Roraty

Miałam w planie w tym roku zrywać moich małych na Roraty, ale w okolicznych Kościołach są wszędzie na 6.30.
I się zastanawiam.
Skorzystają średnio (może F.) ale nie mam co zrobić z pozostałą dwójką.
No i rozważam czy to nie jest (jeszcze) męczenie dzieci.
W Kościele, który jest od nas w odległości autobusowej są roraty 2x w tygodniu na 18.00
Jakie macie doświadczenia?
«13456713

Komentarz

  • ja z maluchami chodziłam na 6.50 ale zwykle było to kilka razy w adwencie. Myślę, że możesz ich wziąć i zobaczysz czy się rwą do tego czy nie.

    My dziś byliśmy zobaczymy co będzie dalej
  • U nas sa 2x w tyg na 18 dla dzieci specjalmie. Chcemy sprobowac ale... Oni wstaja o 5 i standardowo o 19 sa w pizamach wiec to moze byc trudne w te strone. Bede zadowolona jak raz w tyg nam sie uda...
  • U nas od tego roku są wieczorami. I tylko od poniedziałku do piątku.
    Zaczynam tęsknić za poprzednim proboszczem...
  • Wstali i pojechali, u nas na 7. do kościoła kilka km, ale samochód jest. Wrocili zadowoleni, a ten, co go nie obudzili, zrobił taaaaaaaaką awanturę, że w środę to na pewno go obudzą. :D
    Podziękowali 1Mle
  • edytowano listopad 2015
    Moi wstali chętnie, są na 6.30.
    pobudka 5.15
    Podziękowali 1mamuma
  • u nas na 6.50 podjeżdzamy samochodem, wstaliśmy o 6
  • odpowiem na pytanie z pierwszego posta ;)
    uważam że jest to męczenie dzieci

    raz w tygodniu ok, ale częściej bez sensu je budzić, zmieniać plan dnia itd.
    jak moje kiedyś wstaną o 5:30 i akurat będą zdrowe to je wezmę raz na 6:15
    ale częściej nie mam zamiaru, roraty są długie (bo jeszcze nieszpory i kazanie), jest zimno, ludzie w kościele chorzy.

    o 16:00 mamy roraty dla dzieci, ale moje i tak są za małe żeby chodzić codziennie
  • @Haku ja planuje z moimi pójść kilka razy. My mamy kilka przystanków autobusem. Mój mąż jeździ 6.30 do pracy, to się z nim wybierzemy kilka razy.
  • Moje mają chęć i się przygotowały... po czym rodzice nie wstali na 6.30.
  • My dziś wstalysmy. Dziewczyny jutro też chcą iść. Ja jestem nieprzytomna, bo jakoś spać nie mogłam.
    Młodszą wolałabym zostawiać, ale w wiekszosc dni nie mam jak, bo mąż w tym semestrze ma zwykle na rano.
  • U nas są bez kazania (chyba, że akurat są rekolekcje).
    Zresztą mi odpowiada taki plan dnia - wcześnie wstają - wcześnie kładą się spać :-)
    Mają fajne lampiony i uwielbiają chodzić z nimi po ciemku.
    Mamy pobudkę wcześnie, bo chcę, żeby odrobinę zjedli, wypili ciepłe kakao i żebyśmy wychodzili bez niepotrzebnego stresu, popędzania itd.
  • U nas też niestety jest zimno - kościół dopiero się buduje.
    Ale w tym roku chociaż są okna, w zeszłym były dziury zalepione folią.
    Rodzice zabierali dzieciom kocyki pod pupę, bo ławki były przeraźliwie zimne.
    Nie wyobrażam sobie adwentu bez rorat. Będziemy chodzić tak często jak pozwoli zdrowie i pogoda.
  • No ja też mam nadzieje, że wcześniej będą zasypiać.
  • rano chyba bym się nie zdecydowała ich zrywać. Haku, dzieci masz jeszcze małe z tego, co kojarzę. Pewnie starczy im te dwa razy w tygodniu na 18.00 + przygotowania adwentowe w domu (drzewko Jessego, czytanki biblijne, robienie ozdób), najwyżej raz na próbę rano.


