Przekroczenie Masy krytycznej człowieka na metr kwadratowy mieszkania.

1679111221

Komentarz

  • Nas bylo w mieszkaniu 5 ( 4 chlopakow I ja wiekowo 3 rok po roku potem 7 I 9 lat roznicy). I u nas sprawdzalo sie poloczenie nastolatek plus maluch w pokoju. Tylko najstarszy mial pokoj na wlasnosc. I nikt mu tam nie przeszkadzal. W ciagu dnia mlodsze dzieci bawily sie w salonie, zadania I tak odrabialy w kuchni pod okiem mamy. Takze pokoje wspolne sluzyly im tylko do spania. Uczylam sie wieczorami jak juz jakis maluch spal, zadania w ciagu dnia w " swoim pokoju". Duzo wychodzilismy tez do znajomych a jak oni do nas przychodzili to tez nie bylo problemu bo sie drzwi zamykalo I maluchy nie przeszkadzaly. Jakos to wszystko funkcjonowalo bez wiekszych zgrzytow jedynie o toalete czasami ciezko. Kuchnie malutka mielismy takze tylko na wigilie razem jedlismy a tak to kazdy jakis kacik znajdowal sobie zeby przycupnac.Nie mielismy duzo zabawek I ksiazek ale biblioteka blisko byla wiec nie bylo sensu kupowac. Ogolnie minimalizm we wszystkim. Nie mam traumy z tego powodu I nie bylo u nas klotni o miejsce bo zwylke jak sie bracia klocili to ci co nie mieszkali ze soba lub ogolna klotnia o telewizor czy komputer. Mielismy tez trudna sytuacje rodzinna wiec moze tez dlatego takie przyziemne rzeczy nie byly istotne dla nas. Teraz jak sie sami przeprowadzalismy ostatnio z 2 dzieci to sami zaskoczeni bylismy ile tych rzeczy mamy-za duzo wszystkiego. Ja bym sie z checia czesci pozbyla ale maz pochodzi z rodziny gdzie wszyscy wszystko trzymaja latami choc nie uzywaja bo moze sie kiedys przyda I ciezko cos wyrzucic czy dac komus bo zaraz na miejsce odklada
    Podziękowali 2J2017 chabrowa
  • @Prayboy, bądź dobrej myśli. +
    @Bambidu, pięknie to napisałaś. Aż chciałabym zamieszkać w Waszym domu.( No ale swoje mieszkanie też lubię, a za lokatorami przepadam).
    Podziękowali 1Bambidu
  • Gosia5 powiedział(a):
    Wątek się rozwinął, a ja bym chciała coś dodać w kwestii nastolatków. Rozumiem, kiedy są instrumenty. U nas nie ma i moje nastolatki zajmują dużo mniej miejsca. Mają mniej rzeczy, cały dzień spędzają na łóżku lub przy biurku albo poza domem.
    Maluchy zawalają stoły, podłogi zasypują klockami, gonią się po domu, bawią się w chowanego, potrzebują miejsca na zabawki i na ich rozłożenie. Najmłodsze generują dodatkowe foteliki do karmienia (zawalidroga), jeździki, wanienkę,wózek itd itp
    @Gosia5 ale Twoje nastolatki nie przyjmują gości? Nie mają roweru(dużego) rolek, nart, sprzętu typu plecak, spiwór, buty górskie, kompletu lakierów do paznokci i różności do makijażu, szafy pełnej rozmaitych ciuchów z których niektóre ubieraja raz w roku ale przecież nie wyrzucą świetnej sukienki itp.itd. Do tego nie snują się do 24, nie wracają późno, nie nocuja u nich koleżanki, nie przesiadują godzinami w łazience? Na te wszystkie działania trzeba miejsca i jakiegoś własnego kąta. Jak rodzice śpia w przechodnim salonie to wszyscy są wkurzeni jak nastolatek o 23:59 idzie napic się wody albo zrobić sobie kanapkę. Trudno wracać o 22 i brać prysznic jak ciasno i maluchy juz śpią, a taki się jeszcze kręci i hałasuje. Maluchy zagonisz o 20-21 do łóżek i luz.
    Podziękowali 1J2017
  • @Prayboy ;
    doskonale cię rozumiem
    z własnego doświadczenia: mieszkaliśmy na 78,5 m na czwartym piętrze bez windy, (czyli trochę więcej na głowę niż u ciebie bo 13 m) mieszkanie dwupoziomowe - przez 15 lat było dobrze, bardzo dobrze... przez kolejne 4 lata mocno się zaczęliśmy się męczyć,
    człowiek był młodszy to i wtaszczył na czwarte piętro wózek a potem i dzieci ;)
    ale dzieci zamieniły się w nastolatki, my z mężem "zamieszkaliśmy" w salonie
    przestrzeń się koszmarnie skurczyła, moja pracownia - to stolik do kawy w salonie itp.
    taszczenie zakupów - duży problem, mimo, że młodzież pomagała
    zdrowie męża też sprawiało problem we spinaniu się na piętra

