Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Problemy okresu noworodkowego i niemowlęcego

1360361363365366452

Komentarz

  • edytowano sierpnia 2017
    @Mafja to jak, zupy bez marchewki gotowałaś do tej pory?
  • może przenieśmy dyskusje do przedszkolnego wątku, to jednak tam się nadaje idealnie a tu niech zostaną inne problemy?
  • uJa powiedział(a):
    może przenieśmy dyskusje do przedszkolnego wątku, to jednak tam się nadaje idealnie a tu niech zostaną inne problemy?
    ???
  • Rozszerzanie diety jest jak najbardziej w wieku niemowlęcym!
    w przedszkolnym, to się można martwić, tym że dziecko samowolnie chce rozszerzać dietę w złym kierunku. ;)
    Podziękowali 2Tesska Lome
  • Chodzi o watek przeszkole, specjalny dla malodzietnych. Zalozycielki watka co prawda odchowaly juz trzecie i czwarte dzieci, ale tradycja jest. 
    Podziękowali 1E.milia
  • Przedszkolny moze byc niewidoczny dla kazdego ale sie zgadzam ze lepszy na rozkminy kto ile spi ;)
    Na rozszerzanie diety byly tez inne watki.
  • A to sie tak da ze zamiast jednego posilku mlecznego da sie marchewke i na 3 godz spokój? Po pierwsze moze pluć i nie zjesc calej porcji. Po drugie ta marchewka przelatuje w calosci nie strawiona wcale poczatkowo wiec moze na 1,5 albo dwie godz plakac ze głodny. Nie ma tak latwo ze od razu sie przestawi i zje 200 ml słoiczka. Jednemu smakuje inny nie chce. Jeden ma zaparcia i nie chce wody za nic. Drugi chetnie pije wodę
    Podziękowali 1Tesska
  • U niektórych dzieci jest tak łatwo... Po prostu co się da pochłaniają, a u niektórych tak jak piszesz
    Podziękowali 3Skatarzyna Aga85 Tesska
  • Na szczęście mó MM jak dorwał inne żarcie, to mniam. Starsi mieli wybór, to wybierali mamusine...
    Podziękowali 1Tesska
  • karolinamika powiedział(a):
    A to sie tak da ze zamiast jednego posilku mlecznego da sie marchewke i na 3 godz spokój? Po pierwsze moze pluć i nie zjesc calej porcji. Po drugie ta marchewka przelatuje w calosci nie strawiona wcale poczatkowo wiec moze na 1,5 albo dwie godz plakac ze głodny. Nie ma tak latwo ze od razu sie przestawi i zje 200 ml słoiczka. Jednemu smakuje inny nie chce. Jeden ma zaparcia i nie chce wody za nic. Drugi chetnie pije wodę
    Jasne że się nie da przewidzieć pewnych rzeczy.
    Mój pije chetnie wodę lub herbatkę. 
    Pierwsze próby z ziemniakami i marchewką mamy za sobą. 
    Na razie nie pluje.
    Żyje nadzieja że będę sukcesywnie zwiekszać  posilki i je wzbogacać a wycofywać tzn zmniejszać porcje mleka.
    Akurat mamy ten posilek przedstrategiczną bo ostatnią drzemką.
    Choć zdaje sobie sprawe że może to trochę trwać.
    Mam nadzieję że będzie ok inaczej bedzir trzeba tak przenieść posilek żeby drzemki nie zawalać ale to sie w praniu okaże. 
  • Lwiesia powiedział(a):
    Przedszkolny moze byc niewidoczny dla kazdego ale sie zgadzam ze lepszy na rozkminy kto ile spi ;)
    Na rozszerzanie diety byly tez inne watki.
    Jak @wiesia znasz nazwe wątku dietowego to ja bardzo chetnie.
    Nie wiem czy przedszkole ma takie doświadczenie jak wy tu w tym wątku.
    Jeśli go zaśmiecam.... cóż przepraszam nowa jestem i też nie za bardzo mam czas grzebać w dalekich watkach forum.
  • U nas wszyscy wszedzie pisza, a jak wspomnialam - matki niby "przedszkolne" maja juz przewaznie troje dzieci :)
  • Albo 5..
    Podziękowali 2Marcelina E.milia
  • Małgorzata32 powiedział(a):
    Załozyłam nowy wątek. Może inni też skorzystają:bigsmile:

    Mojemu maluchowi ropieją oczka. Zwłaszcza po spaniu ma "zaklejone". Wiem, że to dośc częsty problem i moze się wiązać z zatkaniem kanalika łzowego.
    Póki co, doraźnie przemywam wodą. Ale może znacie jakieś bardziej skuteczne sposoby?
    Raczej tu nie zaglądam, choc sama założyłam ten wątek.
    Przeczytałam mój pierwszy post w tym wątku z maja 2011 i sie wzruszyłam.
    I na powrót zapachniało mi niemowlakiem
    Wrawdzie mi akurat dzieci nie przybyło, ale moj "maluch" juz idzie do szkoły. :)
  • edytowano sierpnia 2017
    A nasz najmlodszy skonczyl dzis 5 miesięcy. I przyznam fajnie się czyta te rozkminy nad jedzeniem z usmiechem trochę, bo kazdy poczatkujacy tak ma, ale przy piatym to juz nawet takie pomysly do glowy nie przychodza ani takie pytania, wszystko na wyczucie idzie. I dziecko żyje, także nie potrzeba sie zbytnio stresowac. Ja rozszerzalam diete zaczynajac od sloiczkow( o zgrozo!) owocowych, najpierw jeden na dwa dni, jak zasmakowalo to do tego kaszki troszke-gotowca. To tak az nauczy sie polykac i sprawnie jesc. Potem jak juz wieksze ilosci to gotuje owoce sama i platki jaglane, albo zupki.Ale na poczatku wdg. mnie sie nie oplaca takich malych ilosci przygotowywac samemu. 
  • A ja czytam i zastanawiam się czy za bardzo wyluzowana nie jestem ;)
    Nie wiem nawet jak, kiedy i w jakiej kolejności wprowadzalam pokarmy. Jako pierwszy dawałam chleb- skórki do ciamkania  :#
  • @mamaw, a wg mnie jak najbardziej się opłaca przygotować samemu. Mały garnuszek, kawałeczek warzywa, pokroić i bardzo szybko gotowe. Po co kupować coś, co stoi miesiącami w słoiku?
    Podziękowali 1gabriela
  • Ja nie rozumiem sloikowych jabłek,  jak jabłka są dostępne cały rok,  tanie a starcie jabłka zajmuje minute (choć i tak go nie taralam:d)
  • Mój skończył 7 miesięcy 2 tygodnie temu a dopiero zaczynam mu dawać stałe pokarmy bo remont miałam i nie bawię się w  jakieś obserwacje. Zupka z warzyw ...
  • edytowano sierpnia 2017
    Najszybciej - płatki jaglane (2-3 łyżki) na gotująca się wodę. Do ugotowanych (moment) zetrzeć na drobnych oczkach jabłko. Od razu temperatura posiłku do podania małej paszczy.
    Płatki jaglane odkryłam przy 6 dziecku :).

    W zależności od sezonu wrzucamy inne owoce.

    Podziękowali 1E.milia
  • mamaw powiedział(a):
    A nasz najmlodszy skonczyl dzis 5 miesięcy. I przyznam fajnie się czyta te rozkminy nad jedzeniem z usmiechem trochę, bo kazdy poczatkujacy tak ma, ale przy piatym to juz nawet takie pomysly do glowy nie przychodza ani takie pytania, wszystko na wyczucie idzie. I dziecko żyje, także nie potrzeba sie zbytnio stresowac. Ja rozszerzalam diete zaczynajac od sloiczkow( o zgrozo!) owocowych, najpierw jeden na dwa dni, jak zasmakowalo to do tego kaszki troszke-gotowca. To tak az nauczy sie polykac i sprawnie jesc. Potem jak juz wieksze ilosci to gotuje owoce sama i platki jaglane, albo zupki.Ale na poczatku wdg. mnie sie nie oplaca takich malych ilosci przygotowywac samemu. 
    No właśnie i żeby na wyczucie robić doświadczenie trzeba mieć.
    No i jak każda matka chciałabym aby wszystko odbyło się płynnie bez zakłóceń tak żeby i dziecku i mnie było dobrze a tak nie zawsze się da....
  • edytowano sierpnia 2017
    @Tesska, generalnie dziecko (dzieci) jest dobrym, nieustającym bodźcem uczącym rodziców elastyczności i pokory wobec tego, co by rodzic chciał.
    Czasami te "chcenia" są zbieżne, np. można zaobserwować regularność drzemek i tak "ustawiać" dzień, aby dziecko wtedy mogło zasnąć. A czasami tej regularności nie ma i trzeba nauczyć reagować się "tu i teraz" - o, TERAZ jest zmęczony, TERAZ jest głodny, TERAZ trzeba wszystko odłożyć i zająć się dzieckiem.

    Niezadowolone z życia dziecię będzie najprawdopodobniej płakać/ marudzić itp. Wtedy sprawdzamy: czy pielucha ok., czy nie za ciepło/ za zimno (karczek) - zwykle chłopcy wolą mieć chłodniej, niż się mamom wydaje, i - czy GŁODNE. I dajemy jeść. 

