Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Finanse domowe

Wiem, że gdzieś podobny temat na forum, ale nie mogę sobie przypomnieć tytułu wątku.

Usiłujemy od jakiegoś czasu zapanować nad naszym domowym budżetem. Wprawdzie długów mamy tylko kredyt hipoteczny, ale denerwuje nas, że prawie zawsze wychodzimy na 0.
Douczając się, czytając rózne strony znaleźliśmy blog jakoszczedzacpieniadze.pl i zrobiliśmy darmowy kurs, który został przez Michała zorganizowany https://pokonajswojedlugi.pl/
Tytuł ma wprawdzie jakoby dotyczył tylko długów, ale jest naprawdę wartościowy i uczy przede wszystkim właściwego zarządzania swoimi finansami - układa wiedzę w głowie, otwiera oczy na błedy które popełniamy i pozwala spojrzeć z innej perspektywy na domowe finanse - daje tez motywacyjnego kopa do działania.

Zamelduję za rok czy udalo nam się zmienić pewne nawyki i czy zaoszczędziliśmy :-)

Polecam te kurs, może komuś się przyda.



«13456730

Komentarz

  • warto przeczytać książkę Michała (autor wspomnianego bloga) - Finansowy Ninja no i przede wszystkim praktykować np. spisując wydatki i budżetując.

    Można spojrzeć na tą stronę :https://crown.org.pl/


  • Czas to pieniądz szkoda go tracic na tabelki, jakbym chciala byc ksiegowa, to bym byla.
  • Byleby nie popasc w przesade. Znam mega oszczedne osoby dla ktorych oszczedzanie to chyba sens zycia. Nie dosc ze wszystko maja przeliczone gdzie co grosik tansze to gorzej jak sie z nimi spotykam i mi wypunktowuja za co przeplacilam lub co sie nie oplaca itp. A nie jestem rozrzutna jakos no i o zdanie nie prosze.
  • To zależy co się chce oszczędzać. Jak ktoś chce oszczędzić pieniądze, to jeździ od sklepu do sklepu i kupuje produkty o 10gr tańsze. Jak ktoś chce oszczędzić czas to robi zakupy w jednym ogólnie tańszym markecie. A ja ostatnio oszczędzam sobie nerwy i zamawiam zakupy do domu ;)
    Tak samo z energią. Wolę dopłacić dychę miesięcznie za prąd i korzystać częściej z pralko-suszarki i dzięki temu mieć więcej czasu i spokoju, niż oszczędzić na tej energii i godzinami rozwieszać i ściągać pranie. I jeszcze kombinować, jak zrobić, żeby szybciej wyschło ;)

    A.tak ponad wszystkim, to czasem są takie sytuacje, że naprawdę nie ma już z czego oszczędzić i oszczędzanie dla oszczędzania mija się z celem. Sceptycznie jestem nastawiona do tych kursów itd. To trochę jak z ludźmi po kursie Crowna - kredyt to największe zło. Tylko z reguły piszą to ludzie, którzy np mają swoje mieszkanie, bo jak na połowę dostali, to na drugą już zaoszczędzili ;)
  • edytowano styczeń 2018
    Oszczedzac warto zawsze ale tez zadbac o wieksze dochody, ciezko odlozyc cos jak sie ma dochod w wys sredniej krajowej i kilkuosobowa rodzine na utrzymaniu. A kredyt to zlo. Żal mi ludzi ktorzy brali kredyt niedawno przy najnizszym od lat wiborze, z doplatami rządowymi i pod kurek. Niestety bedzie rzeź. Ja dzieki edukacji finansowej Crown w rok  splace kredyt hipoteczny ktory powinnam splacac jeszcze 13 lat. Jestem wielką fanką Crown bo w koncu to sa słowa samego Boga dotyczace zarządzania majatkiem i finansami. W Warszawie niedlugo jest konferencja oraz kursy Crown. Blog Michała Szafrańskiego jakoś nie bardzo mi sie spodobał.
  • Mam znajomych ktorzy mieli szczescie i odziedziczyli małe mieszkanie po babci w Warszawie, dostali tez troche kasy od rodzicow a jednoczesnie sa to najbardziej oszczedni ludzie jakich znam. Mogli przepuscic wszystko ale dzieki dobremu zarzadzaniu kupili bez kredytu mieszkanie za 800 tys w stolicy i tez ich podziwiam za to.
  • 'ciezko odlozyc cos jak sie ma dochod w wys sredniej krajowej i kilkuosobowa rodzine na utrzymaniu'


    Średniej????


