Finanse domowe

145791038

Komentarz

  • Skatarzyna powiedział(a):
    Większość wydatków nie jest niezbędna. Można siedzieć brudnym po ciemku i przytulać się, żeby był o ciepłej.
    No, znów rozbijamy się o definicje biedy i dostatku, która każdy ma inną ;)
  • A ja nie miałam ani laptopa ani telefonu.Czasy się zmieniają,rodziny są różne.Myślisz,że rodzice nie dali ci ze skąpstwa?
  • @Elunia, nie! Mysle że.zyje i mam się dobrze więc w temacie TEGO WATKA nie można mówic o takich wydatkach jako o obligatoryjnych. Wątpię żeby każda rodzina tu mogła sobie pozwolić na podarowanie dziecku laptopa czy prawa jazdy z okazji 18, choć pewnie każda by chciała. I jak nasunie się tylko temat z.innej perspektywy to te osoby znajdą już odpowiednie argumenty żeby udowodnić że to że nie dostaje to dla niego lepiej. Na tym polega dyskusja, rozmowa, forum, perswazja i wartościowanie i tak dalej ;)
  • Dorotka. Ale to nie jest wątek o biedzie i dostatku tylko o oszczędzaniu i wydatkach.
  • Może warto już odkładać po piątku na prawko?Do tego ma wątek inspirować.
  • Ja odkładam , nie wiem na czyje prawko ale odkładam , dziewczyny też 
    Podziękowali 2J2017 Coralgol
  • Oszczędzanie i wydatki są nieodłączne z tym jak definiujemy biedę i dostatek. Tam gdzie jednemu nie starcza od 1 do 1, drugi odłoży, bo na inną definicje minimum finansowego i potrzeby. Jedni muszą jesc codziennie 5 posiłków inni 3, jedni kąpią się 2x w tygodniu, inni codziennie. Jedni dają na 18 prawko albo laptopa a inni książkę i jakiegoś ciucha.
    Podziękowali 1J2017
  • edytowano 10 styczeń
    Dla niemowlaków, młodszych dzieci sporo ubrań dostaję. Dla starszych raczej muszę kupować. Pewnie - córka nie musi do muzycznej chodzić, nie musi rozwijać swoich zainteresowań, może w ferie siedzieć w domu (a wybiera się "aż" na półkolonie w mieście, p ;) )itd.. I zdaję sobie sprawę, że bez tego przeżyje, ale jak mogę to czemu nie?

    A i pampersów też nie trzeba kupować - w tetrze można chować, no nie?
  • Dorotka, ale w każdej rodzinie jest inaczej i nikt nie musi brać przykładu z rodziny X jako wytyczne na jedyna, słuszna metodę wychowawcza.
    nigdy w życiu nie wzięłabym kredytu na telefon/komputer/obóz/wycieczka/markowy ciuch itp  tylko dlatego żeby dziecko miało, bo inne dzieciaki maja. 
    Mlody wie, ze może dostać na tel kwotę X i albo kupi za te kwotę telefon X albo dobie dołoży ze swojej skarpety i kupi taki jak chce. 
    I nie daje na ten tel bo nowy model wyszedł, bo stary się znudził. 
    Stary musi skończyć żywot, nie nadawać się do użytku bez akumulatora na plecach itp żeby mógł wymienić na ten sprawny/nowy jak zwał tak zwał.
     W szkole mieli możliwość uzyskać certyfikat językowy, Mlodenu się zamarzył inny certyfikat. Zapłaciliśmy ale warunek był jeden- nie zaliczy, nie zdobędzie bo zawali ( a zdawał sobie sprawę ze i obowiązki szkolne, pozaszkolne i domowe nie znikną) to musi zwrócić albo my odciągnięty np nie finansując obozu/studniówki czy czegoś takiego.
    od małego był uczony ze pieniądz nie rośnie na drzewie, nie spada z nieba tylko trzeba się naprawdę natrudzić, namęczyć żeby zarobić pieniądz.
    jak chciał to zarabił  grosz jako łebek i właśnie pracując ( nawet bez przymusu ekonomicznego) wie, ile ciężkiej pracy trzeba włożyć żeby była z tego moneta 

