Rozeznawanie woli Bożej w kwestii liczby potomstwa

1235790

Komentarz

  • Wielkie dzięki, ruda fiono, za ten głos rozsądku.
  • Nie wiem, czy to głos rozsądku, raczej przedstawienie pewnego spojrzenia na rzeczywistość. Ale jest jeszcze inne. Takie, gdzie bierzemy pod uwagę stosunek do dzietności i rodzicielstwa. Znakomita część katolików znajdzie się wtedy po jednej stronie razem z antykoncepcjonistami. Od strony technicznej będą OK, bo zamiast tabsów, czy kondomów stosują NPR, ale postawa będzie jednakowa - wrogość wobec potomstwa. Jak mamy z nimi trzymać wspólny front?
  • Wiecie co, ja też nigdy nie rozumiałam tego "rozeznawania woli Bożej". Nie mam śmiałości żeby z całym przekonaniem stwierdzić, że Bóg chce dla mnie tyle i tyle dzieci. I stosowałam NPR ze strachu przed poczęciem, ze strachu, że sobie nie poradzę ze studiami, ze strachu co powiedzą rodzice, ze strachu o nasz byt materialny. I Bóg uszanował mój lęk. Ale nie poprzestał na tym. Krok po kroczku mnie z tego lęku uwalniał. Ukoronowaniem tego procesu była pierwsza dyskusja z wami na forum.
    I po miesiącu, czy dwóch dwie kreski na teście. Nieplanowane. Przyjęte z radością.
    Bóg wiedział wcześniej ode mnie, że jestem na to dziecko gotowa. I dał mi je właśnie teraz, a nie pół roku temu, kiedy przyjęłabym je pewnie z potwornym lękiem.

    I nie chcę już wracać do NPR-u. Pewnie będę musiała, bo mój mąż nie jest gotowy na pełną otwartość i nie wiem, czy kiedykolwiek będzie.

    I to jest w sumie do d... metoda. Zwłaszcza dla kobiety.

    Ale wiem jedno. Gdyby nie NPR, pewnie dziś byłabym na tabletkach anty i nie byłoby tej kochanej fasolki w moim brzuchu.
    Podziękowali 1Katia
  • I nie chcę już wracać do NPR-u. Pewnie będę musiała, bo mój mąż nie jest gotowy na pełną otwartość i nie wiem, czy kiedykolwiek będzie
    -------------------------

    Marteczka - a napuść małżonka na nasz główny wątek NPR-owy, a nuż? :wink:
  • Agnieszka&5:
    I nie chcę już wracać do NPR-u. Pewnie będę musiała, bo mój mąż nie jest gotowy na pełną otwartość i nie wiem, czy kiedykolwiek będzie
    -------------------------

    Marteczka - a napuść małżonka na nasz główny wątek NPR-owy, a nuż? :wink:
    Agnieszko, ja cały czas go proszę, żeby was trochę poczytał! I was bez przerwy cytuję, w dyskusjach:smile: ale jak groch o ścianę... No nie mam u niego autorytetu w tych sprawach, bo to zawsze on był tym co mnie zbłąkaną owieczkę nawracał...
    :shamed:

    Ale nie będę się poddawać:wink:
  • Marteczko, ludzie na szczescie sie zmieniaja :) bedziemy bombardowac modlitewnie :)

    zreszta, on jeszcze nie wie co to radosc ojcostwa, poczekaj az sie zakocha w swoim potomku, duuuuzo sie moze zmienic :)

    Nie martw sie na zapas, tak czy inaczej masz przed soba sporo czasu bez NPR-u :)

    zobacz ile w Tobie sie zmienilo przez kilka miesiecy, a Twoj maz ma tego czasu wiecej!!!

    ja czuje ze bedzie dobrze :D
  • a tak w temacie, nazwijcie mnie leniem albo czym chcecie, ale ja sie nie czuje kompetenta w tym rozeznawaniu i nie mam zadnych ciagot w tym kierunku. Nie mam pojecia, ile bede miec dzieci, nie mam pojecia, jakiej beda plci, i nie mam ochoty ani zamiaru w to ingerowac.

