SZCZEPIENIA czyli rosyjska ruletka

1457910146

Komentarz

  • engerixa nie udało nam się kupic przez miesiąc... ani zamówić z żadnej hurtowni...
  • edytowano marzec 2012
    @AB gdyby Ci się udało daj znać...
  • U nas w aptece ponoć jest, jakby co ;)
  • @agga- jasne
    @mona- jakos mi szczególnie nie zależy... ;) na razie
  • Aaa o ja gupia i naiwna... no mi się też nie śpieszy, ale ja nigdzie nie zapisana.
  • Dziewczyny! Bardzo, bardzo Was proszę w imieniu mojej koleżanki Olgi! To bardzo dobrze zapowiadająca się młodziutka położna. Już pracuje w szpitalu w Piasecznie i na pewno wkłada w to całe serce. Ja jej to wypełniłam ale jestem marnym źródłem, bo nieprzyjemności mnie raczej nie spotkały gdyż unikam publicznej służby zdrowia.
  • edytowano marzec 2012
    Hehehe. Myśmy dziś mieli przeboje z panią "zaszczepcie na wszystko" pediatrą. Pani olana sikiem prostym, ale jakbyście słyszeli te historie o umierających na jej oczach dzieciach i panika, że dziecka nie zaszczepiliśmy...

    Ja prosty chłop jestem, ale moja mama pracująca w serologii grup krwi od lat wieeeelu, przyznała mi rację, że dziwne się wydaje szczepienie w pierwszych dobach życia, skoro szczepionka nie ma czego pobudzić, bo układ odpornościowy dziecka nie działa, a odporność jest z mleka matki. Powiedziała, że takim dzieciom przy zabiegach szpitalnych nie wykonuje się wielu badań na jakieś tam przeciwciała czy antygeny. Nie ma potrzeby, bo tych przeciwciał czy antygenów po prostu jeszcze nie ma.

    Co więc ma pobudzić taka wstrzyknięta martwa gruźlica? Kieszeń ordynatora...
  • Dziewczyny! Bardzo, bardzo Was proszę w imieniu mojej koleżanki Olgi! To bardzo dobrze zapowiadająca się młodziutka położna. Już pracuje w szpitalu w Piasecznie i na pewno wkłada w to całe serce. Ja jej to wypełniłam ale jestem marnym źródłem, bo nieprzyjemności mnie raczej nie spotkały gdyż unikam publicznej służby zdrowia.
    napisze potem.
  • osobiście szczepiłam się engerixem w sierpniu ubiegłego roku, mąż zaś w listopadzie (czyli raptem 4 miesiące temu). Kupiliśmy wtedy szczepionki bez problemu.


  • My "nieprzyjemności" mieliśmy tylko ze strony... teściowej! Bo ponaglenia przychodzą na ich adres. 
  • @Annana- jest inny dla dorosłych i inny dla dzieci. Ten dla dorosłych jest u nas dostepny. Ten dla dzieci nie.
  • @Katarzyno napiszę Ci i dam znać znajomym ;) 
  • pytanie 3 o " przesuniecie" szczepienia na pierwszy (!) tydzien zycia troche dziwne. Bo co to zmienia w sytuacji? Wg wszelkich ( tzn. nie mainstreamowych) zalecen dzieci powinno sie zaczac szczepic najwczesniej rok po urodzeniu. Moze nalezaloby zmienic to pytanie?
  • apropo szczepionek zakupionych poza przychodnią - moja przychodnia w sulejówku się wysprytniła i wydała zakaz szczepienia dzieci szczepionkami zamówionymi i kupionymi poza przychodnią.

    młody się urodzi to kartę szczepień będę trzymać pod pachą.

    @mona - u nas na szczęście jak trzeba odwlec wizytę na szczepienie, to nie trzeba chodzić, wystarczy zadzwonić - stały tekst u mnie że dzieci mają katar i są przeziębione - na co jedna mundra pani piguła, starszej daty kobieta stwierdziła pewnego razu, że katar nie jest przeciwskazaniem do szczepienia, i w ogóle to pani doktor zadecyduje czy moje dziecko jest przeziębione i trzeba odłożyć szczepienie czy też nadaje się do szczepienia - z deczka się z nią pokłóciłam wtedy, orzekłszy jej że dla jej przyjemności, nie będę ciągnęła gorączkującego dziecka do przychodni :)

    teraz niewiem gdzie młody będzie zapisany, jeśli w ogóle gdzieś będzie - i tak jeśli coś się dzieje zamawiamy lekarza do domu.

    teraz najmłodsza ma jeszcze do zaliczenia szczepienia 16-18 mc ale to pewnie odbębnimy na bilansie dwulatka.
  • @Annana- jest inny dla dorosłych i inny dla dzieci. Ten dla dorosłych jest u nas dostepny. Ten dla dzieci nie.
    A! To na to nie wpadłam
    @-)
    Nijak nie rozumiem dlaczego dla dorosłych jest "lepsza" szczepionka, a dzieci trzeba szczepić syfem.

