Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Strajk nauczycieli

18788909293122

Komentarz

  • Kiedyś nie było czegoś takiego jak dysortografia, a mój mąż jest i to wybitnym dysortografikiem. Mature zdał, bo mu na maturze  nauczycielka pomogła i poprawiła dużo błędów. Na politechnice radził sobie świetnie, nikogo błędy nie obchodziły. Gdyby nie dobra wola nauczycielki, która widziała, że problem jest głębszy, nie zdałby matury.
  • @nowa , ja prowadzę gospodarstwo i mogę sprzedawać towary, dostaję dopłaty, mam oc -  i nie mam wykształcenia rolniczego. Mam obowiązek uprawiać ziemię zgodnie z kulturą rolną i przechodzę kontrole z agencji rolnej. Nie mogę kierować traktorem (brak prawa jazdy), ale mogę być jego właścicielem. Sprawdziłam, że w rodzinie można i dziś nabyć gospodarstwo bez wykształcenia. Z tym, że osobiście to ja zajmuję się papierologią, a pracę wykonują mężczyźni.

  • edytowano maja 2019
    Tez studiowalam dwa kierunki studiow - no nie pisalam prac zaliczeniowych - sorry - tzw. kolokwium (czesto pisemne, czasem ustne)
  • edytowano maja 2019
    @Eleonora a kiedy nabylas ziemię? Bo w 2016 zmieniły się przepisy i np dziecko rolnika nie jest uznawane za rolnika. Jak chcieliśmy kupić siedlisko był mega problem choc nasi rodzice to rolnicy a mąż od urodzenia a ja od 10 lat mieszkaliśmy na wsi, wgnowych przepisiw żeby być uznanym za rolnika musiałby udowodnić że przez 5 lat samodzielnie prowadził gospodarstwo rolne bądź był w nim zatrudniony (czyli papiery i KRUS) a mąż jest na zusie bo chodził do pracy żeby dołożyć. Się do tego 1,5 ha gospodarstwa nie tylko praca ale wkładem finansowym. Jak kupowaliśmy żadne z nas nie miało wykształcenia rolniczego więc musieliśmy występować do ANR o indywidualna zgodę na zakup ziemi ale najpierw musieliśmy uzyskac rękojmię należytego prowadzenia gospodarstwa z izby rolniczej. Teraz chcemy dokupić ziemi i najprawdopodobniej czeka nas ta samą drogą no o ile zmienili wielkość areału to osoba nie będąca rolnikiem moze kupić tylko jedna działkę z tego co mi się gdzies o uszy obiło, bo pozwalając mi na zakup pozwolono być rolnikiem ale ze 5 lat nie minęło znów mnie znają za nierolnika :joy: 
    Podziękowali 3isza Eleonora nowa
  • edytowano maja 2019
    A i jeszcze jedno można wiele rzeczy robić bez uprawnień w rolnictwie bo kto Ci zabroni, tylko jak wydarzy się jakas tragedia to może być problem, np ubezpieczyciel w razie suszy może się uchylić od odszkodowania bo nie masz uprawnień na opryski, opryskalas i kto udowodni że opryskiem nie zmarnowałeś upraw?  świnki też zabić nie wolno bez uprawnien. Przy zgłaszaniu uboju na własny użytek trzeba zgłosić kto to zrobi (ta osoba musi mieć uprawnienia) :) 
    Podziękowali 2isza nowa
  • biurokracja i papierologia rządzi :) 

