Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Maski bez Klarci

145791022

Komentarz

  • beatak powiedział(a):
    Tola powiedział(a):
    palusia powiedział(a):
    Zrzucanie winy nas świat medyczny jest chamstwem.

    Czy kogoś jeszcze zaskakuje arogancja PiS?
    Tola, zaraz się znajdzie milion obrońców, zobaczysz.
    Na szczęście to wątek bez fanatyzmu :)
  • Tola powiedział(a):
    beatak powiedział(a):
    Tola powiedział(a):
    palusia powiedział(a):
    Zrzucanie winy nas świat medyczny jest chamstwem.

    Czy kogoś jeszcze zaskakuje arogancja PiS?
    Tola, zaraz się znajdzie milion obrońców, zobaczysz.
    Na szczęście to wątek bez fanatyzmu :)
    Zobaczymy.
    Podziękowali 1Tola
  • Odrobinka powiedział(a):
    Z drugiej strony denerwujące ze w przychodni przyjmuja online a prywatnie ci sami lekarze już się nie boją przyjąć face to face
    @Odrobinka Osobiście nie spotkałam się z tym. Wręcz przeciwnie, jak ktoś się boi, to rezygnuje z przyjęć prywatnych. I dlatego megaciezko dostać się pilnie, zwłaszcza z dziećmi.
    Podziękowali 1kociara
  • Wydaje mi się (ale mogę się mylić), że to nie indywidualny lekarz podejmuje decyzję w przychodniach o przyjęciu pacjenta, ale raczej kierownik przychodni ma wpływ na sposób jej działania i ustala pewną politykę.
    Zgadzam się z tym, że to wkurzające i irytujące, gdy chory człowiek nie może dostać się na wizytę do lekarza. 
  • Raczej zakładam, że lekarze mają jakieś wytyczne, które dostają od sanepidu/ustawodawcy. Być może się mylę. A prywatnie przyjmują na własną (?) odpowiedzialność.

    Czy ja coś pisałam o PISie?
    Nie pamiętam.
    W PISie są różni ludzie - tak jak na tym forum  :D
    Podziękowali 1Milamama
  • Odrobinka powiedział(a):
    Z drugiej strony denerwujące ze w przychodni przyjmuja online a prywatnie ci sami lekarze już się nie boją przyjąć face to face
    To Wam powiem. Mam trudny czas i dzisiaj masakrycznie skoczyło mi ciśnienie 190/110
    To, że rodzinna mnie przyjęła normalnie, zrobiła EKG, dopisała nowe leki i skierowanie"pilne" do kardiologa, to mnie nie zdziwiło. Co może robi przez telefon, a co nie normalnie przyjmuje. 
    Poszłam z tym skierowaniem do najbliższej, małomiasteczkowej przychodni. W międzyczasie mama wydzwaniała mi prywatnie kardiologa - za 3 dni, 250 złotych z USG serca i EKG. 
    Wpuszczali do przychodni po jednej osobie, maseczki, dezynfekcja, wiadomo. Wszyscy WSZYSCY specjaliści normalnie przyjmują, laboratorium działa, cały dział fizjoterapii działa.
    Podchodzę z tym skierowaniem do recepcji, rejestratorka oczywiście z fochem co ja pani z pilnym zrobię, do p.doktor, pytać się czy przyjmie. Podeszłam, zapytałam się, przyjmie za godzinę ????!!!!
    Wizyta super, USG serca, nerwica i leki na nią, holter na 22 października. Wychodząc powiedziałam, że będę bronić lekarzy własną piersią.

    Jak zwykle żyję w matriksie.
    Odpimpajcie sie od lekarzy albo hajda studia, cała droga i same bądźcie najmądrzejsze.
  • Z tego co piszecie to wszystkie jesteście zdrowe, leczycie się naturalnie, nie szczepicie, nie korzystacie z bigfarmy.
    To skąd niby te wiadomości o lekarzach, przyjęciach, przychodniach?