    I choleeeeernie mi z tym dobrze :D
    Podziękowali 1Katia
  • Pustynna on już się zakochał:bigsmile: To takie urocze, naprawdę nie poznaję mojego męża:bigsmile: Fasolka jeszcze nic nie słyszy, ale on już do niej gada, głaszcze, całuje:bigsmile: Pierwszego czerwca obudził mnie składając życzenia "z okazji dnia dziecka" naszemu potomkowi:rolling:

    I w sumie to nie chciałam marudzić, też czuję, że będzie dobrze...
  • ee, nie przejmuj sie, nie brzmialo jak marudzenie, raczej dzielenie sie watpliwosciami :) a te sa ludzkie i normalne, i lepiej je wypowiedziec na glos, wtedy latwiej je rozwiac :)

    edit: lit.
  • @marteczka - normalnie oczy mi zwilgotniały...!
    Kocham czytać takie świadectwa...! Piękne, jest to, co piszesz, wspaniałe...!:bigsmile:
    Będzie dobrze!!!:bigsmile::hugging:
  • Marteczko - ta ,, fasolka" już na pewno słyszy choć nie rozumie. Ale doskonale wie , że to jest głos jej taty.:wink:
  • Berenika:
    Wielkie dzięki, ruda fiono, za ten głos rozsądku.
    Ruda Megi to Fiona?? :shocked:
  • Agnieszka&5:
    I nie chcę już wracać do NPR-u. Pewnie będę musiała, bo mój mąż nie jest gotowy na pełną otwartość i nie wiem, czy kiedykolwiek będzie
    -------------------------

    Marteczka - a napuść małżonka na nasz główny wątek NPR-owy, a nuż? :wink:

    Oj tak to forum ma dziwne właściwości...
    Można z całkiem przyzwoitego npr-owca stać się kompletnie niezrozumiałym dla otoczenia katolikiem sprzed soboru albo nawet sprzed potopu:)
    I na co mnie to było...:bigsmile:
  • Agnieszka:
    liwka - poczytaj wątek NPR jest OK? - masz tam kupę informacji
    Dziękuję! Zaczęłam lekturę. Przepraszam jeśli kogoś uraziłam. Mam mnóstwo wątpliwości tym temacie.
  • Liwka, tu nie chodzi o to, że NPR zawsze jest złe, ale żeby nie traktować go jak katolickiej antykoncepcji, żeby zasada jaką ma być otwartość na życie, nie stała się czymś wyjątkowym, a zasadą zaplanowana co do godziny standardowa dwójeczka.

    Nie znam twojej rodziny, ale jeżeli twoi rodzice mają 9 dzieci, to jakoś nie wpisują się chyba w antykoncepcyjne rozumienie NPR:). Są sytuacje w życiu, w których odłożenie poczęcia jest jak najbardziej uzasadnione "ważnymi powodami", ja uważam, że każde małzeństwo musi samo tę sprawę przemodlić i starać się roztrzygnąć.

    Napisałam to po to, żeby nie było znowu, że forumowicze, uważają, że NPR jest zawsze i wszędzie najgorszą rzeczą na świecie.
    Podziękowali 1Agmar
  • A co z wolą Bożą objawiającą się w naszych pragnieniach?Ja modlę się żeby Pan Bóg przenikał moje pragnienia, żeby były zgodne z Jego wolą .
  • sorry, ze tak ostro
    (w koncu nowa jestem:wink:)
    ale co, jesli nie poczujesz pragnienie pojscia jutro do koscila?
    albo przebrac dziecku pieluche, ugotowac obiad?

    wiara to konkrety, nie jakies tam odczucia.
    Podziękowali 1Katia
  • marteczka:
    [quote]
    Agnieszka&5:
    I nie chcę już wracać do NPR-u. Pewnie będę musiała, bo mój mąż nie jest gotowy na pełną otwartość i nie wiem, czy kiedykolwiek będzie
    -------------------------

    Marteczka - a napuść małżonka na nasz główny wątek NPR-owy, a nuż? :wink:
    Agnieszko, ja cały czas go proszę, żeby was trochę poczytał! I was bez przerwy cytuję, w dyskusjach:smile: ale jak groch o ścianę... No nie mam u niego autorytetu w tych sprawach, bo to zawsze on był tym co mnie zbłąkaną owieczkę nawracał...
    :shamed:

    Ale nie będę się poddawać:wink:[/quote]W razie czego pamiętaj... mi nie trzeba dwa razy powtarzac.
  • Zgadzam się z Marteczką - że NPR jest dla kobiety ch*****.

    Nie jest fajnie w III fazie, a mąż czekał już tyle czasu i z niepokoju drżą mu ręce.
    Prześcieradło wygładził, nastrojową muzykę nastawił. A żona albo czuje, że "nie chce mi się" albo z poczucia obowiązku się zgodzi.

