Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Depresja - też to słyszeliście?

1568101123

Komentarz

  • IdaIda
    edytowano luty 2020
    @Tola , zdziwiłabyś się jak wiele osób, zdrowych psychicznie, zwykłych i przeciętnych bawi się w okultyzm. Wróżby, horoskopy i czerwone wstążeczki czy wiara w przesądy to też okultyzm, jakże popularny w społeczeństwie. Ludzie jakoś lubią magiczne myślenie.



  • Ale jeśli chodzi o temat depresji w kontekście duchowości, to nie jest to takie proste ... a szkoda, wielka szkoda ... Szkoda, że nie da się depresji usunąć poprzez wiarę i religijność.

    @Aniela , jeśli temat Cię interesuje to przesłuchaj konferencje księdza Grzywocza. On wiele mówił o depresji, również w kontekście duchowości.
     Wspominał świętych, którzy byli bardzo blisko Boga, a jednak chorowali na depresję.
    Bardzo cenne są te jego wykłady.

    Podziękowali 2antonina Agax4

  • Tutaj fragment rozważań ks. Grzywocza:

    Celem tych rozważań jest próba odkrycia specyficznej drogi świętości, po której wędruje człowiek zraniony depresją.
     Doświadczenie wielu wieków uczy, że rana ta nie musi być przeszkodą. Owszem, w jakiś przedziwny sposób często pomaga.

     Wielu świętych i wybitnych chrześcijan doświadczało w swoim życiu okresów depresyjnych.

     Pojawiają się przed naszymi oczami takie postaci, jak: św. Jan od Krzyża, św. Ignacy Loyola, Reinhold Schnei­der, św. Edyta Stein, s. Maria od Trójcy Świętej, Romano Guardini. 

    W jaki sposób człowiek depresyjny, duchowny czy świecki, może dzisiaj przeżywać swoją duchową drogę?
     Wiele osób cierpiących w ten sposób skazanych jest na osamotnienie i niezrozumienie. Ukrywają swój ból przed lekarzem, psychologiem, przełożonymi, przyjacielem. Próbują radzić sobie sami — rzadko skutecznie. Te rozważania są próbą rozpoczęcia dialogu, pierwszym słowem albo początkiem wysłuchania.


  • Zalinkowałam 4 części rozważań ks. Grzywocza na temat depresji. Dużo tam jest tematyki "depresja a duchowość człowieka".
    Może się komuś przyda.

    Podziękowali 3WandaB Agax4 mamaw
  • IdaIda
    edytowano luty 2020

    I jeszcze link do rozważań ks. Grzywocza, których fragment zacytowałam powyżej, tytuł "W mroku depresji".


    https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/salwator_2012_depr_00.html


    Podziękowali 1Agax4

  • Jeszcze widzę, że jest i piąta część:



  • IdaIda
    edytowano luty 2020

    Wklejam fragment rozmowy z księdzem Józefem Augustynem SJ.
    Mówi, że źródłem depresji często bywa życie w sytuacji przemocy i braku wolności:

    Chory z pomocą psychoterapeuty, kierownika duchowego musi sam stopniowo odkryć, co go tak naprawdę blokuje, gdzie jest ów zator w odczuwaniu radości życia. To ważny etap procesu leczenia.

     Źródłem depresji bywa często na przykład wieloletnie życie pod presją, w ostrym stresie, w klimacie wykorzystania i manipulacji, ograniczenia wolności.

     Przemoc i rezygnacja z własnej woli, by poddać się woli innych, sprawia, że własne życie odczuwane jest jako obce, cudze.

     Życie bez wolności nie ma smaku. To dzięki wolności człowiek uznaje swoje życie jako "swoje", "własne". Kiedy ktoś odbiera nam wolność, odbiera nam życie.

     Wasilij Grossman w książce "Wszystko płynie" pisze, że największym marzeniem każdego więźnia w łagrach była właśnie wolność i dlatego - stwierdza autor - warto było zrobić wszystko, by wydostać się z obozu i umrzeć na wolności choćby i dziesięć metrów od drutu kolczastego.

    Czy rodzice mogą u dzieci wywołać depresję?

