Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Przemęczenie. Jak sobie radzicie gdy sił brak?

1356710

Komentarz

  • Ja tez jestem szop pracz. Dwie betoniary prania dziennie puscic musze. Inaczej sie udusze. Rzeczy przed rozwieszeniem wygladzam z pietyzmem. Kocham prasowac ale zanim znajde na to czas- zawalilabym chalupe stosem niewyprasowanych ubran. I po co.
    Kupilam piekne kosze na pranie, zeby do nich skladac pieknie rzeczy i prosto do szaf niesc. Ale zauwazylam, ze zaczely coraz dluzej w tych pieknych koszach lezec. Teraz robie tak, ze prosto z suszaka wkladam do szaf. Troche sie nałaże ale jest na bierzaco.
  • Moim idealem niedoscignionym jest moja sasiadka o ktorej juz wspominalam
    Ona pierze.prasuje psikajac pachnaca woda do prasowania.sklada rowno w idealna kosteczke i uklada w szafie kolorami
    Biale.bezowe.zolte.pomaranczowe.rozowe.czerwone.. jej szafa jest cudowna.piekna i pachnaca..och och
    Ja tez tak bede miala jak dozyje byc staruszką na emeryturze
    I cale mieszkanie bedzie jasne z bialymi pledami..i zadnych wnukow haha
  • A ja mam na stałe bałagan.
    Staram się ogarniać łazienki.
    ale ciągle mam stosy prania, nie odkurzone, porozwalane zabawki ciuchy, kubki poroznoszone po domu.
    I pomimo że mnie to denerwuje , nie zamierzam jakoś z tym walczyć. Tzn sprzątam trochę ale to jest bez sensu.
    Mam takie akcje wysprzątam jeden dwa pokoje i zaraz śladu nie ma, więc olewam.

    Trudno nawet bez sprzątania jestem zmęczona.
  • Do czwórki tak miałam, kolorami i równiutko, potem przyszedł walec i wyrównał. Do poziomu gorzej. Szafy moja i męża nadal uporządkowane pięknie, no, rano były, bo potem Z. sobie stylizacje z moimi rzeczami robiła, mogła nie odłożyc na miejsca.
  • Do mnie argument z niszczenia ubrań nie dociera w epoce ciuchlandów. Nad pralką i suszarką mam półkę, na niej plastikowe pojemniki z Ikei, takie jak na zabawki - z tych większych - i każde dziecko ma se samo zabrać pudełko do pokoju i rozmieścić po szufladach. Różnie z tym bywa, ale to już ich problem. Najwyżej nie mają w czym chodzić, wtedy poszukiwania prędzej czy później prowadzą delikwenta do pralni.
    Podziękowali 1kasha
  • Zresztą wyjmowanie ubrań  z suszarki i rozkładanie po tych pudełkach też scedowałam na dzieci. Jest to najmniej ulubione zajęcie całej rodziny. Kiedyś oglądałam reportaż o amerykańskiej rodzince z 17 dzieci i pamiętam jak dwoje dzieci odpowiedzialnych u nich akurat za obsługę pralni skomentowało : "laundry.... it's a job that neeeever ends".  Niestety

  • Rano, jak brygada RR opuszcza baze- nie wiem za co brac sie najpierw. Najchetniej zadzwonilabym po pana Ryśka, zeby zajechal spychaczem i zrobil co trzeba. Ale pan Rysiek nie istnieje. Ja mam spychacz na drugie :D
    Podziękowali 2kasha zoja
  • edytowano czerwiec 2017
    RR (Rozpuszczone Rytle) nie opuszczają nigdy, jak nie syfią w domu, to na podwórku.  Może jak dorosną to opuszczą, przynajmniej duża część.
    A tymczasem próbujemy ogarniać, ale to się wymyka, musiały mnie by dwie być, jedna jako helikopter Kajtka, druga na resztę.
  • Moje er-ery(Rajdający Rwetest) balagania tam gdzie stoja. Dziadek sie smieje i powiada: a lac kijem to towarzystwo i patrzyc, czy rowno puchnie. W idealnym swiecie tak by bylo :D ale helikoptero-spychacz zawsze ma wlaczony przycisk "ON" i robi robi robi a potem jest " zgon na pogrzebie".
    Podziękowali 1ewaklara
  • Mój ojciec mawiał "lać i słuchać, czy oddycha, jak oddycha to jeszcze".

