Materiały, Ksiażki na temat ED i edukacji alternatywnej

edytowano czerwiec 2016 w Edukacja domowa
Chciałabym zebrac w jednym miejscu ksiazki na temat ED i alternatywnych form edukacji, np szkoły demokratycznej.
Chciałam się w teorii poedukowac i w idei umocnic itd.
Jeśli znacie, polecacie, słyszeliscie - prosze dopiszcie.

zeby było w jednym miejscu:
http://www.edukacja-klasyczna.pl/
«13

Komentarz

  • Ja na razie spotkałąm sie z takimi tytułami jak:

    Edukacja domowa - Marek Budajczak
    Wolne dzieci - Peter Gray
    Summerhill - Aleksander Neil
    I nigdy nie chodziłem do szkoły - Stern Andre

    Pewnie kilka innych ale te akurat mi do głowy przyszły, znacie którąś?
    Czy w ogole nie macie potrzeby czytania tego typu rzeczy?
  • Neila jest jeszcze "Nowa Summerhill"
  • @ramatha - naprawdę chcesz czytać Neila? Nie szkoda czasu?
  • @Katarzyna nie wiem co chce czytac bo na razie nie znam niczego, ale zeby wiedziec ze nie chce tez musze cos wiedziec, cos innego przeczytac ... na razie sciagnelam fragmenty summerhill.
    Szukam na razie drogi - mozesz nakierowac jakimis ciekawymi, wartosciowymi pozycjami jesli znasz, na razie nie czytałam nic poza artykułami w necie, gdfzie wspominano o tej ksiazce...
    wiadomo wszystko kosztuje wiec chetnie skorzystam z rad zorientowanych :)
  • Nie wiem, czy warto się upierać przy książkach. A jeśli, to bardzo odradzam pozycje z nurtu tzw. antypedagogiki. Chyba, że przekonuje Cię pajdokracja. Może lepiej zacząć od edukacji klasycznej? Nie, żebym była wobec niej bezkrytyczna, ale chyba znacznie bardziej do mnie trafia, jako system niż wywrotowe pomysły antypedagogów.
  • No , demokracja i pajdokracja
    To chyba nie ED :)>-

  • @ramatha, a nie lepiej zacząć od pozycji z edukacji klasycznej?
    Jak realizować nauczanie, to jest bardziej kwestia techniki - co komu odpowiada bardziej/ mniej.
    A czytać rzeczy wartościowe, bo ogólnie, to mało czasu mamy, żeby marne książki czytać.
    [@Katarzyna, pisałam razem z tobą, tylko mi się nie wcisnęło "dodaj" :) ]
  • Tez obstawiam edukację klasyczną
  • I co to jest edukacja alternatywna??
    Nieuctwo??
  • edytowano czerwiec 2016
    Pamietam ze tu czytalam cos negatywnego na temat szkół demokratycznych... wiec moze dobrze pamietam wyczuwajac styl waszych wypowiedzi ze cos z nia nie tak.
    @Katarzyna // @Kowalka ... pisałyscie o tym samym
    dzieki...
    @Malgorzata nie wiem, a tak uwazasz? Ja nie mam wiedzy ani doswiadczenia jeszzcze w tym temacie pod nazwa alternatywna rozumiem cos innego niz szkołę taka do ktorej chodziła/chodzi wiekszosc społeczenstwa.
  • Dorzuciłabym coś o personalizmie w edukacji, i ew. o edukacji zróżnicowanej ze względu na płeć - warto poczytać szczególnie o chłopakach.
    Do tego Familiaris Consortio, żeby sobie stosowne cytaty wypisać,
    np. Prawo-obowiązek rodziców do wychowywania jest czymś istotnym i jako taki związany jest z samym przekazywaniem życia ludzkiego; jest on pierwotny i mający pierwszeństwo w stosunku do zadań wychowawczych innych osób, z racji wyjątkowości stosunku miłości łączącej rodziców i dzieci; wyklucza zastępstwo i jest niezbywalny, dlatego nie może być całkowicie przekazany innym, ani przez innych zawłaszczony.
  • @manna
    To było bardziej pytanie
    Ale tak , trochę tak mi się kojarzy choć tak nie uważam
    :)
  • @Malgorzata - w dzisiejszych czasach, edukacja klasyczna, to też edukacja alternatywna. Nie utożsamiałabym każdej alternatywy z nieuctwem. Alternatywna dla tego, co jest powszechne i ogólnie przyjęte jako właściwe, czyli tego, jak się obecnie naucza w szkołach państwowych. Alternatywą może być pajdokratyczna edukacja demokratyczna, skoncentrowana na potrzebach dziecka, ale narzucająca zasady edukacja Montessori albo edukacja klasyczna skupiająca się na kształtowaniu cnót. I jeszcze mnóstwo innych koncepcji pedagogicznych. Tyle, że nie wszystkimi warto się interesować.
  • @ramatha,
    zadać sobie trzeba pytanie jakiego człowieka chcesz wychować - z jakimi przymiotami w dorosłym życiu. Potem - jak to można osiągnąć.
    I do dzieła - czy w ED, czy inaczej.
    O szkołach demokratycznych poczytaj na ich stronach - jest tego sporo.
    Mnie wystarcza już taki fragment:
    1. Demokracja szkolna oparta jest na przekonaniu o równości wszystkich członków społeczności i, najkrócej rzecz ujmując, polega na ich współdecydowaniu za szkołę. Pozwala uczniom doświadczyć podmiotowości (“mój głos jest słyszany, moje potrzeby, granice i decyzje – respektowane; jestem ważnym członkiem grupy”) oraz odpowiedzialności za podjęte przez siebie decyzje. Decyzje omawia się i podejmuje podczas zebrania szkolnego, nazywanego również wiecem lub kręgiem. Jest to forma spotkania społeczności szkolnej, odbywająca się regularnie w szkole. Dotyczy np. spraw bieżących społeczności, podejmowania ważnych dla szkoły decyzji, rozwiązywania konfliktów, ustalania norm współżycia w grupie, wspieraniu jej członków w realizacji celów.
    (wytłuszczenie moje)


