Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Homeschoolersi są the best!

17810121341

Komentarz

  • Ps. ED jest dla twardzieli!....17-sty telefon w tym tygodniu, zeby sie umowic do p. pedagog....:eu::eu::eu:

    Qrcze, szybciej sama zbadam swoje dziecko.
  • To u nas jakoś łatwiej, wystarczyły dwa, bo za pierwszym razem razem pani "musiała pójść do pani dyrektor" :)

    Nomor kochanie miałeś opisać jak nasza Jagienka nie współpracowała podczas "badania" ;)

    Drugie spotkanie 25 lutego ( napiszę żeby zapamiętać ;) ) Już się nie mogę doczekać "opinii" :

    "Dziecko nie mieści się w żadnych ramkach, choć bardzo się starałam je tam umieścić. Należy niezwłocznie wysłać je do przedszkola, żeby je odpowiednio uformować" :wink::fingersear:
  • [cite] kociara:[/cite]8h/tydz-wydaje się mało, ale w indywidualnej pracy, gdzie czas poswiecony jest tylko jednemu dziecku-korzyści były(są) ogromne
    8h/tydz w nauczaniu indywidualnym daje wiecej korzysci, niż godziny w tygodniowym planie w toku zajęć w szkole

    Kwintesencja skuteczności dydaktyki ED.
    Swoja drogą skoro ustawodawca założył, że dziecku wystarczy 8 h ITN w tygodniu to musi zdawać sobie sprawę, że dzieci szkolne tracą jakieś 12-15 h w tygodniu na puszczanie baków w klasie.:cool:
  • nie złośćcie sie na tych, którzy niewiele wiedząc o ED krytykują i wydziwiają
    sama byłam nieprzekonana jescze jakis czas temu
    teraz jestem jak najbardziej za-choć uczciwie przyznaję, gdyby niektórzy moi rodzice "przymierzali" sie do ED, miałabym poważne wątpliwosci
    Chodzi o to, że wystarczy popatrzeć na efekty edukacji i wychowania we współczesnej szkole - są żałosne.
    Wypadałoby poszukać przyczyn, natomiast nauczyciele twierdzą, że wszystko jest w porządku i "tak ma być", a ED to tylko dla dziwaków, no i może zaszkodzić w socjalizacji:ag:
  • przede wszystkim w socjalizacji !!!! a przeciez to w zyciu najwazniejsze jest, nie ?:bigsmile:
  • I zdrówko, bo zdrówko jest najważniejsze.

    @Kociara: Co do orzeczenia -- napisałem nieco niżej, widziałaś?

    Co do godzin w naucz. ind. -- jasno z tego wynika, że rodzic w ED także nie musi spędzić z dzieckiem w zerówce czy I klasie 20 godzin tygodniowo, jak niektórzy sobie może wyobrażają -- i twierdzą, że nie mają na to czasu. I o to chodziło w moim wpisie.
  • [cite] Witek (dawniej RiW):[/cite]I @Kociara: Co do orzeczenia -- napisałem nieco niżej, widziałaś? .
    :shamed::shamed::shamed:
    dopiero później
    [cite]Witek (dawniej RiW):[/cite]Co do godzin w naucz. ind. -- jasno z tego wynika, że rodzic w ED także nie musi spędzić z dzieckiem w zerówce czy I klasie 20 godzin tygodniowo
    no jasne, ze nie musi-godziny pracy indywidualnej(z jednym dzieckiem) czy zindywidualizowanej w malutkiej grupce (2-5 dzieci)są znacznie efektywniejsze, niż z całą klasą
    ale-ze tak powiem-to jeszcze musi wiedzieć urzędas, który będzie decydował o tym i nie pdawnie na pomysł, że jednak dziecko w domu powinno tyle samo (co najmniej) uczyć sie, co w szkole

    edit:cytaty
  • Urzędasów ignoruję, nie mają prawa w tej kwestii nic orzekać. Jest ustawa i szlus.

    Mnie idzie o rodziców, żeby nabrali odwagi.
  • W sprawie nieklasyfikowania (nkl) z powodu frekwencji -- musi być ponad 50% godzin w całym roku (chyba że przedmiot jest w jednym semestrze/trymestrze), żeby nauczyciel mógł się zastanawiać, czy ma podstawy do ustalania oceny. Ale jeśli wszystkie sprawdziany są zaliczone itd., to i tak nie ma powodu do nkl.

    Oczywiście nieobecności muszą być usprawiedliwione.

    Ostrzegam jednak, że zdarzają się nauczyciele (?), którzy w takich przypadkach donoszą na rodziców do gminy/powiatu, wnosząc o ukaranie za niespełnianie obow. szk.
  • Właśnie a mnie ciekawi czy jak poradnia wystawi opinię niekorzystną dla dziecka, to dyrektor może znaleźć powód by nie przyjąć dziecko do swojej szkoły?

