Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Homeschoolersi są the best!

1235744

Komentarz

  • [cite] Agnieszka63:[/cite]Moja pani dyrektor tez nic nie wie, bo to generalnie rzecz biorąc jest nowość dla znacznej wiekszości.

    Nieśmiało wspomnę,że i my przechodzimy prawdopodobnie na edukację domową.

    Nasz najstarszy syn z powodów zdrowotnych 2 tygodnie nie chodzi juz do szoły, teraz dwa tygodnie ferii i mimo powolnego myslenia widzimy, że robi więcej niż w szkole. uspokoił się emocjonalnie i my mamy z nim kontakt. Od wrzesnia do edukacji dochodzi nasz 7 latek kolejny.
    Dziś byliśmy w poradni u naszej pani psycholog-wcześniejsze konsultacje w sprawie najstarszego-i była pozytywnie zaskoczona.W całej Zielonej mieliśmy wrażenie. że to temat tabu.Szukały informacji(owe panie), jakie są przepisy, itp.

    co najważniejsze-nie robiły problemu.Badanie najstarszego za tydzień i kto wie może będzie zgoda już po feriach:bigsmile:
  • [cite] Agnieszka63:[/cite]I spotkanie to najpierw wywiad o dziecku z rodzicami i jakieś ćwiczenia psychologa z dzieckiem ( bez udziału rodziców)
    II spotkanie to badanie IQ dziecka

    i jeszcze III spotkanie czyli badanie przez pedagoga w zakresie umiejętności szkolnych
    Straszne wariactwo. U nas wszystko załatwiają na jednym 2-godz. spotkaniu. Widać lepiej umiejący.
  • @Witek - a gdzie jest "u Was"?
  • Otwock. Jak na mapie.
  • Rowniez sie przymierzam do ED. Jedyny mankament jak dla mnie, to ze bede musiala edukowac syna uzywajac francuskiej terminologii. Kiedys pewnie pojdzie do normalnej szkoly, wiec nie moge chyba poprzestac na polskich terminach.

    Czy ktos sie kiedys spotkal z podobnym problemem?
  • @Witek - ale poradnię też macie w Otwocku? Bo ja się muszę udać z moimi i zastanawiam się gdzie iść, żeby mi problemów nie robili. W związku z pewnymi problemami obserwowanymi u mojego sześciolatka, polecano nam poradnię przy Narbutta ale nie wiem jak się tam będą odnosić do pomysłu nauczania domowego...
  • Właśnie o poradni piszę, mieszkamy koło Admina (gmina Wiązowna). Ale Ciebie w Otwocku nie przyjmą, bo jest rejonizacja.

    Wydaje mi się, że w Warszawie jest stosunkowo wiele takich przypadków, więc nie powinno być trudności. Jakby co, to są jeszcze prywatne -- w DC koszt około 200 zł, na prowincji taniej.
  • [cite] Sarcella:[/cite]Czy ktos sie kiedys spotkal z podobnym problemem?
    A jak jest we Francji z przepisami? Egzaminy itd.?

    Jeśli dziecko musi zdawać, to i tak to będzie po francusku.
  • [cite] Witek (dawniej RiW):[/cite]Właśnie o poradni piszę, mieszkamy koło Admina (gmina Wiązowna). Ale Ciebie w Otwocku nie przyjmą, bo jest rejonizacja.

    oooo to my somsiady :bigsmile:

    a ta rejonizacja rozumiem ze względu na miejsce zamieszkania czy zameldowania? jęli mam meldunek gdzie indziej a mieszkam tutaj to gdzie mam sie zgłosić do poradni?
  • [cite] Witek (dawniej RiW):[/cite]
    [cite] Sarcella:[/cite]Czy ktos sie kiedys spotkal z podobnym problemem?
    A jak jest we Francji z przepisami? Egzaminy itd.?

    Jeśli dziecko musi zdawać, to i tak to będzie po francusku.


    Wiem od kolezanki, ktora juz kilka lat edukuje swoje dzieci domowo, ze zawiadamia sie tylko dyrekcje szkoly. Podobno we Francji jest obowiazek szkolny, ale nie ma obowiazku chodzenia do szkoly. Jezeli namotalam, to inaczej: dziecko musi byc objete edukacja, ale niekoniecznie musi sie to odbywac w placowce szkolnej. O egzaminach nic nie wiem, nic nie slyszalam. Dopytam. Chodzi mi tylko o to, ze jezeli potem moje dziecko pojdzie np. do liceum, to moze byc zagubione i miec braki w slownictwie "technicznym".
  • O rety, ale się narobiło Forumowiczów, którzy przechodzą na ED!
  • [cite] Agnieszka82:[/cite]a ta rejonizacja rozumiem ze względu na miejsce zamieszkania czy zameldowania? jęli mam meldunek gdzie indziej a mieszkam tutaj to gdzie mam sie zgłosić do poradni?
    Liczy się zameldowanie, tak jak w rejonizacji szkolnej. Jeśli Ci tu wygodniej, to się zamelduj choćby czasowo, jeśli możesz.

