w Rawie - początek lat 60-tych
    do izolacji używano trocin z tartaku
    Podziękowali 1Karolinka
  • Pioszo54 powiedział(a):
    In Spe powiedział(a):
    pojechałam dzisiaj z bijącym sercem do Biedronki, żeby kupić swoją pierwszą w życiu latarkę czołową..... i nie było.... :s

    tymczasem w gazetce jest, że od dzisiaj w sprzedaży latarka czołowa Lethe za 39,90 ( jakaś super, hiper usb i led)

    najprostsza z Decathlona się sprawdza

    a ogólnie to świetny wynalazek :)
    Kupiłam tę biedronkową. W Decathlonie kupię dla męża w takim razie  :)
  • edytowano 3 styczeń
    @In Spe ja zaopatrzyłam się w sól kłodawską kamienną niejodowaną do przetworów, drobną. Sprzedają w woreczkach po 1 i 3 kg
  • edytowano 3 styczeń
    Jako, że lubię drążyć... ona jest szara czy różowa? ;)
  • Nie wiem czy każda niejodowana jest nieovzyszczona, ale kłodawska chyba jest nieoczyszczona, tzn. nie pozbawiona mikroelementów. Nie zawiera też antyzbrylaczy i innych dziadostw. Jest biało - szara. 
    Podziękowali 2In Spe Basja
  • I pomyśleć... tyle razy mijałam Kłodawę, a kupowałam himalajską  :)
  • @In Spe  pisz, bo ciekawie "opowiadasz". Ja w między czasie nic sensownego nie zrobiłam w kierunku prepersowania. Chociaż niektóre rzeczy traktuję naturalnie, np. leki w zapasie na miesiąc wprzód, paliwo tankuję jak jest pół baku, nie czekam na rezerwę, etc. 
    Podziękowali 1In Spe
  • @In Spe szara. Różową też mam ale gruboziarnistą i mniej bo jest droższa. Byłam na wycieczce w kopalni w Kłodawie. Pod ziemią wszystkie ściany solne były mniej lub bardziej różowe. Nabrałam do plecaka różowych kamieni solnych i sukcesywnie rozdrabniany je w moździerzu. Różowy kamień po rozdrobnieniu traci ten kolor. Uważam że nie ma co przepłacać. I różową i szara to ta sama sól.
    Podziękowali 1Klarcia
  • edytowano 3 styczeń
    @Elf77 dziękuję za miłe słowo  :)  dziel się też proszę tym co masz, wiesz, robisz. Komuś może się wydawać, że to co robi jest bardzo zwykłe, a dla drugiego to nowość i ubogacenie :)

    Dopisek: albo to co pisze inny mobilizuje i motywuje  :)
  • edytowano 3 styczeń

    AleksandraB powiedział(a):
    @In Spe szara. Różową też mam ale gruboziarnistą i mniej bo jest droższa. Byłam na wycieczce w kopalni w Kłodawie. Pod ziemią wszystkie ściany solne były mniej lub bardziej różowe. Nabrałam do plecaka różowych kamieni solnych i sukcesywnie rozdrabniany je w moździerzu. Różowy kamień po rozdrobnieniu traci ten kolor. Uważam że nie ma co przepłacać. I różową i szara to ta sama sól.
    Ciekawe bardzo co piszesz. I z tym moździeżem super pomysł. Ja mam plastikowy do czosnku, a taki prawdziwy to jaki właściwie? Kamienny? Czy jakiś miedziany? Cynkowy?
  • Rozgniatanie soli w moździerzu to nie jest dobry pomysł. Robimy to żeby wykorzystać jakoś te bryły z kopalni. Ja mam moździerz z Ikei. Czarny i bardzo ciężki. 
    Podziękowali 1In Spe
  • edytowano 3 styczeń
    Czkawka.
  • Aha, rozumiem. Ale zawsze to jakaś opcja jak byśmy mieli ogłoszony niższy stopień zasilania   ;)
    Tak czy inaczej dopisuję moździeż na listę must have'ów  :)
  • edytowano 3 styczeń
    https://sol-klodawa.com.pl/bilety-zwiedzanie/

