Pierniczki

edytowano grudzień 2009 w Kuchnia
To najlepsze na świecie pierniczki wg przepisu mojej teściowej. Wklejam - bo szkoda, żeby się przepis zmarnował.

0,5 kg mąki
20 dkg cukru pudru
karmel z 5 dkg cukru
10 dkg masła
3 dużę łyżki miodu
1 dkg sody oczyszczonej
2 jajka

+ przyprawy - warto samemu zmielić zamiast kupować gotowe (do piernika). Dla dzieci to frajda.:bigsmile:

2 płaskie łyżeczki goździków
0,5 gałki muszkatułowej
1 duży cukier waniliowy
2 łyżki kakao
3-4 łyżeczki cynamonu
ziele angielskie
kolendra
pieprz ziołowy
anyż
(4 ostatnie niekoniecznie)

zrobić karmel, dodać miód - ostudzić
utrzeć masło z jajkami i cukrem, dodać karmel i przyprawy
na końcu dodać mąkę z sodą
zagnieść jak ciasto na pierogi
odstawić (najlepiej w folii żeby nie wyschło)
wałkować na grubość 0,5 cm - wykrawać pierniczki
piec 10 min w 220

na ciasteczkach układamy orzechy i migdały (przed pieczeniem). Po pieczeniu polukrować.
Pieczemy je w Mikołaja i przechowujemy szczelnie zamknięte.
Są pyszne. :peace:
«13456749

Komentarz

  • Dobra, w tym roku wypróbuję obydwa przepisy z myślą o choince.
    Tylko teraz powiedzcie, czy je upiec tuż przed świętami, ozdobić i od razu wieszać, czy lepiej wcześniej i poczekać aż zmiękną?

    I jeszcze jedno.
    Czy jak powiszą na choince do 2 II (czysta teoria, bo jak będą dobre, to do lutego nie dotrwają :wink:) to będą jeszcze jadalne, czy już tylko jako ozdoba?
  • Będą jadalne.
    To ja wkleję jeszcze przepis na moje pierniczki, szfecki. Nazywam je pierniczkami Pettsona (i Findusa). Ciasto teoretycznie powinno leżakować 4 tygodnie, ale trzy, a nawet dwa, w zupełności wystarczą. Trzeba upiec na parę dni przed świętami. Miękną szybciej, jeśli do słoja czy puszki dorzuci się skórkę jabłka.

    1 kg mąki
    1/2 litra miodu
    2 szklanki cukru
    1 kostka smalcu
    1/2 szklanki mleka
    3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej
    3 jajka
    szczypta soli
    1 torebka gotowej przyprawy do pierników, ale to nie wystarczy, do tego osobno:
    imbir
    cynamon
    gałka muszkatałowa
    kardamon (czasem trudno kupić, więc można opuścić)
    mielone goździki

    W dużym rondlu na małym ogniu rozpuszczamy miód, smalec i cukier na jednolitą
    masę i czekamy.
    Kiedy ostygnie dodajemy mieszając i ugniatając rękami mąkę, jajka, sodę
    rozpuszczoną w chłodnym mleku, szczyptę soli oraz
    przyprawy - do gotowej mieszanki dodajemy oryginalnych przypraw, tak by
    wszystkich było pół szklanki.
    Zagniatamy na jednolitą masę, odklejamy ręce, po czym
    miskę okrywamy ręcznikiem i folią, ale nie
    całkiem szczelnie i stawiamy w chłodnym miejscu (balkon, lodówka) na 4-5
    tygodni.
    Wyjmujemy, wałkujemy itd, piecze się 10-15 minut w 180 stopniach.
    Są genialne, a surowe ciasto ma się ochotę wyżerać, właśnie jak Findus.