    marzyliśmy o domu... bez zdolności kredytowej :(
    marzenie się ziściło dzięki cudowi (wszyscy święci pomogli) w ciągu ostatniego pół roku

    udało się nam sprzedać mieszkanie w atrakcyjnej cenie dla kupującego (choć mieliśmy obawy czy się znajdzie chętny, bo mieszkania podobne do naszego i obok w bloku potrafiły wisieć w ofertach po kilka lat), w końcówce było nawet 3 chętnych, sprzedaliśmy w ciągu 4 miesięcy; wcześniej udało się sprzedać działkę po moich dziadkach

    Za to kupiliśmy dom na obrzeżach miasta (ale jeszcze w Krakowie), dalej od centrum, z gorszą komunikacją miejską - kilometr od przystanku (za to jest pociąg - kolejka jeżdżąca na lotnisko 50 m od domu). Ale młodzież już samodzielna i nie muszę nikogo do przedszkola, szkoły odwozić. (chyba, że sporadycznie i po drodze). Świetnie sobie radzą, pociąg chwalą.
    Gdy szukaliśmy miejsca braliśmy pod uwagę logistykę - odległe i źle skomunikowane lokalizacje odpadały.
    Jest w końcu czym oddychać. Idealnie nie jest (np.przydał by się jeszcze jeden pokój do pracy).
    Za to przeprowadzka - wielki wysiłek, multum rzeczy do wyrzucenia, tony książek do zniesienia i wniesienia (miłość to nich jest jednak zgubna ;) i ciągle się dziwię gdzie to się wszystko upchało w tym naszym mieszkanku.

    Podzieliłam się doświadczeniem...
    NIE TRACIE NADZIEI !!!
  • Dużo zależy tez od charakteru, jedni dobrze się czują wśród ludzi w gwarze, inni potrzebują więcej ciszy i samotności.
    Dużo lepiej zaczęłam dogadywać się z siostra, gdy już nie musiały smy dzielić pokoju. U nas ta dużą różnica wieku była spora przeszkoda, zupełnie inne miałyśmy potrzeby i zainteresowania 
    Podziękowali 3J2017 Milagro Katia
  • Aga85 powiedział(a):
    Moi dziadkowie mieszkali w domu, fakt, że niedużym, na starość cała rodzina namawiała ich na przeprowadzkę. Ze taniej, lżej i w ogóle. Dziadkowie stwierdzili, że właśnie dom trzyma ich w dobrej kondycji.
    Dziadek miał swój garaż - do dziś mimo 90 tki, jak ma sile to schodzi. Babcia swój ogród.  Nie byli zamknięci w czterech ścianach, z jedyną  atrakcją w postaci telewozora. Mieli co robić, gdzie wyjść. Było też dość miejsca by zorganizować imprezę rodzinną, czy latem grila

    Moja mama ma mieszkanie w bloku, Ale to latach opieki nad dziadkiem nie wróciła do niego, Tylko mieszka w tej starej podziadkowej chacie, bez wygód, bez toalety. Tam na przestrzeń, swoją działkę, pieski, krząta się. Nie wyobrażam sobie jej z powrotem w mieście na 35 m.

