Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

600 tysięcy +

1568101123

Komentarz

  • Była po prostu wtedy biedna
    Przyjęła to dziecko. Nie usunęła. Po takim badaniu nie trudno o nieszczęście czy załamanie nerwowe 
  • @Polly moim zdaniem Polska nie jest przyjazna dla ludzi. Ceny wysokie, zarobki niskie, nawet drożej w niektórych miejscach niż na zachodzie. Służba zdrowia? Źle. Szkolnictwo też niskiej jakości jako całość. Ludzie często smutni, mało uśmiechu na ulicy, chociaż to chyba się zmienia. Mentalność niektórych taka aby tobie było gorzej, bo mi jest. 
  • M_Monia powiedział(a):
    Matuleczka piszesz tak bo jest to po Twojej myśli a ja rozumiem zbulwersowanie części katolików 

    Dar rozumu jest jednyn z darów Ducha Świętego. Dlaczego jakichś katolików bulwersuje, że papież mówi o używaniu tego daru?
    Podziękowali 1Klarcia
  • Ja już pisałam że ludzie nie chcą dzieci nie z powodów problemów finansowych, ale ponoć krytykuję PiS i jestem nastawiona źle do rządu i stąd moje wątpliwości. Bo ponoć nic co PiS robi mi się nie podoba. Mspanc. 
    A generalnie ludzie nie chcą mieć dzieci bo komplikują życie i negatywnie wpływają na poziom konsumpcji. I moim zdaniem żadne odgórne działania tego nie zmienią. 
    Podziękowali 3OlaOdPawla asiao Bea
  • Poznałam kobietę niechętną na dzieci, która po poznaniu właściwego faceta zmieniła zdanie. Osób szczęśliwych w małżeństwie, które nie chcą mieć dzieci nie znam. 
    Podziękowali 5aga---p isza Katia jan_u Klarcia
  • edytowano wrzesień 2020
    Agmar powiedział(a):
    Ale nasza emerytura jest niepewna, zus w końcu padnie (tylko nie wiadomo jak szybko/późno to nastąpi) a i tak nie widzę żeby to wpływ miało.


    System emerytalny w Polsce jest powiązany z państwem jest jego zobowiązaniem. Padnięcie ZUS-u oznacza bankructwo państwa. To prawda że państwa czasem bankrutują, ale zazwyczaj rzadko, co kilkadziesiąt lat. Zazwyczaj zanim zbankrutuje system emerytalny, obywatele zostana wyciśnięci jak cytryna na obecnych emerytów. W luźnych rozmowach niektórzy twierdzą że ZUS padnie, ale tak naprawdę sami zachowuja się tak jakby w to nie wierzyli. Zawsze podświadomie uważamy że jakoś to będzie, że Polska nie zniknie z mapy i jakaś tam emerytura będzie.
    A pamietasz jak żartobliwie mówiono, że za wzrost dzietności zaraz po stanie wojennym odpowiada to że Polacy siedzieli w domach i nie mieli nic innego do roboty ? A czy czasem nie było wtedy własnie tej niepewności o przyszłość ?
  • No to nagrody dla dzieciatych i nie tylko emerytura dla matek 4+ tylko juz jakis niewielki dodatek od 1 dziecka i dla matek i ojców pracujących w przeszłości i niepracujacych.
  • edytowano wrzesień 2020
    Nie uważam za ludzkie fundowanie ludziom biedy żeby mieli więcej dzieci.
    A z tą dzietnością po stanie to podobno związane były wyłączenia prądu - co tu robić przy świeczce i podobno "im ciemniej tym przyjemniej" 
  • TecumSeh powiedział(a):
    Odrobinka powiedział(a):
    Ja już pisałam że ludzie nie chcą dzieci nie z powodów problemów finansowych, ale ponoć krytykuję PiS i jestem nastawiona źle do rządu i stąd moje wątpliwości. Bo ponoć nic co PiS robi mi się nie podoba.

