Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Odebrano im dzieci z powodu biedy

Jak jest dramat, to muszą być przede wszystkim: bohaterowie (główni i drugoplanowi), zawiązanie akcji i finał, często tragiczny. Historie rodzin, którym odebrano dzieci z powodu biedy, idealnie do takiego schematu pasują.

http://kobieta.wp.pl/kat,132000,title,Nam-brakowalo-tylko-wozka-Odebrano-im-dzieci-z-powodu-biedy,wid,18180016,wiadomosc.html?ticaid=116d8b
«13456

Komentarz

  • O, to teraz lewacka wirtualna jest wiarygodnym źródłem informacji, bo pasuje do tezy?

    Ale w sumie dobrze, ze to wkleiłaś. Szczególnie interesujący jest ten fragment:

    A wiceminister sprawiedliwości Wojciech Hajduk informował, że po zbadaniu wszystkich spraw od 2012 roku wyszło na to, że tylko w ośmiu sprawach oddanie dzieci do tzw. pieczy zastępczej nastąpiło z powodu "trudnej sytuacji materialnej, braku środków finansowych na zaspokojenie podstawowych potrzeb, niewystarczającego wsparcia ze strony organów pomocy społecznej" (w dwóch sprawach - na wniosek samych matek).

    Nie znam tej sytuacji, cóż-wydaje mi się jednak, ze nie napisano w tym artykule wszystkiego.
    Nawet, jeśli odebrano tylko z powodu biedy-wierzę, ze rodzice będą chcieli zrobić cokolwiek, by odzyskać dzieci, by ich sytuacja materialno-bytowa się poprawiła. Moze ojciec znajdzie pracę? Bo oboje chyba nie pracują.
    Wynajmują mieszkanie-ale czynszu nie płacą. Wiec to nie jest wynajem. Podejrzewam, ze dług wynosi kilka ładnych tysięcy, których nie zamierzali w ogóle płacic, bo mają dzieci-a z dziećmi nikt ich nie wyrzuci, chroni ich prawo.
    Zwracam uwagę na jeszcze jeden aspekt-rodzice często robią sobie z dzieci pewnego rodzaju tarczę, niekoniecznie dbają o dzieci, ale wiedzą, ze dzięki nim mają rozmaite środki finansowe i korzyści-więc jak tracą dzieci,wytłumaczenie piękne: odebrano nam z biedy.

    Fragmenty o "zarobkach" rodzin zastępczych to dla mnie jakaś astronomiczna bzdura lub znowu jakieś półprawdy i zlepek kilku danych. Nie znam wszystkich rodzin zastępczych w tym kraju, ale te co znam-na pewno nie otrzymują na utrzymanie dzieci wymienionych kwot.
    Podziękowali 1Coralgol
  • ja też dziękuję.
  • mnie fascynuje, jak to się tym dzieciom w rodzinach zastępczych stan zdrowia pogarsza...
  • Bo całe pieniądze rodzice zastępczy przejadaja i na leczenie nie starcza, nie wiedzialas? :-p
    Znam osobiście ok 100 RZ i ani jednej sytuacji, kiedy bieda byłaby przyczyną odebrania dzieci. Sentymentalne gazetowe historyjki. ..
  • Z tego co wiem, to rodzin zastępczych brakuje. Chyba, że coś się zmieniło w ostatnim czasie :-?
  • u mnie raczej sie nie zmieniło, w sklepach, na przystankach wiszą informacje pcpr o brakach. Ostatnio ulotki zachęcające do zostania rz leżały nawet w szatni w naszym przedszkolu.
  • Taaa , walą drzwiami i oknami....
    wyrzucamy, ale znowu włażą. Po tę kasę za nicnierobienie oczywiście.


  • Nie no, coś tam robią, czasem utula do snu i dadzą buziaka, biednej ale kochanej sierotce ;)
  • no co Ty, żeby Cię o molestowanie pozwali???? B-) =))
  • Był taki przypadek parę lat temu w Warszawie. Dwie nastolatki oskarżyły ojca RZ o molestowanie. Od razu wszystkie dzieci zabrano. Po roku faceta sąd uniewinnił. Nie wiem, jak się sprawa potoczyła, ale mnie skutecznie zniechęciła do zakładania RZ. :(

    Nie spodobało mi się w tym linkowanym artykule negatywny stosunek do RZ właśnie. Że to niby za kasą lecą. A nawet jeśli 2,5 mieliby dostać, to i tak taniej, niż DD, a praca 24/7 bez urlopu musi być przecież jakoś wynagrodzona. Tym bardziej, że to, co robią rodzice w RZ nie ma ceny.
  • rodzin zastępczych też znam kilka...dwie takie, co po latach walki ponad siły decydowali się sami na oddanie dzieci do ośrodka...i kilka takich, co serce i życie poświęcili dzieciom ( nie dorabiając się na tym)

    to, że w biologicznych rodzinach dzieci bywają kartą przetargową i tarczą też niestety doświadczyłam ( w niezbyt odległej rodzinie mojej)

    zanim się zrobi aferę i kogokolwiek broni czy oskarża trzeba bardzo dokładnego zbadania sprawy...nie zawsze jest tak jak pozornie wygląda
  • Niewiele osób wie, że RZ zostają potem zazwyczaj same z wieloma problemami. Muszą sobie same radzić z szukaniem specjalistów, diagnostyką, leczeniem dzieci itp. Naprawdę 100procentowe sieroty w wyniku np.wypadku rodzicow z bezproblemowych rodzin nie dotkniętych żadnymi trudnościami to ułamek promila. Jeśli w ogóle takie są
  • zgadza się...
  • są ale trafiają w 99,99% do spokrewnionych RZ
  • Ja wierzę, że są wspaniałe Rodziny Zastępcze, ale prawdą też jest, że odkąd zaczęły płynąć pieniądze z UE na wspieranie programu pomocy dzieciom odebranym z rodziny, to ilość odbieranych dzieci wzrosła.
    Nie wiem, może tylko wystarczy zabrać dziecko, choćby do bidula i już można brać dotacje.