    Spróbuj też zadzwonić do poradni, czy poszliby na rękę w takiej sytuacji. Choć wątpię, znając cokolwiek biurokrację oświatową.

    +48 22 710 15 50, poradnia jest koło Biedronki w Świdrze (ul. Majowa).
  • [cite] Sarcella:[/cite]Wiem od kolezanki, ktora juz kilka lat edukuje swoje dzieci domowo, ze zawiadamia sie tylko dyrekcje szkoly. Podobno we Francji jest obowiazek szkolny, ale nie ma obowiazku chodzenia do szkoly. Jezeli namotalam, to inaczej: dziecko musi byc objete edukacja, ale niekoniecznie musi sie to odbywac w placowce szkolnej.
    Wydaje mi się, że dziecko i tak musi być dwujęzyczne (czy się mylę?), musisz więc je jakoś rozwijać w obu. Jeśli się nie czujesz pewna w obcym języku, może początkowo potrzebna byłaby czyjaś pomoc? Dorywczo lub np. 1 godzinę w tygodniu zajęć "wyrównawczych", tak by dziecko rozwijało słownictwo?

    Może po dwóch miesiącach się zorientujesz, że sama sobie poradzisz, a właściwie że Twoje dziecko sobie poradzi z Twoją pomocą.

    Myślę, że jak już będzie sprawnie czytać, to wystarczy mu lektura.

    We Francji są ponadto możliwe inne rozwiązania, np. szkoła korespondencyjna.

    Zobacz tę stronę. Niezbyt mi bliska światopoglądowo, ale sądzę, że znajdziesz tam wiele informacji.

    Czytałem, że w 2007 r. we Francji zamierzano ograniczyć ED, wprowadzając m.in. obowiązek dowiedzenia, że dziecko musi się uczyć w domu z powodów zdrowotnych.

    A tu artykuł nt. dwujęzycznego dziecka.
  • [cite] Witek (dawniej RiW):[/cite]
    [cite] Agnieszka82:[/cite]a ta rejonizacja rozumiem ze względu na miejsce zamieszkania czy zameldowania? jęli mam meldunek gdzie indziej a mieszkam tutaj to gdzie mam sie zgłosić do poradni?
    Liczy się zameldowanie, tak jak w rejonizacji szkolnej. Jeśli Ci tu wygodniej, to się zamelduj choćby czasowo, jeśli możesz.

    Spróbuj też zadzwonić do poradni, czy poszliby na rękę w takiej sytuacji. Choć wątpię, znając cokolwiek biurokrację oświatową.

    +48 22 710 15 50, poradnia jest koło Biedronki w Świdrze (ul. Majowa).


    dzięki za info, aczkolwiek jeszcze mamy trochę czasu tj, jakieś 2,5 roku:bigsmile: więc mam nadzieję, że w ED się nic nie pogorszy, w sensie przepisów itp, a po drugie niestety/albo i stety jeśli chodzi o lokum, bedziemy się przeprowadzać - cholewcia niewiem gdzie i kiedy:confused:
    ale liczymy bardzo na to że zostaniemy w tym rejonie w którym jesteśmy.

    a co się dzieje w przypadku w którym nie da się zamledować chocćby czasowo?
  • W takim przypadku decyduje miejsce pobytu, które sama określasz (o ile nie jesteś nigdzie zameldowana).
  • Witek, z dzieckiem dwujęzycznym, zwłaszcza w sytuacji, kiedy za dwujęzyczność jest odpowiedzialny jeden rodzic, bardzo jest wskazana żelazna konsekwencja tego rodzica. Niezależnie od tego, jak pewnie czuje się ten rodzic w języku, którym mówi otoczenie (czyli nawet gdyby sam był dwujęzyczny!), musi pozostać w komunikacji z dziećmi przy języku, którego chce nauczyć. Inaczej dzieci szybko przejdą na język otoczenia (czyli potem mama będzie mówić po polsku, a pociechy odpowiadać po francusku - trzymając się przypadku polska mama we Francji ;)) . W literaturze to się nazywa zasadą OPOL (one parent, one language). Osobiście nie przewiduję typowej ED dla swoich dzieci, natomiast nawet gdybym miała taką możliwość, dwujęzyczność byłaby wysoko na liście powodów, dla których nie chciałabym ich uczyć po niemiecku. Dzieci dwujęzyczne (póki z tego nie wyrosną) mają taką zabawną przypadłość, że tłumaczą. Czyli mama coś powie po polsku, dziecko odzywa się do taty powiedzmy po francusku czy niemiecku z tłumaczeniem mamy. Albo mamie po polsku, co to właśnie do niej mówi np. pani w sklepie. Jak mama zaczyna mieszać, dziecko automatycznie przestaje tłumaczyć i w krótkim czasie przestaje się wysilać, żeby używać swojego drugiego języka. Tyle teorii, ale obserwacje różnych rodzin mi to potwierdzają. Jak mama miesza, dziecko nie będzie dobrze mówić po polsku. Z takimi sytuacjami spotkałam się w liczbie co najmniej kilkudziesięciu, z sytuacją odwrotną niestety nigdy.