    przykład rolniczy jest piękny  <3

  • edytowano maja 2019
    Rodzice przepisali na mnie niewielkie gospodarstwo w 2017 roku. Nikt o wykształcenie mnie nie pytał a rolniczego nie posiadam.
    .
  • monia3 powiedział(a):
    Tez studiowalam dwa kierunki studiow - no nie pisalam prac zaliczeniowych - sorry - tzw. kolokwium (czesto pisemne, czasem ustne)
    Serio @monia3 nie wiem, co chcesz udowodnić. Studiowałem dwie filologie na uj, też pisałam kolokwia wyobraź sobie, ale pisałam też prace zaliczeniowe, dziesiątki. A potem dopiero egzamibyny. Naprawdę nie wiem o co kaman.
  • Gospodarstwo mam od 10 lat. Nie mam meldunku w gospodarstwie i to ogranicza dokupowanie ziemi, z wykształceniem nie miałam problemów (oprócz programów unijnych). Kursów teraz nie ma, chciałam zrobić technikum, ale mnie przeraziły godziny praktyk i zakres prac na traktorze. Kiedyś w PRL wystarczyło jako dziecko rolnika pracować w gospodarstwie swoim i z automatu nabywało się uprawnień rolniczych. 
  • edytowano maja 2019
    monika5 powiedział(a):
    Rodzice przepisali na mnie niewielkie gospodarstwo w 2017 roku. Nikt o wykształcenie mnie nie pytał a rolniczego nie posiadam.
    .
    Darowiznę na rzecz krewnych można zrobić i dziedziczyć też, w to ustawa nie wnika , ale idź spróbuj kupić :) w tym roku zmieniono że w ogóle można darować gospodarstwo na dziecko i zięcia/synowa bo w 2016 weszło prawo i jak zięć/synowa nie była rolnikiem to nie można było, albo ciotka mogła darować bratankowi ale już odwrotna sytuacja gdyby bratanek chciał darować ciotce nie rolnicze to nie było możliwości.
    http://samogrzej.pl/info/jak-kupic-ziemie-rolna-nie-bedac-rolnikiem-2018/
    Podziękowali 2monika5 nowa
  • Mówię, że aktualnie prowadzę gospodarstwo nie mając wykształcenia rolniczego - tylko uprawy, mogę sprzedawać zboże do młyna, mogę sprzedawać drewno. Nie mogę wyciąć drzewa bez asygnaty leśnika (ale tu nic by mi nie dało wykształcenie). Nie korzystam z suszowego i innych programów unijnych, ale dopłaty mi przysługują. W razie wypadków muszę mieć ubezpieczenie OC. Z pewnością wykształcenie umożliwia rozwój, można skorzystać z dotacji młodego rolnika, suszowego itd. , ale można prowadzić gospodarstwo bez tego.
  • @Eleonora ja też place OC Choc nie prowadzę gospodarstwa, kto mieszka na wsi i ma działki rolne (nie wiem czy określony areał) musi, chodziło mi raczej o ubezpieczenia upraw np z tytułu suszy czy powodzi.
  • Jak jest izba zawodowa zaczynają się problemy, ktoś musi zarobić na wydawaniu uprawnień.  
  • edytowano maja 2019
    OlaOdPawla powiedział(a):
    monia3 powiedział(a):
    Tez studiowalam dwa kierunki studiow - no nie pisalam prac zaliczeniowych - sorry - tzw. kolokwium (czesto pisemne, czasem ustne)
    Serio @monia3 nie wiem, co chcesz udowodnić. Studiowałem dwie filologie na uj, też pisałam kolokwia wyobraź sobie, ale pisałam też prace zaliczeniowe, dziesiątki. A potem dopiero egzamibyny. Naprawdę nie wiem o co kaman.


    odnioslam sie do Twojej wypowiedzi, ze teraz dysortografia nie przeszkadza bo pisze sie prace zaliczeniowe na komputerze "nie ma problemu ortografii"
    po prostu nie wszedzie sa prace zaliczeniowe i wtedy komputer nie pomoze - ot tak bywa- nie wszedzie jest tak jak myslisz

    juz sie nie denerwuj :)

  • Swego czasu gdy uczylam japonskiego na UJ miałam studenta z dysgrafia i studenta jjąkajacego się (bardzo). Nie musieli mi pokazywać żadnych papierów, jakoś sobie to poustalalismy indywidualnie. Doskonale sobie radzili.
    Podziękowali 4Bagata Aga85 formatka Polly
  • monia3 powiedział(a):
    OlaOdPawla powiedział(a):
    monia3 powiedział(a):
    Tez studiowalam dwa kierunki studiow - no nie pisalam prac zaliczeniowych - sorry - tzw. kolokwium (czesto pisemne, czasem ustne)
    Serio @monia3 nie wiem, co chcesz udowodnić. Studiowałem dwie filologie na uj, też pisałam kolokwia wyobraź sobie, ale pisałam też prace zaliczeniowe, dziesiątki. A potem dopiero egzamibyny. Naprawdę nie wiem o co kaman.


    odnioslam sie do Twojej wypowiedzi, ze teraz dysortografia nie przeszkadza bo pisze sie prace zaliczeniowe na komputerze "nie ma problemu ortografii"
    po prostu nie wszedzie sa prace zaliczeniowe i wtedy komputer nie pomoze - ot tak bywa- nie wszedzie jest tak jak myslisz

    juz sie nie denerwuj :)