    Przepis znalazłam w necie, autorka - Silje.amj.
  • wiecie że pierników jeszcze nigdy nie piekłam ..:D
    czuję się trochę zainspirowana :D:D:D
  • Te szfeckie piekła w zeszłym roku moja mama, z myślą, że będą na święta.
    Nie doczekały. Przyjechaliśmy my i dzieci pożarły w pół godziny całe kilogramowe pudełko.

    To rekomendacja była, jakby co.:wink:
  • z reguły piekę kruche ciasteczka. a pierniki... kurcze moze jednak, zwłaszcza po rekomendacjach :D:D
  • Rany, jak wy to przechowujecie ? U mnie zawsze wyniuchają , więc piec muszę przed samymi Świętami.
  • ruda megi:
    Rany, jak wy to przechowujecie ? U mnie zawsze wyniuchają , więc piec muszę przed samymi Świętami.
    Pieczemy ogromne ilości tego + kruche ciasteczka z gotowanych zółtek i orzechów zamiast mąki (też bardzo dużo) itd
    Nie da się ich uratować - ale o to przecież chodzi:bigsmile:

    Czy ktoś z Was robi może moczkę? Od wielu lat nie zgadzamy się z Reakcjonistą co do jej składnika podstawowego. On robi na kompocie śliwkowym i wlewa do niej zasmażkę. :fierce: a ja na agrestowym:jumping: Walka jest zaciekła, bo chodzi o pokazanie dzieciom, która jest ta prawdziwa. Reakcjonista ucieka się nawet do przekupstwa, by przeciągnąć dzieci na swą stronę.No i czy ktoś z was jeszcze robi trzy zupy?:crazy::crazy::crazy:
  • A co to jest "moczka"?
  • Ja robię jedną.
    A o moczce nawet nie słyszałam.:shamed:
  • Ja barszczyk i czasem grzybową. Jeśli dzieci nie chcą jeść to kompot z suszu z makaronem (czyli wychodzi na 3)
  • Wygląda na to, że jednak coś więcej.
    image
  • Moczka to podstawa.:bigsmile:

    Kupujesz w piekarni piernik, rozpuszczasz go, przecierasz przez sito i gotujesz na małym ogniu + bakalie (posiekane orzechy,migdały, rodzynki, figi, suszone śliwki, figi itp - to, co lubisz w dużych ilościach)dodajesz kompot , trochę soku z cytryny czy pomarańczy, cynamon - cały czas trzeba mieszać. My lubimy, gdy jest gęsta. Ja lubię słodko kwaśną a R. obrzydliwie słodką. Robimy tego dużo - całe święta stoi na balkonie. Jemy na zimno - to taki śląski świąteczny deser (choć podobny przepis znalazłam w kuchni francuskiej).
    Problem w tym, że jest jej tyle wersji, ile ludzi.
    Niektórzy dodają wywar z warzyw:fierce:
    Inni - piwo:fierce:
    jeszce inni rybę:fierce::fierce:
    Jedni jedzą na ciepło, drudzy na zimno.:swingin:
  • Kompot i makaron.
  • Moczka jest szczerośląska. Dość specyficzna mikstura, ale ja uwielbiam. Zagęszcza się rozmoczonym wytrawnym piernikiem.
    Monira, hmm, nie pomogę, bo u nas się robi na mieszance kompotu wiśniowego i agrestowego, z dodatkiem suszonych śliwek i gorzkiej czekolady, i oczywiście rodzynek, orzechów i migdałów.
  • U nas w tym roku bedą dwie zupy, bo tradycyjna w moim regionie rybna (z karpich łbów) i barszczyk dla męża-gorola i nienawidzącej karpianki siostry :bigsmile:
  • Ja też dodaję czekoladę.:bigsmile:
    1:0 dla mnie
  • u nas z zup tylko barszczyk z uszkami,
  • My jesteśmy tradsi kulinarni - u mnie była grzybowa, więc jest grzybowa, u R konopiotka - to ją ma, a u jego babci z kresów - barszczyk z uszkami. Ta konopiotka to jest coś. Ponoć powinni ją robić mężowie. Bardzo skomplikowana zupa i wymagająca sporo siły fizycznej. Tylko dla najtwardzych i najwytrwalszych.:bigsmile:
    Tradycja przechodzi z ojca na syna. I to mi się podoba.:bigsmile:
  • Nigdy nie jadłam! Może dlatego, że obie babcie młodo owdowiały i tradycja się urwała. Dobre?
  • A napiszesz jak się robi konopiotkę??? Mam męża Ślązaka, ale nigdy nie słyszałam ani o konopiotce ani o moczce. Może to dlatego, że on Ślązak opolski :) Dla niego najważniejszym elementem Wigilii jest makówka :)
  • Aaa, makówki oczywiście, jak najbardziej, mój Gorol musi miec dodatkową miseczkę, bo uwielbia. Ja lubię, ale moczka rulez.
  • Wanda:
    A napiszesz jak się robi konopiotkę??? Mam męża Ślązaka, ale nigdy nie słyszałam ani o konopiotce ani o moczce. Może to dlatego, że on Ślązak opolski :) Dla niego najważniejszym elementem Wigilii jest makówka :)
    Reakcjonista napisze, bom ja niegodna. Do tej zupy trzeba dorosnąć - kiedyś nie lubiłam, teraz uwielbiam.
    @Marcelina jak ty mogłaś wyjść za Gorola?:cry:
  • Monira z właściwą sobie ignorancją podała nieprawidłową nazwę zupy. Oryginalna nazwa to KNOPIOTKA i jest w naszej rodzinie przynajmniej od 4 pokoleń. Zupa robiona tylko raz do roku (w dużych ilościach - zwykle 12-15 litrów, żeby starczyło na całe święta) jest bardzo czasochłonna.
    Robi się ją tak:
    1. Goujemy do miękkości jarzyny: 1/2kg pietruszki, 3 pory, seler, 5 pasternaków, 3/4 kg cebuli. Przecieramy warzywa i łączymy z wywarem.
    2. Gotujemy DŁUGO 1/2 kg konopia (ziarna) - dobrze już na noc zamoczyć
    3. Za pomocą tłuczka wygniatamy "miąższ" z konopii i łączymy z wywarem z nich.
    4. Łączymy oba wywary.
    5. 1l ZIMNEGO mleka + 15 łyżek mąki - dodajemy do gotującej się zupy.
    6. 2 l GORĄCEGO mleka wlewamy na końcu do całości
    7. Dodajemy kostkę masła, 1/2 łyżki pieprzu, 1/2 łyżki cynamonu.
    Razem: ok. 12 litrów.
    Podajemy z kaszą gryczaną - najlepiej nie paloną, doprawiamy solą (na bieżąco - bo zupa się zwarzy) i/lub cukrem. Przechowywać w chłodnym miejscu.

    Zupa ma smak zupełnie niepowtarzalny - przynajmniej mi, który pamiętam ją z dzieciństwa, niezmiennie kojarzący się ze świętami.
    POLECAM GORĄCO!!!
  • (ziarna)
    :crazy:
  • To wyżej to moje:bigsmile:
  • Monira, codziennie Bogu za tego Gorola dziękuję :bigsmile: Zderzenie mentalności owszem, bywa widoczne, ale powiem tak: zawsze lepszy Gorol niż Cysarok :bigsmile:
  • :crazy::crazy::crazy:
  • cysarok... musiałam wujka googla pytać :shocked:
  • Bo to taka mocno lokalna animozyjka, pisałam kiedyś o tym. Cysaroki to nasi (Górnoślązaków) sąsiedzi, z dawnego zaboru austriackiego. Ogólnie - Śląsk cieszyński. Występują między nami gigantyczne różnice w mentalności i obyczajach.
  • Kupiłam dziś podstawowe składniki do pierniczków, no to teraz mówcie, który przepis wybrać??????????????
    :confused:
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.