Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Roraty

1679111217

Komentarz

  • Trwamy. Ale coraz trudniej sie wstaje. 
  • Mała czasem w kościele chce jeść. Dla mnie to nie problem - mam obszerne ponczo ;) A jak się naje, to zasypia grzecznie.
    U mnie starszaki nie protestują. Tylko bywają strasznie rozlaźli i czasem się strasznie kłócą ze sobą - np. o łazienkę, kto pierwszy.
    Podziękowali 1Gosia5
  • Mój J lepiej znosi roraty poranne niż wieczorne (ma 5 lat). Wczoraj cały kościół słuchał "ja chcę do domu, nie chcę tu być!" dopóki go do drzwi nie dociągnęłam... 3 minuty na mrozie i okazało się że w środku jest fajniej ;)
    Podziękowali 2madzikg Ania D.
  • Moj pieciolatek wstaje chetnie. Ale zwykle dosypia na tych roratach.
    No i hitem jest kakao- u M. na jednym kubku sie nie konczy.
  • Moja 5 latka nie chce chodzić na roraty wcale, kilka razy wzięłam na siłe, wierci się kręci,  wogole nie słucha, choć ksiądz mówi bardzo przystępnie, właśnie do dzieci. Daliśmy spokój na razie 
  • Ja z racji badań wczorajszych i dzisiejszj wizyty musiałam opuścić, ale przeziebilam sie i nie wiem czy jutro dam radę.. 
  • edytowano grudzień 2016
    Ja też nadal z najmłodszymi codziennie. Starsi z Tatą chodzą gdy mogą:) Miałam chwilę zwątpienia, gdy jedna z mam w szkole powiedziała, że wychowawca narzeka bo dzieci, które chodzą na Roraty śpią na lekcji. :(  Pytam ich a oni, że tak wszyscy śpią bo nie ma słonka. Więc chodzą spać o wiele wcześniej. Wstają chętnie i są wyspami bo śpią ponad 9 godzin. A gdyby spali na lekcji nie dostawali by dobrych ocen. A z tego co widzę oceny są jeszcze lepsze. :)
  • Dzielne jesteście. Dziś odsypiałam. Jutro chcemy się wybrać we dwoje z mężem...
  • Moje dzieci mnie zadziwiają, chętnie wstają 5.10 i bez marudzenia chodzą na roraty codziennie :)
    Bogu niech będą dzięki!
  • Dzisiaj znowu się udało, ale już odliczam, ile do końca. Chodzę ledwo żywa. Nie dla mnie poranne wstawanie. Dobrze, że mamy ED :)
  • Ja padlam. Chora jestem i nie byłam wstanie podnieść sie dzis. 
  • @Aga85 moje tak samo, nie chcą chodzić i już, a jest naprawdę fajnie, dużo znajomych dzieci, procesja z lampionami itd.
    no ale nie, tak raz w tygodniu je jakoś wyciągnę, ale nie częściej ;/ nie chcę za bardzo zmuszać, ale też nie chcę całkiem odpuszczać,  w końcu to już duże dziewczyny
  • U nas starsi chłopcy nie wstali, ale Mikołaj był pierwszy gotowy. on uwielbia roraty :)
  • Ja dziś sama byłam. :(
    Ciezko mi było wstac. Ale pomyslałam, ze skoro ciezko to tym bardziej musze isc.
    Podziękowali 2Skatarzyna AgaMaria
  • Małgosia miałam to samo :)  W ostatniej chwili dołączyła do mnie córka. Fajnie :)
    Podziękowali 1Małgorzata32
  • U nas znajomych dzieci nie ma, ale w przypadku E.- gaduły to nawet lepiej ;) Generalnie to formacja u nas idzie dość opornie... 
    Jak Wy to robicie, że wasze dzieci z własnych chęci tak regularnie chodzą? 
  • Starszych (11 i 13) motywuję tak, np: Jak nie wstaniesz, to dziś nie grasz na komputerze. Dziecko musi mieć wybór, a co to za wybór: ciepłe łóżko albo Roraty ;)
    Młodsi (7,6,4) za wafelka czy czekoladkę dadzą się pociąć, więc są nagrody dla dzielnych dzieci, co wstały na Roraty.
    Najmłodszy (niecałe 2) nie ma wyjścia, ale najmniej marudzi. Właściwie wcale. :)
    Podziękowali 1Aga85
  • U nas nagród i represji brak. Chodzą, bo sami chcą. Już szósty rok. Prawie zawsze w komplecie - ze dwa razy się zdarzyło, że któreś było jeden dzień chore.
    Podziękowali 1Aga85
  • Moje chodzą, bo chcą by ksiądz ich wylosował i by dostały bombkę choinkową :p
    Boję się, że będą rozczarowani, bo już niewiele dni zostało, a z tym losowaniem to nie tak łatwo, dużo dzieci chodzi...
    Podziękowali 1Aga85
  • Moi nie wiem czemu chodzą, wydawało mi sie ze motywuje ich kakao i drożdżówki po. 
    Jestem bardzo miłe zaskoczona bo w niedziele na wieść ze musza iść do kościoła- zawsze jest jęk. Zawsze. A tu ani razu . Lubią zbierać te naklejki. Lubią lampiony. Chyba podoba im sie ogólnie klimat ciemnego poranka. 

