Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Depresja - też to słyszeliście?

1151617181921»

Komentarz

  • Naprawdę nie słyszeliście o odmiennych diagnozach , co do zdrowia psychicznego to się jeszcze częściej zdarza niż z diagnozami w innych specjalizacjach.
  • pierwszym następstwem odejścia od Boga i poddanie sie działaniu złego ducha jest smutek, poczucie pustki i samotności, trwoga i strach przed przyszłością zamkniecie w sobie i niemożność kochania ,a także najróżniejsze choroby psychiczne, nerwowe i somatyczne tracąc wiarę, ludzie stacza się jak po równi pochyłej, aż w końcu dochodzą do stanu w którym traktują Boga jako największego wroga i zaczynają go nienawidzi w niektórych przypadkach może dość do open tania pan Bóg dopuszcza do tego by zdemaskować obecność złych demonów i wezwać ludzi do nawrócenia

    a cały artykół jest tutaj https://m.katolik.pl/strategia-dzialania-demonow,92,416,cz.html

  • @krzysztof12 Wśród katolików niestety też zdarzają się osoby o których ciężko powiedzieć że są "normalni". Lecz faktycznie, w przypadku trwania w grzechu ciężkim, panuje pustka której będąc przy Bogu nie ma 
  • @Calineczka27 Depresja z tego co wiem to choroba o podłożu organicznym więc nie ma znaczenia kto ile się wymodli...

  • Jak mówił śp. ksiądz Grzywocz:

    "Wielu świętych i wybitnych chrześcijan doświadczało w swoim życiu okresów depresyjnych.

     Pojawiają się przed naszymi oczami takie postaci, jak: św. Jan od Krzyża, św. Ignacy Loyola, Reinhold Schnei­der, św. Edyta Stein, s. Maria od Trójcy Świętej, Romano Guardini"


  • @Calineczka27 Modlitwa o uzdrowienie czy ogólnie modlitwa pomoc może natomiast nie sądzę aby miała wpływ na chorobę która często właśnie ma przyczyny somatyczne
  • @Calineczka27 inaczej- rozmodlenie się w sensie bycie wierzącym lub nie samo w sobie raczej wpływu nie ma jako kara czy coś w tym stylu
  • Że nie wierzysz w Boga to zachorujesz na chorobę somatyczną Natomiast wpadniecie w grzechy ciężkie może powodować stany podobne do depresji  
  • A co z ludźmi niewierzącymi i zadowolonymi z życia bez żadnych depresji ..do jakiego worka ich wrzucimy ?
  • @asiao Do żadnego. Wiadomo że wiara czy niewiara nie ma wpływu przynajmniej wielkiego na smutki, nieraz niewierzący ma lepsze życie niż niejeden katolik. 

    Ja tylko pisalam o sytuacji którą znam, będąc katoliczką że mi w grzechu ciężkim żyło się trudniej i miałam gorzej na duszy...
  • to samo miałem  ciezko  sie zyje  w grzechu a swieta to  smutek przychodzi  i co ciekawe pracuje z tako kobieta która   do koscioła nie chodzi nie ma depresji ale ma lęki  i czuje jak ktos ja obserwuje chodzi  świąt nienawidzi kwiatów także   .  na faceboku pisze nie raz  wszystko miał  prace żonę  dzieci  i sie powiesił      tutaj jest strona taka  sami ateisci  z chorobami  psychicznymi  i nawwet paru gejów  jest tam      http://przyjaciele.org/forum.php  

  • Z mojego otoczenia i mojego życia - wszyscy, ktorzy odebrali sobie życie - to były osoby wierzące. 

    Krzysztofie, depresja to nie smutek. Każdy z nas wielokrotnie doświadcza smutku, " doła"  z różnych powodów,  ale to z depresją nie ma nic wspólnego.
    Moja bliska kuzynka, osoba bardzo wierząca od lat zmaga się z nerwicą. Jej ojciec również całe życie się z tym męczył. Z kilkorga rodzeństwa tylko ona jedna niejako odziedziczyła ten problem.

    Być może ateiści mają do tego typu chorób większe skłonności  niż wierzący ? 
    Nie wiem. Chyba nikt nie robił takich badań.  Oni niosą swój problem sami, my z Bogiem. 
    Być może wielu z nich jednak kogoś / czegoś szuka i pakuje się w dziwne duchowości, ezoterykę, obce religie? Na chwilę doświadczają ulgi, pokoju, a potem wpadają w przestrzeń, z której nie potrafią się wydostać ... 

  • Jest taka książka:

    "ELIASZ – kiedy nie chce mi się żyć, czyli depresja powołanego"

    ELIASZ – charyzmatyczny prorok, cudotwórca, a zarazem kruchy psychicznie człowiek, walczący z pokusą wielkości, dramatycznie przeżywający swoje powołanie. Jego służba Bogu stała się wzorcowa dla wszystkich, którzy mają powołanie kapłańskie. Wbrew temu, co powszechnie sądzi się o ludzkich słabościach jako przeszkodach w realizacji celów powołania, okazuje się, że są one ułatwieniem dla objawienia się Bożej mocy.

  • Depresja wywodzi sie najczęściej albo z samotnosci ( mozna byc samotnym w tlumie) albo z traumy. Ja wiem ze mialam depresje, wiem tez ze dzis zaczelam z tego wychodzic, cho czasem mnie nachodzi.

