Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Pieluchy wielorazowe

1343537394049

Komentarz

  • Wiecie co, z tormentiolem mam takie wspomnienie z podstawówki: moja przyjaciółka smarowała nim sobie całą twarz - jak podkładem, była bardzo zadowolona, że ma po tym gladziutką twarz . Robiła tak przez ładnych parę miesięcy. Zazdrościłam jej tego, bo mi pani w aptece nie chciała tego sprzedać bez recepty.
    A potem się okazało, że to silna maść (myślałam nawet, że ma steryd jakiś) i że w żadnym wypadku nie można było tego tak używać... Dlatego teraz jak usłyszałam o tormentiolu dla noworodka, to się mocno zdziwiłam.

    @Sylwunia, dzięki za propozycję. Ja się nie wybierałam w piątek, ale może bym poprosiła którąś z sąsiadek, żeby mi wzięła? Odezwę się do wieczora. Dzięki!
  • @Inka - moim zdaniem, jest zasadnicza różnica, między użyciem czegoś w celach leczniczych i w przemyślany sposób (np. tormentiol kilka razy na odparzoną pupę), a ciągłym "profilaktycznym" smarowaniem, czy jest potrzeba, czy nie. Teraz jest taka moda, żeby dzieciaka już od pierwszego dnia regularnie traktować różnymi specyfikami - koniecznie oliwką (fantastycznie zatyka pory, zwykle ma aromaty, które mogą uczulać, jest na bazie parafiny ciekłej, o której zachodni badacze wybadali, że jest rakotwórcza), koniecznie porządnym płynem do mycia z detergentem, emolientem i czym tam jeszcze (zawiera wiele związków chemicznych, pozbawia ciało naturalnej warstwy lipidowej zastępując ją sztuczną (jeśli jest z emolientem), może uczulać i któż wie, jak jeszcze działa), pupa przy każdym przewijaniu koniecznie jakąś maścią lub kremem (pomijając składniki aktywne tych specyfików są tam choćby substancje konserwujące i perfumy), przed wyjęciem na dwór wymalować kremem z wysokim filtrem (cudnie blokuje syntezę wit. D w skórze i niestety, chemia w nim zawarta nie jest obojętna dla zdrowia), włosy koniecznie myć szamponem (większość z nich, jako podstawowy składnik ma SLS - dość podły detergent) itd.  Może dlatego, że moje dzieci nie mają serwowanej całej tej "codziennej" chemii zupełnie nie widzę problemu w tym, by w sytuacji awaryjnej potraktować je takim tormentiolem na przykład.
  • @Katarzyna to czym myjecie włosy?
  • Noworodkowi - wodą. Niemowlęciu, głównie też wodą. Sporadycznie tylko (np. jak muszę wypłukać oliwkę po naoliwieniu ciemieniuchy) szamponem bez SLS. A są ludzie, którzy codziennie myją szamponem np. znanej reklamującej się marki, który SLS zawiera ale za to nie szczypie w oczy ;-)
  • edytowano luty 2013
    no a dzieciom tak 3-5 lat?

    spradziłam mój szampon ma sls, dzieciom myję 1x w tygodniu sobie co 2gi dzien...
  • Dzieciom większym myję głowę w miarę potrzeby - jak widzę, że im włosięta przyklapują tudzież, jak sobie czymś łepetynę wysmarują. Jak wysmarowanie jest wypłukiwalne wodą (np. wklejone ciasto naleśnikowe), a włosy nie tłuste to woda mi wystarcza. Jak włosy się przetłuszczają lub są czymś tłustym wysmarowane, to myjemy szamponem bez SLS. Ale to na pewno rzadziej nam wychodzi niż raz w tygodniu. Detergent zaburza naturalne funkcjonowanie skóry, więc warto go nie nadużywać. Kiedyś myślałam się zmierzyć z naturalnymi środkami do mycia włosów (np. żółtko jajka) ale póki co brak mi samozaparcia w tym zakresie. Może gdyby ktoś tu na forum miał pozytywne doświadczenia i się nim podzielił, to byłoby mi jakoś łatwiej zacząć?
  • Robiłam sobie kiedyś odżywkę do włosów z żółtka, potem zmywałam to szmponem, a i tak nie mogłam znieść specyficznego zapachu moich włosów. Nie wyobrażam sobie uzywania żółtka do mycia.
  • A próbowałaś płukać wodą z octem jabłkowym? Powinno zabić zapach jaja.
  • Nie. Może jak znów kiedyś będę miała długie włosy, to spróbuję.
  • @Katarzyna, zgadzam się całkowicie - to, co napisałam było tylko uzasadnieniem, dlaczego mi się tak źle ta maść kojarzyła. 
  • edytowano luty 2013
    I słusznie Ci się kojarzyła! To nie wazelina ani krem nivea tylko maść lecznicza.
  • Lepiej mi,jak Cię czytam, Katarzyno,bo my oliwkujemy od wielkiego dzwonu i pupa jest smarowana czasami rzadziej niż 1 raz dziennie,tylko jak czerwona mocno. Jednak płynu do wanienki wlewamy......... 
    :\">
  • @Inka -od  jutra wieczorem do czwartkowego popołudnia będę w Wólce K. koło Zalesia Górnego. 
    nie wiem gdzie mieszkasz, ale może niedaleko ;) 
  • @Sylwunia - u mnie będziesz???
  • edytowano luty 2013
    nie , u przyjaciółki ze studiów :)