    Widzę że cały czas można zwiedzać kopalnię w Kłodawie mimo epidemii. Naprawdę ciekawe doswiadczenie. Można tam się też obkupić w sól.
    Dają też sól w prezencie, można też sobie wziąć trochę po prostu z wyrobiska.
    Przewodnicy górnicy, ciekawie opowiadają. Pamiętam jak mówił o soli himalajskiej, że ludzie swojego nie znają a kupują obce często fałszowane mieloną cegłą. Smutne jest też to że kopalnia finansowo ledwo przędzie a świetna sól idzie głównie do sypania dróg.
    Podziękowali 3Elf77 kociara Basja
  • Ja z powyższych powodów nigdy nie uzywalam himalajskiej
    Jak i morskiej

    Super ciekawie piszecie
    Podziękowali 2AleksandraB In Spe
  • Wyciągam mój kochany wąteczek :)

    Kłodawę zapisuję na liście, koniecznie musimy się tam wybrać :)
    Tymczasem zamawiam sól bo chcę spróbować robić elektrolity ( może nazwa póki co zbyt szumna hehe). Ostatnio średnia córka miała covid i kupiłam jej Orsalit, sama wypiłam kilka saszetek ( jakoś tak wieczorem, przed  snem i też po wyjściu z " domowej sauny") i przyznam szczerze, że coś w tym jest :) Jakiś taki przypływ energii z jednoczesnym ukojeniem  :)
    Od 3 lat rano piję chlorek magnezu ( łyżeczka magnezu na szklankę wody) i bardzo mnie to energetyzuje.
    Podobno taki najprostszy elektrolit robi się z dobrej, nieoczyszczonej soli. A więc do dzieła :)

    Również od kilku lat nosiłam się z zamiarem kupienia płynu Lugola bo coraz częściej słyszę, że ma wiele zdrowotnych zastosowań. I chcę powoli i ostrożnie przetestować na sobie  :)

    Proszę dzielcie się, dzielmy się przemyśleniami, odkryciami, pomysłami jak zdrowiej żyć, oszczędniej, bardziej świadomie. Jak uczyć się radzić sobie w różnych nieoczekiwanych sytuacjach. Jak być może przyjdą trudniejsze chwile, będzie łatwiej. Bo zamiast chaosu i paniki ( jak często u mnie) będzie jakiś konkret i działanie. 
  • edytowano 10 styczeń
    U nas Kłodawska niejodowana nieosiągalna :( 
    U nas babcia lodowni nie miała, a taty mama jak opowiadał sam tata to suszyła kiełbasy na piecu i wtedy mogły bez lodówki leżeć (cis jak u nas teraz niektóre kabanosy), niestety babcia kupę lat nie żyje więc więcej się nie dowiem :( 
    Ja ze wzgl na problemy komunikacyjne i niedostępność produktów kupuje zwykle w dużych ilościach. Ostatnio robiłam pasztet w słoiku wyniosłam w zimne ciemne miejsce i stał trochę, po dwóch miesiącach jadłam i ok, czasem robię mielonkę w słoiki to też postoi trochę, jakby zapasteryzowac jeszcze dwa razy to do roku czasu. W piwnicy nam pełno ziemniaków bo co roku sadzimy. Gotujemy na indukcji ale mam kuchenkę gazową i dwie pełne butle gazu :) rzekę za stodoła , skladniki na mydło też zawsze w piwnicy stoją
    Podziękowali 1In Spe
  • Ja chlorek magnezu daję od kilku lat do kąpieli, nie wiedziałam, że ma jakieś efekty przy piciu. Poczytam :-) 
    Co do soli kłodawskiej, to kupuję zapas na Allegro. 
    Podziękowali 1In Spe
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.