    Potrafie znow pomoc drugiemu czlowiekowi, zrozumiec, wspolczuc zwierzętom. Czlowiek w depresji czesto wspolczije tylko sobie...bo wydaje mu sie ze wszyscy mają lepiej.

    Mozna sie usmiechac majac depresje. Gra sie przed ludzmi. Chocby ten aktor Robin Wiliams


  • Oesu Monia blagam
    Teraz w lekarzy się bawisz? 
  • Niee. Czy Wy lubicie wszyscy tu sie tak szczypac ? ;)
  • Calineczka27 powiedział(a):
    Aniela powiedział(a):

    Calineczka27 powiedział(a):
    Radość, wesołość, rzucanie żartami jak z rękawa, to może być pozorne. Chorujący zrozumieją - gdy jesteś wśród ludzi nie ronisz łez, nie spuszczasz głowy, uciekasz w żarty. Uciekasz jak najdalej od tego co dorwie Cię napewno gdy zostaniesz sam, we własnych czterech kątach. 
    Wielu samobójców tuż przed śmiercią okazywało radość i spokój, bliscy sądzili że następuje poprawa. Dlaczego? 
    Chodzi o uciekanie. Żeby choć trochę to zrozumieć, trzeba by zdrowemu na jakiś miesiąc zejść do takiego piekła. Choć nigdy nie wiadomo, kiedy i komu przyjdzie z tym walczyć.
    Ta dziewczyna nie ma swoich czterech kątów. Ona teraz mieszka w ośrodku wychowawczym, jest pod stałą obserwacją. Nawet nocą jest osoba dyżurująca przy wychowankach. Wszyscy obserwujemy i jesteśmy w kontakcie z naszymi wychowankami. 
    Czterema kątami dla każdego będzie co innego - dla jednego kawalerka zajmowana w pojedynkę, dla innego jego łóżko szpitalne w sali dzielonej z innymi. To kwestia wewnętrznego "ja", które każdy z nas przeżywa po swojemu, w samotności i dla niektórych jest to rzeczywistość w której nie czują spokoju i ciszy, lecz zagrożenie, ciemność i bezradność. Czują że nadciąga kataklizm, któremu nie można zaradzić. To, że dziewczyna stara się być pomocną czasem może również być oznaką iż czuje się niezauważalna (niezależnie od okazywanego jej wsparcia) i niepotrzebna. Że stara się być dla innych "użyteczna" a tym samym budować poczucie swojej wartości. Nie wiadomo, o czym rozmawiała z lekarzem. Nie wiadomo jakie padły słowa. 
    Dziewczyna na żądanie matki  jeszcze przed wakacjami przestała brać psychotropy przepisane przez lekarza. Bardzo dobrze spędzała czas na przepustce z Ośrodka (wakacje szkolne). Musi u nas być (decyzją sądu) do skończenia 18 roku życia. To jeszcze kilka miesięcy. Jest radosna i pełna nadziei na przyszłość bez leków psychotropowych. Zatem diagnoza lekarza była nietrafiona.
    Podziękowali 1Kana
  • Ida powiedział(a):

    Jak mówił śp. ksiądz Grzywocz:

    "Wielu świętych i wybitnych chrześcijan doświadczało w swoim życiu okresów depresyjnych.

     Pojawiają się przed naszymi oczami takie postaci, jak: św. Jan od Krzyża, św. Ignacy Loyola, Reinhold Schnei­der, św. Edyta Stein, s. Maria od Trójcy Świętej, Romano Guardini"


    Ciekawe, czy leki psychotropowe by im pomogły? MSPANC
  • edytowano 6 kwiecień
    Depresja ma często podłoze somatyczne, tak wiec sama modlitwa nie będzie wystarczająca. Modlitwaa możę pomóc jeśli mamy problem ze smutkiem spowodowanym trudną sytuacją w jakiej się znaleźliśmy (chwilowe załamanie, śmierć bliskiej osoby). Depresja jednak to co innego, może dotknąć każdego, nawet osobę, która pozornie ma wszystko.
    Podziękowali 1Klarcia
  • Jestem podobnego zdania, co osoba powyżej. Poza tym wiele osób nie odróżnia depresji od smutku czy chandry. Smutek moze dotknąć każdego z nas, jednak jest to stan przejściowy, po jakimś czasie znowu odzyskuje się siły do funkcjonowaania i radość z życia. Niestety depresja to znacznie poważniejsze schorzenie i nie powinno się go ignorowaać: https://www.twojpsycholog.online/dlaczego-online/dla-kogo-psycholog-online
    Polecam kontakt z psychologiem, szczególnie, ze jest możliwość takiego kontaktu w formie online. 
  • u mnie np. lęki mają wyraźne podłoże organiczne,
    wydają się być reakcją organizmu na nieodpowiednią dietę
  • edytowano 25 lipiec
    miałem lęki, które objawiały się, w ostrej fazie, organiczną słabością, pomogła zmiana diety, jak ręką odjął
    a lekarstwa uzależniają,

    to, że ta słabość była objawem lękowym, odkryłem lata później, gdy po takich samych objawach (nie dam rady dojść do łazienki), pomogło wzięcie żony na chwilę za rękę
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.