Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Homeschoolersi są the best!

145791043

Komentarz

  • Samodyscypliny możesz Go nauczyć, pokochania szkoły -moim zdaniem -nie bardzo.
  • Po co ma kochać szkołę?:shocked::bigsmile:
  • Arletta, nie przejmuj się, sama już zauważyłaś, że niechodzenie dziecka do szkoły mu służy. Więc o co chodzi.
    Dziecko nie chodząc do szkoły wzmocni sie moralnie i intelektualnie, szybko się o tym przekonasz.
  • Na mnie wszyscy (poza domem) patrzą jak na skończonego dziwaka, ale to mi nie przeszkadza, bo wiem , że to ja mam rację. I juz niedługo im to udowodnię!!!:crazy:
  • Arlettko- ja Cię gorąco popieram i kibicuję Wam!!!! Mi brak odwagi... Przy zdrowym dziecku zastanawiałabym się poważnie(zastanawiam się... jak mi mojego najmłodszego do salezjańskiej podstawówki nie przyjma...albo do alternatywnej-publicznej, ale małej). Ale przy moich dzieciach z problemami odwagi mi brak i kompetentna się nie czuję...
    I podziwiam Was baaardzooo!!! I jakbyś potrzebowała, wirtualnego co prawda, przytulenia, rady czy po prostu pogadania- to jak w dym do mnie!
  • Arletta nie poddawaj się. Może wieczorem, jak będę miała więcej czasu napiszę Ci o reakcji naszych "bliskich" ;)

    ED moim dzieciom baaardzo posłużyła, naprawdę warto się uodpornić na jakiekolwiek zaczepki, dumnie podnieść głowę i robić swoje.

    Ściskam.
  • Właściwie mamy przekonanie, ze robimy dobrze.Nie mam zamiaru rezygnować, wiem, że trudności mogą nie minąć, ale wiem też, że naszym dzieciom jest to potrzebne.
    Becia pisz jak dasz radę.
    Witek napisz mi też słowo od Was...
    póki co, dziękuje wszystkim, szczególnie za wysłuchanie.
  • "Na samą myśl, że mogłabym zamiast chodzić do szkoły siedzieć w domu z mamą i się uczyć -chce mi się płakać! "


    "utwierdzilam sie tylko w przekonaniu ze zarowno do wielodzietnosci jak i do uczenia dzieci w domu trzeba miec talent i powolanie. Bo praktycznie jest to poswiecenie sie dziecku calkowite i na lata. Nie widze w tym systemie miejsca na jakikolwiek rozwoj rodzicow czy wolny dla nich czas - bo do uczenia dzieci tez trzeba sie przygotowac co pochlania zapewne reszte czasu jaki pozostal po "lekcjach". "

    "
    Nie twierdze ze edukacja domowa jest bez sensu, moze nawet jest swietna ale osobiscie nie wyobrazam sobie abym miala byc z moimi dziecmi 24 h na dobe poswiecajac im kazda chwile dnia- bo w gruncie rzeczy tak wygladaloby nasze/ moje zycie. "


    ...a takie kwiatki o ED od nprowcow:bigsmile:
  • Arletta, ale co oni pierniczą o braku socjalizacji??? nawet takich myśli do głowy nie przyjmuj, szkoda na to czasu. tak, jak napisała Becia, głowa do góry i cała dumna!!!!! i jeszcze taka moja rada, sprawdzona nie tylko na ED, ale ogólnie, jak najmniej tłumaczenia. ktoś będzie zainteresowany, sam Cię znajdzie, a wtedy rozmawia się zupełnie inaczej. trzymaj się dzielnie, nie jesteś sama:D
  • Agnieszko,rodzic moze sporo ,jak z nauczycielka Noe bardzo to bym do pedagog poszla,jasno bym powiedziala o co chodzi,do dyrektora takze, a jak nie skutkuje to list do kuratorium- rzeczowo napisany,z przebiegiem wszystkich rozmow itd. w ten sposob naprawde wiele mozna zdzialac I bac sie nie trzeba.Nauczycielom wydaje sie,Ze rodzic nie skieruje sprawy do dyrekcji czy kuratorium,ale uwierzcie,pracowalam jako pedagog w szkole 4 lata I jak juz sprawa trafiala do kuratorium to dyrekcja jak I nauczyciel zupelnie inaczej sprawe zalatwiali.
  • Działaj spokojnie i zdecydowanie, nie daj się wciągnąć w zbędne dyskusje.

    Błędem byłoby oczekiwanie, że czyniąc coś, co uważasz za dobre dla swoich dzieci, będziesz podziwiana przez otoczenie. Jest wprost przeciwnie. "Jak to, nie macie telewizora? Biedne dzieci...". "Tak dużo dzieci, pewnie są zaniedbane..." itd.