    Jeszcze jedno czy pismo dziecka w klasie I jest aż takie ważne?Kształty liter i cyfr?
  • Opinia nie powinna być korzystna czy niekorzystna, winna po prostu oceniać rozwój dziecka, a nie wypowiadać widzimisię autorów.

    Dyrektor nie musi w ogóle zważać na treść opinii, musi ją mieć załączona do wniosku, to jest wymóg formalny. Już pisałem, że ma to swoje dobre strony, gdyż jeśli coś zdiagnozują, to masz na piśmie, że dziecko może mieć z tym trudność, a nie że Ty nie umiesz go nauczyć.

    Jeśli będziesz miała problem, idź do prywatnej poradni. Nie jest to majątek (pewnie koło 150 zł), a na pewno nie zrobią Ci krzywdy. Jest taka np. w Gorzowie Wlkp.

    ul. Nowa 5
    66-400 Gorzów Wielkopolski
    tel. 95 728 50 70, fax 95 728 50 72

    Nie wiem, czy działa â?? nie dodzwoniłem się.

    Co do kształtów liter i cyfr -- dobrze jest, gdy dziecko z biegiem czasu coraz poprawniej je odtwarza, ale jeśli problem się przedłuża i nie ma postępów, można przypuszczać jakieś trudności w widzeniu lub motoryce.

    Od tego właśnie jest poradnia, żeby zdiagnozowała i napisała w opinii, zaleciła ćwiczenia itd., a nie od wypisywania idiotycznych poglądów pracowników poradni na ED w ogólności, a w Waszym przypadku w szczególności -- co się niestety zdarza. Choć nam się na szczęście nie zdarzyło.
  • Relacja ze spotkania w PPP:

    Z uwagi na fakt iż ostatnio moje dziewczynki mają ciągły niedobór taty (niezależnie ile go faktycznie razem spędzimy), jak tylko mamy czas razem to gadają. W takiej właśnie sytuacji znaleźliśmy się idąc na badanie. Przez dobre pół godziny córce mej nie zamknęła się buzia, po czym od wejścia do poradni córka moja wypowiedziała łącznie ze trzy zdania i to szeptem (w tym do pani psycholog około 5-8 słów:wink:). Pokolorowała za to piękny obrazek z domkiem, który dostała od pani, łącznie z narysowaniem rodziny głowonogów wokół domu (5 członków naszej rodziny oraz "ktoś" - Bóg jeden wie co pani psycholog z tego wywnioskuje:wink:). Przez dwie godziny opowiadałem Pani o naszych starszych dzieciach w głównej mierze. Jakie były powody, jakie są efekty, jak wygląda praktyka. Dwukrotnie Pani psycholog próbowała nawiązać kontakt z J., niestety bez większych efektów:wink: Np.: "J. wstań i poskacz na jednej nodze" Odpowiedź: "..." (i towarzyszący rozbrajający uśmiech mojej córki wyrażający: "Jaja se ze mnie robisz?"). Generalnie, tak jak się domyślałem, nie było szans na jakiekolwiek badanie bezpośrednie.

    Spotkanie Pani zaczęła od stwierdzenia, że właściwie to nie ma za bardzo narzędzi do badania takiego małego dziecka w kierunku gotowości szkolnej - a tego, jak sobie wyobraża, powinno dotyczyć badanie, tylko że tak naprawdę najprędzej za rok. W zamian powiedziałem pani, że potrzebuję od niej tylko papierek, bo całą ideę tego badania uważam za pomyłkę i niedopatrzenie przy tworzeniu prawa.

    Nie obyło się też bez prób nawrócenia mnie z ciemnej ścieżki za pomocą argumentów zdałoby się na wskroś racjonalnych. (Cytaty z pamięci)

    1.
    PP (Pani Psycholog): "No, dziecko które już ma kontakt z przedszkolem w tym wieku reaguje na takie polecenia..."
    N (Namor): "A po co jej to w tym wieku?"
    PP: "No, hmm... tak..." (rozbrajający uśmiech)

    2.
    rozmowa o planach na dalszą ED - podstawówka, gimnazjum.
    N: "Przy dostępnych informacjach nt gimnazjów, planujemy nie posyłać tam dzieci"
    PP: "To chyba zależy od podejścia rodziców... Znam takie osoby, które zmieniły szkołę z publicznej na prywatną i są zadowoleni"
    N: "W porównaniu do tej poprzedniej..."
    PP: "No, hmm... tak... (rozbrajający uśmiech) Może po prostu ten etap jest taki trudny."
    (... chwila dygresji o reformie itd....)
    N: "więc nie mamy po co posyłać tam dzieci"
    PP: "No, hmm... tak... (rozbrajający uśmiech)"