    A ja odniosłam się do tego, że pisałaś, że na studiach nagle nikt nie zasłania się papierkiem i jesteś zdziwiona - no nie zasłania się, bo prace zaliczeniowe pisze na kompie, na egzaminach na kierunkach ścisłych pisze się raczej cyferki niż literki, a na kierunkach ogólnie niehumanistycznych nikt nie patrzy na błędy (albo nie mają one decydującego znaczenia). Co gorsza, niektórzy - jak pisałaś - zaliczają przedmioty na kolokwiach ustnych. Nie wydaje mi się - choć nie mam doświadczenia - żeby osoba z dysortografią (nawet najprawdziwszą) musiała zasłaniać się papierkiem, o ile nie przyjdzie jej do głowy studiowanie jakiegoś dziennikarstwa itp. Nie rozumiem zdziwienia, tyle.
  • edytowano maja 2019
    no widzisz a ja sie nadal dziwie - taki przyklad podany przez Elunie dziwi mnie B) i tyle B)
  • Chwila, Elunia z tego co rozumiem pisała o wydumanej dyskalkulii - nieprawdziwej, bo osoba, która niby na nią cierpi idzie na studia związane w dużej mierze z naukami ścisłymi.
    Ja OD POCZĄTKU PODKREŚLAM, że piszę o prawdziwych dysfunkcjach, które są trudne do przeskoczenia w przypadku szkoły ogólnokształcącej (SP, matura) a nie mają wpływu na studia, bo dotyczą umiejętności, które na danym kierunku są nieistotne. 
    Co ma do tego przykład Eluni?
    Podziękowali 2Skatarzyna Aga85
  • Eleonora powiedział(a):
    Gospodarstwo mam od 10 lat. Nie mam meldunku w gospodarstwie i to ogranicza dokupowanie ziemi, z wykształceniem nie miałam problemów (oprócz programów unijnych). Kursów teraz nie ma, chciałam zrobić technikum, ale mnie przeraziły godziny praktyk i zakres prac na traktorze. Kiedyś w PRL wystarczyło jako dziecko rolnika pracować w gospodarstwie swoim i z automatu nabywało się uprawnień rolniczych. 
    Ruszyły niedawno kkz czyli kwalifikacyjne kursy zawodowe.
    Podziękowali 1Eleonora
  • Eleonora powiedział(a):
    @nowa , ja prowadzę gospodarstwo i mogę sprzedawać towary, dostaję dopłaty, mam oc -  i nie mam wykształcenia rolniczego. Mam obowiązek uprawiać ziemię zgodnie z kulturą rolną i przechodzę kontrole z agencji rolnej. Nie mogę kierować traktorem (brak prawa jazdy), ale mogę być jego właścicielem. Sprawdziłam, że w rodzinie można i dziś nabyć gospodarstwo bez wykształcenia. Z tym, że osobiście to ja zajmuję się papierologią, a pracę wykonują mężczyźni.

    Pewnie że możesz być właścicielem ciagnika ba nawet po terenie prywatnym np polu możesz go prowadzić tylko jesli nie masz prawa jazdy masz wyższe oc
    W razie wypadku musisz udowodnić że to nie ty prowadzilas ten ciągnik ,bo jesli tego nie zrobisz to ty jesteś winna nawet jeżeli zawinił ktoś inny

    Te towary sprzedajesz na bazarze bezpośrednio do klienta końcowego? Np. jajka sasiadce? I nie masz RHD-rolniczy handel detaliczny ani SB -sprzedaż bezpośrednia to gratuluję szczęścia , za sprzedaż 1 jajka jest możliwa kara nawet pare tysięcy
    A nie będąc rolnikiem czyli nie mając wykształcenia nie zarejestrujesz ani RHD ani SB 

    Nie mając uprawnień możesz robić wszystko tylko nie daj Boże jesli zdarzy się wypadek nawet z czyjejś winy zawsze jest winna osoba bez uprawnień



    Podziękowali 1Eleonora
  • edytowano maja 2019
    Eleonora powiedział(a):
    Jak jest izba zawodowa zaczynają się problemy, ktoś musi zarobić na wydawaniu uprawnień.  
    No właśnie ktoś musi zarobić na wydawaniu uprawnień ,a żeby ktoś zarobił muszą być wymagane te uprawnienia
    Bo nie zaplacisz za kilku godzinny kurs na ktorym dowiesz się tego co już od lat wiesz i robisz tylko nie masz zaświadczenia.
    Np ubój zwierząt na wlasny użytek dowiesz sie że masz to zrobić szybko sprawnie humanitarnie i zwierzę ma być nieprzytomne toż to oczywiste