    Poprę z całego serca strajk medyków, wszystkich: lekarzy, pielęgniarek, ratowników, fizjoterapeutów. To szczucie jakie się teraz na nich odbywa to jakieś totalne świństwo.
  • edytowano 13 październik
    @Elunia współczuję, teraz chorować to mega trudne, zresztą zawsze chorować to nic fajnego.
    Też się dziwię, że tak się tu nawalają pogodzeni i niepogodzeni z maseczkami. Zresztą trudno być fanem czegoś, co utrudnia życie. Ale jeśli nie zarazi się kogoś przy okazji, to przecież mogę się przemęczyć. Ale z tego wynika to, że w ogóle mało wychodzę, bo nie lubię chodzić w masce.

    I może to był ukryty zamysł, żeby ludzie w ogóle mało wychodzili, skoro mają pomykać w maseczkach?

    Może chodziło o to, żeby zniechęcić do spotkań i kontaktów?

    Że jak mam iść w głupiej masce, to wolę zostać w domu?
    Ale takie samotnictwo, izolacja też może rodzić zdziczenie, myśli depresyjne.

    Martwię się tym, że mało jesteśmy na powietrzu. Trudno być, bo nie lubię spacerować w maseczce.

    Tyle, że ja nie jestem typem buntownika, więc się z zakazem / nakazem godzę, tyle, że mi smutno i niewyraźnie.
    I w ogóle jest tak sobie.

    Nie mówię, że czasem nie naciągam tych przepisów... czasem zsuwam maskę, żeby choć trochę przejść się ulicą bez... pooddychać...
    Mogę się wywalić, wpaść pod samochód, bo przecież okulary strasznie parują.

    Ale... żyjemy... i są liście jesienne na drzewach, i sikorki, wrony itp. Mimo wszystko świat trwa i potrafi zaskoczyć pięknem.
    Podziękowali 1Izka
  • No właśnie będąc w jakiejś partii firmuje się własną twarzą jej najgorsze cechy. A tu są nimi pycha i totalna arogancja. W obecnej sytuacji to nie jest jedynie irytujący szczegół, to jest zagrożenie dla życia ludzi. Szpitale się zatkały, bo zaniedbano przygotowania, a minister zwala winę... na lekarzy, którzy tam zostali na placu boju i tyrają za partactwo takich Sasinow. Różni ludzie, dobre sobie...
    Podziękowali 2beatak obwarzanek
  • Maseczki, litry płynów do dezynfekcji g..o dały - całe szkoły są zakażone. Ba, całe miasta. I co z tym nawet małym odsetkiem chorych będzie? Uratują ich zakazy lotów? Europa ma dużo zachorowań, ale zgonów niewiele. U nas dopiero się zaczyna.
    Podziękowali 1beatak
  • Słuchajcie, czy nie możemy się tu trochę powspierać zamiast sobie dowalać?
    Podziękowali 2Elunia beatak
  • edytowano 13 październik
    @Elunia nasz matrix: mąż z chorym uchem leczony przez teleporadę, po tygodniu walki z gorączką i bólem i dwóch antybiotykach (zmieniane przez telefon z powodu braku poprawy), trafia prywatnie u laryngologa face to face, a raczej face to ear.
    Trzeci antybiotyk, błona pękała i zarastała 3 doby jeszcze, kontrola zlecona koniecznie  w przychodni (prywatnie), doszedł do siebie.

    Taki emocjonujący ten nasz film.

    edit: inne miasto: tata z nieustabilizowaną cukrzycą na insulinie - teleporady, mama ze złamanym kręgosłupem - od pól roku odwołana rehabilitacja, ćwiczy ile może w domu, ale nie zastąpi to masaży czy laserów. Na prywatne lecznie ich nie stać, więc faktycznie nie wiem, czy da się je otrzymać za pieniądze.
    Podziękowali 1Izka
  • Antybiotyki zdalnie to jakiś horror
  • Dudus powiedział(a):
    @Elunia nasz matrix: mąż z chorym uchem leczony przez teleporadę, po tygodniu walki z gorączką i bólem i dwóch antybiotykach (zmieniane przez telefon z powodu braku poprawy), tafia prywatnie u laryngologa face to face, a raczej face to ear.
    Trzeci antybiotyk, błona pękała i zarastała 3 doby jeszcze, kontrola zlecona koniecznie  w przychodni, doszedł do siebie.