  • Tylko w tetrze drogo , policzyć proszek pranie suszenie prasowanie bo przy tetrze jest więcej prania bo każde zmiana to śpiochy kaftanik koszulka i 2 pieluszki czyli powiedzmy co 2 godzin to szybko się zbiera no i pościel częściej trzeba zmienić
    Podziękowali 4Dorotak Marsjanka Bea J2017
  • Serio uważacie korki za 60-100 zł za dobrą inwestycję w dziecko?? Jeśli dziecko nie jest w stanie przygotować się do matury samo to jak przygotuje się do egzaminów na studiach, przy których matura to pryszcz? Pomijam matematykę i fizykę gdzie czasem dobre wytłumaczenie tematu jest kluczowe.
  • @hipolit, rozumiem, nie pisałam że to wygląda inaczej na zasadzie zachciewajek czy rozpieszczania. No nie ;) może zmyliło mnie że jesteśmy na forum wielodzietnych i jest dużo rodzin, które mają jedno dziecko na studiach, w tym czasie inne maturalne,.inne na początku LO - i kazde może chcieć kurs, certyfikat, prawko, telefon, laptopa a z mojej perspektywy po prostu się nie da w takiej rodzinie, nawet na zasadach o których piszesz, to najpierw trzeba mieć.
    Podziękowali 1Gosia5
  • Agnieszka88 powiedział(a):
    Serio uważacie korki za 60-100 zł za dobrą inwestycję w dziecko?? Jeśli dziecko nie jest w stanie przygotować się do matury samo to jak przygotuje się do egzaminów na studiach, przy których matura to pryszcz? Pomijam matematykę i fizykę gdzie czasem dobre wytłumaczenie tematu jest kluczowe.
    Ja właśnie o matematyce mówię. Jak również chemii rozszerzonej.
    Podziękowali 1Elunia
  • wstydziłabyś się @hipolit - Ty, matka j e d y n a k a synowi pracować każesz????? Ogarnij się i jak wszystkie inne matki jedynaków rusz tyłek do pracy żeby synkowi ptasiego mleczka nie brakło (że o markowych ciuchach i wakacjach na Karaibach nie wspomnę)
  •  Z korkami zależy. To czasem jak z jazdą doszkalającą.
    Czasem jest jakiś problem, którego sam nie przekroczysz i lepiej zapłacić za dodatkowe instrukcje niż 5 razy egzamin zdawać. 
    Podziękowali 3beatak Barbasia Coralgol
  • Z tymi korkami to różnie bywa. można dorobić za miliony monet na korkach ale jak temat z innej strony to już te korki nie takie drogie i studenci tyle nie biorą, a można kolegę koleżanki z LO zatrudnić itd. 
    Ironizuje. Ale wszystko można przedstawić z dwóch stron. Zupełnie inaczej. 
  • edytowano 10 styczeń
    Dorotka znów o czym innym.
    Kupujemy dziecku telefon czy kurs bo my tak chcemy, ja i mąż. Dziecko se może chcieć...
    Potrzeby tak,  z urzędu.
    A chcenie po starannym rozeznania za i przeciw.
  • kitek powiedział(a):
    wstydziłabyś się @hipolit - Ty, matka j e d y n a k a synowi pracować każesz????? Ogarnij się i jak wszystkie inne matki jedynaków rusz tyłek do pracy żeby synkowi ptasiego mleczka nie brakło (że o markowych ciuchach i wakacjach na Karaibach nie wspomnę)
    Ano widzisz, bezwstydna jestem!
    sama jeżdżę- to spora oszczędność nie brać dziecka, oczywiście tłumacze ze kto pracuje ten urlopu potrzebuje, On w tym czasie tanio się obsługuje, pierze, sprząta i gotuje ;) 
    Podziękowali 2nowa J2017