    Myśmy od sr do dzis opuścili. A jutro pójść nawet musimy bo zamówiliśmy msze sw roratnią w intencji chorej babci. 
    Choc jestem tak przeziębiona ze powinnam leżeć w łóżku cały czas, ale ze wszystko mi dolega tylko gorączki nie mam to wstane. 

  • Ja dziś z mężem byłam :)
    Dzieci śpią jeszcze
  • Dzisiaj zostałam w domu, mąż poszedł z chłopakami, najepszy był najmłodszy prawie 3 latek: chciał bardzo iść ale nie chciał się ubierać -no to mówię że w piżamie to wracamy do łóżka a on że idzie tak na roraty... ostatecznie uwierzył ze w piżamie go nie wezmą jak wywyjeżdżali z garazu... zdążył
  • Wracam do łóżka. Wstałam, byliśmy choć nocy nie przespalam i rano miałam 37,5 stopni. :(
  • Trzeci tydzień codziennych rorat za nami :) Dziś po raz pierwszy młodszy syn zrejterował. Mimo, że wstał, zaczął się ubierać, ale w końcu nie poszedł. Dotąd był codziennie. Starszy nadal chodzi codziennie, mimo, że naklejek nie zbiera ;)
    A dziś, przy wyjściu z kościoła jakieś małżeństwo zaczepiło nas, mówiąc, że nasza najmłodsza mobilizuje ich do codziennego przychodzenia na roraty. Bo skoro ona daje radę wstawać i codziennie przychodzić ( a jest tam zdecydowanie najmłodsza), więc oni też powinni codziennie być <3
  • @Jadwiga, a ile lat ma najmłodsza?
    @Katarzyna, bo już takie dzieci mam. Jak się nie zmotywuje, to nic nie zrobią. No kij i marchewka nieustająco. :(
  • @Gosia5, najmłodsza ma 4,5
    Podziękowali 1Gosia5
  • Motywacja w postaci słodyczy czy drożdżówki działa, ale za moment staje się rytuałem i ciężko się wycofać.
    Podziękowali 1MAFJa
  • @Gosia5 - ale chociaż jak motywujesz, to coś robią. Moi często kompletnie odporni na moje działania motywujące - angażują się w to, co ich pociąga. A jak coś ich nie pociąga, to trudno i prośbą i groźbą i przekupstwem zachęcić. Uparte bestyje.
  • edytowano grudzień 2016
    Chciałabym jutro dotrzeć, ale ślizgawica okropna. Może dojadę taksówką, a dalej po Mszy św. już ruszę na nogach...

    Już trochę solą i piaskiem posypią, a ludzie rozdepczą.

    Ale jak idę dalej do pracy, to już bez świecy, bo za ciężko.
    Moje drugie imię to Kombinacja. Moje życie to nieustanne kombinowanie.
  • W plecaku mam jeszcze książki i buty na zmianę. Spódnicę pracową trzymam w pracy w biurku. Tak jak Telimena w biurku.
    Podziękowali 1Milamama
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.