    Podziękowali 3Aga85 J2017 Katia
  • edytowano listopad 2017
    @Elunia Myślę, że dobre jest trochę przewidywanie na zapas jakie się ma plany,no czasem się one zmieniają  i wtedy jest problem.  Wybieraliśmy mieszkanie 2-pokojowe jak byłam pewna, że poprzestaniemy na jednym dziecku, potem mi się odmieniło i zdecydowaliśmy się na drugie, niestety mieszkanie nadal mamy to samo. Ech, gdybym wiedziała, że mi się odmieni, to już wtedy szukalibyśmy 3-4 pokojowego. Teraz jest nam tu za ciasno, jedna już nastolatka, metraż blokował  nas przed decyzją o trzecim dziecku. 
  • Reasumując to dom najlepszy kiedy dzieci małe, bo ogródek i w ogóle. Potem duuuuuże mieszkanie w mieście, bo życie nastolatków tego wymaga. Potem znów wieś, domek i salon, żeby dzieci i wnuki mogły nas odwiedzać.
  • @anulaczarnula ; - a moim zdaniem z małymi wygodniej ogarnąć mniejsze mieszkanie w bloku (oczywiście z windą albo nisko), bo maluchy do pewnego wieku same nie sprzątają i dużo bałaganią, w mieście mnóstwo placów zabaw itp. A później, z nastolatkami, co potrzebują częściej prywatności, właśnie dom, bo choć większa powierzchnia do sprzątania, to dzieci przejmują dużo obowiązków.

    Podziękowali 1Agax4
  • Taa @Tola i pół życia na placach zabaw, a latem w bloku z maluchami to rozkosz normalnie.
  • anulaczarnula powiedział(a):
    Reasumując to dom najlepszy kiedy dzieci małe, bo ogródek i w ogóle. Potem duuuuuże mieszkanie w mieście, bo życie nastolatków tego wymaga. Potem znów wieś, domek i salon, żeby dzieci i wnuki mogły nas odwiedzać.
    czyli rodzina sie powinna podzielić? mąż z nastolatkami w mieście, bo życie nastolatków tego wymaga, a ja z maluchami na wsi by miały ogródek i w ogóle? 
  • A mnie się marzy dom ale na takim strzeżonym osiedlu domków -i przestrzeń jest i jednocześnie bezpiecznie. 
  • @Gosia5 ale nastolatki lubią zaprosić czasem znajomych, móc posiedzieć spokojnie z kolegami czy odizolować się na chwilę od reszty rodziny. 
    Podziękowali 2Elunia J2017
  • edytowano listopad 2017
    Eee, prawie całe życie mieszkam w domu.  Dusilam się w mieszkaniu na 35 metrach już z jednym dzieckiem, mąż również.  No nie umiem,  czuję się jak w więzieniu. Pewnie powiecie że w dupie mi się poprzewracalo. Bardzo was wszystkich podziwiam i kibicuję.


    Co do nastolatków,  w liceum najlepsze imprezy były zawsze w moim domu. Połowa liceum się schodzila. Do dzisiaj nie wiem, jak rodzice to wytrzymywali, ale do nich też mnóstwo znajomych przychodziło. 
    W te wakacje mieszkaliśmy u koleżanki w mieście dwa tygodnie.  Dzieci przyjechały na krótko, nie umiały uwierzyć że ktoś z własnej woli wybiera bloki i że za to mieszkanie można by kupić z dwa domy obok nas. Wyprowadziliśmy się z dużego miasta.
    Podziękowali 2Elunia J2017