    Warto swoje "dorosłe" jedzenie tak gotować, żeby od razu Małemu Człowiekowi ze wspólnego garnka dawać. Teraz jest super sezon  - tylko brać i gotować zupy-kremy, z wkładką np. z jaglanki. 
    Moje nie na mm, ale w 5 msc. najmłodszy syn wcinał jako pierwszą zupę cukiniową, a potem całą resztę (był na diecie 3xbez, więc warzywa, kasze i mięso indyka było podstawą naszego żywienia). Zupa zastąpiła posiłek mleczny. 
    Zupy najlepiej "monotematyczne", żeby wyłapać ew. alergen. 
    Ja duszę na oliwie warzywa, dolewam wodę, przyprawiam, gotuję do miekkości i blenuję.
    Potem można w słoiczki po gerberach i ma się zapas. Mrozić można. 


  • ja moim w sloiki duze po majonezie wale... wczoraj po sloiczkowych marchewce z jabluszkiem i platkami jaglanymi darli sie caly dzien..ale to chyba z glodu
  • @kowalka
     zakręcasz te słoiki gerberki  i mrozisz ?
    wracam do pracy i może tych zup trochę bym pomroziła
  • Sama pasteryzowalam zupy. A mroze w plastiku jakies nadwyzki.
  • @Karolinka, różnie robię. Mroziłam kiedyś, teraz - przy dużej rodzinie i dużym dziecku (15 msc.) nie ma konieczności. Bo muszę mieć codziennie obiad, albo choć zupę :).

    Wiadomo - świeże lepiej, ale jak swoje zamrozisz to też ok. Można też zawekować, ale to zawsze przekraczało moje możliwości - wtedy masz "swoje" słoiczki, gotowe do jedzenia. 
    Myślę, że łatwiej by nawet mrozić w formie do muffinek, bo wtedy lepiej wyciągać porcje kolejne. 

    Od trzeciego dziecka gotuję wspólne jedzenie dla wszystkich, wtedy zawsze mogę zostawić trochę zupy na drugi dzień dla malucha, bez konieczności specjalnej obróbki.
    Co polecam. 

    Zupa warzywna to jest pół godziny pracy.
    Cukiniowa, dyniowa, jarzynowa, brokułowa, marchewkowa, szpinakowa... Mniam. :)
    Podziękowali 1wiesia
  • Już gdzieś pisałam, ale powtórze, bo może się przyda - takim jeszcze nie gryzącym szykowałam specjalne mięso do wzbogacania zupek warzywnych. 
    Gotowałam królika, starannie oddzielałam od kości i blendowałam gładko, pierwsze porcje jeszcze przecierałam przez sitko, ciut starszemu juz nie. 
    I teraz pomysł, z ktorego jestem dumna ;) na tacę, na papier do pieczenia narzucałam takie kupki papki, jak bezy i tak zamrażałam, po zamrożeniu pakowałam te pojedyncze porcje po kilka do woreczków i tak przechowywałam w zamrażarce. 
    Do świeżo ugotowanej zupy wrzucałam taką porcję i gotowe. 
    A zupa z samych warzyw, to naprawdę chwila. :)
  • boje się tego powrotu do pracy
    jak ja to ogarnę, mam też opiekunkę


    rożne są sposoby
    koleżanka robi jedzenie w niedzielę aż do czwartku, u mnie to się nie sprawdzi :( ;)
    obiad będe robić codziennie wieczorem

    i jeszcze gotuję 6 psom, ale to co 2 dzień się wydarza :)
  • A, i z innej beczki, choć tu się przewijającej.

    Planowanie jest bardzo dobre. Pozwala zobaczyć, gdzie w ciągu dnia jesteśmy, co miałyśmy zrobić np. ważnego (mi przy małych dzieciach wylatuje wszystko z pamięci).
    Ale, ale
    plan jest dla nas, a nie my dla planu.
    I plan jest po to, żeby go zmieniać, jak mawiał mój mądry hufcowy.
    Czyli - umiejętność rezygnacji z planu, jeśli się NIE DA. Najtrudniej się na to samemu zgodzić. Na zmianę MOICH planów. Oczywiście - najlepszych. 
    Są dni, gdzie wszystko idzie jak po sznurku. A potem - dzień, gdzie nic nie idzie. Albo leży i kwiczy, i my też. Życie.