    Poczytaj może teksty Rubinowicza, są całkiem niezłe.
  • Witek jak zwykle ma rację.
    W sumie to nawet byłoby podejrzane, gdyby otoczenie chwaliło nas za ED. Błąd antropologiczny przesiąknął bez reszty kulturę, w której żyjemy.
  • [cite] ProMama:[/cite]"Na samą myśl, że mogłabym zamiast chodzić do szkoły siedzieć w domu z mamą i się uczyć -chce mi się płakać! "


    "utwierdzilam sie tylko w przekonaniu ze zarowno do wielodzietnosci jak i do uczenia dzieci w domu trzeba miec talent i powolanie. Bo praktycznie jest to poswiecenie sie dziecku calkowite i na lata. Nie widze w tym systemie miejsca na jakikolwiek rozwoj rodzicow czy wolny dla nich czas - bo do uczenia dzieci tez trzeba sie przygotowac co pochlania zapewne reszte czasu jaki pozostal po "lekcjach". "

    "
    Nie twierdze ze edukacja domowa jest bez sensu, moze nawet jest swietna ale osobiscie nie wyobrazam sobie abym miala byc z moimi dziecmi 24 h na dobe poswiecajac im kazda chwile dnia- bo w gruncie rzeczy tak wygladaloby nasze/ moje zycie. "


    ...a takie kwiatki o ED od nprowcow:bigsmile:
    Bo oni tak myślą jak reszta świata:
    rozwój osobisty=przyjemność i konsumpcja, czyli używaj świata póki służą lata:bigsmile:
  • Wlasnie zapytalam swojego 7-latka czy chcialby w przyszlym roku uczyc sie w domu. stanowczo powiedzial, ze nie:sad: Chce chodzic do szkoly, spotykac sie z kolegami. Czyli latwo nie bedzie :cry:
  • Ja też na razie tak mam z 9-latką i 7-latkami, ale myślę, że to wygaśnie. Trzeba odwracać uwagę i nie przypominać niepotrzebnie o szkole.
  • Chociaż ostatnio jedna z 7-latek powiedziała, że nie chce po feriach wracać do szkoły :cheer:, bo dzieci tam strasznie krzyczą.
  • Myślę, że poznać inne rodziny uczące w domu.
    Jeśli to w Polsce realne, bo u nas nie. Sama nie uczę w domu niestety, ale gdybym uczyła, to starałabym się poznać inne rodziny.
  • Ja właściwie tematu z dziećmi nie podjęłam, ale po dwutygodniowym wypoczynku starszy syn nie bardzo chce wracać do szkoły, a w domu nie miał laby tylko czas również przeznaczony na naukę.
  • Z polecanego przez Witka linku(miedzy innymi)
    Tego trzeba mi było-jestem poruszona i jeszcze bardziej utwierdzona.Dzięki Witek!!!


    [i]Dzieci domowe
    Wychowanie dzieci w domu to ta właściwa droga. Powtórzmy. Wychowanie dzieci w domu. Dzieci w domu to za mało. Mogą zostać wyhodowane, mogą wyrosnąć na zblokowane i zdziczałe tak jak zaniedbane dzieci szkolne, jeśli matka uzna swój pobyt w domu za dopust i roztrwoni czas na telewizję, narzekania i tęsknoty za światem. Wcale to nierzadka sytuacja, bo wiele matek pozostaje w domu ale realizuje swoim życiem te szydercze "siedzenie w domu".
    Dzieci wychowywane w domu, poddane dyscyplinie, obowiązkom, gdzie przekazuje się wiarę, wartości, zapewnia edukację i kontakty z innymi ludźmi to wyzwanie dla rodziców, które po ludzku przekracza możliwości duchowe i materialne przeciętnych małżonków. Ale to właśnie jest zadanie dla zwykłych, katolickich rodziców. Ten uświęcony podział ról. To nie jest elitarna fanaberia ale podstawowe zadanie do realizacji. Musimy uwierzyć, że łaska Boża nie zna ograniczeń i będzie nas wspierać. Chociaż jesteśmy wytresowani w lękach i braku ufności. Owoce tego wysiłku będziemy smakować przez całe życie, będą coraz obfitsze i obdarujemy nimi następne pokolenia. Doba i czas staną się gęste od zadań i obowiązków. Nasze wysiłki nabiorą głębokiego sensu. Szczególnie matka będzie dźwigać na sobie ten uświęcony trud. Będzie on nieustannie osładzany codziennymi radościami, drobiazgami, które tylko czujne oko matki dostrzeże. Najlepszej wychowawczyni, nauczycielki, opiekunki, lekarki swoich dzieci.
    Oczy matki zobaczą rosnącą więź i zrozumienie między rodzeństwem, oddanie i przywiązanie do rodziców. Wzrastającą wiarę, nadzieję i miłość. Rozwijającą się wiedzę, żywą inteligencję i talenty - inne i niepowtarzalne u każdego dziecka. Otwartość na ludzi i zwykłą zaradność życiową. A wreszcie mądre dojrzewanie do samodzielności i odkrycia powołania, dla jakiego życie nam zostało dane od Boga. Bo to przecież jest celem wychowania. Będą w tym towarzyszyć słabości i porażki, by ćwiczyć nas w pokorze. Na zewnątrz wszystko będzie wyglądało na zwykłe, szare życie. Bo tak właśnie ma wyglądać. Tylko my będziemy wiedzieć jak trudne i jak pasjonujące jest takie życie i jak słodkie są jego owoce, dające przedsmak nieba. Jak nie warto tracić go na marności tego świata.