    serio tam mieszkasz niedaleko?????


    a że tak powiem ;) mam do zagospodarowania przedpołudnie czwartkowe, bo moi gospodarze będą w pracy i w szkole :) 
  • Sylwunia, zapraszam serdecznie!!! Idę na priv adres Ci podać.
  • @Katarzyna a że się tak zapytam przy okazji...Jak dziecko jest atopowe to tez lepiej nie smarować go codziennie? my Łuśkę traktujemy kremem 2x dziennie (trafia mnie to już, ale myślałam że tak TRZEBA)

    ????
  • @Taja - o patologii niech się lekarze wypowiadają ;-) Na moim własnym bym poeksperymentowała, co mu bardziej posłuży - smarowanie, czy nie smarowanie. Ale Ty, względem swojego musisz sama podejmować decyzje.
  • taa :P tak mi właśnie coś ostatnio chodzi po głowie, że to chyba nie jest sposób. tym bardziej, że po odstawieniu (całkowitym) fenistylu młoda się drapie mniej... także coś w tym musi być :D
  • A czy SLS jest przyswajalne, wchłania się czy działa tylko powierzchniowo?
  • Taja, jak moja miała  czynną atopówkę to nie widziałam różnicy z kosmetykami czy bez, z lekami czy bez... Było tylko gorzej.
  • @Sylwunia - priv napisałam :)
  • A czy SLS jest przyswajalne, wchłania się czy działa tylko powierzchniowo?
    Działa zarówno powierzchniowo (podrażnienie skóry i oczu) jak i wewnętrznie (upośledza płodność, jest neurotoksyczny i rakotwórczy).
  • A czy SLS jest przyswajalne, wchłania się czy działa tylko powierzchniowo?
    Działa zarówno powierzchniowo (podrażnienie skóry i oczu) jak i wewnętrznie (upośledza płodność, jest neurotoksyczny i rakotwórczy).
    A czy możesz mi podać jakieś wiarygodne źródła?
  • A co jest dla Ciebie źródłem wiarygodnym? Jest wiele badań medycznych dowodzących toksyczności SLS (tudzież SLES - to pochodna). Są dyskusje na temat jego rakotwórczości - niektórzy twierdzą, że sam SLS nie jest rakotwórczy. Ale raczej wszyscy są zgodni, że 1,4 dioksan, którym jest zanieczyszczony SLS w procesie technologicznym jest rakotwórczy i ponoć w USA figuruje na oficjalnej liście substancji rakotwórczych. Listy owej nie widziałam na własne oczy, czytałam tylko o niej w internecie.
  • Ok, tylko czasem jest tak że coś jest szkodliwe, ale gdy nie ma "wspomagacza" to nie jest przyswajalne...

    Podobnie mamy np z magnezem, aby był przyswajalny potrzebna wit. B6. Aby żelazo było przyswajalne potrzebna jest wit.C, a za to nabiał blokuje jego przyswajalność.

    Może być więc tak, że są substancje same w sobie toksyczne, ale przez organizm mogą "przelecieć" bez szkody... i nad tym się zastanawiam. Czy to nie jest kolejna "akcja" eko, czy też poszukiwaczy wszechobecnych trucizn. Nie bagatelizuję, of course, tylko stawiam pytania...
  • http://luskiewnik.strefa.pl/acne/toksyny.htm
    Dzięki, ale moja znajomośc angielskiego nie jest aż tak dobra.
  • Ale ta strona akurat jest po polsku.
  • Na tej stronie niżej jest tekst po polsku.
  • Ale ta strona akurat jest po polsku.
    Na tej stronie niżej jest tekst po polsku.

    Ok, nie chciało mi się wcześniej otworzyć do końca i tylko górę widziałam. W wolnym czasie wczytam się. Dzięki.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.