Na mój widok też każdy lekarz puka się w czoło W zasadzie od pierwszej ciąży słyszę, że nie urodze. Za mną 13 ciąż, 7 dzieci w domu + 1, co miał się 15 sierpnia urodzić ale wciąż nie chce wychodzić. Oby mu się zachciało.
U mnie w ubiegłym roku była podobna "statystyka". A nikt się nie "pukał". Wręcz przeciwnie, lekarze bardzo się cieszyli, że udało się odwrócić Małgosię i urodzić naturalną drogą, bo kto wie, co nas jeszcze czeka.
Ordynator szpitala w którym rodzę też ma 8:) Dlatego pojadę właśnie tam.
U nas już przy Maćku (3 dziecku ) miny strzelali lekarze na obchodzę jak mówiłam, która ciąża, ja problemu z donoszeniem i porodem nie mam (poza ciśnieniem) chodzi raczej o stan moich narządów wewnętrznych, w grudniu mi kichy czyścili to nie wygladalo to jak powinno w tym wieku
Ja z planów nikomu w rodzinie nawet się nie zwierzam. Ostatnio, w drodze na chrzest Franka, zapomnieliśmy Wiktora w samochodzie przed kościołem, a że on się o siebie nie upomnie, to posiedział z 10 minut. Siostra sobie zażartowała: "to znak, że chyba macie już dość dzieci", 30-latka w kilkuletnim narzeczeństwie, ciągle bez wyznaczonej daty ślubu. Jak myślę o naszym zmęczeniu ostatnim 10-leciem, to sama się sobie dziwię i naprawdę nie mam planu jak to udźwignąć. Ale też innej opcji sobie za bardzo nie wyobrażam, więc jakoś musi się ułożyć.
"urodzić naturalną drogą, bo kto wie, co nas jeszcze czeka. " --------- No więc jeśli nie stosuje się żadnych środków antykoncepcyjnych ani restrykcyjnie npr a stosuje się współżycie to raczej przyszłość jest przewidywalna
No ja po 2 cesarkach co prawda nie pod rząd ale jednak też się martwię co nas jeszcze czeka
Jak nie będziesz wsiadała do samochodu to jest duże prawdopodobieństwo a wręcz pewność że nie będziesz miała stłuczki ale.mozesz np poparzyć się wrządkiem w domu Możesz też zagrać w totolotka i wygrać milion albo nie zagrać i nigdy nie mieć szansy przekonać się czy wygrasz
@Polly ja mówię że wpadka bo inaczej rodzina by mnie już u czubków przed Maćkiem zamknęła - jakąkolwiek otwartość bywa krytykowana nawet w rodzinach katolickich
@J2017 zgadza się a jednak zawsze mam chwilę zawahania czy na pewno jest aż tak źle i czy ta decyzja wynika na pewno z tego a nie po prostu z mojego strachu..nawet zastanawiam się nad jakąś inną opcją że ok ciąża nie ale może jakaś inna forma opieki/pomocy innym dzieciom. Ogólnie dzieci bym więcej chciała ale ciąż to już nie
"urodzić naturalną drogą, bo kto wie, co nas jeszcze czeka. " --------- No więc jeśli nie stosuje się żadnych środków antykoncepcyjnych ani restrykcyjnie npr a stosuje się współżycie to raczej przyszłość jest przewidywalna
Też tak myślałam. A potem mi Pan Bóg pokazał, że mogę sobie myśleć,.co chce, on ma swój plan. Jedno dziecko wziął bardzo szybko do siebie, na kolejne kazał czekać dłużej niż psychicznie byłam w stanie wytrzymać w dobrej kondycji, a przy następnym obdarzył mnie dolegliwościami, które w mojej wyobraźni nie miały szufladki.
Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że to jest właśnie piękne i wartościowe w tym zaufaniu i przyjmowaniu.
@Dorotak o tak nigdy nie wiemy jaki On ma plan choć czasem chyba uchyla rąbka tajemnicy? Ja zaraz po Macieju czułam ze ma być kolejne ale pogodzić się z tym nie chcialam i dopiero ta sytuacja kiedy już byłam jedna nogą na tamtym świecie i widziałam cała tą sytuację chorych w szpitalu zaczęłam mieć wyrzuty że się zamknęłam na życie, może po to właśnie Bóg ja na mnie zeslal? No i pojechałam do Radecznicy pomodlić się o to otwarcie na życie, a że Antoni szybki orędownik to szybko się otworzyłam choć wg mnie szans nie było Bóg chciał Bóg dał, ale odczuwam to tak że jednak czekał na moją zgode a teraz wiem że muszę się leczyć więc odpuszczam ale chyba zawsze każde małżeństwo ma z tyłu głowy że Bóg ma swój lepszy niż nasz plan i może nam zmienić koncepcje
@Agmar u nas odwrotnie, my na wszystkie dzieci ( i te z zaskoczenia też), mówimy że sa planowane - w domyśle, że przez Pana Boga. A co tam, niech sie szokują i cmokają za naszymi plecami. A jeśli jeszcze kiedyś nam będzie dane kolejne dziecko, mam zamiar mówić tylko, że to intymne pytania i dać do zrozumienia, że nie powinno nikogo to obchodzić i nie mam zamiaru zaspokajać niczyjej ciekawości.