    Taki emocjonujący ten nasz film.
    Nic na to nie poradzę, że w naszym małym miasteczku jest prawie normalnie.

  • @Elunia tylko zazdrościć, bo jak dopisałam edit - w małym miasteczku moich rodziców lepiej nie jest.


  • Dudus powiedział(a):
    @Elunia tylko zazdrościć, bo jak dopisałam edit - w małym miasteczku moich rodziców lepiej nie jest.


    Może warto zmienić przychodnię? Nie wiem. Dzisiaj naocznie sie przekonałam, cała fizjoterapia normalnie działała. Jedyna różnica, maski, dezynfekcja rąk i panie fizjoterapeutki wychodziły po pacjentów pod drzwi wejściowe.
  • Izka powiedział(a):
    Życie nie. Raczej człowiek obraca się w kręgu sobie podobnych. A tu np wiecej zwolenników PiS ;)

    Nie jestem pewna, że wiecej
  • @Elunia być może, choć wyboru u nich nie ma za bardzo.
    Do tego dochodzi fakt, że jeździć i tak pewnie by się bali, bo nawet do nas pretensje mają, że syn służy do mszy a koledzy na urodziny  do syna przyszli (spotkanie do domu, dzieci tylko z jego grupy przedszkolnej, którzy widzą sie 5 x w tygodniu). Przebić się z argumentami  tym trudniej,  że od miesięcy rozmawiamy tylko przez telefon, bo przyjechać i tak nie możemy, by czegoś nie przywlec. Kolejne święta osobno pewnie.

    Drudzy dziadkowie na miejscu, bez żadnych chorób, żadnych leków przyjmowanych na stałe, też nawet w ogrodzie, przez płot dzieci od pół roku nie widzieli.

    To jest taki poziom lęku karmionego mediami, że nie przebijesz się.



    Podziękowali 1Monira
  • AgaMaria powiedział(a):
    Antybiotyki zdalnie to jakiś horror
    Ale często codzienność.
    Służba medyczna ma stałą ofertę; test na Covid
    Podziękowali 1AgaMaria
  • Elunia powiedział(a):
    Dudus powiedział(a):
    @Elunia tylko zazdrościć, bo jak dopisałam edit - w małym miasteczku moich rodziców lepiej nie jest.


