Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

SZCZEPIENIA czyli rosyjska ruletka

134689222

Komentarz

  • Przede wszystkim, jestem zdania, że to jest prywatne sprawa rodziców, bo też oni będą ponosić odpowiedzialność i potem szukać ewentualnych winnych jeśli:
    A. zaszczepią i dziecko będzie mieć problemy po szczepieniu
    B. nie zaszczepią i dziecko zachoruje na to, przeciw czemu nie zaszczepili.
    Życie to ryzyko. Albo w jedną albo w drugą stronę. Coś wybieramy, z czegoś rezygnujemy ale stale ryzykujemy.
  • Dokladnie tak jest, ta decyzje kazdy musi sam podjac, trzeba sie wgryzc w temat i zrobic rachunek zyskow i strat. U kazdego bedzie wygladalo to inaczej, bo np. jedno dziecko jest bardziej chorowite i byle jaka szczepionka je dobije, albo rodzice nie zaszczepia, ale codziennie beda sie bali, ze im sie dziecko np. tezcem w piskownicy zarazi, beda dziecko pod kloszem trzymali.
  • Podczytuję pod kątem dziecia co to ma się urodzić za kilka miesięcy. Starszyzna zaszczepiona na wszystko niestety - i to najgorszym syfem.

    Ja rozumiem, że nie chcecie jasnych deklaracji tutaj. Bo to osobista decyzja każdego rodzica,
    Ale ponieważ wy bardziej doświadczone i mądrzejsze ode mnie jesteście - czy mogłabym liczyć na podsunięcie sensownych linków, czegoś do poczytania w temacie?
    Jest tego dużo w internecie, i to nie to że leniwa jestem i mi się nie chce szukać, tylko jak się nie wie nic w temacie to trudno ocenić które materiały są sensowne...


    A może zna któraś z was sensownego pediatrę (m.in. pod wzgl. szczepień) pod Warszawą - po zachodniej stronie.

  • edytowano marca 2012
    Warto przeczytać:




    "Szczepionki to niewątpliwie znakomity interes dla firm farmaceutycznych, a zarazem równie znakomita metoda depopulacji - jakże zgodna z trendami NWO - ale nic dobrego dla naszych dzieci.



    W zachodniej Europie, podobnie jak w USA "obowiązkowe" szczepienia wywołują coraz większą wątpliwość. Jednak w Polsce takie stanowisko wciąż nalezy do rzadkości, a przekonanie o  zbawiennym działaniu szczepionek nalezy do kanonu wiary w medycynę.



    Ponieważ sama mimo zaszczepienia przeciw kokluszowi, przeszłam go w najostrzejszej możliwej postaci, więc myślę, że najwyższy czas pozbierać fakty i dojść do wniosku, że szczepionki to niewątpliwie znakomity interes dla firm farmaceutycznych, a zarazem równie znakomita metoda depopulacji, jakże zgodna z trendami NWO, ale nic dobrego dla nas."

  • edytowano marca 2012

  • edytowano marca 2012
    http://www.youtube.com/watch?v=-l-qvmdyoYU&feature=related

    Chce mi się płakać!!!
    Ile jeszcze będzie ofiar szczepień?
    Kiedy ludzie dowiedzą się co ryzykują?



    I skąd oni wiedzą, że bilans jest dodatni na korzyść szczepień, skoro tak naprawdę w Polsce lekarze nie zgłaszają powikłań do sanepidu?

    Czy ktoś z Was był informowany o możliwych powikłaniach przed szczepieniami?

    I wszystkie te kłamstwa, w które pani doktor wierzy... :((
  • Czy wy wiecie jak to jest od strony prawnej. Nie lubia nas w przychodniach, ostatnio zapisalam małego, nieszczepionego do przychodni. Kartę szczepien dostałam w szpitalu i nie zamierzam oddac jej nikomu. Czy przychodnia ma prawo żądać karty szcepień. Bo żąda. Jak to wyglada prawnie?
  • edytowano marca 2012

    Ciekawy wywiad z Angeliką Kögel-Schauz, matką 4 dzieci, która w związku z powikłaniami poszczepiennymi u jednego ze swoich dzieci zajęła się tematem szkodliwości szczepień, który stał się jej "pasją".