    Miłe chwile tez są! M&Msy graja w karty. Maciek zmywarka! Maciek: Mikołaju, przerwa techniczna! Mikołaj: idziemy razem, będzie krótsza ta przerwa.
  • @Wanda, system z pojemnikami nad/koło suszarki to me marzenie. Ale dopóki się nie dorobię osobnej pralnio-suszarni, to bez szans. Łazienkę mam malutką, suszarkę w kuchni. A żeby mieć nowe pomieszczenie, to się do sąsiadów musiałabym przebić... ;)
  • Skatarzyna powiedział(a):
    Mój ojciec mawiał "lać i słuchać, czy oddycha, jak oddycha to jeszcze".

    Ooo tak, stara dobra szkola... :D Faaaajne musza byc te Twoje chlopaki :) Mikolaju, przerwa techniczna...tekst miodzio B)
  • @kowalka sasiedzi byliby na pewno zachwyceni tym pomyslem. Powstalaby wspólna suszarnia pałacowa, no i podsluchiwanie ze szklanka przy uchu odpada :) Same plusy!
    Podziękowali 1Predikata
  • Ja coraz mocniej zastanawiam się nad wyrzuceniem reszty zabawek. Suszę w suszarce tylko ręczniki, pościel i bieliznę. Moim zdaniem mamy nadal za dużo rzeczy. Jutro nie mam Dawida i upał jest niemiłosierny to może wreszcie się wezmę za to.

  • Czułam się przemęczona, wlazłam na górę dwa dni z rzędu, zdobyłam 30 punktów GOT i jestem jak nowo narodzona, tylko nóżki bolą. Na dzieci też działa. Jak za długo siedzimy na dupkach, to nam się fanaberie lęgną.
  • A ja codziennie robie tylko to co absolutnie konieczne i sprzątam tzw "rynek"i kuchnię żeby bylo miło a resztę gora dwa razy w tyg !

    dzieci "dbają"o pokoje to taki "staly"obowiązek a na resztę czynności domowych typu:śmieci,sortowanie prania,"zmywarka"itp...sa tzw dyżury ruchome przyznawane dzieciom wg wieku i możliwości są to np.ukladanie sztućców,pilnowanie żeby krzesła były zasunięte (to dla młodszych).Mając dziewiątkę łatwo rozdzielić"obowiazki"!:)



  • Honi powiedział(a):
    Po prostu nie mogę się już ogarnąć. Piątka dzieci.W tym jedno raczkujące. Nie daję rady. Ciągłe sprzątanie,  pranie, gotowanie, ogród  itd. itp. ...
    Nigdy nie mogę się tak zorganizować, aby mieć wszystko zrobione jak TRZA. Zawsze zostaje "coś" na jutro bo dziś już nie mam na to sił i czasu.
    Jak Wy sobie radzicie?  Może ktoś pomoże?  
    Piątka dzieci w tym maleństwo raczkujące,ogarnięcie dnia codziennego, plus jeszcze ogród, a na dokładkę wspólnota i Ty się zastanawiasz nad swoim zmęczeniem???? :dizzy:
    Dziewczyno,Ty jesteś BOHATERKĄ!!!
    Dla mnie na pewno a i dla wielu,wielu sąsiadów pewnie też.
    Gdybyś przy tym wszystkim nie czuła zmęczenia musiałabyś być kosmitką :smiley:
    Ale tez dobrze dziewczyny radzą :spróbuj suplementować żelazo,magnez i dopoić  się ;) koniecznie,bo kawa i odwadnia i zakwasza.
    A najlepiej by było iść do lekarza i sprawdzić poziom żelaza,magnezu,witaminy D,tarczycę.
    Musisz zadbać o siebie,bo musi Ciebie starczyć na długo,nie możesz się zepsuć przedwcześnie ;)
  • A mnie dobijają uwagi bezdzietnej sąsiadki (kochanej z resztą) - Może byś nauczyła dzieci sprzątać po sobie? Dodam, że to było na widok jednej kredki leżącej na ziemi w sprzątniętym przedpokoju. Lub uwagi rodziny, też coś w ten deseń. Sprzątam jak kombajn, gonię dzieci, ale wystarczy odwrócić się plecami, a chlewik robi się sam...
  • Chciałabym miec taką suszarnie jak moja tesciowa. Dom typu kostka, caly podpiwniczony, jedno pomieszczenie to spizarnia, drugie pralnia: pralka, proszki, płyny, miski i linki do suszenia. Szybko schnie, może wisieć do upadlego, bo gosci się raczej po piwnicach nie oprowadza. 

