Plan porodu

edytowano 31 sierpień w Pomagajmy sobie
Czytałam ostatnio formularz planu porodu. Na niektòre pytania nie wiem jaką dać odpowiedź. Np. czy zgadzam się na zastosowanie gazu rozweselającego , środkòw zmieniających świadomość, żelu położniczego (to pytanie przy nacięciu krocza) itp. Nawet nie wiem co to jest jest ten żel położniczy i w jakim celu. Na co wy się zgadzacie w tym formularzu a na co zdecydowanie nie. Czy ktòraś z Was korzystała z gazu rozweselającego? Fajny jest? Lepiej się zgodzić na lewatywę czy nie?  Jak wygląda konsultacja anestezjologiczna w 37 tyg. przed ZZO?
«1

Komentarz

  • Ja korzystalam. W szpitalu w ktorym rodzilam jest w pakiecie. Bardzo sobie chwalilam na kryzys osmego cm. jesteś lekko oszolomiona, ale wszystko słyszysz i mozesz współpracować. Odchodzi lęk. Bol jest bardziej tepy, dale. Przy czym w momencie gdy odkladasz maske stan oszolomienia znika. Ja polecam .
    Podziękowali 1J2017
  • Nigdy nie pisałam planu,  bo nie wiedziałam,  na co będę miała ochotę.  
    Z gazu nie korzystałam nigdy,  znajoma natomiast źle wspomina,  było jej niedobrze po nim było. 
    W trakcie porodu pytano mnie o różne rzeczy,  co chce itp. 
    Jakoś trudno mi zawsze było zaplanować poród.  


    Podziękowali 1J2017
  • Ja też korzystalam, ale mi z kolei bardzo przeszkadzał. Czułam, że mnie jakoś rozprasza i nie mogłam kontrolować oddechu na skurczu. Ale znam osoby, które były zadowolone 
    Podziękowali 1J2017
  • Ja podpisywałam gotowy plan porodu, który dali w szpitalu. Jedynie zwróciłam uwagę na możliwe uniknięcie nacięcia krocza.  Poza tym szlam na żywioł :)
  • A na lewatywę się godziłyście?
  • U nas nie wykonuje się lewatywy z automatu, położna po zbadaniu decydowała czy to konieczne ja nie miałam ani razu.
    Podziękowali 1J2017
  • Ja nie pisałam nigdy planu porodu. Informowałam o ewentualnych rzeczach na bieżąco. Lewatywy nie miałam tez, jakos tak naturalnie w czasie porodu, na samym początku organizm się oczyszczał. 
    Podziękowali 1J2017
  • Wyguglalam o tym zelu: http://wizaz.pl/Dziecko/Zel-polozniczy-zapewni-bezbolesny-porod
    Nie spotkalam sie z tym. Plan porodu wypelnialam zawsze na izbie przyjec lub byl mi wreczany na porodowce i tam wypelnialam. Z gazem rozweselajacym nie mialam nigdy do czynienia, nigdy mi nie byl proponowany wiec sie nie wypowiem. Mialam jeden raz ZZO - u mnie sie nie sprawdzilo.


    Podziękowali 1J2017
  • Gaz po prostu mozesz sprobowac. Jezeli bedziesz sie zle po nim czula to odlozysz maske a dzialanie gazu ustąpi.
    Podziękowali 2J2017 Bridget
  • Nigdy nie miałam żadnego planu porodu. No ale moje porody trwały max 20 minut więc chyba nie było czasu na żaden plan. A wcześniej przy pierwszym o drugim żadnych planów jeszcze nie wymyślono. .
    Podziękowali 3J2017 aga---p Bea
  • Odrobinka powiedział(a):
    Nigdy nie miałam żadnego planu porodu. No ale moje porody trwały max 20 minut
    No tak to można sobie rodzić, zazdroszczę...

  • No nie licząc stresu, że urodzisz po drodze....
  • O taaaak
    Strach, że nie dojedziesz na poród. I co wtedy z autem?
    Podziękowali 2sylwia1974 Rien
  • Pisałam plany porodu. Zaznaczałam czego sobie NIE ŻYCZĘ.
    Przy ostatnim szpital negocjował ze mbą procedurę
    Podziękowali 1J2017
  • Ja tak rozumirm sens planu porodu - ze mogę powiedzieć, czego na pewno sobie nie życzę. To są te najważniejsze rzeczy.
    Podziękowali 2J2017 Felicyta
  • Bea powiedział(a):
    O taaaak
    Strach, że nie dojedziesz na poród. I co wtedy z autem?
    się uchachałam Bea  :D
    i doskonale sobie Ciebie w takiej akcji wyobrażam
    Podziękowali 1Bea
  • Oj tam, a co ma być. Urodzisz, opuścisz kiecę , odpalisz i na parking odstawisz :D