  • marzyliśmy o domu... bez zdolności kredytowej :(
    marzenie się ziściło dzięki cudowi (wszyscy święci pomogli) w ciągu ostatniego pół roku

    udało się nam sprzedać mieszkanie w atrakcyjnej cenie dla kupującego (choć mieliśmy obawy czy się znajdzie chętny, bo mieszkania podobne do naszego i obok w bloku potrafiły wisieć w ofertach po kilka lat), w końcówce było nawet 3 chętnych, sprzedaliśmy w ciągu 4 miesięcy; wcześniej udało się sprzedać działkę po moich dziadkach

    @Agax4 ; i tu mały szczegół: Wy mieliście mieszkanie spłacone, bez kredytu i działkę. My ani mieszkania spłaconego, ani działki na sprzedaż nie mamy. Tylko 130 tys długu. :-(
    U nas musiałby być wielki Cud.

    Podziękowali 2Agax4 J2017
  • tymka powiedział(a):
    Może by założyć jakiś wątunio modlitewno-mieszkaniowo-domowy? Też bym się podłączyła, u nas teoretyczna opcja na coś niemalże powyżej marzeń się pojawiła, ale mooocno trzeba by omodlić właśnie, chętnie trochę zdrowasiek przyjmę i podaruję w zamian
    Dobry pomysł.... Bo tylko to nam pozostaje.
    Podziękowali 1Agax4
  • Elunia powiedział(a):
    Taa @Tola i pół życia na placach zabaw, a latem w bloku z maluchami to rozkosz normalnie.
    Zgadzam się i to wcale nie ironicznie. Latem w bloku mamy chłód, bo okna od północy, a place zabaw bardzo lubię. I parki miejskie. W przeciwieństwie do siedzenia w ogórdku. Co kto lubi. 
    Podziękowali 3Joannna mamaw Katia
  • my sprzedaliśmy mieszkanie zanim spłaciliśmy kredyt na jego zakup i wzięliśmy drugi większy na budowę domu i jeszcze dłuuuuuugo będziemy spłacać i jest tego znacznie więcej niż 130 tys, ale i tak warto było.
    Podziękowali 3anulaczarnula Agax4 wilejka
  • SkGTatarzyna powiedział(a):
    anulaczarnula powiedział(a):
    Reasumując to dom najlepszy kiedy dzieci małe, bo ogródek i w ogóle. Potem duuuuuże mieszkanie w mieście, bo życie nastolatków tego wymaga. Potem znów wieś, domek i salon, żeby dzieci i wnuki mogły nas odwiedzać.
    czyli rodzina sie powinna podzielić? mąż z nastolatkami w mieście, bo życie nastolatków tego wymaga, a ja z maluchami na wsi by miały ogródek i w ogóle? 