    Dokładnie tak.
    Tobie się - co dość dziwne - nie mieści w głowie, że niektórzy MAJĄ problemy finansowe.
    I oprócz tego że są ludzie którzy mają pieniądze a dzieci nie chcą - są też sytuacje dokładnie odwrotne. I tego nie możesz dostrzec.
    Nie możesz? Eee gdzie tam. Nie chcesz.

    Owszem miesci. Natomiast bardzo niewielu znam ludzi którzy uzależniają swoją decyzję posiadania dzieci od pieniędzy.  A już od zawrotnej kwoty 500+ na dziecko to takich w ogóle nie znam.
    Tak są takie osoby. Co z powodu braku kasy na dzieci się nie decydują. Tylko tu żaden program socjalny nie pomoże. 
    Ludzie w wielu przypadkach myślą że możliwości finansowe zależą od liczby osób na utrzymaniu. 
    A to jest bzdura.
    Btw. Wygodnie tak sobie wycinać fragmenty wypowiedzi bo dalej napisałam czemu moim zdaniem nie chcą mieć dzieci. No i wsadzić rozmówcę do szufladki nie lubię PiS zamiast odnieść się merytorycznie do wpisu. 
    Ja nie ganie rządu za 500+. Uważam że to było dobre posunięcie. Natomiast myśleć trzeba perspektywicznie. Owszem pod pewnymi względami łatwiej się żyje finansowo niż za PO.
    Tylko ja nie do końca traktuję rządy PO jako punkt odniesienia dla rządu PiS.
  • @odrobinka ale jakby tak się popatrzeć to łatwiej jest zapewnić nowe ubrania czy aparat na zęby jedynakowi zarabiając te pare tysięcy na miesiąc niż czwórce czy piątce dzieci. mniej osób to na ogół mniej wydawanych pieniędzy, oczywiście przeciętnie, bo są różne sytuacje. 
  • Niektórzy ludzie w ogóle nie mają dzieci bo nie czują tego, albo są za młodzi albo mają różne powody
    Podziękowali 1Klarcia
  • TecumSeh powiedział(a):
    Hamal powiedział(a):
    2) niepewność starości - należałoby zlikwidować obowiązkowy system emerytalny.
    Aha, i wtedy z uwagi na brak systemu emerytalnego ludzie, którzy nie chcieli mieć dzieci nagle je zechcą?
    Wolne żarty, albo skrajnie niepoważne myślenie. Jeśli ktokolwiek chce mieć dzieci tylko z tego powodu to już współczuję tym dzieciom.

    Możesz sobie do woli to krytykować, ale jest to bez znaczenia bo tak już po prostu jest, niezależnie jak w kategoriach moralnych oceniasz sobie takie postępowanie. 
    I kolejna sprawa - nie NAGLE zechcą. To jest po prostu impuls który powoduje zmiane podświadomego podejścia do potomstwa, i powolne, stopniowe zwiekszanie przyrostu naturalnego. Nie poruszam tu strony moralnej tylko techniczną.
    To nie jest jedyny impuls prowzrostowy, podawałem - religijnosć.
    To jest jak z wolnością gospodarczą. Fakt jest taki że gdzie wprowadzisz wolność gospodarczą tak ludziom żyje sie lepiej, ale to nie jest tak że jak ja wprowadzisz to NAGLE od razu juz stajemy sie bogaci. Najpierw odbudowuje sie zaufanie do państwa, bo skąd wiesz że dzis wprowadzają wolność gospodarczą czy jutro jej nie zniosą ? Potem powoli powoli sie dorabiasz bo z braku poprzednio tej wolności w kraju jest syf, brak kapitału, brak własności, zniechęcenie, i to wszystko powoli sie odbudowuje. Ważny jest impuls nadający kierunek.



  • Jak nie ma za dużo kasy, to ma się ograniczone możliwości aktywności, rozrywki. I dzieci mniej zmieniają życie. Więc faktycznie socjal na dzieci może bardziej skłaniać do rodzenia niż po prostu wzrost zamożności. 

    Co do emerytury i dzieci. Nie zgodzę się, że to byłby impuls. Biedny może i oprze swoją emeryturę na dzieciach.  Ale ile bez socjalu ich utrzyma, a jak państwo ma utrzymywać dzieci, to jaka korzyść? Druga sprawa, czy te dzieci jak dorosną będą w stanie utrzymać swoją rodzinę i jeszcze rodziców? Czy znowu popłynie socjal?