    Dla mnie to było straszne i jeszcze to, że na siłę w tej metodzie szuka się miejsca dla mężczyzny - "mąż ma budzić i podawać termometr". Budzik dzwoni, mąż śpi i ma wszystko w tyle. Potem się zasypia z termometrem, który czasem wziął i wypadł był i jak tu pomiar jest wiarygodny?
    Rola męża zazwyczaj sprowadza się do "Możemy już?"
    A jak przypadkiem źle coś obliczą to na żonę.

    Znam jednego faceta, który się całą sprawą zajmuje - wtyka żonie termometr w usta, oblicza i wykresuje z zapałem. Ale to jeden tylko egzemplarz.
  • "Rola męża zazwyczaj sprowadza się do "Możemy już?""- O to to! Dokładnie tak to wyglądało w moim związku. Aż się wkurzyłam i powiedziałam "sam sobie policz!"
    No i mam teraz dzidziusia w brzuszku:devil:
  • A ja odsyłam do wątku o ulubionych świętych - właśnie odświeżyłam jeden fragmencik, wklejony jakiś czas temu przez Małgosię32. Dla mnie w tym fragmencie streszcza się cała dyskusja o potrzebie "rozeznawania" ilości potomstwa...
  • marteczka:
    "Rola męża zazwyczaj sprowadza się do "Możemy już?""- O to to! Dokładnie tak to wyglądało w moim związku. Aż się wkurzyłam i powiedziałam "sam sobie policz!"
    No i mam teraz dzidziusia w brzuszku:devil:
    No, NPR może być też dla kobiety... fajowy:wink: Jeśli założenie jest prokoncepcyjne i magiczne "możemy już?" dotyczy fazy płodnej:shamed::shamed::shamed::wink: Wtedy odpowiedź brzmi... hy, właściwie nie brzmi:wink:
  • "wtyka żonie termometr w usta, oblicza i wykresuje z zapałem"

    To brzmi jak przemoc domowa.
    Podziękowali 1Katia
  • Mnie sie tez skojarzylo
  • agnieszkamamaani:
    A co z wolą Bożą objawiającą się w naszych pragnieniach?Ja modlę się żeby Pan Bóg przenikał moje pragnienia, żeby były zgodne z Jego wolą .
    Do mnie trafia to, co napisałaś, bo ciągle modlę się o wolę Bożą w moich pragnieniach. Proszę o, że by zabierał ode mnie te bezsensowne, żeby zabierał ode mnie strach. No i... uwalnia mnie od tego :bigsmile:

    Coraz mniej się boję i coraz bardziej otwieram.
    Bardzo ważne jest to, żeby tych swoich "pragnień" nie stawiać ponad Jego wolę.

    Myślę, że w tych wszystkich NPRowych watkach widać wyraźnie, jaka rolę odgrywa strach. I to jest troche strach przed świętością w ogóle. Głupi strach, ale bardzo ludzki. Boimy się krzyża, boimy się, że Pan Bóg zechce uczynić z nas świętych i w związku z tym będzie nas hartował w ogniu strasznych cierpień. W dodatku media i większosć ludzi straszy dziećmi, jakby to były potwory z kosmosu :devil:
  • My już planowalimy kolejne dziecko z mężem, ale mąż się obawia znów o zdrowie moje i dziecka.
    Przy drugim dziecku "wpadliśmy" że tak powiem jak Martyczneczka. Bo antykoncepcja była na odwal się. Tylko efekt był taki, że ważyłam 44 kilo zachodząc w ciążę, Zuzia urodziła się w terminie ważąc 2100, i później inkubatorek, duzo stresu, do tej pory są skutki mojego "nieprzygotowania" do ciąży.
    A wystarczyło poczekać trochę czasu, odpowiedzialnej do tego podejść, zregenerować się po chorobie.
    Ale jak mówi mój mąż "tak mialo być". :)
    Ale to prawda, tyle szczęścia nam to podarowało, tyle szczęścia i duzo smutku...
  • EEE tam, dbać o siebie zawsze - a nie tylko wtedy gdy sie dziecko planuje.
    Ja juz mam taki ciażowy styl życia - w drugiej połowie cyklu nie łykam swiństw - przecież to nic nigdy nie wiadomo :tongue:
    Podziękowali 1Katia
  • Jakoś ten termometr nie kojarzy mi się z antykoncepcją.
    Zapewne każdy kto przez dłuższy czas stosuje NPR doskonale zna objawy całego cyklu.
    A termometr jest mi potrzebny może 4-5 dni.
    Myślę, że nieprzypadkowo w cyklu są dni płodne i niepł. I tutaj jest miejsce na korzystanie z nauk NRP.
  • chyba rozpetalas wojne :wink:
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.