    Czy opryskanie uprawy że ma być w zależności od użytego preparatu zachowana karencja i zabieg robi się w okreslonych godzinach w zależności od użytego preparatu to też jest oczywiste nawet dla dziecka przy najmniej na wsi
  • Ojejuju powiedział(a):
    Kursy są, ale ma pewno po nich jest się rolnikiem i można nabyć ziemię ? 
    Za PRL były inne przepisy
    Po kursach bedzie się rolnikiem tylko kurs daje
    -1 rodzaj uprawnień(czyli trzeba na kazde rozszerzenie uprawnień robić dodatkowe kursy)
    - jest dla dorosłych
    - kosztuje nie mało
    -jeżeli chcesz rozwijać gospodarstwo np korzystając ze wsparcia unijnego są dodatkowe punkty za wykształcenie i ma znaczenie czy masz wykształcenie zdobyte 
    A) odpowiednia ilość lat pracy i opłacenie KRUS
    B) ukończone kursy
    C) szkoła zawodowa
    D)technikum
    Możesz mieć studiach magisterskie np z filologii i dostaniesz  tyle samo punktów jak po ukończeniu technikum


  • Elunia powiedział(a):
    Przepisy jak za PRL, moja ciotka dziedziczyła gospodarstwo po dziadkach i na szybko robiła kurs rolniczy. Teraz też są takie kursy, nie sądzę, że konieczne jest technikum rolnicze kończące się dyplomem i maturą.
    Są kursy tylko wyżej juz napisalam czym sie różnią uprawnienia zdobyte na kursie od technikum konczonego dyplomem maturą dajacym przynajmniej 2 kwalifikacje zawodowe powtórzę jeszcze raz
    KURSY
    - sa płatne
    - dla dorosłych
    -1 kurs =1 kwalifikacja
    -jeśli chcesz rozwijać gospodarstwo korzystając z unijnych projektów masz mniej punktów , 
    A nie każdy ma tyle wlasnych środków zeby mógł kupić hektar pola za kilkadziesiąt tysięcy zł , lub płacić za dzierżawę nawet do tysiaca i więcej za ha ziemi czy kupić maszyny za kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy zł ,sprawdźcie sobie ceny maszyn rolniczych

    JEST OBOWIĄZEK NAUKI do lat 18 to przepraszam co ma robić taki młody przez te 2 lata nim będzie mógł iść na kursy? No i zeby nikt nie czepiał się rodziców ?
     Iść do zawodowki na nie wiem np kucharza czy co tam innego zajmując miejsce komuś w sytuacji gdy nie ma zamiaru pracować w tym zawodzie?
    I darmo wywalanie pieniędzy na podreczniki dojazdy itd zmarnowane 2 lata , jaki to ma sens 

    Zwłaszcza że te kursy finansowo są dużo droższe, 
  • Agmar powiedział(a):
    monika5 powiedział(a):
    Rodzice przepisali na mnie niewielkie gospodarstwo w 2017 roku. Nikt o wykształcenie mnie nie pytał a rolniczego nie posiadam.
    .
    Darowiznę na rzecz krewnych można zrobić i dziedziczyć też, w to ustawa nie wnika , ale idź spróbuj kupić :) w tym roku zmieniono że w ogóle można darować gospodarstwo na dziecko i zięcia/synowa bo w 2016 weszło prawo i jak zięć/synowa nie była rolnikiem to nie można było, albo ciotka mogła darować bratankowi ale już odwrotna sytuacja gdyby bratanek chciał darować ciotce nie rolnicze to nie było możliwości.
    http://samogrzej.pl/info/jak-kupic-ziemie-rolna-nie-bedac-rolnikiem-2018/
    Proszę
  • Agmar powiedział(a):
    @Eleonora ja też place OC Choc nie prowadzę gospodarstwa, kto mieszka na wsi i ma działki rolne (nie wiem czy określony areał) musi, chodziło mi raczej o ubezpieczenia upraw np z tytułu suszy czy powodzi.
    Dokładnie o to chodzi


  • nowa powiedział(a):
    Elunia powiedział(a):
    Przepisy jak za PRL, moja ciotka dziedziczyła gospodarstwo po dziadkach i na szybko robiła kurs rolniczy. Teraz też są takie kursy, nie sądzę, że konieczne jest technikum rolnicze kończące się dyplomem i maturą.
    Są kursy tylko wyżej juz napisalam czym sie różnią uprawnienia zdobyte na kursie od technikum konczonego dyplomem maturą dajacym przynajmniej 2 kwalifikacje zawodowe powtórzę jeszcze raz
    KURSY
    - sa płatne
    - dla dorosłych
    -1 kurs =1 kwalifikacja
    -jeśli chcesz rozwijać gospodarstwo korzystając z unijnych projektów masz mniej punktów , 
    A nie każdy ma tyle wlasnych środków zeby mógł kupić hektar pola za kilkadziesiąt tysięcy zł , lub płacić za dzierżawę nawet do tysiaca i więcej za ha ziemi czy kupić maszyny za kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy zł ,sprawdźcie sobie ceny maszyn rolniczych