    A bogatszy? Ograniczy liczbę dzieci tak, by sobie spokojnie odłożyć a nie będzie myślał o urodzeniu większej liczby dzieci by go utrzymywali na emeryturze. Dodatkowo skorzysta na braku przymusowego ZUSu
  • Pieniądze się ma z pracy. Jak się ma dobrą pracę i pensję to wydatki nie rosną proporcjonalnie wraz z liczbą dzieci. Dzieci to też motywacja do zarabiania pieniędzy. Do szukania możliwości lepszego zarobku. My mamy więcej teraz niż mieliśmy z dwójką i trójka dzieci. Przy małej rodzinie wystarczą mniej i tu tylko wlasna ambicja każe szukać czegoś ponad. Osoby mające dwoje dzieci najczęściej pracują byle gdzie na etatach. Wystarczy im zarobek rzędu 3000 zlotych. Dodać 1000 zł z 500+. W dwie osoby mają 7000 zł. U wielodzietnych najczęściej jedna osoba powinna zarobić około 7000 minimum, żeby się utrzymać na odpowiednim poziomie a to zmusza do szukania ambitniejszej pracy, otwierania działalności itd.
    Nam na spokojne życie i wystarczy na wszystko ok. 10000zl. Mimo że dzieci mamy 3x tyle co rodziny z dwójką. Mamy niższy dochód na osobę ale koszty kolejnych dzieci są niższe niż pierwszej dwójki.
    Podziękowali 2Klarcia Katia
  • Ja znam dużo osób z 1,2 a nawet z żadnym, co ma ambicję zarabiać nawet więcej, ale nie dla dzieci, oceniasz chyba po sobie.
  • edytowano wrzesień 2020
    Odrobinka powiedział(a):
    Pieniądze się ma z pracy. Jak się ma dobrą pracę i pensję to wydatki nie rosną proporcjonalnie wraz z liczbą dzieci. Dzieci to też motywacja do zarabiania pieniędzy. Do szukania możliwości lepszego zarobku. My mamy więcej teraz niż mieliśmy z dwójką i trójka dzieci. Przy małej rodzinie wystarczą mniej i tu tylko wlasna ambicja każe szukać czegoś ponad. Osoby mające dwoje dzieci najczęściej pracują byle gdzie na etatach. Wystarczy im zarobek rzędu 3000 zlotych. Dodać 1000 zł z 500+. W dwie osoby mają 7000 zł. U wielodzietnych najczęściej jedna osoba powinna zarobić około 7000 minimum, żeby się utrzymać na odpowiednim poziomie a to zmusza do szukania ambitniejszej pracy, otwierania działalności itd.
    Nam na spokojne życie i wystarczy na wszystko ok. 10000zl. Mimo że dzieci mamy 3x tyle co rodziny z dwójką. Mamy niższy dochód na osobę ale koszty kolejnych dzieci są niższe niż pierwszej dwójki.
    Gdzie tam. Liczba dzieci nie ma nic wspólnego z ambicjami zawodowymi rodziców. Mnóstwo ludzi mało dzietnych i bezdzietnych robi kariery i zarabia duże pieniądze. 
  • Przed era 500+ grupa narażona na biedę, a nawet ubóstwo były właśnie rodziny wielodzietne. Nie emeryci, nie single, tylko właśnie dzieci żyły w ubóstwie.
  • @Odrobinka i tu mamy zderzenie z rzeczywistością...3 tys to  u nas naprawdę dobra pensja rzadko widziana. 7 tys? Suma dla mnie nie do pojęcia, mąż teraz 4 bierze to się czujemy jakbyśmy Pana Boga złapali za nogi bo w tych realiach to są naprawdę bardzo duże zarobki. 
  • edytowano wrzesień 2020
    @agmar każdy ma inną rzeczywistość, dla Ciebie to dużo, dla niej może mało, dla mnie to spoko zarobki właśnie na 3-4 osoby, dla jednej też w sam raz. Zależy od sytuacji życiowej i preferencji, potrzeb. 