        Autorka przeanalizowała statystycznie szerokie badania stanu zdrowia 18 tysięcy niemieckich dzieci przeprowadzone przez Instytut Roberta Kocha, które przez jakiś czas można było kupić. W wywiadzie przedstawione są wyniki jej analiz.

    Poza zannymi faktami, można się dowiedzieć o tych mniej znanych, np. związku pomiędzy szczepieniami a zapadawalnością na skoliozę  (nieszczepione dzieci - 0%, szczepione - 5%). Na filmie wyjaśnienie tego związku.

    http://youtu.be/jXPFZq4JTsc

    Więcej wyników i szczegółów (niestety po niemiecku)  na stronie: http://www.efi-online.de/ .

     

    EDIT: poprawiłem link

     

     

     

  • Dziś spotkałam koleżankę, która opiekuje się dziećmi autystycznymi.
    Zapytałam, czy wie coś o związku autyzmu ze szczepieniami - powiedziała, że u niej w grupie jest dwoje takich dzieci chorych po szczepieniu, a grupa liczy 7 osób...


    Nawiasem mówiąc rozmawialiśmy też o diecie - wyeliminowanie cukru - to podstawa. Jeśli mimo jej próśb jakaś matka da dziecku wafelka czy krówkę, to ona nie może przeprowadzić zajęć. Dzieci rzucają wszystkim co popadnie, ona tylko uważa, żeby sobie krzywdy nie zrobiły i nie wybiły okien #-o
  • edytowano marca 2012

    @Joanna Maria

    Dziś spotkałam koleżankę, która opiekuje się dziećmi autystycznymi.Zapytałam, czy wie coś o związku autyzmu ze szczepieniami - powiedziała, że u niej w grupie jest dwoje takich dzieci chorych po szczepieniu, a grupa liczy 7 osób...


    Jeśli szczepi się dziecko kilka razy do drugiego-trzeciego roku życia i mniej więcej w tym czasie zauważa się pierwsze oznaki autyzmu, to jest oczywiste, że u części dzieci część objawów wystąpi niedługo po szczepieniu. Tak działa rachunek prawdopodobieństwa. Dodatkowo tak działa ludzka psychika, że doszukuje się na siłę związków przyczynowo-skutkowych, zwłaszcza w tak dramatycznych sytuacjach. Wolimy, żeby choroba nie była przypadkiem, wolimy, żeby można było kogoś/coś oskarżyć.

    Ale to jest tak samo głupie jak mówienie, że świeczki wywołują autyzm, bo wiele dzieci zaczęło mieć objawy po swoich drugich urodzinach, na których był tort ze świeczkami.


    Przy okazji porcja świeżych linków do przemyślenia: 

    http://blogdebart.pl/2012/02/29/powrot-dzieci-marnotrawnych/

    http://blogdebart.pl/2012/03/12/pytania-do-antyszczepionkowcow/

    http://sporothrix.wordpress.com/2012/02/09/glupota-party/ (uwaga na zdjęcia, nie oglądać przy dzieciach)

    http://globalnysmietnik.wordpress.com/2012/02/05/szczepcio-i-tomcio/

    http://globalnysmietnik.wordpress.com/2012/03/14/krzyk-mozgowy-jak-szczepi-internet/

  • Powiem krótko, bo nie mam czasu.

    Jeśli ktoś wierzy w (pseudo) naukowy dogmat, to zrobi wszystko, żeby go udowodnić, a wszelkie fakty i dowody przeciwne wyśmieje, zignoruje albo uzna za fałszywe. Po prostu nie mieści mu się w głowie, że może być inaczej niż dotąd go uczono i wmawiano we wszystkich "światłych" i jedynie słusznych mediach.

    Mi też zajęło dużo czasu wyzbycie się poczucia winy, że robię inaczej niż wszyscy wokół, co jakiś czas przychodziła wątpliwość, czy to możliwe, że jednak szczepienia nie są dobre.


    Jeśli jednak ktoś ma odwagę myśleć samodzielnie, to przeczyta/obejrzy/wysłucha wszystkiego co się da znaleźć. I zrozumie.