    Oczywiście. Stany głębokiego zniechęcenia u dzieci powodują rodzice, środowisko rówieśnicze lub szkoła.

     Dzieci, które są kochane, akceptowane i traktowane z szacunkiem w domu, na podwórku i w szkole, nie wpadną w depresję. 

    Gdy dziecko w wieku szkolnym wpada w depresję, w jego otoczeniu jest coś ciężko chorego.

     Osobie niedoświadczonej trudno na pierwszy rzut oka powiedzieć, co to jest. Ale doświadczony psycholog szkolny po dłuższej rozmowie zorientuje się.

     Nie zawsze winni są rodzice. Nauczycielka, która dręczy ucznia całymi miesiącami - nie mówmy od razu, że takich sytuacji nie ma - może wywołać depresję u dziecka. Podobnie rówieśnicy, którzy znęcają się nad nim.

    https://deon-pl.cdn.ampproject.org/v/s/deon.pl/inteligentne-zycie/wygrac-z-depresja/ludzie-depresyjni-prorokami-naszych-czasow,239811/amp?amp_js_v=a3&amp_gsa=1&usqp=mq331AQFKAGwASA=#aoh=15825441287463&referrer=https://www.google.com&amp_tf=Źródło: %1$s&ampshare=https://deon.pl/inteligentne-zycie/wygrac-z-depresja/ludzie-depresyjni-prorokami-naszych-czasow,239811


  • Ida powiedział(a):

    Wklejam fragment rozmowy z księdzem Józefem Augustynem SJ.
    Mówi, że źródłem depresji często bywa życie w sytuacji przemocy i braku wolności:

    Chory z pomocą psychoterapeuty, kierownika duchowego musi sam stopniowo odkryć, co go tak naprawdę blokuje, gdzie jest ów zator w odczuwaniu radości życia. To ważny etap procesu leczenia.

     Źródłem depresji bywa często na przykład wieloletnie życie pod presją, w ostrym stresie, w klimacie wykorzystania i manipulacji, ograniczenia wolności.

     Przemoc i rezygnacja z własnej woli, by poddać się woli innych, sprawia, że własne życie odczuwane jest jako obce, cudze.

     Życie bez wolności nie ma smaku. To dzięki wolności człowiek uznaje swoje życie jako "swoje", "własne". Kiedy ktoś odbiera nam wolność, odbiera nam życie.

     Wasilij Grossman w książce "Wszystko płynie" pisze, że największym marzeniem każdego więźnia w łagrach była właśnie wolność i dlatego - stwierdza autor - warto było zrobić wszystko, by wydostać się z obozu i umrzeć na wolności choćby i dziesięć metrów od drutu kolczastego.

    Czy rodzice mogą u dzieci wywołać depresję?

    Oczywiście. Stany głębokiego zniechęcenia u dzieci powodują rodzice, środowisko rówieśnicze lub szkoła.

     Dzieci, które są kochane, akceptowane i traktowane z szacunkiem w domu, na podwórku i w szkole, nie wpadną w depresję. 

    Gdy dziecko w wieku szkolnym wpada w depresję, w jego otoczeniu jest coś ciężko chorego.

     Osobie niedoświadczonej trudno na pierwszy rzut oka powiedzieć, co to jest. Ale doświadczony psycholog szkolny po dłuższej rozmowie zorientuje się.

     Nie zawsze winni są rodzice. Nauczycielka, która dręczy ucznia całymi miesiącami - nie mówmy od razu, że takich sytuacji nie ma - może wywołać depresję u dziecka. Podobnie rówieśnicy, którzy znęcają się nad nim.

    https://deon-pl.cdn.ampproject.org/v/s/deon.pl/inteligentne-zycie/wygrac-z-depresja/ludzie-depresyjni-prorokami-naszych-czasow,239811/amp?amp_js_v=a3&amp_gsa=1&usqp=mq331AQFKAGwASA=#aoh=15825441287463&referrer=https://www.google.com&amp_tf=Źródło: %1$s&ampshare=https://deon.pl/inteligentne-zycie/wygrac-z-depresja/ludzie-depresyjni-prorokami-naszych-czasow,239811


    Czy rodzice mogą u dzieci wywołać depresję?