    Oprócz pralni i suszarni, jest warsztat do majsterkowania, druga spizarnia na przechowywanie wielkich gabarytow żywnościowych. Extra! 

    Mimo, ze kostki nie są urokliwe, nieładne to domy, to są super ustawne i ta piwnica.  


  • A ja nie rozumiem co to znaczy sobie "odpuścić" i w czym ma to pomóc. U mnie czasem wystarczy tylko jeden taki dzień na luzie i nie mogę potem mieszkania odgruzować.
    Podziękowali 3Rejczel Joannna Bagata
  • "odpuścić" to znaczy nie robić wszystkiego za wszelką cenę

    ja też widzę, że na luz pozwolić sobie nie mogę...bo potem nie mogę wyjść z zaległości...ale czasem można nie umyć okna ( nawet na Święta) a obiad nie musi być dwudaniowy z deserem...i dzieci mogą mieć chlewik w pokoju, skoro same go nie ogarnęły...
  • edytowano czerwiec 2017
    można sobie odpuścić "obowiązkowy" spacer z dziećmi i raz na jakiś czas zamiast dzieciom na dobranoc, sobie coś poczytać...mówimy o drobiazgach...one życie tworzą
    edit. literówki
    Podziękowali 4aga---p Ania D. madzikg Bea
  • "odpuścić" to powiedzieć szkolnym dzieciom - odgrzej sobie obiad, ja muszę poleżeć, zamiast obsługiwać kolejno każdego
  • napisać kartkę na drzwiach "mała ładuje baterie - nie dotykać - wysokie napięcie" ( jeśli ma się dzieci powyżej trzeciego roku życia
    Podziękowali 4aga---p Ania D. Aniuszka Bea
  • albo poprosić starsze dziecko, by na chwilkę zabawiło to maleńkie, bo potrzeba mamie relaksu
    wykorzystać momencik , gdy najmniejsze ma drzemkę i nie "nadrabiać" wtedy wszystkiego z językiem na wierzchu...

    pozwalam sobie to pisać, bo przerabiałam siedmiokrotnie ...i wiem, że choć trudne - jest możliwe...
    ( tak serio nauczyłam się o to walczyć dopiero przy piątym ;) )
    Podziwiam tych co potrafili od pierwszego dziecka nie dać się wciągnąć w bycie zona i mamą na 200%
    Podziękowali 4Honi aga---p Odrobinka Bea
  • Ja nie odpoczywam w syfie, jestem zmęczona bałaganem i myślami z tyłu głowy co mam jeszcze na dziś w planie. Odpuszczanie nie działa na mnie relaksująco, ale walczę o mniejsze zmęczenie cedując obowiązki na dzieci i walcząc o czystą przestrzeń dla dorosłych. Ścielą łóżka, rozładują zmywarkę, załadują pranie i mogą sobie syfić u siebie. 
  • ale to chyba chodzi o stosunek do obowiązków. Jeśli zakłada sie ze trzeba to wszystko zrobić to i ma sie poczucie winy i sie nie odpocznie. A jeśli sie potrafi klasycznie cos olać to i poczucia winy brak a i odpocząć sie da. 
    Podziękowali 3Nika76 Odrobinka Bea
  • edytowano czerwiec 2017
    pozwolić dzieciom "syfić u siebie" to jest własnie odpuszczanie...zamiast sprzątania w dziecięcych pokojach, bo "co ludzie powiedzą"

    edit. literówki
  • W tamtym tygodniu zobaczylam w przelocie fragment programu o ludziach, ktorzy maja upiornie zabalaganione domy. Roznej masci zbieracze, swiry ale wsrod nich i ludzie chorzy na rozne obsesje.
    To co zobaczylam: facet mial w domu prawie pusto albo meble porozsuwane na bok a na podlogach az kłebilo sie od szczurow i golebi. Bylo ich mnostwo. Kazano mu usunac szczury. Oddal do schroniska. 500 sztuk. Wyobrazacie sobie? Nie wiem co zrobil z golebiami, pewnie wypuscil. Nie moglam na to patrzec. Ucieklam sprzed telewizora. Uslyszalam jeszcze tylko na do widzenia, jak pani psycholog pytala go: jak sobie pan radzi z tym brakiem szczurow? A gosc na to, ze no wlasnie troche teskni i brakuje mu tego szczurzego chrobotania jedzeniem po podlodze.
    Kurtyna.

    Podziękowali 2Bea Katia
  • edytowano czerwiec 2017
    A to nie choroba ????

    edit. bo my tu o przemęczeniu i takim czasowym nieogarnianiu :)
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.