Rozeznawanie woli Bożej w kwestii liczby potomstwa

2456794

Komentarz

  • O, mam:
    Tymczasem instruktorzy naturalnych metod zgodnym chórem twierdzą, iż NPR winno być wyuczone już w narzeczeństwie, jak najwcześniej, ponieważ gdy nagle zaistnieje pilna potrzeba zastosowania (strata pracy z dnia na dzień, nagłe wykrycie choroby uniemożliwiającej ciążę z racji toksycznych leków, etc.), zabraknie obserwacji retrospektywnej warunkującej znajomość modelu płodności, danych do kalkulacjiâ??
  • hehe
    nagła utrata pracy

    a jak się okaże, że źle wyliczyli, i jest dziecko
    to co wtedy ?
    nagły przypadek utraty wygody
  • Malgorzata:
    nagły przypadek utraty wygody
    Ale sformułowanie :rolling::rolling:
  • Rozumiem, że w razie nagłej utraty pracy dzieci już istniejące oddaje się na eksperymenty medyczne?

    Generalnie na wypadek nagłych wypadków w moim życiu powinnam se w łeb strzelić od razu, szybciej będzie i bez elementu zaskoczenia.
    Podziękowali 1Bea
  • Obserwacja retrospektywna, piękne. W ciągu sekundy wszystkie owulacje przelatują mi przed oczami.
  • :rolling::rolling::rolling:
  • Albo NPR na wypadek wojny.

    Kiedyś spotkałam się ze stwierdzeniem, że ludzie, którzy wydawali na świat potomstwo w czasie wojny byli nieodpowiedzialni.

    Odpowiedziałam, że byli bardzo odpowiedzialni, bo przecież gdy inni tracili zycie, to potrzeba było nowych ludzi, którzy później organizowaliby nowe życie
    Podziękowali 1Katia
  • Zabawny ten wątek się zrobił!
  • Zmęczony jestem, chciałem tu napisać o artykule, a poszło w innym wątku. Może tu wkleję?
  • Wklej, bo ten jest publiczny. Więcej osób przeczyta.
  • Ta pani tam pisze [na Christianitasie], że bezplanowiec nastawia się na nieograniczoną liczbę potomstwa. No chyba jakieś tam ograniczenie jest, bo przecież liczba owulacji, nawet mnogich, nie jest nieskończona.

    (Kiedyś gdzieś indziej ktoś mnie zapytał, czy w takim razie mamy się mnożyć jak króliki. Odpowiedź była prosta: jeśli jesteś królikiem, rozmnażaj się jak królik, a jeśli człowiekiem -- jak człowiek.)

    W ogóle liczba idiotyzmów znacznie przekracza liczbę akapitów. Dalsze przykłady:

    Myślę, że owa gotowość może być tutaj rozumiana jako wyrzeczenie się własnej woli

    Nie chcesz, to nie współżyj.

    Czy w Jego [Boga] woli zapisana jest ilość dzieci, które mamy począć?

    Czy to pytanie zadane serio? I na dodatek retoryczne, z dorozumianą odpowiedzią "nie"?

    Nie trzeba zatem go [rozwoju duchowego] sztucznie generować, jak robi to Kinga Wenklar, gdy zdaje się nazywać rezygnację z woli w kwestii prokreacji jedynym polem rozwoju duchowego

    Brnie i ustawia przeciwnika pod tezę. Ale są to niesamowite brednie. Najnaturalniejszy sposób postępowania katolickiego małżeństwa nazywa się "sztucznym generowaniem rozwoju duchowego"... Z tymi i innymi idiotyzmami rozprawia się ten długaśny artykuł, którego I część niedawno wkleiłem.

    W innych sytuacjach wybieramy aktywnie, a najlepiej, gdy szukamy Bożej woli, czyli tego, co najlepsze.

    Wybór tego, co najlepsze... "Czy chcecie przyjąć i po katolicku wychować..." "Pierwszym dobrem małżeństwa jest potomstwo".

    Rozwój cywilizacyjny pozwala nam dzisiaj decydować w niektórych kwestiach wcześniej niepodlegających pod wybór. Dzisiaj mamy NPR.

    He, he. jaka postępowa. Już w starożytnym Egipcie wiedzieli, kiedy można, a kiedy nie.

    Ale czy można mówić o współpracy Boga z człowiekiem, gdy nie pozwala On małżonkom współdziałać (przez rozumne decyzje), tylko, bez uzgadniania z nimi, narzuca im tyle dzieci ile sam chce?

    Dobrze Maciek napisał, to jest inna religia. Obawiam się, że ma więcej wspólnego z lucyferianizmem niż z chrześcijaństwem.

    Idąc tym tropem musielibyśmy przecież konsekwentnie stwierdzić, iż w każdej ochocie na seks skutkującej poczęciem był plan Boga-Stwórcy. Także w ochocie gwałciciela? Czy nie raczej plan diabła?

    Czy nie dostrzegamy tu ukrytego manicheizmu? Zło gwałtu nie polega na poczęciu, lecz na nieopanowaniu pożądliwości. Poczęcie jest zawsze dobrem i zawsze następuje z woli Bożej, nie z dopustu Bożego. To jest dogmat wiary (stworzenie indywidualnej duszy ludzkiej).