  • Otóż to Agmar. W punkt. To samo pomyślałam. W naszych rejonach pensja 10 tys to mało realne. Nawet w dwie osoby nie wychodzi. No chyba że my tu na wschodzie to ci niezaradni życiowo. ..
  • Haha @AgataZi chyba masz rację z tym wschodem :D jak maż z premią dostanie 3 tys to jest dobra pensja :) bez 500+ byśmy leżeli i kwiczeli i już na pewno nie w 6 osobowej rodzinie...
    Podziękowali 1AgataZi
  • Otóż potrzeby są podobne wszędzie, brzuchy też takie same, ale realia są jakie są.
    Dla jednych i 10 tys będzie mało. inni za ułamek tej kwoty dadzą radę, bo nie mają wyjścia. 
  •  Ale domu za 2K też pewnie nie musicie wynajmować
    Podziękowali 1gabriela
  • Jak ceny wynajmu to nie wiem, ale podobny kredyt za dom musimy płacić. 
    Podziękowali 1OlaOdPawla
  • Za wynajem mieszkania płacimy 1000zł
  • gabriela powiedział(a):
    Za wynajem mieszkania płacimy 1000zł
    W Gdańsku, tyle kosztuje pokój z opłatami...
    Podziękowali 1asiao
  • edytowano wrzesień 2020
    W dużych miastach żyje się chyba jednak łatwiej. Na pewno jeśli chodzi o pracę i zarobki.
    Ale akurat ceny nieruchomości to jest kosmos. Mieszkanie w miarę  dobrej lokalizacji to około 9-10 tyś za m2
  • edytowano wrzesień 2020
    Nie musimy, ale kupilismy rudere - bo tylko na to nas było stac i efekt jest taki że zadłużylismy się po uszy żeby wyremontować aby dało się mieszkać, a teraz zadłużamy dalej na malutka dobudowka, bo jest tylko jeden pokoj i kuchnia, mieszkamy na wsi z dala od szosy, na paliwo miesięcznie (dojazdy męża do pracy plus dzieci do szkoły) ok 1200mies. Więc może i taniej niż za stancje ale z kolei inne koszty, jedyny plus jest taki że nikt mnie nie wygoni :) i dla tego plusa warte są wszystkie inne niedogodnosci
  • edytowano wrzesień 2020
    Zuzapola powiedział(a):
    Ja znam dużo osób z 1,2 a nawet z żadnym, co ma ambicję zarabiać nawet więcej, ale nie dla dzieci, oceniasz chyba po sobie.
    Przecież to właśnie napisałam. Że ludzi z mniejszą liczbą dzieci motywują własne ambicje a nie że takich ludzi nie ma.
    Natomiast ludzie z większą liczbą dzieci motywuje to że muszą więcej zarabiać żeby się utrzymać. Oprócz ambicji.
    To nie jest kwestia niezaradności.
    W Polsce są małe zarobki w stosunku do wydatków i 500+tego nie rozwiązuje choć trochę pomaga, ale roli zachęcającej do powiększenia rodziny nie ma bo koszty są większe niż 500zl na dziecko. Natomiast nie rosną geometrycznie wraz z liczbą dzieci. 
    Ja policzyłam że w przypadku naszych podstawowych wydatków 10tys to jest tzw normalne życie, żeby było w razie kiedy coś wyskoczy.
    Żeby było nie tylko na jedzenie i opłaty aleja zajęcia dla dzieci, na wakacje, na ewentualne koszty dentysty czy w razie choroby. 
    Na same stałe rachunki, paliwo itd wychodzi nam w okolicach 4000 zł. Powiedzmy że 2500-3000to jest jedzenie, środki czystości itd. To już jest 7000. A gdzie reszta? Buty, ubranie, wakacje, zajęcia, przyjemności.? 
    Nie uważam że to ma pokrywać socjal. 

  • A skąd wziąć dwie wypłaty, jeśli 3, 4 małych dzieci w domu?
    Podziękowali 3asiao Klarcia Bea
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.