Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Praktyczne równouprawnienie Mamy wielodzietnej

Od pewnego czasu na marginesie różnych działań trafiam na przepisy dyskryminujące Mamy wychowujące dzieci w domu. W kilka osób chcielibyśmy zidentyfikować tego typu prawną fuszerkę i uruchomić lobbing na rzecz zmiany przepisów. Napiszcie jakie macie doświadczenia.
«13456

Komentarz

  • Przykładowo;
    1. Praca kobiety w domu jest "niewidzialna" dla systemu emerytalnego.
    2. Preferencje w przyjęciu do przedszkola dla dziecka dwojga pracujących rodziców.
    3. Możliwość dofinansowania zatrudnienia niani przez państwo wyłącznie w przypadku dwojga pracujących rodziców.
    4. ...
  • Jeśli mama niezatrudniona i nie zgłoszona jako bezrobotna, to czy ma ubezpieczenie zdrowotne?
  • Nasze państwo w praktyce zachowuje się jakby nie zauważało istnienia takich mam. Oprócz oczywistości typu subwencja zamiast bonu edu, takie drobiazgi: rozliczam się się wspólnie z mężem (tzn ja zarabiam zero), mamy wspólne gospodarstwo domowe, ale tylko on traktowany jest przez US jako podatnik. Jeżeli umowa na internet podpisana jest na mnie (bo to ja mam czas zajmować się takimi rzeczami) a nie na męża, to nie możemy skorzystać z ulgi na internet. Podobnie wszystkie darowizny - muszę się pilnować, żeby szły z konta męża. To taki drobiazg na dobry początek :)

    Wczoraj wyczytalam, że nowe zasady przyznawania ulgi budowlanej przewidują, że można skorzystać z niej budując dom do 100 m2, ewentualnie do 110m2 jesli rodzina ma minimum troje dzieci. Ustawodawca nie przewidział jednak, że można mieć dzieci więcej niż 3 i potrzeba wtedy więcej miejsca w domu. Rodzina z 3 i z 14 dzieci traktowana jest tak samo.

    Często mam wrażenie, że wiele przepisów uderza w duże rodziny nie dlatego, że ktoś złośliwie chce nam dowalić, ale że urzędnicy po prostu nie myślą w tych kategoriach, nie przewidują istnienia takich bytów. Może wylobbować zapis, że każdy nowy akt prawny powinien być przeanalizowany pod kątem wpływu na dobrostan rodzin wielodzietnych?
  • Nie tylko urzędnicy. W parafii, karty, na których zarejestrowane są rodziny, mają miejsce na 5 dzieci...
  • Przywilejem możność zostania w domu z mamą, ale potencjalne miejsce powinno być równe dla wszystkich dzieci, dla mnie to jest logiczne.
  • Przepraszam, ja tez się czuję dyskryminowana, bo nikt nie sprawdza, jak samotny jest samotny rodzic przy naborze. Jako żem zamężna, a nie wieczna narzeczona, spadam na koniec listy.
  • Akurat co do przedszk to od chyba 2 lat rodziny wielo maja pkty ustawowe. Dyskryminacja jest wobec matek, ktore nie posylaja- na ich dzieci panstwo nie daje kasy.
  • Do przedszkola za wielodzietność jest tyle punktów, że mamy właściwie pierwszeństwo.
  • Mnie wkurzają bilety "rodzinne", gdzie rodzina to 2+2, nie więcej. :-w
  • Mnie już w dwóch miejscach powiedziano, że wielodzietnosc jest w przedszkolu kryterium dodatkowym, istotniejsze są samotne matki, których przybywa.
  • U nas wielodzietność jest kryterium podstawowym (obok samotnych matek). Obydwa miały taką samą ilość punktów. Wielodzietność była preferowana, na czym skrupulatnie skorzystałam :)

    @Malgorzata: =))
  • Szkoda, że pracownik ma taką samą liczbę dni urlopu na opiekę na dzieci niezależnie od liczebności rodziny.
  • Jeszcze taki paradoks: jakiś czas temu (nie wiem, czy dalej) państwo dofinansowywało składkę ZUS w przypadku gdy ktoś zatrudniał nianię. Czyli państwo płaciło tej niani na jej przyszłą emeryturę. Za zajmowanie się swoimi dziećmi taki przywilej nie przysługuje. Tak naprawdę dwie wychowujące dzieci w domu sąsiadki powinny się dogadać i nawzajem pozatrudniać. Miałyby emerytury w pakiecie.
  • Tak naprawdę nasze państwo dyskryminuje nie tyle matki wielodzietne co matki wielodzietne nie pracujące zawodowo.
  • Państwo dopłacało do niani tylko wtedy kiedy matka pracowała zawodów
    Wiec matka pracowała na swoją emeryturę
  • edytowano styczeń 2016
    Ja zatrudniam ludzi i zapewniam że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
    Wyobraźcie sobie ze dni wolnych typu 6 stycznia, 15 sierpnia, 3 maja jest w roku 26. Do tego 26 dni urlopu. Następnie można oddać krew na to dzień wolny, oczywiście pierwszy miesiąc l4 ja płacę. . . Acha jeszcze pogrzeb babci, itp. Natomiast ja jako osoba prowadząca działalność gospodarczą jeżeli spóźnię się choć jeden dzień tracę chorobowe na kilka miesięcy, nie pamiętam dokładnie ile. . Tak mi się zdarzyło niestety i dziś kiedy byłam u lekarza z chorym dzieckiem zapytał mnie czy potrzebuję zwolnienia , powiedziałam ze nie, bo mi nie przysługuje. . .

