Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Kieszonkowe - dawać czy nie dawać?

edytowano październik 2010 w Ogólna
Ten temat to tak a propos zaproszenia na kurs o zasadach dobrego wychowania - w tamtym wątku nawiązała się ciekawa dyskusja na temat kieszonkowego dla dzieci. A ponieważ w moim domu dyskusja na ten temat jest obecnie na topie, jestem ciekawa waszych "ZA" i "PRZECIW".
Czy dawanie pieniędzy dzieciom uczy ich rozrzutności i spełniania ich zachcianek czy też uczy dzieci oszczędzania?
«13

Komentarz

  • ja dostawalam co miesiac kieszonkowe, ale jak "czegos chcialam" (plyta, ksiazka, ciuch), to sama musialam sobie na to odlozyc - bardzo dziekuje za to rodzicom, dzisiaj mam szacunek do pieniedzy, oszczedzam.
  • 1- uczy dzieci oszczędzania
    2- szacunku do pieniędzy ( nie wydawać na byle co)
    3- kształtować silną wolę
    4- konsekwentnego dążenia do celu
    1 co jest takiego dobrego w oszczędzaniu?
    2 lepiej jak będą miały szacunek do czego innego
    3 raczej słabosc do pieniędzy
    4 celeu nie kupi się za pieniądze

    Raczej niech mają je w nienawiści.
    Podziękowali 1Katia
  • moje nie dostają
    a jak mają to wydają
    pieniądze są po to , żeby je wydawać, uświadomiła mnie ostatnio 10 letnia córka, moja krew:bigsmile:
  • @Gutka
    niby bym się z Tobą zgodził ale dziwnym trafem okazało sie, że wiele problemów z parciem na miec przestało istniec gdy dzieci przestały chodzic do szkoły...
  • [cite] Gutka:[/cite]Owszem po to są, ale żeby je wydawać trzeba je najpierw mieć:bigsmile:

    Nie wiem jak inni, ale ja nie daję moim dzieciom po 50 Euro jednorazowo, bo to chyba trochę niepedagogiczne.... A żeby miały co wydać muszą najpierw uzbirać - wtedy niech szleją:cool: a zresztą moje maluchy nie mają specjalnie na co wydawać, Eliza zbiera tylko na aparat fotograficzny...:wink:

    się wydaje jak się ma,
    jak się nie ma to się nie wydaje
    to takie proste jest
  • Zaczyna się...:cool:
  • a co jajka chcesz?:cool:
  • ubij jajko:cool:
  • i nawet to nie jest takie pewne
  • moja pracuje i ma pieniądze:cool:
  • e tam co to za praca? takie latanie....
  • [cite] Gutka:[/cite]w Polsce? na pewno...

    we Francji:cool:
  • [cite] Gutka:[/cite]w Polsce? na pewno...
    w Polsce
  • eh Gutka

    ubij jajko:cool:
  • mniejsze spięcie w mózgu jest:cool::cool:
  • Gutka a to ty myślisz ,że my tu wszyscy na bezrobociu jesteśmy ?
  • Nie wiem, ja nie pracuję, a mąż nie ma z pracą problemów.
    Ze zdania wynika, że to ty nie masz z pracą problemów...
  • [cite] Mamuska:[/cite]Gutka a to ty myślisz ,że my tu wszyscy na bezrobociu jesteśmy ?

    nie Ona myśli , że my tu wszyscy na jajku jesteśmy:cool:
  • Jak ktoś chce to pracuje ,,,,,,,,,,,,,,,,pozostaje kwestia dochodu
  • A dziś właśnie mieliśmy rozmowę z mężem o tym, jak to sie daliśmy wmanewrowac w "dzieci MUSZĄ mieć". No i kurcze... nie muszą... Na prawde nie muszą... a może nawet nie powinny...
    Musza- jedzenie odpowiednie do wieku, stanu zdrowia i potrzeb- niekoniecznie modne i reklamowane produkty dla dzieci.
    Musza- ubrania odpowiednie do pory roku, pogody i okoliczności- niekonieczne bluze w najmodniejszego obecnie bohatera bajek...
    Muszą- łóżko, miejsce i warunki do nauki, zabawki wspomagające rozwój, przebywac na świeżym powietrzu, spac odpowiednio długo.
    Muszą- czuć się kochane, ważne, być wysłuchiwane, miec choćby chwilke czasu rodziców dla siebie i swoich spraw.
    Nie muszą- modnych ubrań, słodyczy, danonków, piętorolek, mp3, komórek, telewizorów w swoim osobnym pokoju, pieniędzy do swojej dyspozycji.
    Odpowiedzialności, oszczędności i szacunku dla pieniądza(chociaz tu bardziej wskazany szacunek do pracy rodziców, która to środków dostarczają...)można nauczyć też powierzając (w odpowiednim wieku) dziecku zrobienie zakupów- od drobnych 'domowych" po większe- np. buty dla siebie. Nasze dzieci dostawały kieszonkowe- niby zbierały- na bzdetne reklamowane zabawki(na które nas nie stać... nie ważne, czy to ja bym ją kupiła czy miała w formie kieszonkowego dziecku pieniądze dawać), gazetki, błyszczyki, pierścionki, bransoletki itp. To nie sa rzeczy nizbędne, co więcej nie sa to rzeczy, które my byśmy dzieciom kupili(uznawszy je za odpowiednie).
    Podziękowali 1Katia
  • [cite] Gutka:[/cite]
    [cite] Mamuska:[/cite]Gutka a to ty myślisz ,że my tu wszyscy na bezrobociu jesteśmy ?

    Nie skąd, ale z tego co wiem problemów z pracą nie brakuje
    Jak można miec problem z czymś czego nie ma?
  • [cite] Gutka:[/cite]
    [cite] Malgorzata:[/cite]
    [cite] Mamuska:[/cite]Gutka a to ty myślisz ,że my tu wszyscy na bezrobociu jesteśmy ?

    nie Ona myśli , że my tu wszyscy na jajku jesteśmy:cool:

    Na jajku?! a myślałam, że na kartoflach....

    Żart....

    wolisz kartofla

    no w sumie, o gustach sie nie dyskutuje
  • ale jak utrzepać kartofla:cool:
  • najjpierw go trzeba zetrzeć
    ale piany z tego nie będzie:cool:
  • kurcze... a ja tu na powaznie...
    mamy kolejny forumowy rozłam: kartofle vs jajka:bigsmile:
  • no w sumie ............
    czekolada nie zawiera jajka:cool::bigsmile::bigsmile:
  • racja, a nadodatek kartofle ciemnieją i nie estetycznie wyglądają....


    To świadczy o starości właściciela
  • [cite] Mamuska:[/cite]racja, a nadodatek kartofle ciemnieją i nie estetycznie wyglądają....


    To świadczy o starości właściciela

    ja bym powiedziała,że ubijająca słaba
    i kartofel doprowadziła do czarności:bigsmile:
  • ale co ma wiek, do sił właściciela


    ubijaczka ma być biegła
  • [cite] Malgorzata:[/cite]
    [cite] Mamuska:[/cite]racja, a nadodatek kartofle ciemnieją i nie estetycznie wyglądają....


    To świadczy o starości właściciela

    ja bym powiedziała,że ubijająca słaba
    i kartofel doprowadziła do czarności:bigsmile:

    Po prostu naturalna śmierć kartofla w wyniku zaniedbania przez żonę
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.