  • edytowano sierpnia 2017
    kowalka powiedział(a):
    @Tesska, generalnie dziecko (dzieci) jest dobrym, nieustającym bodźcem uczącym rodziców elastyczności i pokory wobec tego, co by rodzic chciał.
    Czasami te "chcenia" są zbieżne, np. można zaobserwować regularność drzemek i tak "ustawiać" dzień, aby dziecko wtedy mogło zasnąć. A czasami tej regularności nie ma i trzeba nauczyć reagować się "tu i teraz" - o, TERAZ jest zmęczony, TERAZ jest głodny, TERAZ trzeba wszystko odłożyć i zająć się dzieckiem.

    Niezadowolone z życia dziecię będzie najprawdopodobniej płakać/ marudzić itp. Wtedy sprawdzamy: czy pielucha ok., czy nie za ciepło/ za zimno (karczek) - zwykle chłopcy wolą mieć chłodniej, niż się mamom wydaje, i - czy GŁODNE. I dajemy jeść. 

    Warto swoje "dorosłe" jedzenie tak gotować, żeby od razu Małemu Człowiekowi ze wspólnego garnka dawać. Teraz jest super sezon  - tylko brać i gotować zupy-kremy, z wkładką np. z jaglanki. 
    Moje nie na mm, ale w 5 msc. najmłodszy syn wcinał jako pierwszą zupę cukiniową, a potem całą resztę (był na diecie 3xbez, więc warzywa, kasze i mięso indyka było podstawą naszego żywienia). Zupa zastąpiła posiłek mleczny. 
    Zupy najlepiej "monotematyczne", żeby wyłapać ew. alergen. 
    Ja duszę na oliwie warzywa, dolewam wodę, przyprawiam, gotuję do miekkości i blenuję.
    Potem można w słoiczki po gerberach i ma się zapas. Mrozić można. 


    Ja właśnie tak buduje schemat drzemek.
    To znaczy 2x tak było i jak ustalaliśmy 4 drzemki i potem przy ustalaniu 3.
    Było tak że przez pewien czas trybiły jak w zegarku 4 drzemki, potem widziałam że trudniej mu się zasypia że jakoś te drzemki trzeszczą, że ich zadużo i pewnego dnia odmowił jednej z drzemek (żeby się rodzice nie nudzili 2 dni przed chrztem) no i później kładliśmy malego jak był na prawdę zmeczony i spał do oporu. Oczywiście pare razy się zdarzyły 4 drzemki i po mniej wiecej 2 tygodniach się unormowało na ok 1 miesiac. Teraz drzemki nie trzeszczą tzn wszystkie są potrzebne ale stały się plastyczne. Czasem ciut wcześniej się kładzie czasem ciut później. Do nastepnej zmiany jeszcze czas ale synek uczy nas plastyczności. Myślę że drzemki zależą od tego jak bardzo jest aktywny w ciągu dnia i co się dzieje.

    Jeśli chodzi o jedzenie to jesteśmy na samym początku. Na razie 3 dni była marchewka i było ok. Dziś trzeci dzień ziemniaki. Na razie było smakowanie a teraz myślę żeby przez kolejne 6 dni podawać na zmiane i zobaczę ile jest w stanie zjeść i jak to się ma do ilości mleka. Potem kolejne produkty. Myślę jeszcze o dyni i brokule, a potem będę zupkę wzbogacać w kolejne produkty.
    Bardzo cenna jest ta rada o monotematycznosci i chyba trzeba do tego dodać aby się nie śpieszyć.
    Ale jak pójdzie zależy od jutra, bo dziś się wściekał przy jedzeniu mleka i muszę jutro sprawdzić dlaczego.
    Smakowało mu bardzo. Jak widzi łyżeczkę to się trzęsie z radości. Bardzo ładnie je mimo że jezyk pracuje jak przy ssaniu, podczas jedzenia papki był zadowolony ale zdenerwował się jak poszłam po butelkę. Na chwilę sie uspokoił a potem się trochę denerwował i na zmianę uspokajał. Nie wiem czy to wynikało być może z tego że mleko jeszcze było a on się już najadał. Zostawil 10ml z 150ml a zjadl 40g papki ziemniaczanej. 
    To sie zbiega też z tym że dziś odkrył jak z pleców przewracać się na brzuch i jest za fascynowany i strasznie się frustruje że się meczy.
    Wiec takie dwa w jednym odkrywa że ma nową umiejetność motoryczną i że najada się  inaczej. Muszę jutro sprawdzić przy tej samej wielkościowo porcji jak bedzie reagował. Być może marudzenie to nadmiar wrażeń.
    No i tak kalkuluje ale głównie obserwuję i modyfikuje choć staram się go prowadzić ku nowym doświadczeniom ale nie chcę działać za szybko.

    Z tymi zupkami super pomysł ale pewnie jak będzie trochę bardziej doświadczony żywieniowo?
    O matko! Ale się rozpisałam.



Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.