Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Homeschoolersi są the best!

1679111242

Komentarz

  • Pod koniec zeszłego roku słyszałam, że posłowie PIS wystąpią o to, by w tym roku nie posyłano jeszcze pięciolatków do zerówki, ale nie wiem, czy to już upadło, czy jest jeszcze szansa, że moje dziecko nie będzie musiało iść wcześniej do szkoły.

    Zastanawiam się, jak powinno brzmieć podanie: wnoszę o spełnianie obowiązku przedszkolnego czy szkolnego poza szkołą/przedszkolem?

    Czy mogą mi stawiać jakieś warunki, jakieś sprawdzenie umiejętności dziecka na koniec roku? No bo chyba nie egzamin?

    A jak w klasach I-III, czy nie będą egzaminować dziecka, żeby sprawdzić, czy ja go czegokolwiek nauczyłam?

    Z poradni psychol.-pedag. muszę dostać opinię w sprawie spełniania obowiązku przedszkolnego poza szkołą (czy w domu) - pytam, bo nie wiem, czy pani w poradni będzie wiedziała jak to nazwać i co ma zrobić. Jestem umówiona z panią pedagog na 1 marca, mam nadzieję, że zdążę ze wszystkimi papierami.

    Czy warto iść do pani dyrektor wcześniej, czy dopiero ze wszystkimi papierami z poradni?

    Proszę o odpowiedź i z góry dziękuję!
  • Nazwa opinii: post nr #224

    Jeśli w poradni jeszcze nikt się nie badał to na pewno najpierw zrobią wielkie oczy i będą prosić o interwencję panią dyrektor. Trzeba to przyjąć ze spokojem i poczekać aż znajdą odpowiednie zarządzenia ministerialne. Przygotuj się też na tłumaczenie każdemu po kolei skąd tak idiotyczny pomysł jak oddzielenie dziecka od grupy rówieśniczej, która jest mu do życia niezbędnie potrzebna.

    powodzenia! Ja idę z naszą zerówkowiczką na przyszły rok w najbliższy poniedziałek. Jak wrócę zdam relację:bigsmile:
  • Aha.

    Jeśli szkoła nie ma specjalnych wymagań co do kształtu takiego podania to tu są odpowiednie w pdf.
  • O to to...Witku, my dostaniemy z poradni orzeczenie o nauczaniu indywidualnym.Z tego co piszesz, to widzę, że korzystniejsze byłoby postaranie się o indywidualny tok nauki, z wybranym nauczycielem.
    Jesteśmy dalecy od tego, by go wozić do szkoły na wybrane zajęcia (przerabialiśmy to).
    To o czym piszemy potwierdza tez moje myślenie, ze osoby w poradni nie mają pojęcia w ogóle o możliwościach dla dziecka z różnymi trudnościami.
    A od tego być powinni.
    Teraz widzę, jak czytam, że bez sensu jest moje chodzenie do Poradni psychologiczno-pedagogicznej, kiedy to wystarczyłoby złożyć wniosek o indywidualny tok nauki do dyrektora szkoły.

    No ....chyba, że się mylę???
  • Do ITN też potrzebna opinia z poradni.
  • A ja sie pochwale, ze decyzja u nas zapadla! Po wczorajszej rozmowie z mezem postanowilismy, ze nasz 7-latek w przyszlym roku nie pojdzie do szkoly :bigsmile::bigsmile::bigsmile:

    Od strony prawnej mam prosciej niz Wy, bo musze tylko wyslac list z zawiadomieniem o uczeniu dziecka w domu do merostwa i do "inspekcji akademickiej", czegos w rodzaju naszego kuratorium.