  • Byłam kiedyś na szkoleniu nauczycieli, na którym trener-psycholog właśnie w ten sposób opowiadał - o ustalaniu zasad. I że nie możemy powiedzieć, że jakieś zachowanie jest złe, bo inni mogą je akceptować. Mogę tylko powiedzieć, że JA UWAŻAM dane zachowanie za złe.
    Czyli - full relatywizm i brak prawdy, do której można się odnieść.
  • O matko #-o #-o przeczytałam o tej demokracji w szkole
    I padam X(
  • edytowano czerwiec 2016
    Chcemy (się) uczyć w atmosferze inspiracji i wolności, wspólnie podejmując decyzje, ucząc się od siebie nawzajem i wspierając się w rozwoju.
    (...)
    Po wielu spotkaniach, rozmowach, warsztatach i wyjazdach szkoleniowych założyliśmy szkołę, zbudowaną na naszych własnych doświadczeniach: niedyrektywnej pracy z dziećmi, podejmowania decyzji w duchu głębokiej demokracji i brania odpowiedzialności za własny rozwój, oraz na doświadczeniach wielu szkół demokratycznych na całym świecie.
  • Nie nie nie @kowalka
    Ja się nie nadaję na demokrację w szkole
    Dyktatura to owszem ;)
  • edytowano czerwiec 2016
    W szkole demokratycznej jest inaczej?

    - Szkoła demokratyczna to coś zupełnie innego niż szkolnictwo, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. Tu dorośli zrzekają się tradycyjnej władzy na dziećmi. Nauczyciel nie ma prawa zmusić uczniów do niczego...

    ...i dzieci wchodzą mu na głowę!

    - O nie. To, że dorosły zrzeka się tradycyjnej władzy nad dzieckiem, nie znaczy, że przestaje być liderem i rezygnuje z przewodnictwa. My nie zostawiamy naszych dzieci w kompletnej pustce. Nauczyciel nadal jest przewodnikiem, tyle że nie ciągnie na siłę za sobą dzieci na sznurku. Idzie, a uczniowie podążają za nim, tak jak potrafią i jak potrzebują. Nie wymagamy, by uczniowie naszej szkoły umieli wszystko w wyznaczonym czasie. Nie zadajemy zadań. Jesteśmy uważni na potrzeby i zainteresowania uczniów.

    Cały tekst: http://krakow.wyborcza.pl/krakow/1,44425,17228113,Krakowska_szkola_demokratyczna__Czym_sie_rozni_od.html#ixzz4AMaWKF00

    Psycholog Wojciech Eichelberger uważa, że dziecku trzeba stawiać granice, bo inaczej nie będzie miało o co się oprzeć i się przewróci. Nauczyciel szkoły demokratycznej takich granic nie stawia?