    3
    PP: "dzieci, które chodzą do przedszkola maja lepszy kontakt z grupą, bawią się w zaproponowane zabawy..."
    N: "nie przyszedłem do pani dlatego, że córka ma problemy ze znalezieniem się grupie, takie sytuacje jej nie dotyczą. W grupie rówieśniczej znajduje się doskonale. Co nie znaczy, że będzie się bawić w to co jej ktoś nakaże. Jeśli otrzyma przymus wykonania jakiegoś zadania, wykona je, ale zaznaczając, że nie jest to coś co robi chętnie."
    PP: "No właśnie (nadzieja w oczach) - dzieci powinny w tym wieku chętnie bawić się w grupie w zaproponowane zabawy."
    N: "Dlaczego? To dotyczy wyłącznie dzieci, które chcemy wychować na dobrych żołnierzy lub policjantów."
    PP: "No, hmm... tak... (rozbrajający uśmiech)"

    Ostatecznie Pani stwierdziła, ze ode mnie dowiedziała się już dużo, a teraz musi jeszcze bezpośrednio zbadać młodą, więc umówimy się na następne spotkanie. W przyszłym tygodniu więc zobaczymy się ponownie. Nie spodziewam się jakichkolwiek efektów, ale ponieważ J. się podobało (posiedziała przy ładnym stoliku i porysowała sobie:wink:) pójdziemy jeszcze raz.
    Nie wiem czy ta pani spodziewała się, że będę ją wspierał w zabiegach zmierzających do aktywizacji córki, ale ja siedziałem jak kamień - jako, że to ona to badanie prowadzi, nie ja.

    CDN

    A co do treningu pisma kształtnego, to jest o tyle ważne, że wraz z nauką pisma dziecko ćwiczy bardzo różne umiejętności. Kaligrafia sama w sobie nie jest już w ogóle potrzebna - tym bardziej, że ma niewielki wpływ na późniejszy charakter pisma. Ale - w moim mniemaniu - nauka kaligrafii w pierwszych latach nauki jest elementem niezastąpionym.
  • [cite] Witek (dawniej RiW):[/cite]
    Oczywiście nieobecności muszą być usprawiedliwione.

    Ostrzegam jednak, że zdarzają się nauczyciele (?), którzy w takich przypadkach donoszą na rodziców do gminy/powiatu, wnosząc o ukaranie za niespełnianie obow. szk.
    i co w tym dziwnego?
    i nie nauczyciele, tylko dyrektor/pedagog szkolny
    ja tak robię w wypadkach, kiedy uczeń wagaruje a rodzice nijak nie potrafią wpłynąć na zmianę zachowania dziecka, nie podejmują żadnych działań i nie robią nic, by pomóc dziecku a dziecko jest zagrożone demoralizacją
  • Pisałem o obecnościach usprawiedliwionych... I o nauczycielach, bo znam właśnie taki przypadek (przy okazji sam decyduje, czy rodzic słusznie prosi o uspr., czy nie, a nie chodzi tu o wychowawcę!).

    Co do dyrektora, to ma nawet taki obowiązek, jeśli obecności są nieusprawiedliwione.

    Ale nie o tym pisałem i nie o tym była mowa w wątku. Proponuję więcej uwagi w czytaniu.
  • qrcze, masz rację:shamed::shamed::shamed:
    ja mam dziś jakiś problem z rozumieniem Twoich wypowiedzi :confused:
    kawa-i będzie ok
    taką mam przynajmniej nadzieję
  • Powtorzę moje pytanie:
    "czy mozna edukować domowo przez I-III, a potem znowu do szkoly? Spotkaliscie sie z taką sytuacją? "

    Pytam na razie czysto teoretycznie.
  • Możesz zacząć od początku dowolnej klasy i przerwać kiedy tylko chcesz. Po prostu występujesz z wnioskiem o cofnięcie zgody i idziesz do szkoły.

    Jeśli jednak dziecko do tego czasu opuści więcej niż połowę zajęć danej klasy, licz się ze zdawaniem egzaminu klasyfikacyjnego.
  • Dzięki Namor, dzięki Witek,
    Z dobrych wieści jest to , że wychowawczyni będzie do nas przyjeżdżać , a nie osoba, która była mało życzliwa.I za to dziś dziękuję Bogu.
    Wychowawczyni ciągle wątpiąca w nasza ED ale chętna do współpracy.Marzy mi sie, by przez naszego syna otworzyły jej się oczy.
    A tak czekamy na wrzesień, kiedy już nikt do nas nie będzie przychodził,,,hm....