    Albo doświadczy na własnej skórze... czego nikomu nie życzę... dlatego tu piszę.
  • edytowano marca 2012

    @Joanna Maria

    Dziś spotkałam koleżankę, która opiekuje się dziećmi autystycznymi.Zapytałam,
    czy wie coś o związku autyzmu ze szczepieniami - powiedziała, że u niej
    w grupie jest dwoje takich dzieci chorych po szczepieniu, a grupa liczy
    7 osób...
    cyt. Camelot:
    " Jeśli szczepi
    się dziecko kilka razy do drugiego-trzeciego roku życia i mniej więcej w
    tym czasie zauważa się pierwsze oznaki autyzmu, to jest oczywiste, że u
    części dzieci część objawów wystąpi niedługo po szczepieniu. Tak działa
    rachunek prawdopodobieństwa. Dodatkowo tak działa ludzka psychika, że
    doszukuje się na siłę związków przyczynowo-skutkowych, zwłaszcza w tak
    dramatycznych sytuacjach. Wolimy, żeby choroba nie była przypadkiem,
    wolimy, żeby można było kogoś/coś oskarżyć.Ale to jest tak samo
    głupie jak mówienie, że świeczki wywołują autyzm, bo wiele dzieci
    zaczęło mieć objawy po swoich drugich urodzinach, na których był tort ze
    świeczkami. "

    Opisałeś ciekawe zjawisko psychologiczne. Super. Można by wymienić jeszcze wiele tego typu efektów dotyczących nie tylko jednej strony (szczepionych), ale i drugiej (przemysłu szczepionkowego). Tyle, że bez badań ilościowych można tak sobie wymieniać i wymieniać i ... żadnych logicznych wniosków nie znaleźć.
     
       Dzisiaj argumenty przeciwko szczepieniom opierają się głównie na dotkliwości skutków ubocznych szczepień (ze względu na to, że koncentrują się głównie wokół uszkodzeń układu nerwowego i odpornościowego). I nikt tu nie mówi o procentowo wielkiej skali tych skutków. Wynikają one głównie z konserwująco-utrwalających dodatków. Jednak w sytuacji, gdy zapadalność (wśród osób nieszczepionych) na choroby przed którymi mają chronić szczepionki jest znacznie mniejsza niż chociażby w momencie ich wprowadzenia kilkadziesiąt lat temu, przechodzenie tych chorób jest też łagodniejsze (też dzięki lekom), i wreszcie skuteczność szczepionek bywa grubo poniżej 100% (i to tylko przez kilka lat), to w pewnym momencie szala ryzyka ciężkiej choroby się równoważy, a nawet przeważa na stronę stosowania szczepienia. 
       
    Przy okazji porcja świeżych linków do przemyślenia: 

    http://blogdebart.pl/2012/02/29/powrot-dzieci-marnotrawnych/

    Pierwszy link odnosi do bloga autora, który przeczytał artykuł autorów, którzy dokonali analizy tych samych danych do p. Kögel-Schauz. Przyjęta metodologia w artykule nie do przyjęcia: nie ma rozróżnienia pomiędzy dziećmi, które przyjęły 1, 2 czy 15 szczepionek. Wszystkie zostały wrzucone do jednego worka jako szczepione, nie ma się co dziwić, że w takim przypadku korelacja z powikłaniami wyszła bardzo mała albo żadna. Chciałbym zobaczyć w tym artykule związek pomiędzy zapadawalnością na choroby a liczbę szczepień czy rodzajem szczepień. Na takiej podstawie można dopiero wyciągać jakieś wnioski.
       
    http://blogdebart.pl/2012/03/12/pytania-do-antyszczepionkowcow/
    Pytania obok głównego nurtu - czyli skutków ubocznych, bardziej o skuteczność szczepień.

    http://sporothrix.wordpress.com/2012/02/09/glupota-party/ (uwaga na zdjęcia, nie oglądać przy dzieciach)
    A to ma być argument? Zdjęcia  dzieci chorych na choroby zakaźne i ich powikłania? Może teraz powinienem wstawić zdjęcia dzieci upośledzonych nerwowo, albo od razu trupy dzieci po śmierci łóżeczkowej? Żenada

     
    http://globalnysmietnik.wordpress.com/2012/02/05/szczepcio-i-tomcio/
    Autor bloga tłumaczy, że Thiomersal nie jest szkodliwy, bo jest to rtęć w czystej postaci, ale związek rtęci (a czy ktoś twierdzi, że to jest czysta rtęć?)  i ma inne właściwości. Co więcej dawka w szczepionce nie przekracza dopuszczalnej i że jest wydalana z kałem. Dalej pisze, że stosuje się go, bo jest tańszy i w związku z tym jest mniejszym złem w stosunku do potencjalnych korzyści, czyli likwidacji epidemii. Wyjaśnia jednocześnie, że nie jest zwolennikiem stosowania preparatów rtęci i że "Thiomersal ma niewielką toksyczność, co nie znaczy że żadną". Daje więc raczej argumenty przeciwnikom szczepionek niż zwolennikom.