    Taaaaa  ;-)
    Taki tu wniosek wysnułam :-D
    Jedno jest pewne: rodzina potrzebuje przestrzeni.
  • Skatarzyna powiedział(a):
    my sprzedaliśmy mieszkanie zanim spłaciliśmy kredyt na jego zakup i wzięliśmy drugi większy na budowę domu i jeszcze dłuuuuuugo będziemy spłacać i jest tego znacznie więcej niż 130 tys, ale i tak warto było.
    Skatarzyna też to rozważaliśmy. Nawet byliśmy u doradcy 2 lata temu kiedy byłam w ciąży z piątym dzieckiem. Pan powyliczał i stwierdził, że może być trudno, a najbardziej że wiek mój i mojego męża... No i niestety zdolność na dużo większy kredyt.
  • Anula, no i to jest niestety najboleśniejszy argument. :(
    Podziękowali 1anulaczarnula
  • Akurat jeśli chodzi o spanie, to u nas jakoś tak jednak jest, ze jesli trzeba wstawac nieco po 6 rano (ja wstaję jeszcze wcześnej), to i nastolatkowie sami sie gonią do spania i gaszenia światła na górze góra o 10 - 10.30. To ja przesiaduje (lub przysypiam usiłując coś ogladac w TV) do 12-stej. Większośc mamy chłopaków, do tego trenujących, wiec nie maja nadmiernie duzo ubrań (tylko ogrome ilości butów przy wejściu), na tyle duzych, ze zabawki to gry, ksiażki. Nie mamy bardzo duzego domu jak na 7 osób, ostatnio dobudowaliśmy sobie jedno pomieszczenie zamiast tarasu i podzieliliśmy poddasze na oddzielne klitki ;) - do tego bez drzwi..., żeby choc w teorii powydzielac pokoje. A i tak musze zrobic akcje waranią chyba, bo robi sie strasznie :( Zaczełam od przegladania papierów i ugrzezłam :(, ale wysegregowałam dzieła plastyczne ;) i wywaliłam kupę neiaktualnych notatek itp. 
    Podziękowali 1Katanna
  • @asia @Elunia , może mam nietypowe nastolatki. Nie spędzają dużo czasu w łazience, córka ma jeden lakier, ciuchy ciągle mi oddają, bo w nich nie chodzą. W ich szafach hula wiatr. Rowery, rolki mają też maluchy. Po domu się snują, owszem, ale ich gonimy. Gości mają i albo wychodzą z nimi albo siedzą w swoich pokojach. Maluchy i tak najczęściej bawią się w salonie.
    Nie wiem, może wszystko przede mną, może mam za młode nastolatki, ale u @Prayboy niewiele starsze, więc pozwoliłam sobie porównać. U mnie chłopiec 14 lat i dziewczynka 12. A potem jeszcze czwórka od 2 lat do 8, w marcu kolejne. Dwa psy i kot. Mam dom, owszem, ale metraż też nie za duży (120 mkw użytkowej). Do tego, jak to w domu, sporo powierzchni "zjada" komunikacja, kotłownia, kominek. Sprzętu też więcej, wiadomo: kosiarka, narzędzia ogrodnicze, trampolina, meble na taras itd

  • Tola powiedział(a):
    @anulaczarnula ; - a moim zdaniem z małymi wygodniej ogarnąć mniejsze mieszkanie w bloku (oczywiście z windą albo nisko), bo maluchy do pewnego wieku same nie sprzątają i dużo bałaganią, w mieście mnóstwo placów zabaw itp. A później, z nastolatkami, co potrzebują częściej prywatności, właśnie dom, bo choć większa powierzchnia do sprzątania, to dzieci przejmują dużo obowiązków.