    Tak więc @Wanda gdyby wielodzietnym przysługiwało więcej dni wolnych, to nie dałabym rady ich w ogóle zatrudnić. .

    Zapewniam że kocham ludzi, na początku prowadzenia działalności miałam pomysł utworzenia funduszu socjalnego na szczęście kadrowa wybiła mi to z głowy, bo miałabym jeszcze większe długi niż teraz.
  • Dodam że przez pierwsze 15 lat zajmowałam się dziećmi i straciłam przez to część emerytury
  • @Pola
    Traci sie na trzy miesiące (chyba, nie pamietam już dokładnie)
    Sama sie nieraz spóźniłam z braku funduszy!
    Ot takie to te wielkie biznesy sa na działalności ;)
  • @Wanda to o tej niani pisałem, że przysługuje tylko przy dwojgu pracujących rodzicach. Rozważaliśmy teraz nianię i M. sprawdziła, że będąc na zasiłku macierzyńskim nie ma prawa do dopłaty.
  • Gdyby sąsiadki zatrudniły się nawzajem, to też by były obie pracujące :). Tylko że podatek dochodowy musiałyby odprowadzać, więc to chyba średni interes :)
  • W sumie fakt.
    No i trochę tak się rozwiną, do ludzi wyjdą, zrobią coś dla siebie zamiast w domu siedzieć i nic nie robić.
  • Anula, ja nawet 3. nie mam udokumentowanych. ale się nie martwię, bo robię dobrą robotę, a jak już nie będę potrzebna, dzieci kupią mi osła i pójdę w świat. :)
  • Ja wolę inwestować w dzieci niż w ZUS, bo moi rodzice płacili na ZUS i nie wiele z tego mają, a wcale nieźle zarabiali. odkładamy sobie z mężem drobną kwotę na emerytury to daleka perspektywa, ale jest 8 cud swiata procent składany.
  • Brak możliwości pracy na "część etatu" przy prowadzeniu własnej działalności gospodarczej (tzn. pracować można mniej, ale ZUS trzeba płacić pełen). Taka elastyczność w płaceniu ZUSU przy pracy w niepełnym wymiarze czasu wielu matkom by pomogła bardzo. A i słynna dezaktywacja mniej by zagrażała. Nie byłoby to tak zerojedynkowe: nie pracujesz wcale - padasz na twarz niczego nie robiąc dobrze (działalność gospodarcza na całość i dzieci zaniedbane)
    Nie każdą pracę da się wykonywać na umowę o dzieło.
  • Inne rozwiazania niz teraz przy pracy w firmie rodzinnej. W tej chwili zupelnie nie oplaca sie, zeby maz zatrudnial zone - musi placic za nia zusy itp a nie moze wrzucac w koszty, dwa razy opodatkowany dochod.
  • Niedawno czytalsm, że we Fr 60 % matek dzieci do 6 r.z. pracuje na cze5sc etatu/w niepełnym wymiarze.
    Stwierdzilam, że to dużo, ale mąż znalazł analogiczne dane z Norwegii: blisko 70% mam pracuje w niepełnym wymiarze czasu.
  • Wakacje podatkowe dla mam zakładających własną działalność w czasie wychowywania dzieci w domu.
  • Ja mam całe 1,5 roku przepracowane.
    U czarna dziura. Ale co ja sie będę martwić teraz. Niech każdy dzień o siebie sie martwi.

    Wiecie ze wszedł juz bon rodzicielski- obowiązuje do skończenia przez dziecko 1roku. Moze któraś z Was urodziła w zeszłym roku i ma niemowlaka i jeszcze nie zgłosiła sie po 1000zl? :)
  • edytowano styczeń 2016
    Po 1000zl na mc do 1 urodzin.

    E: dla matek ktore nie pracują, nie są zatrudnione i nie pobierają innych zasiłków. Czyli dla tych w czarnej dziurze ;-)
  • Ja to bym chciała pierwszeństwo w zapisach do przychodni. Albo wizyty domowe, jak choruje 3 i więcej dzieci. :)
    A tak ogólnie, to rzeczywiście brak ludziom wyobraźni, że wielodzietność to nie jest jeden pies. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że 3 i 6 to naprawdę duża różnica. Do tego wiek dzieci. Jak ktoś ma 6 co 3,4 lata to też inaczej niż taka gromadka co rok, dwa, a w tym jeszcze bliźnięta. Takich rodzin 4, 5+ jest tak mało, że darmowy bilet dla dzieci powyżej 3 czy 4, jak chciała Małgorzata nie przyniósłby wielkich strat. Ale ja mam wrażenie, że ten, co wymyśla bilety nie pomyślał, że można mieć więcej dzieci i jeszcze z nimi z domu wyjść :)
    Poza tym chciałabym, żeby aura wokół matek wybierających dom zmieniła się. Może w reklamach, serialach więcej takich - pozytywnie przedstawionych, rzecz jasna - matek zmieniłoby podejście społeczeństwa? A tak to nawet w pismach katolickich promuje się matki, które jakiś biznes rozkręcają. Jakie to one przedsiębiorcze i w ogóle fajne, bo tu firma, tu gromadka (najczęściej właśnie 3 z dużą różnicą wieku) dzieci, a one szczupłe, zgrabne, z makijażem podbijają świat biznesu. Może jestem przewrażliwiona, ale czytam między wierszami, że jak nie chodzisz co miesiąc do fryzjera, masz nadwagę, stary ciuch i "siedzisz" w domu to już jesteś tak nudnym i beznadziejnym człowiekiem, że najlepiej żebyś się ludziom nie pokazywała :(
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.