    Coraz bardziej dojrzewam do tego żeby nie szczepić najmłodszej jak się urodzi. A jak to technicznie i formalnie wygląda w szpitalu jak pojadę rodzić? Mam mieć swój papier z deklaracją że nie wyrażam zgody na zaszczepienie? Czy po prostu nie podpisuję zgody na szczepienie... czy coś takiego dają do podpisania? Nie pamiętam z poprzednich porodów...
  • @Katarzyno, z przyjemnością odpowiem na pytania, ale najpierw mózg muszę włączyć (to dopiero po uśpieniu Anki).
  • Katarzyno, wysłałam na maila.
  • @Aga -  coś nie doszło :-(
  • Posłałam jeszcze raz.
  • Kurka, nie ma :-( A spróbuj może na aqq[maupa]engram.psych.uw.edu.pl
  • Zrobione.
  • Jest! Dzięki!
  • Katarzyno, ja też wysłałam Ci maila z odpowiedziami, chociaż nie wiem, czy moje będą mogły być wzięte pod uwagę.
  • @manna - dzięki! Będą mogły! :-)
  • @Katarzyno, poszło. Nie byłam jakaś wylewna,ale mam nadzieję, że się przyda.
  • edytowano marzec 2012

    @Joanna Maria


    Jeśli ktoś wierzy w (pseudo) naukowy dogmat, to zrobi wszystko, żeby go udowodnić, a wszelkie fakty i dowody przeciwne wyśmieje, zignoruje albo uzna za fałszywe. 



    Racja, jak ktoś wierzy w szkodliwość szczepionek, to zrobi wszystko, żeby szkodliwość udowodnić, a wszelkie fakty i dowody przeciwne wyśmieje, zignoruje albo uzna za fałszywe.

    Tak sobie kpię, ale tak naprawdę nie ma tu żadnej symetrii. Skuteczność szczepionek i ryzyko powikłań jest bardzo dokładnie zbadane i opisane. Nie znaleziono natomiast żadnych dowodów na tezy antyszczepionkowców.


    @ArturN:

      Dzisiaj argumenty przeciwko szczepieniom opierają się głównie na dotkliwości skutków ubocznych szczepień (ze względu na to, że koncentrują się głównie wokół uszkodzeń układu nerwowego i odpornościowego). I nikt tu nie mówi o procentowo wielkiej skali tych skutków. Wynikają one głównie z konserwująco-utrwalających dodatków. Jednak w sytuacji, gdy zapadalność (wśród osób nieszczepionych) na choroby przed którymi mają chronić szczepionki jest znacznie mniejsza niż chociażby w momencie ich wprowadzenia kilkadziesiąt lat temu, przechodzenie tych chorób jest też łagodniejsze (też dzięki lekom), i wreszcie skuteczność szczepionek bywa grubo poniżej 100% (i to tylko przez kilka lat), to w pewnym momencie szala ryzyka ciężkiej choroby się równoważy, a nawet przeważa na stronę stosowania szczepienia.  



    Dzisiaj argumenty przeciw szczepieniom opierają się głównie o kłamstwa, sfałszowane badania i anegdoty. Nikt nie zdołał wykazać zwiększonego ryzyka uszkodzeń układu odpornościowego i nerwowego po szczepieniach. Więc Twoje przeważanie również jest oparte na własnych fantazjach, nie na wynikach badań.


    Pierwszy link odnosi do bloga autora, który przeczytał artykuł autorów, którzy dokonali analizy tych samych danych do p. Kögel-Schauz. Przyjęta metodologia w artykule nie do przyjęcia: nie ma rozróżnienia pomiędzy dziećmi, które przyjęły 1, 2 czy 15 szczepionek. Wszystkie zostały wrzucone do jednego worka jako szczepione, nie ma się co dziwić, że w takim przypadku korelacja z powikłaniami wyszła bardzo mała albo żadna. Chciałbym zobaczyć w tym artykule związek pomiędzy zapadawalnością na choroby a liczbę szczepień czy rodzajem szczepień. Na takiej podstawie można dopiero wyciągać jakieś wnioski.

    Korelacja wyszła żadna. A jeśli szczepienia niosą ryzyko poważnych powikłań, to nawet takie badanie powinno owo ryzyko zauważyć. Inaczej wyszłoby, że jedno szczepenie jest całkowicie nieszkodliwe. Oraz powodzenia w znalezieniu w Niemczech dzieci szczepionych kilkanaście razy :)

    Mam nadzieję, że wobec pani Kögel-Schauz i jej nie-wiadomo-jakich metod badawczych również jesteś podejrzliwy. W zasadzie powinieneś być, bo w wymienianych przez nią schorzeniach, na które rzekomo częściej zapadają szczepione dzieci, nie ma autyzmu ani w ogóle żadnych poważnych uszkodzeń układu nerwowego i odpornościowego.