    W Niemczech też odbierano masowo dzieci, ale odkąd z kasą dla Jugendamtu krucho, to raczej zabierają tylko niemowlęta i to zdrowe - do adopcji. Tyle dobrego, że od dzieci muzułmańskich trzymają się z daleka.
  • To ciekawe co piszesz ,bo wynika z tego , że jakieś podejrzane środki powinny otrzymywać za odbieranie dzieci do RZ sądy rodzinne , które to robią. I ciekawe , że RZ jest za mało, mimo tych środków.
  • taki komentarz kol. Iaxy z pismejkera:

    Tyle było śmiechu, że w Norwegii Barnecośtam, a u Hyclerów - Hitlerjugendamt.

    A tymczasem, 10 lat intensywnego prania muzgów, budowania instytucji i finansowania z Wujni - i mamy efekty. O ile w roku 2014 ukradli tylko 28.000 dzieci, to w zeszłym już 43.000. Krzywa rośnie!

    Celem wyjaśnienia - te liczby to liczba wniosków o pozbawienie władzi rodzicielskiej. Swędziowie klepią około połowy - część częściowo, część całkowicie. Tak więc do standardów norweskich jeszcze nam trochę brakuje, ale cierpliwości.


    http://pismejker.yuku.com/topic/6233/Tymczasem-maszyna-do-porywania-dzieci-nabiera-obrotw#.VxWuYPmLSUk
  • Okropny blad ortograficzny [-(
  • Skąd ten pan ma takie dane to ja nie wiem
    co za bzdury
    a Ty Klarciu znowu uroczo bzdurzysz

    ktoś komuś coś, tu fragmencik, tam wyciągnięte z kontekstu plus coś, co się wydaje-a jak się wydaje, znaczy: istnieje
    echh
    Ty w ogóle wiesz, jak u nas wyglądają procedury? Czy znowu wydaje Ci się, ze wiesz?
  • ten pan jest prawnikiem i, według mnie, osobą godną zaufania,
    jeśli masz inne dane, to dawaj
    :)
  • edytowano kwiecień 2016
    Klarcia, a mozesz mi wyjasnic, czemu uwaazasz ze" dobrze ze od dzieci muzlumanskich trzymaja sie z daleka"?
  • edytowano kwiecień 2016
    Pioszo - Klarcia wkleiła artykuł, tam było info, jak faktycznie wygląda sytuacja i jak naprawdę jest z tym "odbieraniem z powodu biedy". Resort wyjaśniał.
    28 tyś dzieci...43 tyś dzieci...ile jest miejsc w DDz i RZ?

    edit: tu kolejny przykład robienia sobie z dzieci tarczy ochronnej i wytłumaczenia
    http://www.gloswielkopolski.pl/wiadomosci/wielkopolska/a/matka-szesciorga-dzieci-trafi-za-kraty,9885876/
    trochę obok tematu, ale wiele mówi
  • edytowano kwiecień 2016
    1. nie przeczytałaś do końca :)
    2. ilość wniosków o pozbawienie władzy rodzicielskiej wynika wprost z istnienia instytucji zajmującej się rodziną, tak działa każda biurokracja.
    3. jest to podkopywanie instytucji rodziny i żadne bulwersujące przypadki krzywdy dzieci
    tego nie usprawiedliwią - po prostu o kilka rzędów wielkości większe szkody.

    Jak już kiedyś pisałem, optymalnym rozwiązaniem wydaje mi się model prylowski - żadna specjalna instytucja nie wtyka nosa w rodzinę a interwencje i wnioski do sądu są sprawą policji.
  • Nie znam ani jednej rodziny, której zabrano dzieci z powodu biedy.Znam dwie rodziny gdzie gdyby wcześniej wkroczył sąd rodzinny to uratowano by dzieci a być może rodzinę, a tak chłopak już siedzi, dziewczynka we Włoszech zarabia d..ą. W Polsce nie ma prawdziwej biedy gdzie brakuje jedzenia i dzieci siedzą w zimnie.Można podawać milion przykładów ale to wszystko wynika z niezaradności, a nie biedy. Jest niedostatek, brakuje pieniędzy na porządne jedzenie, leczenie, kształcenie ale jeżeli rodzina z dziećmi głoduje to wynika to albo z różnorakich chorób, głównie psych.albo z nałogów albo kompletnej niezaradności.W każdym z przypadków oczywiście należy pomóc. W mojej okolicy pracy za 1300 po pachy, ziemia w przydomowych ogródkach zarasta perzem, ciuchy w workach stoją obok kontenerów PCK,znam rodzinę, która dostała węgiel i nie chciało jej się wrzucić go nawet do piwnicy bez problemu można dostać darmowe obiady w szkole , biedniejsi "wyrabiają"sobie gałęziówkę na opał za 20 złotych wstępu do lasu itp.itd. Ja nie mówię, że za to może rodzina spokojnie i godnie żyć, nie,to jest często szarpanina ale nikomu nie grozi głód i chłód.
    Podziękowali 1Coralgol
  • Pioszo
    pozbawienia władzy rodzicielskiej są bardzo częste po rozwodach i rozpadniętych konkubinatach, gdzie pozbawia się jednego rodzica na wniosek drugiego. Nie ma to związku z odbieraniem dzieci rodzicom... więc wnioskowanie na podstawie ilości pozbawień o ilości odebranych dzieci jest raczej słabe...
  • edytowano kwiecień 2016
    ok, racja
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.