    - On uczy dzieci wyznaczania swoich własnych granic. W szkole demokratycznej każdy, i dziecko, i dorosły, ma jeden głos i każdy głos jest tak samo ważny. Ale kiedy mniejszość czemuś się sprzeciwia, nie ignorujemy jej, lecz słuchamy jej racji i szukamy rozwiązania odpowiadającego wszystkim.

  • I dla mnie hicior
    Ilu w krakowskiej szkole demokratycznej jest uczniów?

    - Na razie pięcioro, w wieku od sześciu do 14 lat. To niewiele w porównaniu z Warszawą, gdzie jest pięć szkół demokratycznych, a we wszystkich w sumie sto kilkadziesiąt dzieci. Schodzimy się między godziną 9 a 10 i omawiamy plan dnia. Każdy mówi, co chciałby dzisiaj robić. Ustalamy też, kto gotuje obiad, bo my sobie codziennie sami gotujemy. Zazwyczaj z gotowaniem nie ma kłopotu, za to do zmywania nigdy nie ma chętnych. Trzeba będzie w końcu podłączyć stojącą bezczynnie w kącie zmywarkę. Te nasze ustalenia są jak budowanie wspólnego domu. Chcemy, żeby każdy czuł się w nim dobrze, dlatego pytamy się o swoje potrzeby. Jeden ma ochotę na tabliczkę mnożenia, inny chce czytać "Dziady". Ostatnio wszyscy graliśmy w karty. Gdy znudziły nam się wszystkie znane gry, ktoś zaproponował: "spróbujmy brydża". Nikt nie znał zasad, ale to nie problem. Szybko się ich nauczyliśmy. A przy brydżu, zupełnie przy okazji, uczyliśmy się matematyki.

    Cały tekst: http://krakow.wyborcza.pl/krakow/1,44425,17228113,Krakowska_szkola_demokratyczna__Czym_sie_rozni_od.html#ixzz4AMajhlBy
  • To z wywiady z dyr. z krakowskiej szkoły demokratycznej.
  • mi co innego podoba sie w szkołąch demokratycznych - do tej pory nie podobała mi sie tylko nazwa bo widac kompletnie co innego zwracało moja uwage.
    Wydawalo mi sie ze szkoła demokratyczna to grupa rodzicow nastawionych na ED. Taka nieco bardziej zorganizowana forma ED, ktora dzieli sie z innymi rodzicami.
    Myslalam ze moze udałoby sie znalezc jakis rodziców z podobnym podejsciem jak udałoby sie to czego szuam nazwac, okreslic itd.
    Mysle ze dobrze by bylo miec w okolicy innych rodzicow w ED i dzieci ktore mialy by podobne doswiadczenia. A tak nawet nie wiem czego szukam, to jak mam znalezc innych.
    ...
    Najblizej mi z tych wymienionych form do klasycznej, chociaz tez pewne rzeczy mi nieodpowiadaja. Chciaz po zastanowieniu rozne rzeczy odpowiadaja i nieodpowiadaja mi w kazdej z wymienionych wyzej przez Katarzyne.
  • A kto włoży naczynia do zmywarki??

    =)) =))
  • edytowano czerwiec 2016
    a wyciagnie?!?!?!, bo wsadzic to pikus!
    @kowalka... to w sumie przerazajace co zamiesciłaś...
  • @ramatha,
    dla mnie też.
    Ale są ludzie, którzy w to szczerze wierzą - że taka szkoła to prawdziwa wolność i wybawienie (zbawienie) dla ich dzieci. I rodzin.

    A to groźne ideolo...
  • Trzeba wiedzieć, żeby się w maliny nie wpuścić, a i innym doradzić.

    (na marginesie - jak ktoś nie zorientowany - to szkołach waldorfskich też trzeba co-nieco wiedzieć i ostrzegać)
  • @ramatha
    No u nas mniej chętnych do pakowania zmywarki
    Zawsze jednak coś spłukać trzeba ;)
  • U nas na razie jest że "pakować nie uumiem!"
    Za to wyciągają i układają na półkach ekspresowo.
    Tylko krzyczą na wyścigi - góra-dół-sztućce! I sami pilnują, żeby komuś nie było lepiej :D
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.