    Także to nie jest post przeciw ED (jak wiesz, sama planuję jakiś rodzaj ED jako uzupełniającą edukację po polsku, o ile ciągle będziemy zagranicą), natomiast widzę specyficzny problem w rodzinach dwujęzycznych, jeżeli rodzic nauczający języka mniejszościowego miałby jednocześnie przejąć całość edukacji w języku większościowym. Trzeba by pogrzebać w temacie, może są jakieś badania czy choćby ktoś opisał doświadczenia i co zaobserwował, na jakie specyficzne trudności trzeba uważać (trudności, które nie występują w rodzinach jednojęzycznych).
  • Zgadzam się, to może być problem.
  • Myśmy chodzili 3x1,5godz. do rejonowej PPP. W prywatnej opinię do celów ED wyceniono na 400zł (zdzierstwo warszawskie), więc na razie próbujemy w publicznej. Mam nadzieję, że w opinii będzie to, co chcemy. Jedna ze szkół zażyczyła sobie, by była zawarta zgoda na ED. Czy to jest zgodne z prawem?

    Pani psycholog była zachwycona umiejętnościami dziecka, które chodziło do przedszkola tylko przez tydzień i nadziwić się nie mogła, że bez zbiorczej edukacji umie tak długo pracować w skupieniu.
    Tylko ta socjalizacja.....- zaproponowaliśmy, że zapiszemy do harcerstwa.
  • Tak, z tą dwujęzycznością to tak jest, niestety. Nawet jak oboje rodziców mówi po polsku, ED po polsku, to kłopot wtedy z językiem otoczenia, którego się nie nauczy, bo nie będzie miało z nim kontaktu.
  • Tylko ta socjalizacja.....- zaproponowaliśmy, że zapiszemy do harcerstwa.
    A my obiecaliśmy, że będzie chodzić do scholi:bigsmile:
  • Tylko ta socjalizacja
    Nie dajcie się robić w balona.
  • Nie dajcie się robić w balona.
    jak się widzi te zasmucone miny pedagożek i nauczycielek to można pęknąć ze śmiechu:bigsmile:
  • Ja w poniedziałek idę do dyrektora obecnej szkoły najstarszego. Westchnijcie w tej intencji, mam nadzieję, pisząc za Witkiem, że nie dam się zrobić w balona.
  • Arletta +++
  • Obiecujcie, że zapiszecie do harcerstwa, koła gospodyń wiejskich, stowarzyszenia dziergania na szydełku i co tam jeszcze przyjdzie wam do głowy. Ale nie dajcie sobie wmówić, że w szkole odbywa się socjalizacja. W szkole odbywa się stadna tresura. Nie mieszajmy dwóch różnych systemów walutowych.
  • W szkole odbywa się przede wszystkim demoralizacja i nikt mnie nie przekona.

    Gdy poprosiłam ostatnio panią o zmianę podręcznika (Didasko w I klasie) to bardzo się zdenerwowała, spytała czy jestem metodykiem, mówiła, że podręcznik jest świetny, nagradzany, że pracuje z nim juz 10 lat i że nie ma mowy o zmianie podręcznika.

    Na tym samym zebraniu dyrekcja zachęcała rodziców do współpracy ze szkołą, żeby przeciwdziałać przemocy :tooth:

    Wg mnie podręcznik Didasko stymuluje przemoc.
  • Oto dwie strony z rzeczonej czytanki do I klasy:



    hipolit1.jpg


    hipolit2.jpg
  • pani nauczycielce to sie bardzo podoba:tooth:
  • Ktos tu kiedyś na forum pisał (chyba Pax), że rodzice mogą wiele w szkole zdziałać:crazy:

    To w takim razie ja w tym względzie jestem bardzo nieudolna.
  • Gupiom szkołę masz i tyle. Przecież to jakiś debilny tekst. Jak to widowisko, to włożenie za parę lat kosza na śmieci na głowę nauczyciela też jest li tylko widowiskiem i niesprawiedliwe, że nauczyciel nie poniesie za to kary (skoro ofiara-Marek powinien był dostać uwagę :shocked:).
    Rozumiem jedynie, że to taki tekst na odwrót i dzieci mają do tego dojść i potem ułożyć wersję, jak być powinno. Ale to po pierwsze, nie dla tak małych dzieci. Po drugie można ułożyc taki "odwrotny" tekst bez negatywnego ładunku emocjonalnego (a tu jest spory, czuję po sobie, a mam ponad 30 lat).
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.