    Ja rozumiem, jakbyś pisała o minimalnej, ale o średniej tos mnie rozbawiła...
  • Ze średniej krajowej odkładać przy większej rodzinie? Słabo....
  • edytowano styczeń 2018
    Przy miminalnej to głodowanie, przy sredniej ciezko cos odlozyć. Mowilam o jednej pensji i np 4 osobowej rodzinie. Wg edukacji Crown lepiej nie miec kredytow bo kredyt czyni czlowieka niewolnikiem. Zwlaszcza w Polsce kredyty to czysta lichwa bo przez 30 lat czlowiek oddaje trzykrotnosc pozyczonej kwoty. Podczas gdy np w Niemczech to tylko130 %. Konsumenci powinni domagac sie takich samych warunkow jak w Europie Zachodniej zamiast tylko bezrozumnie powtarzac  propagande banksterow i cieszyc sie z problemow tzw.frankowiczow. Teraz wibor wynosi ok 1,5 % a jeszcze ok 20 lat temu prawie 20 %. O ile jednak karty kredytowe i kredyty konsumpcyjne to bezwględne zlo o tyle kredyt hipoteczny jest czasem zlem koniecznym i lepsza opcja niz np wynajem. Warto tylko przestrzegac kilku zasad przy zaciaganiu kredytu hipotecznego tj. 
    - wklad własny min 20 % kredytu
    - rata nie przekraczajaca 30 % dochodu
    - poduszka finansowa czyli oszczednosci pozwalajace na przezycie 6 miesiecy w przypadku utraty dochodow
    - w miare mozliwosci nadplacanie kredytu przy jednoczesnym skracaniu jego okresu. Jest to najbardziwj oplacalne na poczatku kiedy splacamy glównie odsetki.
  • To wszystko zależy od punktu widzenia, gospodarnosci, potrzeb. ludzie z malej lasy potrafią dużo odłożyć o duza kasę szybko przepuścić. 
    Podziękowali 4Dorotak Skatarzyna Bea Katia
  • edytowano styczeń 2018
    Bla bla bla. To gadanie o kredycie jako o niewoli. Dziękuję, postoje. To właśnie piszą ludzie, którzy nie widzą jaka wolność może dać kredyt hipoteczny komuś, kto jest zmuszony wynajmować mieszkanie. EDT kredyt hipoteczny na lichwiarskich warunkach. 
    I ta poduszka finansowa, gdzie dla zwykłej rodziny ogranicza się ona do 6 dni do przodu a nie 6 miesięcy. Co za brednie nie na naszą rzeczywistość...
  • To nie sa brednie, mase ludzi sie o tym przekonalo na własnej skórze. O niewoli to mowil Bog w Biblii. Kazdy ma wybór kogo i co uznaje za autorytet. W pismie sw jest prawie 2400 wersetow dot finansow, znacznie wiecej niz o innych rzeczach. Bog chce abysmy byli bogaci i szczesliwi ale kazdy ma wolna wolę.
  • edytowano styczeń 2018
    @apolonia na pewno masz dużo racji w tym co piszesz o kredycie,
    ale z tym Bogiem który chce
    żebyśmy byli bogaci i szczęśliwi, to mocno mi coś zgrzyta.
    Bogactwo Boga nie jest z tego świata.
    Pamiętasz kto komu proponował wszystkie bogactwa tego świata za jednen,jedyny,maleńki pokłon?

  • edytowano styczeń 2018
    Miedzy wszystkimi bogactwami świata a brakiem niewoli kredytowej jest jeszcze tyyyyle miejsca. Pieniadze nie czynia szczesliwymu ale wolnosc i mozliwosc dzielenie sie z innymi  juz tak. Dla mnie to oczywiste ze dostatek jest bloslawienstwem a Bog chce naszego dobra. W katolicyzmie bogactwo jest traktowane jako cos zlego, zupelnie nie wiem czemu. Przeciez ktos kto wiecej ma moze dzieki temu zrobic duzo dobrego. My jestesmy z tego swiata i aby nie skupiac sie tylko na kasie to najlepiej ja miec. Najwiecej o pienadzach mysla ci, ktorym im ciagle brakuje:) Dlatego tak wazna jest dziesiecina bo wszystko ustawia we wlasciwych proporcjach.
  • Agnicha powiedział(a):
    Kredyt i prace niż karton i brak pracy 
    Oczywiscie.
  • Ktos kiedys powiedział, ze "Pieniądz to gówienko szatana" 
    Cos w tym jest.
  • edytowano styczeń 2018
    @Elunia ja to napisałam w kontekscie do wpisu @Agnicha
     Agnicha powiedział(a):
    Choć mi się wydaje że gdybym była bogata to byłabym szczęśliwa. Ale to moje wydawanie.... I widzę że czy mamy kasę czy jej nie mamy najwięcej kłótni z M jest o kasę ;) 