    W ostatni link już nawet nie wchodziłem - wnioskując po poziomie poprzednich - szkoda czasu.

    EDIT: był jakiś problem z zagłębionym cytatem
  • Jeszcze chciałbym ostrzec osoby wierzące, że nie warto klikać pierwszych dwóch linków z postu Camelota. Autor bloga firmuje swoją stronę odwróconym pentagramem. Nie warto zwiększać liczby odsłon takim blogom.
  • Mili moi. Koleżanka ze studiów pisze na uniwersytecie medycznym pracę magisterską na temat stosunku rodziców do szczepień obowiązkowych dzieci. Gdyby ktoś z osób nieszczepiących lub szczepiących wybiórczo był tak miły i chciał udzielić pisemnego wywiadu odpowiadając na zamieszczone niżej pytania, to można by przyczynić się trochę do oświecenia środowiska medycznego w sprawie stanowiska świadomych rodziców.
    Pytania są następujące:

    1.      
    1. Dlaczego nie zaszczepiła Pani swojego dziecka?

    2.      
    2. Czy miała Pani z tego powodu jakieś
    nieprzyjemności,  trudności np. ze strony
    sanepidu lub przychodni?

    3.      
    3. Co sądzi Pani o przesunięciu szczepienia u
    noworodków na pierwszy tydzień życia? Czy rodzice przeciwni szczepieniom
    noworodków przystaliby do tej zmiany i zaszczepili swoje dzieci?

    4.      
    4. Czy jest Pani przeciwniczką wszystkich szczepień
    wykonywanych u dzieci, czy tylko wybranych? Jeśli tak to jakich?

    5.      
    5. Co wg. Pani powinno się zmienić w powszechnym
    systemie szczepień?

    6.      
    6. Proszę o podanie swojego wykształcenia:

             
    - podstawowe

             
    - zawodowe

             
    - średnie

             
    - wyższe

    7. Skąd czerpie
    Pani wiedze dotyczącą szczepień? 

    Żeby zapewnić Wam pełną anonimowość mogę pośredniczyć w przekazaniu spisanych wywiadów (adres: aqq{maupa}aster.pl. Czy ktoś się da namówić na udział?


  • Katarzyno jak chcesz to ja mogę tylko nie wiem czy jestem wartym "źródłem informacji"
  • No dobrze, ale punkt 2 nie będzie miał zastosowania w moim przypadku, bo tu panuje zasada, że na szczepienia wyraża się zgodę. Jak nie szczepię to nikt się nie interesuje, choć owszem, pytają dlaczego.
  • Ja już do przychodni ie chodzę, tylko wysyłam męża. Te pielęgniarki i jedna z lekarek są potworami. Wywracają oczami, patrzą na nas jak na jakąś niedouczoną patologię. Nie mam nerwów. Dziś właśnie minął termin wizyty z Frankiem, wysłałam męża, żeby odłożył tę wizytę, Zmobilizowałam się wreszcie do przejrzenia tego wątku i wątpię, żebym się zdecydowała zaszczepić... Tak jak Wanda może engerixem (w przychodni powiedzieli nam, że już go nie produkują, co okazało się nieprawdą, bo znajomy kupował w aptece). 
  • Katarzyno, odpowiem z przyjemnością w wolnej chwili
  • edytowano marca 2012
    @AB gdyby Ci się udało daj znać...
  • U nas w aptece ponoć jest, jakby co ;)
  • Aaa o ja gupia i naiwna... no mi się też nie śpieszy, ale ja nigdzie nie zapisana.
  • Dziewczyny! Bardzo, bardzo Was proszę w imieniu mojej koleżanki Olgi! To bardzo dobrze zapowiadająca się młodziutka położna. Już pracuje w szpitalu w Piasecznie i na pewno wkłada w to całe serce. Ja jej to wypełniłam ale jestem marnym źródłem, bo nieprzyjemności mnie raczej nie spotkały gdyż unikam publicznej służby zdrowia.
  • edytowano marca 2012
    Hehehe. Myśmy dziś mieli przeboje z panią "zaszczepcie na wszystko" pediatrą. Pani olana sikiem prostym, ale jakbyście słyszeli te historie o umierających na jej oczach dzieciach i panika, że dziecka nie zaszczepiliśmy...