  • @Skatarzyna, a jak definiujesz potrzeby a jak 'chce'? Bo może dla jednych prawko czy telefon to 'chce' (nie ważne rodziców czy dziecko) a dla innych potrzeba?
  • Potrzeby to jest jedzenie, miejsce do spania. Ubranie czyste i odpowiednie do aury,  podręczniki podst.srodki higieny i w razie koniecznosci leki. Tak mniej więcej. 
    Podziękowali 4kiwi Bea Laf2011 Katia
  • I rzeczywiscie moze tak byc, ze telefon i prawko to konieczność. 
    Gorzej, jak mimo konieczności komuś z egzaminem nie idzie.
  • Dorotak powiedział(a):
    I żeby nie było, z naszej starszej trójki żadne nie dostało prawka. Jeden brat nie na bo nie, jeden po rozpoczęciu pierwszej poważnej pracy sobie uzbieral na prawko, ja dostałam od męża. Wiec tego, nie uważam, żeby to był obowiązek rodziców równorzędny z zapewnieniem pampersów niemowlakowi wracając do tematu wydatkow.
    Jasne ze nie jest obowiązkiem.
    maz żonie tez może powiedzieć - na dzieci dam,Ty jeść dostaniesz ale jak chcesz coś ponadto to idź do roboty. 
  • Skatarzyna powiedział(a):
    Potrzeby to jest jedzenie, miejsce do spania. Ubranie czyste i odpowiednie do aury,  podręczniki podst.srodki higieny i w razie koniecznosci leki. Tak mniej więcej. 
    Zgadzam się. Potrzeby, choć mogą być one wiadomo, z górnej i niższej półki i tu bym mogła szukać oszczędności ewentualnie w ramach rozsądku. Wydatki na 'chce' nigdy oszczędne nie będą bo są dodatkowe.;)
  • edytowano 10 styczeń
    Żadne z moich dzieci nie mówi,że coś chce. Telefon przy dojazdach i powrotach wieczornych to raczej konieczność jak i prawko na wsi oraz laptop na studiach.
    A rozwijanie talentów to konieczność czy fanaberia? 
    Podziękowali 2Bea madzikg
  • Na dodatkowych jak najbardziej można oszczędzać. 
    Można na zajęcia jeździć rowerem albo taksówką. Można opłacić za rok i dostać zniżkę, można szukać okazji. Inaczej się oszczędza z biedy a inaczej z rozsądku, ale jednego i drugiego warto się nauczyć.
    Podziękowali 3Elunia hipolit Katia
  • A leczenie stomatologiczne ,aparat?
    Podziękowali 3Skatarzyna Bea madzikg
  • Ale w czym problem?  To już rodzice nie mogą dziecku dać niczego? 
    Przecież prawo jazdy to podstawa, swoje odebrałam w 18 urodziny i bardzo jestem za to wdzięczna rodzicom. 
    Pierworodny mój jest jeszcze zbyt młody na prawko, teraz zdaje patenty- to też kosztuje sporo. 
  • Ale co Ciebie Dorotak denerwuje że rodzic płaci za prawo jazdy na serio? Mi zapłacili rodzice i nie wiem czy przez to niezaradna jestem. Sama też jak będę miała kasę to dam jak nie będę to nie dam. Nie wiem co w tym strasznego. Ważne żeby nie należało to w głowie do niezbędnych nakładów na dziecko, że nie mogę mieć więcej niż jedno bo musi mieć tablety, samochody i obozy zagraniczne... Ale jak kogoś stać to nie kumam w czym problem
  • edytowano 10 styczeń
    Jeśli dziecko mówi "chce" i zaraz dostaje to nie to normą to norma a patolą 
    Podziękowali 1Katia
  • Że się wtrące...
    A patenty to konieczność??? ;)

    Podziękowali 3Malgorzata Dorotak AgaMaria
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.