    Może warto zmienić przychodnię? Nie wiem. Dzisiaj naocznie sie przekonałam, cała fizjoterapia normalnie działała. Jedyna różnica, maski, dezynfekcja rąk i panie fizjoterapeutki wychodziły po pacjentów pod drzwi wejściowe.
    Może nas wszystkich wtedy do siebie zaprosisz? Będzie nam wszystkim blisko i wygodnie
    Gdzie indziej nie jest tak radośnie i kolorowo.
    Zarówno na wsiach, w ałych miasteczkach jak i dużych miastach.
    Do lekarza zaś 100 czy 150 km jechać to średni pomysł. Szybciej tam zadzwonić
  • edytowano 13 październik
    Tola powiedział(a):
    Jak myślicie - kiedy pękną ze szkołami? Czy może ta fikcja będzie się ciągnąć latami? U nas kilka klas i ich rodziny na kwarantannie, bo jedna z nauczycielek na dodatni wynik. Plus wielu nauczycieli, którzy mieli z nią kontakt. Z informacji w necie dowiaduję się, że w ten sposób wyłączone bywają całe szkoły. I co potem? Powrót z kwarantanny, kolejny dodatni wynik i powtórka z rozrywki?
    Też kiepsko to widzę na najbliższe miesiące choć mam nadzieję, że nie aż "całymi latami". Epidemia choćby najgorsza kiedyś się skończy.
    Mamy teraz tzw. model szwedzki walki z epidemią - wychwalany tu przez niektorych- czyli spasowanie kontroli nad rozprzestrzenianiem się wirusa i tylko doraźne reagowanie gdy ktoś juz zachoruje oraz ...... liczenie zmarłych. Idziemy drogą Wlk. Brytanii z kwietnia. Narazie może być już tylko gorzej.
    Podziękowali 2AgataZi joanna_1991
  • U nas w Lublinie już są albo za chwile będą postawione kontenery do izolacji chorych na covid.
    o takie coś:
  • Tola powiedział(a):
    Jak myślicie - kiedy pękną ze szkołami? Czy może ta fikcja będzie się ciągnąć latami? U nas kilka klas i ich rodziny na kwarantannie, bo jedna z nauczycielek na dodatni wynik. Plus wielu nauczycieli, którzy mieli z nią kontakt. Z informacji w necie dowiaduję się, że w ten sposób wyłączone bywają całe szkoły. I co potem? Powrót z kwarantanny, kolejny dodatni wynik i powtórka z rozrywki?

    Albo stop może się i mylę. W tym wątku można się spotkać i z taką oceną:
    PawelK powiedział(a):

    Całe szczęście, że puścili dzieci do szkół, mamy okazję poznać się szeroko z zarazkiem, jak co roku, więc będzie już tylko lepiej :)
    Cytuję by pokazać jak pięknie się różnimy w ocenie obserwując te same fakty i rzeczywistość wokół nas. Kto ma rację?


  • Mają być zamiast namiotów. Tu przynajmniej nie zwieje nic ani nie napada do środka...

    A jeśli się miejsce w szpitalach zapcha (a wystarczy lekarzy albo ściągną wojskowych bądź tych z emerytury), to gdzie ludzi położyć w sumie? W hali Globus? W Targach Lublin?
  • PawelK powiedział(a):

    A wyobrażenie bazuje na rozmowach i obserwacji, tutaj na forum, w komentarzach na FB a skutki działalności covidian szczególnie wśród bliskich starszych osób. Ich mi najbardziej szkoda, bo bazują tylko na tv, nie zobaczą innego spojrzenia.
    Od marca zamknięci, w strachu. 