    Okropny tekst. Nie mam siły go dalej analizować.

    Czy ta osoba będzie brała udział w debacie? Nie chciałbym mieć do czynienia z kimś o takich poglądach.
    Podziękowali 1Katia
  • ja jeszcze wrócę do tego rozeznawania woli bożej , w kwestii potomstwa

    to co??
    każdej owulacji oni pytają Boga, czy teraz??
    i co??
    np przez 5 lat nie dostają odpowiedzi, czy co??
    czy może jednak jest tak,
    że sami decydują, kiedy, a potem wkręcają w to Boga, że tak chciał

    ale ze strony wynika, że układają puzzle w tym czasie
    to znaczy , że jak już całe ułożą to wtedy wolno??:wink:
  • "Na prośbę autorki tekst został usunięty".

    Czy ktoś ma skopiowaną całość? Chciałbym się jeszcze trochę popastwić. Google się wykeszował.
  • oooooo
    czyżby sie wystraszyła krytyki znowu:wink:
  • kurczę
    a chciałam właśnie sobie to zapisać i wydrukować:devil::devil:
  • "Na prośbę autorki tekst został usunięty".
    --------------------------------------------------
    Może to zapowiedź stanięcia w prawdzie?:wink:
  • ale w jakiej??? :wink:
  • Rozwój cywilizacyjny pozwala nam dzisiaj decydować w niektórych kwestiach wcześniej niepodlegających pod wybór. Dzisiaj mamy NPR.

    He, he. jaka postępowa. Już w starożytnym Egipcie wiedzieli, kiedy można, a kiedy nie.

    ____________________________________________

    Witku bardzo mnie to interesuje - rozwiniesz???
    Podziękowali 1Bea
  • Idąc tym tropem musielibyśmy przecież konsekwentnie stwierdzić, iż w każdej ochocie na seks skutkującej poczęciem był plan Boga-Stwórcy. Także w ochocie gwałciciela? Czy nie raczej plan diabła?

    _____________________________________________________

    To juz jest szczyp manipulacji...
  • "Ale czy można mówić o współpracy Boga z człowiekiem, gdy nie pozwala On małżonkom współdziałać (przez rozumne decyzje), tylko, bez uzgadniania z nimi, narzuca im tyle dzieci ile sam chce?"
    ---
    Nóż w kieszeni się otwiera... Bóg jest Panem, Przyjacielem, ale Panem, a nie partnerem.
  • Ten artykuł był tak głupi, chaotyczny, pełen błędów że nie dziwię się że w końcu Dracena usunęła. A pewnie i chłopaki z Christianitas musieli być mocno zażenowani że coś takiego zamieścili i pewnie też "życzliwie radzili"...
  • ProMama:
    Witku bardzo mnie to interesuje - rozwiniesz???
    Prawo mojżeszowe, które w higienicznych przepisach rytualnych wykazuje sporą zależność od nauki egipskiej (w końcu Mojżesz był przybranym synem faraona!), zakazuje współżycia przez siedem dni w czasie krwawienia, trafiając z ówczesnym NPR-em idealnie w okolice owulacji. Wyposzczony po tych dniach mąż raczej sobie nie odpuścił ;-)

    Z artykułu, który wkleiłem w wątku "NPR jest OK?":
    Hertz wyjaśnia, że również wiedza kobiet na temat okresów niepłodnych była szeroko rozpowszechniona w czasach biblijnych: â?žPrzepisy prawa mojżeszowego potwierdzały istnienie praktyki [naturalnej antykoncepcji] poprzez jej potępienie, wyraźnie zakazując stosunków seksualnych w tych [bezpłodnych] okresach.
  • knrdsk1:
    Ten artykuł był tak głupi, chaotyczny, pełen błędów że nie dziwię się że w końcu Dracena usunęła. A pewnie i chłopaki z Christianitas musieli być mocno zażenowani że coś takiego zamieścili i pewnie też "życzliwie radzili"...
    Czyli co, dać sobie spokój z krytyką?
  • knrdsk1:
    Ten artykuł był tak głupi, chaotyczny, pełen błędów że nie dziwię się że w końcu Dracena usunęła. A pewnie i chłopaki z Christianitas musieli być mocno zażenowani że coś takiego zamieścili i pewnie też "życzliwie radzili"...
    no bez przesady
    a jak "puszczali" do obiegu
    to gdzie mieli rozum??:wink:
  • Malgorzata:
    to gdzie mieli rozum??:wink:
    Ty uważaj, NPRowvcy się rozumiem podpierają
  • no własnie widzę, znaczy się

    "na prośbę autorki.........."
    a gdzie miała rozum jak pisała
    we wykresach tylko:cool:
  • Gregorius:
    [quote]
    Malgorzata:
    to gdzie mieli rozum??:wink:
    Ty uważaj, NPRowvcy się rozumiem podpierają[/quote]

    widac źle używają , słaba ta podpora we własnym rozumie:wink:
  • Myślę że zamieścili jako polemikę po prostu.
    A czy sens krytykować? Chyba szkoda czasu...
    Jakby zabrać się do rzetelnego krytycznego rozbioru tego artykułu to powstałby elaborat którego nikt nie byłby w stanie przeczytać, IMO.
  • @Witku, to wiem, myslalam ze cos jeszcze.Dzieki.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.