    Ja prosty chłop jestem, ale moja mama pracująca w serologii grup krwi od lat wieeeelu, przyznała mi rację, że dziwne się wydaje szczepienie w pierwszych dobach życia, skoro szczepionka nie ma czego pobudzić, bo układ odpornościowy dziecka nie działa, a odporność jest z mleka matki. Powiedziała, że takim dzieciom przy zabiegach szpitalnych nie wykonuje się wielu badań na jakieś tam przeciwciała czy antygeny. Nie ma potrzeby, bo tych przeciwciał czy antygenów po prostu jeszcze nie ma.

    Co więc ma pobudzić taka wstrzyknięta martwa gruźlica? Kieszeń ordynatora...
  • osobiście szczepiłam się engerixem w sierpniu ubiegłego roku, mąż zaś w listopadzie (czyli raptem 4 miesiące temu). Kupiliśmy wtedy szczepionki bez problemu.


  • My "nieprzyjemności" mieliśmy tylko ze strony... teściowej! Bo ponaglenia przychodzą na ich adres. 
  • @Katarzyno napiszę Ci i dam znać znajomym ;) 
  • pytanie 3 o " przesuniecie" szczepienia na pierwszy (!) tydzien zycia troche dziwne. Bo co to zmienia w sytuacji? Wg wszelkich ( tzn. nie mainstreamowych) zalecen dzieci powinno sie zaczac szczepic najwczesniej rok po urodzeniu. Moze nalezaloby zmienic to pytanie?
  • apropo szczepionek zakupionych poza przychodnią - moja przychodnia w sulejówku się wysprytniła i wydała zakaz szczepienia dzieci szczepionkami zamówionymi i kupionymi poza przychodnią.

    młody się urodzi to kartę szczepień będę trzymać pod pachą.

    @mona - u nas na szczęście jak trzeba odwlec wizytę na szczepienie, to nie trzeba chodzić, wystarczy zadzwonić - stały tekst u mnie że dzieci mają katar i są przeziębione - na co jedna mundra pani piguła, starszej daty kobieta stwierdziła pewnego razu, że katar nie jest przeciwskazaniem do szczepienia, i w ogóle to pani doktor zadecyduje czy moje dziecko jest przeziębione i trzeba odłożyć szczepienie czy też nadaje się do szczepienia - z deczka się z nią pokłóciłam wtedy, orzekłszy jej że dla jej przyjemności, nie będę ciągnęła gorączkującego dziecka do przychodni :)

    teraz niewiem gdzie młody będzie zapisany, jeśli w ogóle gdzieś będzie - i tak jeśli coś się dzieje zamawiamy lekarza do domu.

    teraz najmłodsza ma jeszcze do zaliczenia szczepienia 16-18 mc ale to pewnie odbębnimy na bilansie dwulatka.
  • @Annana- jest inny dla dorosłych i inny dla dzieci. Ten dla dorosłych jest u nas dostepny. Ten dla dzieci nie.
    A! To na to nie wpadłam
    @-)
    Nijak nie rozumiem dlaczego dla dorosłych jest "lepsza" szczepionka, a dzieci trzeba szczepić syfem.

    Coraz bardziej dojrzewam do tego żeby nie szczepić najmłodszej jak się urodzi. A jak to technicznie i formalnie wygląda w szpitalu jak pojadę rodzić? Mam mieć swój papier z deklaracją że nie wyrażam zgody na zaszczepienie? Czy po prostu nie podpisuję zgody na szczepienie... czy coś takiego dają do podpisania? Nie pamiętam z poprzednich porodów...
  • @Katarzyno, z przyjemnością odpowiem na pytania, ale najpierw mózg muszę włączyć (to dopiero po uśpieniu Anki).
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.