    ;Pytania obok głównego nurtu - czyli skutków ubocznych, bardziej o skuteczność szczepień. 

    Coś ty, podważanie skuteczności szczepień to bardzo szeroki (i zabawny) nurt w ruchu antyszczepionkowym.


    A to ma być argument? Zdjęcia dzieci chorych na choroby zakaźne i ich powikłania? Może teraz powinienem wstawić zdjęcia dzieci upośledzonych nerwowo, albo od razu trupy dzieci po śmierci łóżeczkowej? Żenada 


    Ostrzeżenie było, żeby ktoś wrażliwy mógł się przygotować. Zdjęć nie musisz wklejać, w każdym takim wątku zawsze pojawia się ktoś chętny opowiedzieć coś o swoich krewnych i znajomych, którzy zachorowali niby po szczepieniu. Różnica taka, że związek chorób z dolegliwościami, które widzisz na zdjęciach, jest doskonale udokumentowany. Związek upośledzeń nerwowych ze szczepieniami nie jest.


    Autor bloga tłumaczy, że Thiomersal nie jest szkodliwy, bo jest to rtęć w czystej postaci, ale związek rtęci (a czy ktoś twierdzi, że to jest czysta rtęć?) i ma inne właściwości. Co więcej dawka w szczepionce nie przekracza dopuszczalnej i że jest wydalana z kałem. Dalej pisze, że stosuje się go, bo jest tańszy i w związku z tym jest mniejszym złem w stosunku do potencjalnych korzyści, czyli likwidacji epidemii. Wyjaśnia jednocześnie, że nie jest zwolennikiem stosowania preparatów rtęci i że "Thiomersal ma niewielką toksyczność, co nie znaczy że żadną". Daje więc raczej argumenty przeciwnikom szczepionek niż zwolennikom.

    Autor dzieli się rzetelnie wiedzą, niczego nie ukrywa. Nie udaje, że thimerosal to woda mineralna, ale też nie kłamie, że to trutka na szczury.Nie zdziwię się, jeśli przeciwnicy szczepionek znajdą tam argumenty dla siebie, to żadna nowość, że nie potrafią porównywać ryzyk i nie wiedzą, że dawka czyni truciznę.


    Pewnie już wklejałam, ale pod tymi dwoma linkami można znaleźć więcej informacji na temat związków rtęci w szczepionkach i przede wszystkim dużo badań (takich publikowanych, a nie opowiadanych na youtube):

    http://migg.wordpress.com/2011/05/16/dziewiec-odpowiedzi/

    http://miskidomleka.wordpress.com/2011/05/17/dziewiec-odpowiedzi-–-tlumaczenie/





  • Coraz bardziej dojrzewam do tego żeby nie szczepić najmłodszej jak się urodzi. A jak to technicznie i formalnie wygląda w szpitalu jak pojadę rodzić? Mam mieć swój papier z deklaracją że nie wyrażam zgody na zaszczepienie? Czy po prostu nie podpisuję zgody na szczepienie... czy coś takiego dają do podpisania? Nie pamiętam z poprzednich porodów...
    Ja nie miałam z tym żadnych problemów - po prostu odmówiłam podpisania zgody.  Jeśli boisz się, że mogą nie dać Ci żadnej zgody do podpisania to może od razu miej przy sobie papier, że sie nie zgadzasz, ale generalnie powinni prosić Cię o podpisanie się w dokumentacji!
  • Ja też podeślę odpowiedzi jutro.
  • Annana, napisane pismo o braku zgody weź i złóż przy wywiadzie przed porodem. I neonatologowi przypomnij że się nie zgadzasz. Mi córkę z zapaleniem płuc zaszczepili i nikt nie pytał przed ani po. O kolejną już zadbałam:-)
  • Dziewczyny, bardzo dziękuję tym, co się zaangażowały! :-) Dostałam już 6 wypełnionych ankiet. Z moją to już 7. Jakby się jeszcze choć kilka zebrało, to moja Olga będzie zachwycona. Mogę ją naciągnąć, żeby nam potem pracę przedstawiła do zapoznania się, choć obawiam się, że ze względu na osobę recnezenta będzie musiała bardzo lukrować wnioski. Ale wnioski wnioskami, a treści z ankiet jednak pozostaną takie, jakie wpiszecie, a z nich wyniknie, że to nie niedouczona tępota uchyla się przed szczepieniem dzieci, tylko świadomi i odpowiedzialni rodzice.
    Czekam na jeszcze, jakby ktoś się skusił :-)
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.