    JEST OBOWIĄZEK NAUKI do lat 18 to przepraszam co ma robić taki młody przez te 2 lata nim będzie mógł iść na kursy? No i zeby nikt nie czepiał się rodziców ?
     Iść do zawodowki na nie wiem np kucharza czy co tam innego zajmując miejsce komuś w sytuacji gdy nie ma zamiaru pracować w tym zawodzie?
    I darmo wywalanie pieniędzy na podreczniki dojazdy itd zmarnowane 2 lata , jaki to ma sens 

    Zwłaszcza że te kursy finansowo są dużo droższe, 
    Zawodowka rolnicza  tak jak kurs daje 1 rodzaj kwalifikacji np R.3
    A i niektórych kwalifikacji nie zdobędziemy po zawodowce aby je mieć trzeba ukończyć liceum/technikum zadać państwowe egzaminy np R.6,  R.16
    To chyba lepiej od razu iść do technikum i po 4 latach masz kwalifikacje zwłaszcza że i tak przez 2 lat musisz się uczyć , no i wraz chcąc mieć kwalifikacje które mogą pomóc ci w rozwoju musisz mieć te średnie wykształcenie ?
    Podziękowali 1Aga85
  • edytowano maja 2019
    Mam nadzieję że wyjasniłam
    Tak samo zawodowa handlowa u nas praktyki załatwiaj sobie sama , sklepy mają umowy z technikami 
    Hotelarskie usługi-w zawodowce szukaj sama a technikum oferuje ci praktyki 
    Fryzjerstwo kelnerstwo -w zawodowce nie pomaga szkoła w znalezieniu praktyk ,a w technikum zapewnia praktyki , pracodawcy po co mają brać uczniów z zawodowek gdzie obowiązują umowy o pracę trzeba uczniom zapłacić i do ZUS zgłosić itd , jeśli mogą mieć uczniów z technikum na praktyki sa umowy ale ich nigdzie nie zgłaszają , nie muszą praktykantom nic płacić
    Mówię o kierunkach bardziej popularnych gdzie jest więcej miejsc to częściej technika zapewniają miejsca praktyk niż zawodowki
    Bo rolnik ogrodnik i inne rzadkie zawody muszą sobie sami radzić i w technikum i w zawodowce
    Podziękowali 1isza
  • edytowano maja 2019
    jan_u powiedział(a):
    Eleonora powiedział(a):
    Gospodarstwo mam od 10 lat. Nie mam meldunku w gospodarstwie i to ogranicza dokupowanie ziemi, z wykształceniem nie miałam problemów (oprócz programów unijnych). Kursów teraz nie ma, chciałam zrobić technikum, ale mnie przeraziły godziny praktyk i zakres prac na traktorze. Kiedyś w PRL wystarczyło jako dziecko rolnika pracować w gospodarstwie swoim i z automatu nabywało się uprawnień rolniczych. 
    Ruszyły niedawno kkz czyli kwalifikacyjne kursy zawodowe.
    Do tych kursów trzeba mieć ukonczona szkołę i przeważnie nie wystarczy podstawówka, czy zawodowka trzeba mieć minimum średnie może bez matury Ale średnie wykształcenie, no i praktyki też 
  • edytowano maja 2019
    O tym jaka to szkoła i matura niepotrzebne piszą osoby, które własne dzieci mają na studiach  :D
    A papier jest potrzebny, zwłaszcza średniakom. Obrotny,  zdolny i wygadany zawsze sobie poradzi. Reszta potrzebuje potwierdzenia swoich kompetencji. Nie mówiąc o tym, że wielu firmach trudno o awans.
  • Aga85 powiedział(a):
    O tym jaka to szkoła i matura niepotrzebne piszą osoby, które własne dzieci mają na studiach  :D
    A papier jest potrzebny, zwłaszcza średniakom. Obrotny,  zdolny i wygadany zawsze sobie poradzi. Reszta potrzebuje potwierdzenia swoich kompetencji. Nie mówiąc o tym, że wielu firmach trudno o awans.
    A i jeszcze bym dodała że szkoła zawodowa dla większości tych rodziców to TECHNIKUM
    Nie zawodowka/branzowa/kursy po podstawówce
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.