    Oczywiście. Stany głębokiego zniechęcenia u dzieci powodują rodzice, środowisko rówieśnicze lub szkoła.

     Dzieci, które są kochane, akceptowane i traktowane z szacunkiem w domu, na podwórku i w szkole, nie wpadną w depresję. 


    Wiesz co... Po czymś takim sam mam chęć ze sobą skończyć. 

  • IdaIda
    edytowano luty 2020

    @Prayboy , czemu tak dramatycznie ...  :)

    Ten ksiądz wymienia 3 czynniki: dom, szkoła, podwórko. Wystarczy któryś z nich, prawda?

    Ale możliwe, że trochę upraszcza, istnieje przecież depresja spowodowana zaburzeniami w mózgu, endogenna.
    Mówił o niej ksiądz Grzywocz.

  • Ostatnio słyszałam na kazaniu, że wszelkie złe zachowania dzieci wynikają z grzechów rodziców, jakie drzewo, taki owoc...
  • Elunia powiedział(a):
    Weź Ida włącz myślenie, a nie kopiuj-wklej. Tu niejeden boryka się z depresją bliskich,a ty takie pierdoły wkopiowujesz i kopiesz jeszcze leżącego.

    Dobrze. Przepraszam. Nie zauważyłam tego fragmentu. Chodziło mi o szkołę, ksiądz mówił o nauczycielach , z tym się zgadzam.
    Masz rację @Elunia , przepraszam. 

  • Ida powiedział(a):

    @Prayboy , czemu tak dramatycznie ...  :)

    Ten ksiądz wymienia 3 czynniki: dom, szkoła, podwórko. Wystarczy któryś z nich, prawda?

    Ale możliwe, że trochę upraszcza, istnieje przecież depresja spowodowana zaburzeniami w mózgu, endogenna.
    Mówił o niej ksiądz Grzywocz.

    Czemu? Z powodów osobistych
  • edytowano luty 2020
    .

  • @jukaa , naprawdę chcesz rozwijać ten temat?
    Naprawdę nigdy nie słyszano o toksycznych rodzicach, albo o alkoholikach rujnujących życie psychiczne rodziny?
    Ja wiem, że tutaj na forum nie ma takich rodziców, i dlatego przeprosiłam,  przypuszczam, że wszyscy tutaj bardzo się starają o dobro swoich dzieci, ale problematyczni rodzice też istnieją i ten ksiądz nie powiedział wcale pierdóletów.
    Choć może uprościł, bo warto by było wymienić jednym tchem takie przypadki, gdzie rodzice szkodzą.

  • edytowano luty 2020
    Owszem są więc nie brnij proszę. Skoro już przeprosilas. I są gorsze obciążenia i rzeczy niż alkohol.
    Podziękowali 1Ida
  • edytowano luty 2020
    Można starać się o dobro ale to nie wychodzi. Popełniasz błąd wiesz o tym i ...no właśnie. Starasz się poprawić..znowu porażka... potem konsekwencje
  • Prayboy powiedział(a):
    Można starać się o dobro ale to nie wychodzi. Popełniasz błąd wiesz o tym i ...no właśnie. Starasz się poprawić..znowu porażka... potem konsekwencje

    @Prayboy , masz chyba taka samą naturę jak ja. Też się o wszystko obwiniam, zwłaszcza jeśli coś źle poszło.  Łatwo wpadam w stany depresyjne.
     Ale wiesz co? Pomaga myślenie, że nie popełnia błędów tylko ten co nic nie robi . 
    Nie jesteśmy Bogiem. Mamy prawo do błędów, taka nasza natura.