    @Tola nie zgadzam się z Tobą. Cztery razy przerabiałam place zabaw i siedzenie w bloku. Odżywałam kiedy byłam u mamy na wsi. Sterta piachu, konewka, huśtawka, piłki, liny na drzewie, domek na drzewie itd Mogę wyliczać. Drzwi otwarte, kiedy chciały wychodziły i wchodziły. Nawet jeśli musiałam grzać wodę wcześniej przyniesiona że studni do mycia i wychodek na zewnątrz z serduszkiem to i tak tą swoboda była. W bloku nie wypuszczę dziecka samego na plac zabaw. U mamy miałam go na oku.
    Podziękowali 1As1981
  • Bagata powiedział(a):
    Elunia powiedział(a):
    Taa @Tola i pół życia na placach zabaw, a latem w bloku z maluchami to rozkosz normalnie.
    Zgadzam się i to wcale nie ironicznie. Latem w bloku mamy chłód, bo okna od północy, a place zabaw bardzo lubię. I parki miejskie. W przeciwieństwie do siedzenia w ogórdku. Co kto lubi. 
    Siedzieć na placu mogę, jak jesteśmy gdzieś na wakacjach i sporadycznie sobie pójdziemy. Kiedy nie mam innych obowiązków. Dla mnie to strata czasu.
    W domu można dzieci wygnac do ogródka. 
  • @Bagata , nie musisz siedzieć w ogrodzie. Dom ma ten plus, że wypuszczasz dzieci, a sama robisz to, co uważasz za konieczne. Nie tracisz czasu na siedzenie w piaskownicy pod blokiem.
  • 12 lat a 16 u dziewczyny to przepaśc chociaż nie wykluczam, że są inne. No i muszą mieć swój pokój skoro zabierają gości do niego, taki maluch generalnie i tak siedzi przy mamie i pokoju uzywa do spania to i w 3 mogą być w jednym.
    Podziękowali 1anulaczarnula
  • Bagata powiedział(a):
    Elunia powiedział(a):
    Taa @Tola i pół życia na placach zabaw, a latem w bloku z maluchami to rozkosz normalnie.
    Zgadzam się i to wcale nie ironicznie. Latem w bloku mamy chłód, bo okna od północy, a place zabaw bardzo lubię. I parki miejskie. W przeciwieństwie do siedzenia w ogórdku. Co kto lubi. 
    Dla mnie to był horror. Pół dnia w parku wśród rozhisteryzowanych mamusiek :D
    My wykupowaliśmy domek campingowy na całe wakacje i tam siedzieliśmy na zmianę z babciami i ciotkami.
    Podziękowali 1anulaczarnula
  • Trochę przerasta mnie czasowo czytanie wątku, ale mam za to wnioski życiowe. Mieszkaliśmy w genialnym mieszkaniu - superustawne, z cegły, rewelacyjni sąsiedzi, dużo powierzchni dodatkowej na warany (suszarnia, piwnica, skrytka), niezbyt duże ale i nie małe - 2 pokoje, 54 m. Dopóki mieliśmy cztery małe córki była rewelka (no, może poza kompletną niemożliwością sprzątnięcia). Z roku na rok było jednak ciężej. Rozglądaliśmy się za możliwością kupienia czegoś większego, ale tonęliśmy w różnych "niedasiach" i "szkodabybyłach".
    Po tym jak urodził się do kompletu synek, a połowa córek osiągnęła wiek nastolęctwa (w tym ADHD-owiec) stwierdziliśmy, że przekroczyliśmy granicę zagęszczenia. Kredytu w żaden sposób nie dałoby się zaciągnąć, więc pomyśleliśmy o  wynajmie. Na wiosnę, po rodzinnym odmówieniu nowenny pompejańskiej nic się nie zadziało. Minęły wakacje i modlitwa "Jezu ty się tym zajmij" w intencji nowego lokum też nie przyniosła skutku. W wrześniu żaliłam się koleżance, że Pan Bóg wszystko może, to na co czeka???
    Nagle w październiku znaleźliśmy bardzo fajne ogłoszenie o wynajmie mieszkania (pół domku). W przeciągu jednego dnia je zaklepaliśmy, tydzień później podpisaliśmy umowę. W tym samym czasie okazało się, że nasz znajomy poszukuje lokum i odnajął od nas nasze mieszkanko, przez co mamy ponad połowę opłaty za nowe mieszkanie. Teraz dochodzimy do siebie po przeprowadzce. Są widoczne różne minusy (dalsze dojazdy w różne miejsca, wysokie wejście po zewnętrznej klatce schodowej, mocne zaciśnięcie pasa jeśli chodzi o jakiekolwiek inne wydatki itd.), ale wniosek jest jeden - superpomysł z tą zamianą.   Dzieci, zwłaszcza nastolatki odżyły. Liczba konfliktów spadła lawinowo. Póki co nie chorują, a normalnie w listopadzie to wszystkie już leżały. Niewątpliwie znajdziemy kolejne minusy i szykujemy się na trudności finansowe, ale na minutę nie żałowałam tego wymodlonego i wariackiego pomysłu.

  • I tu jest własnie ta perspektywa - dziecko musi sie wywietrzyc codziennie na dworzu, i jak jest to to jedno, dwoje, to ok, jakoś mozna te kilka lat zabaw na placach zabaw przezyć. Ale przy kolejnych ma si enaprawde ogromne poczucie marnowania czasu, zwłaszcza, ze i obowiązków przybywa.
    Podziękowali 5Elunia J2017 Gosia5 Wiol Katia
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.