    Za tydzień w środę w poradni pojawi sie nasz 7 latek, chodzi nam i opinię, bo od razu przechodzi na ED. To dopiero będzie czary mary.Silna osobowość coś z gatunku J. Namora i Beci.Ciekawie będzie...
  • http://edudu.pl/



    moze sie komus przyda, nie sprawdzalam jeszcze strony
  • Hm... jesteśmy po wstępnym badaniu psychologicznym I. , pani zachwycona.Ja właściwie się zastanawiam czy jego poziomem inteligencji czy zdecydowaną różnicą w stosunku do postępów edukacyjnych W.

    Zadziwiające jest jak, to wszyscy, jakby w zmowie, uważają jak wiele I.straci, poprzez ta separację...(nie chodzenia do szkoły)

    Co do W. słyszę tylko, że szkoda, ze dziecko straci kontakt z klasą...Każdy na swój sposób wkłada swoje trzy grosze, by dziecko nie rezygnowało ze szkoły całkowicie...

    słuchajcie podpowiedzcie mi, jak uciec od ludzi, którzy zawsze na wszystko mają radę i to najlepszą...mam na myśli tutaj szczególnie środowisko nauczycieli.
  • jak wycofać się z życia szkoły? a może te klasowe wypady na wycieczkę , imprezy szkolne mogą być pomocne i nie takie krzywdzące dla naszego W.?
  • Dzięki Aga, musze lecieć, ale jeszcze zajrzę, jak dzieci pozwolą
  • Na wycieczki można jeździć, czemu nie? Nasze dzieci jeździły, jak było warto. Tyle że młodsze posyłaliśmy z jedną ze starszych dziewczyn.
  • Mam prośbę - czy znacie jakieś dobre książki nt. ED. Znalazłam dwie w necie, ale nie wiem czy warto je kupić.
    Jeśli możecie to bardzo proszę o namiary na jakieś dobre, sprawdzone.
  • Dla mnie dobrym początkiem była "Edukacja Domowa" Budajczaka. Daje taką podstawę do dalszych rozważań.
  • No właśnie o niej myślałam, nie chciałam jednak kupować w ciemno.

    Czy ktoś z Was zna książkę "Edukacja domowa w Polsce. Teoria i praktyka"?
  • [cite] Aśka:[/cite]No właśnie o niej myślałam, nie chciałam jednak kupować w ciemno.

    Czy ktoś z Was zna książkę "Edukacja domowa w Polsce. Teoria i praktyka"?

    Podobno to zbiór artykułów teoretyków i praktyków ED. Niektóre zbyt naukowe, ale podobno pozycja warta przeczytania. Piszę podobno, bo książki nie czytałam, bazuję na opinii osoby, która czytała.

    Budajczaka zaczęłam czytać i powiem szczerze, że dla mnie zbyt naukowe ;)
    Ale to moja opinia, Namorowi się podobała, ale on jest od teorii, a ja od praktyki, więc kwestia podejścia :) Pewnie jakbym miała z paniami z poradni rozmawiać, to bym przeczytała, żeby jakąś mądrością naukową zabłysnąć. A tak to Namora wysyłam niech walczy, a ja w domu grzecznie izoluje nasze pociechy :D
  • No ja właśnie mam wizytę w poradni 23 marca i chcę się trochę doszkolić :-)
  • Budajczak idealny na doszkolenie się żeby ci nikt nie podskoczył z naukowego pktu widzenia.

    My jesteśmy po drugiej wizycie naszej 5-latki. Było nieporównywalnie milej i lepiej z pktu widzenia przedmiotu badania. J. po godzinie przestała nawet mówić szeptem i wykonywała polecenia. Mam wrażenie, że pani zmieniła podejście od naszego ostatniego spotkania. Może 2,5 h rozmowy nt teorii i praktyki ED zaowocowało po przemyśleniu?
    W każdym bądź razie rozstaliśmy się bardzo miło i przyjemnie, bez przekonywania do zarzucenia prób izolacji dzieci itp. No i prawdopodobnie spotkamy się za rok znów, bo Pani uważa, że jeśli jedna opinia na etap, to przed pierwszym etapem szkolnym będziemy musieli powtórzyć badanie zrobione teraz. Nawet zasugerowała co ćwiczyć przedtem:bigsmile:
  • Marek Budajczak - książka rewelacyjna, dla mnie stała się wręcz skarbnicą wiedzy o edukacji domowej.

    Państwo Budajczakowie są pierwszymi w Polsce rodzicami, którzy zabrali swoje dzieci ze szkoły i przez kilkanaście lat uczyli je w domu. Dlatego nic ani nikt w Polsce nie może się równać z ich doświadczeniem. W dodatku są bardzo otwarci, chętnie pomagają każdemu, kto tego potrzebuje. Pan Marek prowadzi własną poradnię, więc jeśli ktoś ma jakiekolwiek problemy, np. z opinią, podaję nr telefonu i maila:

    Izabela i Marek Budajczak

    tel. 602 403 492

    homeed@poczta.onet.pl
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.