    Przyznaje szczerze, ze jestem przerazona, czy i jak sobie poradze i czy w ogole naucze czegos syna :sad:

    W kazdym razie dziekuje, bo to dzieki Wam sklonilam sie ku opcji nauczania w domu :ih::ih::ih:
  • A potem jeszcze następny dzidziuś z innego wątku :bigsmile:

    A serio: może ktoś do pomocy by się jednak przydał z tym francuskim, zobacz na tych stronach, poszukaj kontaktów...
  • byliśmy. u pani psycholog. pani zdziwona, ale po badaniu przyznała, że dla Szymka lepiej będzie, kiedy wejdziemy w edukację domową. na 10 .03. jesteśmy umówieni z panią pedagog. z wiara patrzę w przyszłość :bigsmile::bigsmile::bigsmile:
  • My też dopiero na koniec marca...., wszystko przed nami.:cu:
  • No to teraz wiem już o co chodzi Witek,znowu dzięki.W poniedziałek idę rozmawiać z dyrektorem, jak to wszystko ugryźć.
  • Namor, dziękuję.
    Na pozostałe pytania pewnie znajdę odpowiedzi w trakcie rozmów z dyrektorem.

    Nawiasem mówiąc ostatnio jestem bardziej nerwowa, zastanawiam się właśnie, czy to nie jest już objaw lęku przed czekającymi mnie rozmowami.:sad:
  • Jestem po rozmowach i ciągle w szkole słyszę od nauczycieli, że może warto syna przyprowadzać na zajęcia angielskiego i religie w ramach tzw. socjalizacji. wiecie co, płakać mi się chce, bo nie mam już siły tłumaczyć, ze nie o to chodzi.
    Jutro komisja orzekająca i nie wiem co o tym wszystkim myśleć.Wspomóżcie mnie modlitwą. Mąż mi pisze, ze mam robić swoje i na nic nie patrzeć.

    Jeszcze dyrektor zachęca stanowczym głosem, by dziecko przyprowadzać na różne imprezy szkolne, by nie stracił kolegów. Jestem lekko zmęczona tym wszystkim
  • Jutro komisja orzekająca i nie wiem co o tym wszystkim myśleć.
    Jaka znowu komisja?? Przecież nie wydają orzeczenia, tylko opinię. No ale cóż, każdy orze jak może, by zarobić na ten państwowy etat...
  • Witek komisja orzekająca, by wyrwać chłopca z tego chaosu do końca tego roku, a potem edukacja domowa.
    Wiecie co, miałam porównanie jak nie chodzili do szkół i przedszkoli, teraz po feriach powrót i wolę i oni wolą bycie w domu.
  • Jeszcze dyrektor zachęca stanowczym głosem, by dziecko przyprowadzać na różne imprezy szkolne, by nie stracił kolegów. Jestem lekko zmęczona tym wszystkim
    Arletta, w ogóle tego nie słuchaj.

    Jacy ci pedagogowie są bezmyślni!!!!:angry:
  • Witek komisja orzekająca, by wyrwać chłopca z tego chaosu
    A, sorry, zapomniałem, że chodzi o inną sprawę.
  • Agnieszka63 z moich znajomych pedaogow zaden nie popiera ED - twierdzac ze to krzywda dla dzieccka
  • Mają rację, ED to krzywda dla ich (pedagogów) dziecka, wywołuje zagrożenie, że mamusia będzie słabiej zarabiać.
  • ProMama
    Ja popieram! Sama startuję od września.
    Jednego juz znasz....:wink:
  • Na świeżo jestem po komisji orzekającej...ogólnie nasze dziecko jest normalne i nie potrzeba mu nauczania w domu....jak się potem okazało,pani psycholog dostała telefon ze szkoły, że trudny jest do nas dojazd, bo aż dwoma autobusami!!!Dzwoniła niby życzliwa nam nauczycielka, że szkoda jej czasu na przesiadkę.Spytałam czy tylko to jest problem, na co ona, że tak. powiedziałam, ze jakoś to rozwiążemy. Potem wyszła sprawa socjalizacji, by dziecko miało kontakt z klasa.
    Na końcu pokornie, dusząc w sobie to wszystko przyjęłam z myślą, ze to walka o parę miesięcy dla mojego syna i podobno dostaniemy orzeczenie.Jak dostane papier będzie jasne.

    Nie pisze komentarza, bo już i tak osądziłam sporo, ale takie są realia-wynikające nawet ze znajomości.