  • Niedawno wylosowałam taki cytat:

    A jeśli nasze serce oskarża nas, to Bóg jest większy od naszego serca i zna wszystko." 1 J 3, 20

    Popełniamy błędy, nawet te poważne, bo jesteśmy tylko ludźmi. Mamy prawo do błędów.
  • Zuzapola powiedział(a):
    Ostatnio słyszałam na kazaniu, że wszelkie złe zachowania dzieci wynikają z grzechów rodziców, jakie drzewo, taki owoc...
    Czasem są bardzo źli rodzice a wyrastają porządne dzieci ..jak to wytłumaczyć?
    Podziękowali 1M_Monia
  • asiao powiedział(a):
    Zuzapola powiedział(a):
    Ostatnio słyszałam na kazaniu, że wszelkie złe zachowania dzieci wynikają z grzechów rodziców, jakie drzewo, taki owoc...
    Czasem są bardzo źli rodzice a wyrastają porządne dzieci ..jak to wytłumaczyć?
    Spotykają dobrych ludzi po drodze.
    Podziękowali 1kluska
  • @asiao ja się z tym nie zgadzam, to absurd, w jednej rodzinie każde dziecko inne, a drzewo to samo...
    Podziękowali 1M_Monia
  • Widać świat nie jest prosty, są pewne reguły niby, a jeszcze więcej wyjątków od nich
  • A jak z Waszych obserwacji ma się kwestia charakteru dziecka, widocznego już w pierwszych latach życia, do skłonności do depresji w wieku nastoletnim?
    U nas jedno dziecko jest bardzo pogodne i wesołe od urodzenia, dwoje za to to smutasy, wszystkim się przejmują i stresują, łatwo wpadają w zły nastrój, a małe problemy w ich oczach urastają do wielkich rozmiarów. I to widać naprawdę od pierwszych tygodni życia.
    Widzicie u Waszych dzieci korelację czy nastolatki zaskakują?
  • gdyby słuchać tego co tworzy nowe pokolenie (teksty polskeigo rapu) no to jest wołanie o pomoc tego pokolenia 
    Podziękowali 3mamaw Ida Pioszo54
  • Myślę sobie tak, że duży wpływ mają dwie linie wychowawcze.
    1. Wysokie wymagania, dupogodziny w szkole i na zajęciach dodatkowych, zacięcie na robienie kariery itd. Skutkuje syndromem wypalenia już u nastolatka.
    2. Ograniczanie kontaktu z negatywnymi przeżyciami u dziecka i trudnościami, bo rodzic go chroni, by aby nie dostał potem depresji czy nerwicy.
    Najgorsze to, że te dwie linie nad wyraz często się realizuja równocześnie, zgodnie z maksymą "dziecko, ty się tylko ucz". 

    Na swoim etapie wychowywania zaczęliśmy ćwiczyć z dzieciakiem, który właśnie poszedł do szkoły i jest mega wrażliwy - kontrolowane fakapy. Kupiliśmy książkę "Spokój żabki" do ćwiczenia uważności i próbujemy być uważni na nieprzyjemności i lęki, czego szkoła dostarcza aż zanadto. W myśl idei, że panować nad emocjami można wtedy, gdy się je umie przeżywać. Próbuję to łopatologicznie tłumaczyć, że to jest bardzo ważna umiejętność życiowa - bycie świadomym gniewu, lęku, smutku, wstydu itd., by móc o tym porozmawiać, szukać wsparcia o bliskich.

    Na przykład ostatnio próbowałem wyjaśnić, że nikt nie ma prawa od niej wymagać, by była bezbłędna - zawsze miała zrobioną idealnie pracę domową, umiała idealnie wiersz itd. Nikt - ani pani w szkole, ani mama, ani tata ("naprawdę, wy też nie?" - o tempora, o mores!), ani ty sama. 

    Myślę, że współczesny świat wymaga zdecydowanie wyższych umiejętności miękkich, by w nim przetrwać - dosłownie. Próbuję to sobie wpisać w cele w ten sposób - w perspektywie dzieciaków, które na rynek pracy wyjdą za 10-20 lat wykształcenie, znajomość języków itd. będzie miała zdecydowanie mniejsze znaczenie niż stabilność emocjonalna, umiejętności interpersonalne i takie tam. Zatem jeśli jestem w stanie zainwestować w naukę angielskiego x czasu mojego dziecka w tygodniu (nie mówiąc już o dupogodzinach w szkole), to daje mniej więcej obraz ile powinienem zainwestować jego czasu w rozwój takich umiejętności. A koniec końców doprowadza do konkluzji, że trzeba zrezygnować być może z tego dodatkowego angielskiego na rzecz codziennego czytania książek wieczorem i spokojnego czasu na rozmowy itd.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.