    Matka wychowująca w domu dzieci to rzeczywistość jakby nie z tego świata. Ale także nie z przeszłego, bo jest on mocno wyidealizowany. To zadanie na teraz i na zawsze. Towarzyszy temu nieodparta myśl, że to droga do naprawy świata. Ale nie musimy myśleć o naprawie świata. Po prostu zatroszczmy się o nasze dzieci, o nasze rodziny na wzór Świętej Rodziny. Na błogosławione skutki nie będziemy długo czekać.[/i]
  • jeszcze jedno ...
    nie wiem czy to dobre miejsce, ale niby przypadkiem(a przypadków nie ma) weszłam na ta stronę, a tam o nauczaniu domowym-z życia wzięte:

    http://dziecisawazne.pl/edukacja-domowa-w-praktyce/
  • a ja mam takie pytanie: czy ktoś z Was, będąc na badaniach w PP zapytał wprost: po co nas tu państwo wezwali? bo ja się ciągle nad tym zastanawiam. kiedy mój syn szedł do zerówki, nikt nie pytał mnie, jaki On jest, nikt nie badała, jacy jesteśmy my, jako Rodzice, a przed rozpoczęciem ED są spotkania, wywiady, rozmowy.
  • Mnie nikt do do poradni pp nie wzywał, sama poszłam zapisać się na badanie ze względu na ED. I ładnie tam dygam i usmiecham się. Z nimi tam trzeba jak z jajkiem :bigsmile:
  • Agnieszka u mnie podobnie.
  • tak, tak, mnie też nikt nie wzywał :bigsmile::bigsmile: chodzi mi o to, że zobaczcie jakie mamy durne mówiąc oględnie przepisy. rozumiem, że jak mam uczyć dziecko w domu, to wg przepisów mam najpierw pójść do PP, ale chodzi mi o to, że PO CO? dlaczego? :bigsmile:
  • Oczywiście przepis durny, ale spróbuj spojrzeć na to od strony pozytywnej. Jeśli Ci napiszą, że np. dziecko ma wolne tempo pracy, to będziesz mogła na egzaminach wymagać przedłużania czasu.
  • dzięki :D

    ja myślę, że takim badaniem, nie żeby z jakąś specjalną pompą, ale tak dla informacji rodziców, powinny byc objęte wszystkie dzieci rozpoczynające naukę. w szkole da się to spokojnie zorganizować. wiem, że nauczyciel jest od tego, aby pewne rzeczy wyłapywać, ale tez nie oszukujmy się, ilu nauczycieli robi to naprawde profesjonalnie, chociażby dlatego, że czas ich goni i materiał trzeba "przerobić".

    pani w pp zaznaczyła, że na rozmowie z panią psycholog mamy być oboje z mężem i dzieckiem oczywiście. jestem bardzo ciekawa tej rozmowy. to juz 10.
  • Teoretycznie muszą teraz robić tzw. diagnozę w I klasie, nie wiem, jak to się w praktyce sprawdza.
  • A w poradni spokojnie i bez nerwów, nie dajcie się sprowokować, wysłuchajcie z uśmiechem, co mają do powiedzenia. Jeśli będą maglowali o motywy, to powiedzcie, że w prawie UE obowiązuje zasada pomocniczości, dlatego chcecie sprawdzić, czy polskie państwo musi wam pomagać w wychowaniu i edukacji dziecka. Jak się nie wyrobicie, to od razu poprosicie o pomoc, zwłaszcza ich, genialnych psychologów z poradni.
  • a widzisz, to jednak nie doczytalam wszystkiego o ED :bigsmile: muszę jeszcze się przygotować :bigsmile:

    a tak w ogóle to wlaśnie taką taktykę przyjęliśmy, zero albojak najmniej tłumaczenia. zobaczymy jakie będą efekty :bigsmile:
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.