    Ratunkiem dla nas jest ED. Tego jestem pewna.
  • Arletta, jeżeli nie dostaniesz orzeczenia to tylko jeden semestr, możesz często nie posyłać dziecka do szkoły tylko pracowac z nim w domu. Trzeba tylko pilnowac, aby absencja nie przekroczyła 50%, bo wtedy mogą chcieć jakiegoś egzaminu komisyjnego - to trzeba by było sprawdzić w przepisach. Chociaż znając lenistwo nauczycieli będą chcieli tego uniknąć
  • Bardzo ciekawy wywiad z Panią Izą Budajczak, która jako pierwsza w Polsce uczyła swoje dzieci w domu.

    http://www.niezbednik.strona.pl/luty1.11.pdf
  • http://www.niezbednik.strona.pl/luty1.11.pdf

    Zrobiłam to profesjonalnie, jak Sylwunia....:eb:
  • Wielkie dzięki. Może kiedyś i ja się nauczę:wink:
  • [cite] Mamatrojga:[/cite]Bardzo ciekawy wywiad z Panią Izą Budajczak, która jako pierwsza w Polsce uczyła swoje dzieci w domu.

    http://www.niezbednik.strona.pl/luty1.11.pdf
    Rzeczywiście budujące.
  • [cite] Bogusia3:[/cite]ProMama
    Ja popieram! Sama startuję od września.
    Jednego juz znasz....:wink:
    ale Ty Bogusia myślisz:bigsmile:, a reszta jest bezmyślna
  • Wlasnie dzis rano z mama sie poklocilam wlasna o ED ...
    ze matki uczace w domu, to takie co chca cos udowodnic, jakie to one sa "ach" i "och"
    zalamka normalnie
  • co do nauczania indywidualnego:
    -pieniądze na nie szkoła dostaje dodatkowo-zgłasza zapotrzebowanie
    -uczą nauczyciele przedmiotowcy, nie przypadkowi
    ewentualnie nauczajacy przedmiot pokrewny

    mogę pisac tylko o własnych doświadczeniach(prowadziłam takie zajęcia) oraz o tym, jak to jest u moich dzieciaków
    8h/tydz-wydaje się mało, ale w indywidualnej pracy, gdzie czas poswiecony jest tylko jednemu dziecku-korzyści były(są) ogromne
    8h/tydz w nauczaniu indywidualnym daje wiecej korzysci, niż godziny w tygodniowym planie w toku zajęć w szkole

    nie złośćcie sie na tych, którzy niewiele wiedząc o ED krytykują i wydziwiają
    sama byłam nieprzekonana jescze jakis czas temu
    teraz jestem jak najbardziej za-choć uczciwie przyznaję, gdyby niektórzy moi rodzice "przymierzali" sie do ED, miałabym poważne wątpliwosci

    i umówmy się-jak nie ma idealnej sytuacji i idealnych rozwiazań w kazdej dziedzinie życia, tak i ED nie ma jedynie samych zalet
  • "... z mama sie poklocilam wlasna o ED ... "

    Cóż sie dziwić poprzednim pokoleniom, jak młodym trudno to zrozumieć...
    Teściom nie zamierzam nawet wspomnieć, bo ujde za dziwaczkę...:wink:

    edit:
    czy mozna edukować domowo przez I-III, a potem znowu do szkoly? Spotkaliscie sie z taką sytuacją?
  • jeszcze jedno
    [cite] Witek (dawniej RiW):[/cite]Jutro komisja orzekająca i nie wiem co o tym wszystkim myśleć.
    Jaka znowu komisja?? Przecież nie wydają orzeczenia, tylko opinię. No ale cóż, każdy orze jak może, by zarobić na ten państwowy etat...

    zespoł orzekajacy zbiera sie zawsze w sytuacji orzekania o potzrebie nauczania indywidualnego
    w moje ocenie to taka troszke "ściema", bo orzeczenie o ni wydaje się na podstawie orzeczenia lekarskiego
    a nikt (psycholog, pedagog w poradni) nie ma mozliwosci podważyć opinii lekarskiej

    mam takich rodziców, którzy chcąc uchronić dziecko przed wymogami szkolnymi "załatwiają" dziecku nauczanie indywidualne, nawet wtedy, kiedy nie ma ku temu zadnych podstaw (ni przysługuje min ze wzgledu na stan zdrowia znacznie uniemozliwiajacy uczęszczanie do szkoły)
    nikt nie podważy decyzji lekarskiej
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.