    my chodzimy od kilku lat codziennie (pn-pt) na 18.00
    nie powiem, z tego powodu grudzień to organizacyjnie bardzo trudny dla nas miesiąc...
    ale dzieciom bardzo zależy i same ciągną, a przy okazji nas zmuszają do wysiłku ;)
  • Mój mąż wstaje codziennie o 4.50 więc będzie mnie budził :-)
  • a jak poprawią drogę do sąsiedniej parafii, to może w przyszłym roku będą co dzień wstawać? bo u nas roraty rano w poniedziałki, środy, piątki, a u sąsiadów we wtorki, czwartki i w soboty :)
  • Ja wspominam roraty o 6.00 z dzieciństwa jako piękny czas. I w zasadzie jedyny gdy od dzieciństwa przez SP, liceum i studia ( nie w każdym roku, ale blisko) chodziłem codziennie na Mszę Świętą.
    Zresztą w mojej klatce w przedwojennej kamienicy (Warszawa Ochota) w Adwencie o 5.50-55 drzwi trzaskaly co chwile. Połowa mieszkańców chodziła.
  • tak jan_u ale miałeś wtedy nieco więcej niż 4 lata (skoro to pamiętasz) a najstarsze Haczątko ma właśnie 4 ;)
  • U mnie trójka 3, 6 i 9 lat wstała chętnie o 5.45 i pojechaliśmy samochodem na 6.30. Dzieci zachwycone i szykują się na jutro, nawet najstarsza-licealistka wybiera się jutro, ale nie u nas w parafii tylko gdzieś blizej szkoły. Mam nadzieję, że uda nam się wytrwać.
  • U nas 3 dni 6.30 i 3 dni 18. Dzieciaki bardzo chętne. Ale z poprzednich lat wiedzą już że to wysiłek ogromny. Planują, chcą i widzę, że dla nich to ważne.
    My zawsze chodzimy z jakąś intencją. Pierwsze nasze roraty moja najstarsza miała 8 lat i chodziliśmy w intencji Marcelinki chorej na raka. Siostrzyczki kolegi z klasy. Jest zdrowa :)
    W tym roku w intencji Helenki też chorej na raka.

    Moi najmłodsi 8 latki. Chodzą 3 rok. Ale nie systematycznie. W miarę możliwości :)
    W tym roku chcą być na wszystkich. Ale to już szkolniaki.
  • U nas nie ma rorat, są tylko w mieście do którego trzeba iść 5 km szosą. Za to ksiądz prosił, żeby dzieci były przywożone przez rodziców szczególnie te komunijne. Tylko niestety autobusu o tej porze nie ma.
  • Hmm obczaiłam trochę dalsze kościoły i są roraty o 18.00 w jednym codziennie a w drugim o 7.00 :)
    Więc mi się możliwości otierają
  • U nas są na 18.00 od pn-pt, ale w soboty na 7.00 :)
  • Haku ja bym bardzo chciała chodzić z P. (i K, bo sam przeciez w domu nie zostanie), ale jakos dla mnie samej maja sens tylko te poranne.
    Dla dzieci sa tez na 17:30 u nas. i pewnie na te ppojde kilka razy. Zobacze czy to ma sens.
    A powiedzcie... na roraty dzieci chodzą z lampionami?
  • U nas dla dzieci roraty są codzienne o godz.19.00, wtedy też chodzimy z lampionami. Rano, wstanie tak aby zdążyć na godz. 6.30, jest nie do przejścia - wszystko "sowy", nawet 2-latek nie jest skowronkiem i wstaje przed 9.
  • Ja bym chciała z moimi (albo tylko z K.) pójść kilka razy. W tygodniu to u nas tylko w grę wchodzi wieczorem. Ale w soboty mamy na 7.00, więc te 3 razy mogą wcześniej wstać ;)
  • Też mam wybór, bo w mojej parafii są o wieczornej rosie, a w sąsiednich - o porannej ;) Miałam szczery zamiar zacząć dziś chodzenie, zwłaszcza, że jestem w pilnej potrzebie spowiedzi... Niestety, zaspałam... na te w mojej parafii...
  • My mamy na 17.30 i dziś byłyśmy. K. (prawie 5 lat) szła w procesji z lampionami i siedziała w ławce tylko między dziećmi. Na kazaniu ksiądz wyszedł do przodu i zadawał pytania, a dzieci odpowiadały do mikrofonu. Moja też się zgłaszała. Jutro też chce iść. Zobaczymy jak długo jej się będzie chciało.
  • No ja rowniez mialam szczery zamiar dzis zaczac a tu pech do lekarza sie dostalam wlasnie na ta roratnia-popoludniowa godzine. Jutro mam korepetycje , wiec dopiero w srode moge dzieci zabrac.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.