  • @Elunia ja nie twierdzę, zevpieniadz spada z nieba. Ale z autopsji mam podobne doswiadczenia jak @Agnicha - niezaleznie od stanu posiadania finanse czesto bywają powodem sporu.



  • A u nas najczęstsze awantury są  o nieszanowanie pracy garderobianej. O pieniądze nie, czy są, czy akurat nie.
    Podziękowali 2Bea Gosia5
  • U nas też awantur o pieniądze nie ma. O wszystko, czasami doszczętne pierdoły, ale nie o kasę.

    @jukaa, widzisz, tylko lepiej czasem martwić się, czy będę w stanie opłacić spory kredyt na mieszkanie, niż czy będę w stanie zapłacić za wynajem,(czy przyjdzie mi z dnia na dzień się wyprowadzić pod most ;)) bo niestety rzeczywistość u nas wygląda tak, że jak się komuś trafi gorszy miesiąc, czy pół roku, to z bankiem można negocjować, bo im zależy na gotówce a nie przejęciu nieruchomości, a z wynajmującym często, szczególnie w przypadku kiepskiej umowy najmu, negocjować się nie da.
  • edytowano styczeń 2018
    @Dorotak jak ktos chce oszczedzac i jezdzi po roznych marketach bo 10 gr taniej to jego bilans bedzie ujemny bo paliwa pojdzie wiecej niz te 10 gr - tak mi to kiedys maz na czynniki pierwsze rozlozyl. A uzywanie pralko suszarki czy suszarki wyjdzie taniej niz potem leczenie calej rodziny bo plesn wszedzie
    Zaczelam kurs crown, przeczytalam "Twoje pieniadze sie licza", z kursu zrezygnowalam bo pierwsze miesiace ciazy odrzucily mnie min od komputera. Ale fajnym sposobem dla mnie bylo robienie menu na caly tydzien i zakupow pod to raz w tyg - zdecydowanie mniej rzeczy kupowalam i nie psulo mi sie nic. Poza tym luksus posiadania wlasnego ogrodka warzywnego daje duza oszczednosc, my w tamtym roku bylismy bez i teraz musimy kupowac tzw przetwory i dosc ze ciezko o smaczne to i kasa leci...
    Podziękowali 2J2017 ramatha
  • U nas też nigdy nie było kłótni o pieniądze ale nie było też takiej sytuacji, że starcza na rachunki.
  • Porady Michała znam i cenię. Wiele sensownych wskazówek można znaleźć po prostu na jego blogu, nie wydając pieniędzy na książkę czy kurs.

    @Hanq "Byleby nie popasc w przesade. Znam mega oszczedne osoby dla ktorych oszczedzanie to chyba sens zycia. Nie dosc ze wszystko maja przeliczone gdzie co grosik tansze to gorzej jak sie z nimi spotykam i mi wypunktowuja za co przeplacilam lub co sie nie oplaca itp. A nie jestem rozrzutna jakos no i o zdanie nie prosze."

    Ale rozsądne oszczędzanie nie polega na tym, że się jeździ po całym mieście, szukając gdzie jogurt kosztuje 10 gr taniej. To jest doprowadzenie tematu do absurdu.
    Rozsądne oszczędzanie polega na tym, że zarządzamy budżetem w sposób racjonalny, tak, aby rezygnując ze zbędnych wydatków, móc kumulować oszczędności w dłuższym okresie, dzięki czemu jesteśmy przygotowani na nagłe wydatki, utratę pracy, a zgromadzone pieniądze z czasem pozwalają nam na realizowanie większych celów.