    Tylko co im da to "inne spojrzenie" którym chciałbyś pocieszyć skoro fakty mówią same za siebie i nie bardzo z tym innym spojrzeniem są spójne? Nie rozumiem w całej narracji jednej rzeczy. Z jednej strony zachęcanie (wg zwolenników modelu szwedzkiego, cytuję Paweł K ponieważ podobnie jak Odrobinka i Małgorzata i inni pisaliscie wiele razy o tym jako dobra rada) by starsi wiekiem bądź z grupy ryzyka się samoizolowali, ograniczali kontakty i generalnie byli ostrożniejsi w czasie zarazy skoro mają powody do obaw o zdrowie (a reszcie zdrowym i młodym dali normalnie żyć i pracować) a z drugiej strony wyczuwalne pretensje o to, że sie właśnie niejako izoluja czy unikają kontaktu i niesprawiedliwie imputuje się im lęk i rzekomy nieuzasadniony strach (np. sytuacja przedstawiona przez dudus powyżej)  plus mozna by dorzucić to wszystko co napisał PawełK w swej niesympatycznej definicji "covidian." Dodatkowo zarzuca się im ze to lęk z pewnością wynikajacy z oglądania TV- która na pewno kłamie i manipuluje i prawdy nie mówi. Nie rozumiem tego i tak niesprawiedluwego oceniania innych.
  • Bo problem w tym że próbujesz dostrzegać tu wśród nas jakieś frakcje. Jeśliby moi rodzice chcieli się samoizolowac to nie miałabym do nich pretensji. 
    Mają do tego prawo. I rozumiem. Podobnie ze wszystkimi którzy z rozmaitych powodów boją się zarazy. Mają prawo się bać.
    Myślę że nie rozumiesz przeciwko czemu ludzie protestują. Na pewno nie przeciwko tym którzy się chronią.
    Podziękowali 4OlaN. palusia Rogalikowa Wela
  • edytowano 13 październik
    Odrobinka powiedział(a):
    Bo problem w tym że próbujesz dostrzegać tu wśród nas jakieś frakcje. 
    Moze niekoniecznie frakcje ale przyznaj że kojarzenie konretnych wypowiedzi i wyrażanych opinii w danym temacie z konkretnymi nickami pomaga troche w uporządkowaniu i przypomnieniu sobie z kim sie dyskutuje i jakich wypowiedzi mozna oczekiwać. Nie widzę w tym dostrzeganiu nic nagannego jakby co. To jest caly motor dyskusji , że się różnimy.
    Odrobinka powiedział(a):
    Jeśliby moi rodzice chcieli się samoizolowac to nie miałabym do nich pretensji. 
    Mają do tego prawo. I rozumiem. Podobnie ze wszystkimi którzy z rozmaitych powodów boją się zarazy. Mają prawo się bać.
    I ja również nie miałabym pretensji. Choć moi to potroszce koronasceptycy ;).
    Odrobinka powiedział(a):
    Myślę że nie rozumiesz przeciwko czemu ludzie protestują. Na pewno nie przeciwko tym którzy się chronią.
    Masz może na myśli protesty - marsze antycovidowcow, które gdzieś linkowałam?
    Jeśli tak to masz racje, nie rozumiem totalnie. Czytam ich postulaty, okrzyki, hasła i nasuwa mi się jedna myśl, której tu nie wypowiem bo być może ktoś się z nimi utożsamia i poczuje się obrażony. Samo nazywanie masek kagańcami, obrażanie ludzi je noszących zniewolonymi i zmanipulowanymi przez władze itp uważam za niepoważne i przede wszystkim pogardliwe. 

    Rozumiem że to protesty przeciwko obostrzeniom ogólnie. Najlepiej by rząd nic z tym nie robił i udawał ze nie ma epidemii i problemu. 



  • No właśnie nie. Najlepiej to żeby rząd działał zgodnie z prawem i szukał rozwiązań tam gdzie trzebaby działać a nie szukał winnych zarazie wśród tych nielicznych którzy masek nie noszą, lekarzy, ludzi którzy ukrywają że są chorzy na cokolwiek żeby nie musieć odbywać kwarantanny itd.
    Póki co to są działania paniczne, polityczne i pozorne. Bez żadnej podstawy prawnej, chaotyczne i nieskuteczne.
    W sumie chyba byłoby uczciwej gdyby powiedzieli wprost: nie wiemy co robić.
    A tak to rośnie liczba protestujących. Z których część to szury. 
    Nie czuję się winna rozszerzaniu się zarazy choć maski nie nosze i nosić nie będę. Na protesty zadne nie latam bo uważam że nie warto. Bywam jedynie na marszu niepodległości z całą rodziną bo to pozytywna manifestacja a nie bunt i protest.
    Podziękowali 2OlaN. Rogalikowa
  • Bo to naprawdę sytuacja trudna i nie dająca się porównać z żadną inną z historii. I tak naprawdę żaden rząd nie wie,co robić i działa po omacku. To przecież nie tylko w Polsce się dzieje. 
    Który rząd radzi sobie lepiej i konkretnie w czym.
    Jak dla mnie to strach pomyśleć co by było gdy covid przydarzył się za czasów rząd PO PSL. 
    Podziękowali 3Ojejuju Polly makodorzyk
  • Najłatwiej krytykować z wygodnej kanapy.
    i nie ważne, co zrobi , powód do krytyki się zawsze znajdzie. 
    Podziękowali 1makodorzyk
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.