    A tak na poważnie to skojarzyła mi się historia opowiadana przez teścia, że żona sąsiada (połowa lat czterdziestych) zaczęła rodzić  w czasie wykopek ( dziecko, które z kolei nie wiem bo było ich sporo-ale dotyczyło to najmłodszego). Zeszła z pola do domu i urodziła. Pole niby tuz przy domu ale po drugiej strony drogi, zsypywali kartofle na wóz. Po niedługim czasie _godzina, moze dwie - trzeba było ziemniaki do piwnicy na podwórku wrzucić. To ta kobieta, wyszła i z teściową wóz przyciągneła. Mąż z koniem poszedł chyba na jakiś odrobek... 
  • Dość nietypowy plan porodu.
    Podziękowali 2ewaklara Bea
  • joachm powiedział(a):
    Mąż z koniem poszedł chyba na jakiś odrobek... 
    Mąż poszedł świętować urodzenie dziecka do sąsiada...  :D
    Podziękowali 1Bea
  • Ja nie zgadzałam się na żadne środki przeciwbólowe, itp. Ale przy ostatnim porodzie położna kilka razy próbowała mi wcisnąć... Lewatywę miałam przy pierwszym dziecku i nigdy więcej! Plan porodu piszę, ale w szpitalu którym rodziłam 3 dzieci i tak trzeba o wszystko mocno walczyć, np. by dziecko było z tobą po porodzie.
    Podziękowali 1J2017
  • edytowano 6 wrzesień
    @mamasara Lewatywa w sumie nie jest chyba zła, zapobiega niekontrolowanemu wypròżnieniu się na łòżku porodowym. Czemu jesteś przeciwnikiem? I czemu nie chciałaś środków przeciwbólowych? Najlepiej z okresu porodu wspominam dożylny oszołamiacz.
  • Co kto lubi   ;) Ja ani razu nie robiłam lewatywy. Organizm sam się oczyścił na początku porodu. Zresztą dla położnych to norma i nawet nie powiedzą nic rodzącej jeśli coś nieopatrznie wyjdzie  ;)
    Podziękowali 3MAFJa J2017 sylwia1974
  • @annabe Może i nie powiedzą ale mnie byłoby strasznie głupio i niekomfortowo, zwłaszcza jak mąż przy porodzie.
  • edytowano 7 wrzesień
    Masz moim zdaniem co najmniej ciekawe pojęcie relacji z mężem... a jakby kiedyś z powodu choroby miał zmienić twego pampersa to co...rozwód chyba tylko
    Podziękowali 2mamlu Bea
  • Co innego sila wyzsza, a co innego sytuacja, kiedy mozna tego uniknac, np. dzieki lewatywie właśnie.
    Podziękowali 2J2017 Rogalikowa
  • Bez przesady. Jak już jest przy porodzie to takie sytuacje to pikuś. Zresztą ani Ty ani Maz możecie nawet nie wiedzieć jeśli położna jest dyskretna. 

    A Ty to już wogole tego nie czujesz, serio  ;) 
  • edytowano 7 wrzesień
    @annabe Nieprawda, pomimo lewatywy miałam taki mały nieprzyjemny wypadek przy drugim porodzie, tak się wtedy zestresowałam, że do dziś pamiętam a co by było bez wcześniejszej lewatywy, to wolę nawet  nie myśleć. Nawet z tego stresu skurcze mi się zatrzymały na jakiś czas. Okropność. Poròd to jest wogòle katastrofa psycho-fizyczna a jeszcze bez lewatywy to podwòjna.
  • Lewatywe mozna bez problemu zrobić w domu, jak ktos potrzebuje, i na luzie jechac rodzic. 
    A jak ktos ma takiego stresa, jak Ty @J2017, to warto umówić sie z jakąś położną z danego szpitala, obgadac co bys chciała, a co nie, jak np.lagodzi sie bol, jakie pozycje proponują, jak z dostępem do prysznica w trakcie, zeby troche 'odczarowac'.
    Podziękowali 2J2017 Bea
  • J2017 czytalas urodzic razem i naturalnie? polecam.. ja sie nastawiam na fajny porod.. :-) pierwszy raz przy szostym dziecku... ostatnie dni sa takie ciezkie dla mnie ze nawet o porodzie mysle jak o chwili wytchnienia
    Podziękowali 2J2017 Bea
  • J2017 powiedział(a):
    @mamasara Lewatywa w sumie nie jest chyba zła, zapobiega niekontrolowanemu wypròżnieniu się na łòżku porodowym. Czemu jesteś przeciwnikiem? I czemu nie chciałaś środków przeciwbólowych? Najlepiej z okresu porodu wspominam dożylny oszołamiacz.
    Może miałam źle zrobioną lewatywę, ale leciało ze mnie strasznie- siedziałam na kiblu + mocne skurcze- nie wspominam dobrze. Kolejne 3 porody bez lewatywy- dla mnie dużo większy komfort. Jeżeli chodzi o środki przeciwbólowe to używam tylko przy leczeniu kanałowym zęba. Nie lubię żadnej chemii.Jestem zwolenniczką całkiem naturalnych porodów. Środkiem przeciwbólowym jest mój mąż, który masuje mi plecy i mocny prysznic. 
    Podziękowali 1J2017
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.