    Apolonia Nie znam metody Crown, ale to, co piszesz, wydaje mi się dość sensowne, szczególnie rady dla biorących kredyt hipoteczny.
    Super, że udało Ci się spłacać kredyt szybciej niż to wynika z harmonogramu :) 

    Co do tego, ile da się odłożyć ze średniej pensji - pytanie, kiedy faktycznie się "nie da", a kiedy po prostu nie ma w rodzinie wyrobionego takiego nawyku. 


  • Z tym jeżdżeniem, to np rozumiem ludzi, którzy mają z jakichś powodów darmowe przejazdy komunikacją i czas, a dochód na tyle ograniczony, że te 1-5zl w tygodniu robi im różnice. Serio, rozumiem. Ale mamy znajomego,.który z 3 dzieci jeździ komunikacja (za free bo wielodzietni) od sklepu do sklepu po robocie, wieczorami. I tego nie kumam, bo woli 2h spędzić jeżdżąc i oszczędzając  kilka  groszy zamiast spędzić ten czas z rodziną. Ogródek fajna sprawa, ale większość osób marzy w pierwszej kolejności o rozciągnięciu mieszkania o jeden pokój, a co dopiero ogródek ;)

    Osobiście jak mam stabilna syt finansowa, w sensie stałe regularne dochody to zakupy do domu zamawiam 1-2x w miesiącu, dokupuje tylko niektóre świeże produkty, raczej rzadko. Tylko że ta opcja opłaca się, jak mam na raz większe fundusze do wykorzystania i w ogóle.moge przewidzieć dochód w miesiącu - żeby policzyć jaki mam miesięczny, tygodniowy i dzienny budżet i zaplanować pod niego zakupy.

  • I znam rodziny, gdzie jest nieprzemyślany zwyczaj wydawać póki się nie skończy, a jak się skończy to dopiero się martwić. Nie ma mowy w takim układzie myśleć o odkładaniu czegokolwiek, bo nie ma mowy o planowaniu wydatków.
    Podziękowali 1Coralgol
  • edytowano styczeń 2018
    Odkładanie kasy przy dochodzie równym sredniej miesiecznej pensji wydaje mi sie niemozliwe. Netto to dochod 3300 zl. Nawet przy standardowej 4 osobowej rodzinie to bardzo mało, chyba ze ktos ma mieszkanie wlasne. Jesli z tej kwoty trzeba zaplacic rate kredytu lub za wynajem nawet tylko 1000 zl, czynsz, rachunki 500- 800 zl, zywnosc min z 1000 zl, srodki czystosci, odziez, bilety, skladki w szkole. Nie mowiac o dodatkowych wydatkach jak ubezpieczenie samochodu, mieszkania, urodziny, komunie, leki, wakacje, naprawy. Jak ktos potrafi przy takim dochodzie jeszcze oszczedzac pieniadze to chetnie zapisze sie do niego na szkolenie :)

    Podziękowali 1J2017
  • Apolonia, ale to nie o to chodzi czy się da odkładać że średniej. Chodzi o to, że większość ludzi musi wyżyć za minimum, więc takie rozwiązania są.bezsensowne.
  • Dorota, dwie siaty czekają na ciebie...
  • hah ale temat podryfował trochę ;)

    Myślę, że fajnie to zdefiniował @Coralgol
    Rozsądne oszczędzanie polega na tym, że zarządzamy budżetem w sposób racjonalny, tak, aby rezygnując ze zbędnych wydatków, móc kumulować oszczędności w dłuższym okresie, dzięki czemu jesteśmy przygotowani na nagłe wydatki, utratę pracy, a zgromadzone pieniądze z czasem pozwalają nam na realizowanie większych celów.
    @apolonia zapisz się to zobaczysz. My mamy trochę więcej niż kwotę którą podałaś i da się po trochu, choć łatwe to nie jest ;)
    @Dorotak no nie zgodze się z Tobą - trzeba wyżyć za minimum i trzeba znaleźć oszczedności, bo bez nich wpadniesz w długi i nie zapłacisz za niespodziewane wydatki.

    Generalnie łudzić nie ma się co, że samo się zaoszczędzi, bo własnej ciężkiej pracy nad sobą nikt tego za nas nie zrobi.

    Uwierzcie, że okazuje się nawet w bardzo napiętym budżecie znaleźć "oszczędności", które można zacząc gromadzić (małymi kwotami) i nie gromadzi się tego na emeryturę tylko na wydatki, które nas zaskakują, a muszą być poniesione np. lekarz, opał itd.
    No właśnie te kurs dał mi inną definicję oszczędności.

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.