@J2017 przecież jak Ty już wszystko wiesz i wszystko przeanalizowałaś, łącznie z otwartością celebrytów w późnym wieku to po co w ogóle sobie tu język strzępisz?
@asiao Jeśli ktoś jest zdrowy, młody i płodny to zawsze podoba mi się w odniesieniu do liczby dzieci przypowieść o talentach. Ile kto potrafi - w sensie psychicznym przede wszystkim ale i innych aspektach , w tym ekonomicznym, mieszkaniowym itp, tak pomnaża te swoje talenty. Jeden człowiek ma 1 talent, inny 2 a inny 5. Ważne aby swojego talentu nie zakopać. W tej przypowieści pan nie oczekiwał aby każdy pomnożył talenty w sensie ilościowym tak samo, czyli z 2 zrobił 10.
Hmm. W młodości zawsze chciałam mieć dużą rodzinę. Jednak warunki ani finansowe ani mieszkaniowe nie były zachęcające. Jednak przyjmowaliśmy dzieci tak na wyrost można powiedzieć, a potem dopiero reszta się układała czyli i finanse i mieszkanie. Naprawdę czasem są tak nieprawdopodobne sytuacje, że aż trudno uwierzyć. Warto zaufać.
@J2017 to że ktoś nie ma swoich biologicznych dzieci to nie znaczy że Bóg nie ma jakiegoś planu dla nich. Stałam na początku małżeństwa w takim momencie, moje tragiczne wyniki to jedno pewnie dałoby się je ogarnąć niestety wyniki męża klasyfikowały nas od razu do invitro i to z zastrzeżeniem że pewnie trzeba by pomyśleć o nasieniu dawcy...trudno Panie Boże - Twoja Wola, na adopcję nie mieliśmy szans więc zostawała bezdzietność. Potem zaszłam w ciążę, która straciłam, a potem dalej już łatwo poszło - dlaczego mi się udało ? Nie wiem, dlaczego innym nie? Nie wiem. Bóg ma zawsze jakiś plan i tego się trzymam, nie chce tu pisać szczegółów ale niedawno poznałam historię małżeństwa które nie może mieć dzieci, dużo wycierpieli, szczególnie od najbliższych ale znaleźli swoją drogę i tyle dobra ile oni dzieciom dają to aż trudno pojąć. Bez Bożego Planu cierpienie staloby się daremne i straciło sens
Pięć dni po ślubie zdecydowaliśmy zająć się Wiktorkiem. Mieliśmy już wtedy 10-letnią Izę a Wiktor miał rozpoznany zespół genetyczny, tracheostomię i pega, więc przyszłość była dość niewiadoma. Było jasne, że nie pójdę już do pracy, mąż zarabiał wtedy 1800 zł, dochodziły zasiłki. Rodzina łapała się za głowę, teściowie wprost krytykowali.
Dzisiaj mamy dom, samochody, żyjemy w miarę dobrze. Tzn. zawsze mamy jakieś długi, ledwie dopinamy budżet, itp, ale głodni nie byliśmy nigdy. I nigdy niczego nam nie brakowało. Jak pojawiała się jakaś większa potrzeba, np. łóżko za 12 tys. po śpiączce, to natychmiast znajdowały się też na to pieniądze. Zdarzyło się, że ktoś przyniósł 10 tys. w kopercie, ktoś inny 6, jeszcze inny kupił to łóżko czy ssak, koncentrator tlenu - wszystko to zawsze dostawaliśmy od różnych ludzi.
Te talenty, o których pisze @J2017 rozumiem raczej w ten sposób, że po prostu nie każdy jest powołany do wielodzietności, bo nie każdy ma takie predyspozycje. I tu nawet nie chodzi o finanse ale o sferę emocjonalną.
@meder, tak, znam interpretację. Tylko dla jednego sposobem na pomnożenie będzie duża rodzina (bo takie otrzymał predyspozycje), dla drugiego - cokolwiek innego. Ktoś, kto jest rodzicem dwójki dzieci może ofiarowywać im siebie w nie mniejszym stopniu niż rodzić dużej gromadki swojej dużej rodzinie.
Komentarz
26.08 to dobry dzień na urodziny , wiem z doświadczenia.
---------
No więc jeśli nie stosuje się żadnych środków antykoncepcyjnych ani restrykcyjnie npr a stosuje się współżycie to raczej przyszłość jest przewidywalna
Jak nie będziesz wsiadała do samochodu to jest duże prawdopodobieństwo a wręcz pewność że nie będziesz miała stłuczki ale.mozesz np poparzyć się wrządkiem w domu
Możesz też zagrać w totolotka i wygrać milion albo nie zagrać i nigdy nie mieć szansy przekonać się czy wygrasz
Też tak myślałam. A potem mi Pan Bóg pokazał, że mogę sobie myśleć,.co chce, on ma swój plan. Jedno dziecko wziął bardzo szybko do siebie, na kolejne kazał czekać dłużej niż psychicznie byłam w stanie wytrzymać w dobrej kondycji, a przy następnym obdarzył mnie dolegliwościami, które w mojej wyobraźni nie miały szufladki.
Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że to jest właśnie piękne i wartościowe w tym zaufaniu i przyjmowaniu.
A jeśli jeszcze kiedyś nam będzie dane kolejne dziecko, mam zamiar mówić tylko, że to intymne pytania i dać do zrozumienia, że nie powinno nikogo to obchodzić i nie mam zamiaru zaspokajać niczyjej ciekawości.